|
|
|||
![]() Film ten, to całkowite pomieszanie gatunków, typowe dla Tima Burtona. Już w poprzednich filmach, twórca ten wyrobił sobie charakterystyczny styl ich tworzenia ("Sok z żuka", "Edward nożycoręki", "Batman"). "Jeżdziec bez głowy" bardzo przypomina poprzednie dzieła Burtona, całkowicie jednak się od nich różniąc. Fabuła jest niesamowita. Być może dlatego, że utorem scenariusza jest sam Andrew Kevin Walker ("Siedem", "8mm"). Podstawą do jego stworzenia była książka Washingtona Irvinga. W miasteczku Sleepy Hollow dzieją się dziwne rzeczy; zginęły tam już trzy osoby. Ciała pozbawione były głów. Śledztwo ma przeprowadzić detektyw z Nowego Yorku (w tej roli Johnny Depp). Początkowo nie wierzy on w opowieści o jeźdźcu bez głowy, który miałby być odpowiedzialny za zbrodnie. Tymczasem giną kolejne osoby. Wynik śledztwa bardzo zdziwi naszego głównego bohatera... Nie opowiem więcej, by nie zdradzić tajemnicy, jaką kryje film. Ogląda się go bowiem z zapartym tchem. Obok fabuły przyczyniają się do tego przepiękne zdjęcia meksykańskiego operatora Emanuela Lubezkiego (nominowane do tegorocznego Oscara), a także niesamowita scenografia (również nominacja do Oscara). Ogólnie mówiąc; świat wioski Sleepy Hollow i otaczających ją lasów został przedstawiony przepięknie, ale i tajemniczo, z wszechobecną grozą. Film nie szokuje tylko od strony wizualnej. Historia wciąga i straszy, chwilami śmieszy i bawi, a czasem wzrusza. Film ten, to bowiem i horror i romans, i po części komedia. Wspaniałe aktorstwo to jedna z wizytówek "Jeźdźca bez głowy". Johnny Depp czuje się doskonale w swojej roli, pasuje on do specyficznych klimatycznie filmów Tima Burtona. Radzę ten film obejrzeć wszystkim fanom Tima Burtona! |