Gate Internet Services Odwiedź naszego sponsora!
STRONA GŁÓWNA
BIBLIOGRAFIA
Wg autora
Wg źródła
Wszystkie
 

Anna Brzozowska

Tolkien tam i z powrotem

Ukazała się książka, która wśród znawców budzi zaiste nieposkromione namięt-ności. Nie ulegajmy im jednak ślepo. Wydawca, warszawski "Czytelnik" zapowiadał ją od dawna, i - jak to zwykle w takich sytuacjach bywa - apetyt "rynku" rósł z każdym miesiącem oczekiwania. Nic dziwnego, że kiedy po kraju rozeszła się wiadomość, iż wreszcie można ją kupić, tłumy czytelników - mniej lub bardziej zorientowanych co do charakteru czekającej ich lektury - szturmują księgarnie w poszukiwaniu "Silmarilliona" J.R.R. Tolkiena. A jeżeli szturm się uda i do domu wrócimy z okazałym tomem w sztywnej oprawie (dziś już rzadkość), uzupełnionym mapkami i dziwną tablicą genealogiczną. traktującą m.in. o podziale elfów, jeżeli zaczniemy czytać - może się zdarzyć, się po paru minutach poczujemy się straszli-wie rozczarowani. Zupełnie jakby zamiast "Klaudiusza" R. Gravesa czy nawet "Quo vadis?" Sienkiewicza dostała nam się do rąk któraś z poważniejszych historii starożytnego Rzymu. "Silmarillion" opowiada bowiem o zakodowanej w postaci mitów historii pewnego nie istniejącego narodu: jest suchym zbiorem legend, sag i podań, pozbawionym wszelkiej beletrystycznej iskry, fabuły, intrygi. W gruncie rzeczy ta przyjemność za 500 zł okazuje się nieco nudna, tak jak nudne bywają naukowo opracowane mity greckie czy rzymskie, podania celtyckie lub wierzenia Indian. A więc skąd powstały wokół książki szum?

To długa opowieść, długa, a zarazem jedna z ciekawszych w historii literatury ostatnich dziesięcioleci. Szczęśliwy zbieg przypadków sprawił, że niemal jedno-cześnie możemy na naszym rynku obserwować i jej efekt końcowy, i początek. Końcem jest właśnie "Silmarillion", książka wydana tuż po śmierci jej autora, złożona przez jego syna z ojcowskich notatek i szkiców. Początek ukazał się niemal jednocześnie, choć nakładem innego wydawnictwa ("Iskry"), nosi tytuł "Hobbit, czyli tam i z powrotem" - i w przeciwieństwie do "Silmarilliona" stanowi wspaniałą lekturę dla wszystkich chyba czytelników, od dzieci aż po ich babcie i dziadków. Jest barwną, pełną przygód i wspaniałych szarż fantazji baśnią o niebezpiecznej wypra-wie dziwnych, krasnoludkopodobnych istot zwanych hobbitami. Skąd jednak ten dziwaczny kontrast między dwiema książkami jednego autora? I kim jest tajemniczy J.R.R. Tolkien? Nazwiska nie znajdziemy w żadnej encyklopedii.

John Ronald Reuel Tolkien (1892-1973) nie był właściwie pisarzem, lecz naukow-cem, specjalistą od literatury staro angielskiej, poważnym profesorem, wykładają-cym na uniwersytecie w Oksfordzie. Był też jednak człowiekiem obdarzonym godną uwagi fantazją. Lubił czytać baśnie i książki fantastyczne, wreszcie - czego łatwo można się domyśleć na podstawie nawet tak pobieżnego wizerunku - nudził się czasami, wykonując prozaiczne obowiązki nauczyciela akademickiego. Pewnego wieczoru, poprawiając prace semestralne swoich studentów, napisał na czystej stronie jednej z nich: "W pewnej norze ziemnej mieszkał sobie pewien hobbit". I tak rozpoczął "Hobbita". Książkę - baśń, pisaną przez człowieka dorosłego trochę dla dzieci - początkowo tylko dla własnych dzieci, a trochę dla tych dorosłych, którzy umieją i chcą być czasem dziećmi. Ukazała się w 1937 roku, z miejsca zdobywając sobie w Anglii wielką popularność. Zachęcony w ten sposób do dalszej zabawy z hobbitami profesor Tolkien przystąpił do przedsięwzięcia bardziej złożonego: postanowił napisać wielką sagę o przygodach grupki swych dziwnych, nieodparcie sympatycznych bohaterów, trochę ludzkich. trochę bajkowych. Saga traktować miała o wyprawie hobbitów, przemierzających fantastyczny, pełen wspaniałych uroków, ale i straszliwych niebezpieczeństw świat. by zawładnąć magiczną mocą. sprawującą władzę nad Dobrem, i Złem. "Władca pierścieni" powstawał długo, ukazał się w latach 1954-55, potem jeszcze jakiś czas nie mógł znaleźć drogi do czytelników. Dopiero z początkiem lat sześćdziesiątych na świecie rozpętała się prawdziwa burza zachwytów nad tą książką. Stała się ona ulubioną lekturą kolej-nych pokoleń czytelników, lubiących uciec czasem od codzienności w krainę całkowicie swobodnej, niczym nie skrępowanej fantazji. Takie wycieczki, choć może niewiele z nich konkretnego. poznawczego pożytku, działają na psychikę wspaniale odmładzająco. Pozwalają bawić się, bać i cieszyć bez powiązania z realiami zwykłej, nie zawsze wesołej i nie zawsze krzepiącej codzienności. Nic dziwnego, że i u nas stało się to największe dzieło Tolkiena bibliofilskim rarytasem.

I dopiero, gdy poznamy już "Władcę pierścieni", skoro uda się nam zdobyć gdzieś "Hobbita" (w księgarni lub w bibliotece), skoro - krótko mówiąc -będziemy wprowadzeni w baśniowy świat profesora Tolkiena, zapragniemy. być może, uporządkować nieco naszą całkiem niepotrzebną i do niczego nie zobowiązującą wiedzę o wyimaginowanej historii owego świata. Jeśli tak - dopiero wtedy sięgnijmy po "Silmarilliona". Jest to książka stanowiąca jakby fikcyjno-teoretyczną podstawę obu pozostałych: zbiór mitów, powstałych w głowie autora i ułożonych w precyzyjną konstrukcję dziejów baśniowego świata.

Anna Brzozowska

Tolkien tam i z powrotem. "Kobieta i Życie" 1986, nr 18; Anna Brzozowska


 
      Strona główna | Wprowadzenie | Bibliografia | Galeria | Download
Teksty | MERP | METW | Film | Linki | Chat | Banery | Księgarnia
Cytaty | Forum
 
      Serwis zaprojektował i prowadzi:
Michał Rossa -
barahir@tolkien.art.pl
 
Patronem serwisu jest .: gate internet services
Serwisy sponsorowane: fronteria | impart | konferencja złd | moda i sztuka | rally.pl | wywrota