Rozdzieliliśmy się. Łażąc w kółko znaleźliśmy w końcu wejście od tyłu, które wydało nam się bardzo interesujące ze względu na bliskość sceny. Weszliśmy. Akurat trwała próba Brathanków. Wkrótce nas wywalili, a wejście zamknęli na trzy spusty.
Słowem klapa. Czekaliśmy jeszcze "trochę" zmarznięci zobaczyliśmy wreszcie samochód z Roxette. Nie wiem która to była godzina, ale na pewno nie 15:00. Wysiedli i udali się do wejścia. Po drodze ich złapaliśmy i wyciągnęliśmy kilka autografów.
Uśmiech zagościł na naszych twarzach. Zapomnieliśmy też o zimnie. Wymęczyliśmy od ich kierowcy kiedy mniej więcej wyjdą, kiedy też przyjadą na właściwy występ. Wykombinowaliśmy kwiaty dlaarie i czekaliśmy n koniec próby.
W między czasie dojechało jeszcze kilku członków zespołu. Nagle pojawiła się postać kolesia, który zapytał się nas na kogo czekamy. Na wieść, że na Roxette zasypała nas miejscami w Warszawie, gdzie był z zespołem w sobiotę i niedzielę, pokazał też wejściówkę na koncert w telewizji.
Kix (bo o nim mowa) stwierdził także, że jest ich więcej i ściągnął kilka swoich koleżanek. Później doszedł Karol i Marcin. W szerszym już gronie czekaliśmy aż wyjdą. Wreszcie wyszli, wręczyliśmy kwiaty i ponownie wyciągneliśmy kilka autografów.
Gdy Roxette odjechali poszliśmy wypić coś ciepłego, staliśmy w końcu w zimnie kilka godzin. Większość z osób, która tam była poszła do "Donkin Donuts" (to proszę o kontakt osoby, które z nami nie poszły).
Tam przy herbacie zacieśniliśmy kontakty i wymieniliśmy adresy.
Wkrótce jednak się rozdzieliliśmy, bo Agnieszka, Krystian, Alicja, Kix i dziewczyny mieli zalatwione, bądź kupione u koników wejściówki na Fryderyki, więc oni wyszli wcześniej, m. in. żeby się przebrać.
Reszta wyszła nieco później. My równeż podążyliśmy w kierunku Pałacu. Tam okazało się, że jest możliwośćdostania sięna Galę. Tu jestem winien duuuże piwo Marcinowi, który po prostu przeszedł sam siebie (Marcin - wszyscy wiemy o czym mówię) Dostaliśmy się na Fryderyki.
Tam również się rozdzieliliśmy. Cypek i ja poszliśmy w prawo, reszta w lewo. Z początku żałowaliśmy z Cypkiem, że nie będziemy widzieć tele-beamu. Przystanęliśmy, by rozejrzeć się po sali i doznaliśmy szoku: Kix i dziewczyny sadowili sięwłaśnie na swoje "konikowe" miejsca ...w pierwszym rzędzie.
To był szok! Ale genialny Cypek wypowiedział sakramentalne "idziemy do nich?" No i poszliśmy. Usiedliśmy sobie grzecznie w rządku jakiś metr od sceny. Długo kazano nam czekać na występ Roxette (do końca gali).
Wreszcie wyszli na scenę. Gdy zobaczyli Kixa i ferajnę po raz już trzeci to nawet im pokiwali. (Kix, Alicja,... - macie mistrza)
| ___________
Copyright Sobiek, 2001 |