|
Zespół T.Love powstał w roku 1982. Jego trzon
stanowili Janek Knorowski, Jacek "Słoniu" Wudecki oraz Zygmunt
Staszczyk. Była to zwykła szkolna grupa założona przez paru kumpli.
Pierwszym numerem był "Wild thing", grany na dwóch strunach.
Pierwszy koncert odbył się na szkolnej studniówce.
Po rocznej działalności, w roku 1983, zespół wygrał festiwal Malrock w
Malborku. Główną nagrodą była możliwość występu w Jarocinie. Tam też
Muniek zrezygnował z roli basisty, a jego miejsce zajął Jacek "Koń"
Śliwczyński. W 1984 na Famie w Świnoujściu dołączył do grupy Andrzej Zeńczewski,
który rozstał się wówczas z Daabem (by po paru latach do niego powrócić).
W tym samym roku zespół po raz drugi wystąpił w Jarocinie. Wtedy to Muniek
wpadł na pomysł produkcji własnych kaset. Najłatwiej było wtedy nagrać
materiał na koncertach, mimo tego iż jego jakość nie była zbyt dobra. Po
Jarocinie '84 powstał "Nasz bubelon" - kaseta nagrana własnym
sumptem, rozprowadzana na koncertach. Rok później wyszła kaseta "Chamy
idą" - również wydana własnym sumptem.
W latach 1983 - 86 zespół dużo koncertował na różnych festiwalach. Wtedy
to powstały m.in.: "Wychowanie",
"IV
L.O.", "Autobusy
i tramwaje". Pod koniec lat 80
zespół przeżywał kryzys. W roku 1987 Muniek napisał tylko jeden tekst -
"Moja
kolacja to imitacja". W 1988 ani
jednego. W latach 1988 i 89 ukazały się jednak dwa pierwsze, oficjalne albumy
T.Love. Pierwszy - "Miejscowi
live" zawierający nagrania z
"Riwiery" w Warszawie. Drugi - "Wychowanie".
W roku 1989 nastąpił przełom społeczno-polityczny, który zbiegł się z
rozpadem składu T.Love. Zespół zawiązał się na nowo w 1990, a jego
pierwszym ważnym utworem była "Warszawa".
O tekście tym Muniek pisze tak: "Napisałem to w Londynie na emigracji -
czułem nostalgię, zawsze się z tego śmiałem, a tu siedziałem w barze,
zmywałem gary i zamarzyły mi się kapusta, bigos i polskie Boże Narodzenie.
Śmiałem się kiedyś, że tacy faceci jak Norwid i Mickiewicz rozrywali żyły
emigracji, a tu i mnie dopadło. Jak przypomniałem tę Warszawę, studia, czas,
który minął.(...)Pamiętam, był totalnie zajęty piątek w knajpie "Parks"
przy stadionie Arsenalu. To była modna knajpa, z dobrą szamką, bez majkrołejwu.
Zmywam gary i nagle mi się układa "Za oknem zimowy zaczyna się dzień,
zaczynam kolejny dzień życia...", Czułem, że muszę to zapisać, bo mi
zniknie. Szef kuchni, grubas Mark, który mnie lubił pozwolił mi iść do
kibla, powiedziałem, że chcę się odlać. Wziąłem serwetkę czy papier
toaletowy i napisałem pierwszą zwrotkę i początek drugiej w toalecie. Resztę
dopisałem już w pokoju, po pracy. Była tam gitara mojego kolegi Marka
Majakowskiego, ułożyłem szkieletową linię basu - słynne dźwięki: pusta,
piąty i siódmy próg. Wiedziałem teraz, że jak wrócę, to muszę zmontować
na nowo zespół."
Współtwórcą nowego T.Love był gitarzysta Janek Benedek. Rockowe brzmienie
jego gitary oraz teksty Muńka przyniosły efekt w postaci płyty "Pocisk
miłości". Na tej płycie znalazły
się również kawałki w języku angielskim przez co utracili wielu stałych
fanów, którzy stwierdzili iż jest to uleganie modzie czy koniunkturze.
Na wiosnę 1992 ukazała się płyta "Dzieci
rewolucji". Jest to album składankowy
podsumowujący twórczość zespołu z lat 1982-92
Kolejną płytą zespołu był "King",
jeden z największych sukcesów komercyjnych T.Love. Za tantiemy Muniek kupił
sobie czteroletni japoński samochód. "Jest to płyta pełna goryczy i
smutku, taki był wtedy czas. Płyta napisana na kacu, ciężkim, leniwym
kacu.(...)Ale ja jestem zadowolony z "Kinga"
i uważam, że napisałem tu bardzo dużo dobrych tekstów. Do nich zaliczam
"Motorniczego",
"Dzikość
serca", "Panią
z dołu"... Może nawet dołożyłbym
"Stany",
które mają swój smaczek", napisał o płycie Muniek.
Kolejną płytą zespołu jest "I
love you" zawierająca materiał
koncertowy oraz dwa utwory studyjne "Syn
miasta" do muzyki Mao Negry, oraz
kolejny wielki hit "I
love you" - "wyznanie
kosmicznej miłości do ludzi".
W tym samym roku odszedł Janek Benedek i doszedł Maciek Majchrzak, a zespół
wydał "Prymityw"
reklamowany jako "nowa płyta, nowa muzyka, stary czad". I taka też
ona jest. Zawiera dobre, ostre, rockowe kawałki takie jak "Potrzebuję
wczoraj", "Berlin-Paryż-Londyn"
czy "Gloria"
z muzyką Van Morrisona, melodyjne np. "Kapeloland",
wręcz balladowe np. "Brutalna
niedziela" czy "Bóg",
oraz ciekawy kawałek pt. "Wakacje"
(tylko na CD).
W styczniu 1996 T.Love wydał płytę "Al
Capone", będącą nieco inną od
dotychczasowych płyt zespołu. Zaskakuje ona ciekawą aranżacją i
rozszerzonym instrumentarium. Nie brakuje jednak typowych dla zespołu piosenek
jak np. "Jak
żądło", "Dzień",
czy absolutna bomba "No
pasaran" (szkoda, utwór ten nie
ukazał się na singlu). Elementem łączącym wszystkie utwory są niewątpliwie
teksty, traktujące o rzeczywistości i o tym co dzieje się tu i teraz, o tym
co widać za oknem.
Kolejny album to "Chłopaki
nie płaczą". Jego premiera odbyła
się 3 listopada 1997. Zaskakującym hitem okazał się utwór tytułowy. Mimo
tego iż był on swego rodzaju eksperymentem, przysporzył on zespołowi wielu
fanów młodszej generacji. Wielu z nich myślało przez długi okres czasu że
T.Love to boysband (tak jak w teledysku)!!! Na płycie znalazło się 13 utworów,
a oprócz znanych z radia i telewizji "Chłopaków...",
"Stokrotki"
i "Jest
super" na uwagę zasługują m.in.
"Komercja",
"Ona
i ona" czy też "To
nie to".
Wzrost liczby fanów spowodował iż zespół, aby przybliżyć swoją twórczość
postanowił wydać płytę typu the best of. 16 listopada 1998 ukazała się płyta
"Best.love",
na której oprócz 17 starych utworów ukazały się dwa nowe "Zero"
i "Ewa".
Album ten jest również ukoronowaniem 16-letniej historii zespołu.
20 listopada 1999 roku ukazał się "Antyidol". Pierwszym singlem z
tej płyty była piosenka pt. "Banalny", drugim "Piosenka".
Mimo tego, iż do tej pory album nie odniósł sukcesu komercyjnego takiego jak
dwie poprzednie płyty, to jednak jest on godzien polecenia.
|
|