|
T.LOVE
Antyidol (Pomaton EMI)
OCENA: XL (max)
Przyznam szczerze, nie od razu polubiłem najnowsze dzieło T.Love. Płyta przekomarzała się ze mną przez kilka dni. Wkładając ją do odtwarzacza ciągle miałem w uszach utrzymany w pastiszowej konwencji, popowo-glamowy album "Chłopaki nie płaczą". Tymczasem dowodzony przez Muńka zespół dokonał kolejnego zwrotu w swojej twórczości. Zmęczeni atakującą zewsząd kawalkadą miałkich, popowych kompozycji muzycy postanowili zwrócić się w stronę bardziej tradycyjnego i szczerego grania. Tutaj nie ma miejsca na żart, a jeśli już, to jest to raczej czarny humor ("E.M.I."). Niesamowita energia, ascetyczność i zadziorność. Do tego zestawu należy dodać jeszcze niepokojący, psychodeliczny klimat sączący się nerwowo z prawie każdego utworu.
"Antyidola" można porównać do nagranego przed pięcioma laty, tuż opuszczeniu zespołu przez Janka Benedka, "Prymitywu", w tym przypadku jednak mamy do czynienia z dużo dojrzalszą i bardziej przemyślaną produkcją. Co ciekawe, pomimo garażowego oblicza zawartych na płycie kompozycji, nie sposób odmówić im "piosenkowej" lekkości. Gitarowy pop w "Banalnym", blurowaty "Anty", pochodząca z repertuaru Deadlocka reggae'owa kompozycja "Ambicja", zdradzająca zafascynowanie disco lat 70. "Piosenka", psychodeliczne ska ("S.O.S. ska"), czy niemalże epicki riff w zamykającym płytę utworze "Jak dzieci" - wszystkie kompozycje, pomimo różnorodności tworzą spójny album. Jeśli miałbym coś zmienić, to wyrzuciłbym natychmiast mało męskie chórki, pozostałość po rozśpiewanych "Chłopakach". Nagrana w londyńskim studiu
"Protocol" płyta nie zatraciła bynajmniej polskiego, tilawowskiego oblicza, zyskała przy tym niesamowitą dynamikę i lekkość. W warstwie tekstowej album niesie przerażający obraz świata stojącego bezradnie w obliczu nowego tysiąclecia. Wszystko zostało postawione na głowie, a jedynym ratunkiem dla zagubionych jednostek jest powrót do tradycyjnych wartości. Jest to najlepsza płyta zespołu T.Love i z całą pewnością jedna z ważniejszych jakie ukazały się w tym roku na polskim rynku. [goran cziwotioff]
|
|