Gate Internet Services Odwiedź naszego sponsora!
STRONA GŁÓWNA
BIBLIOGRAFIA
Wg autora
Wg źródła
Wszystkie
 

Dorota Malinowska

Kino próbuje Tolkiena

Pod koniec lat siedemdziesiątych w kinie fantastycznym można było zaobserwować spadek zainteresowania space operą i przygodami rozgrywającymi się w przyszłości. Twórcy przerzucali się na fantasy, gdzie odwieczna walka dobra ze złem zozgrywa się w jakimś nieokreślonym czasie. Zawsze i nigdy. W mieszaninie kostiumów i rekwizytów z przeszłości, teraźniejszości, ze wschodu i z zachodu, z bytu i niebytu. Tak ogromna rozpiętość możliwości musiała kusić wielu reżyserów, ale nawet największym zdarzało się poślignąć na jego realizacji.

Najlepszym przykładem jest "Legenda" Ridleya Scotta, nad którą reżyser pracował przez całe lata. Już w czasie kręcenia "Blade Runnera" w 1981 roku myślami był przy "Legendzie". Lecz gdy wreszcie weszła ona na ekrany w 1986 r. zrobiła klapę. Przepięknie fotografowana bajka, powielająca znane schematy, nie potrafiła przyciągnąć widzów do kin. Jednak dzięki wideo "Legenda" ma bez wątpienia swoich zwolenników, może nie bardzo licznych, lecz żarliwych. Szkoda tylko, że Ridley Scott po tej porażce odszedł od fantastyki, w której dokonał tak wiele.

Aby uporządkować jakoś świat fantasy, krytycy wyobrębnili w nim nurt "miecza i magii" (sword and sorcery) rozgrywający się w magicznym średniowieczu. Główną inspiracją tych filmów były legendy o rycerzach okrągłego stołu (tu przykładem mogą być "Excalibur" czy disneyowska ekranizacja żartobliwej fantasy Tima White'a "Miecz dla króla" - książka właśnie ukazała się na naszym rynku), ale również i biblia literackiej fantasy, "Władca Pierścieni" J.R.R. Tolkiena.

Ekranizacja tego wieloksięgu wydawała się nieunikniona. Wielkie wytwórnie hollywoodzkie niejednokrotnie anonsowały, że dzieło Tolkiena będzie można już wkrótce zobaczyć na ekranie. Wszystko kończyło się na obietnicach.

Istnieje jednak filmowa wersja "Władcy Pierścieni" - anomowana. Niestety, przedstwia ona jedynie pierwszą część cyklu, zatytułowaną "Wyprawa". Film powstał w 1978 roku, a zrealizował go awangardowy twórca, Ralph Bakshi. "Wyprawa" podzieliła los "Legendy". Okazała się finansowym niewypałem i dlatego można ją znaleźć tylko w wypożyczalniach wideo i ziorach zapalonych miłośników gatunku.

Przyzwyczajeni jesteśmy, że filmy rysunkowe są dla dzieci. "Dorosły" film animowany próbował zrobić Disney - chodzi o "Fantazję" - ale on również poniósł ogromną klęskę finansową . Król kreskówki nie chciał wierzyć, że świat nie akceptuje jego znakomitego pomysłu. Dziś, gdy "Fantazja" weszła już do kanonu filmowego, nam również trudno to pojąć. Bo przecież jest to film dla wszystkich.

Zupełnie inaczej ma się sprawa w przypadku "Władcy Pierścieni", ponieważ ten film przeznaczony jest zdecydowanie dla dorosłych.

Po pierwsze, jest bardzo brutalny. Kiedy atakują Czarni Jeźdźcy, ekran naprawdę broczy krwią. Świat orków jest ponury na poważnie. To nie bajka, w której wilk z rozprutym brzuchem zaraz wstanie, by polizać po buzi Czerwonego Kapturka. Wykorzystując wiernie materiał książkowy Bakshi nasycił go autentyczną grozą. I choć właśnie dlatego "Wyprawa" nie nadaje się dla dzieci, dla dorosłych jest prawdziwsza, bo odpowiadająca ich wiedzy o świecie. Choć Tolkien, którego setna rocznica urodzin przypada właśnie w tym roku, nie wiedział, że możliwe jest takie okrucieństwo, jakie ujawnił dopiero dwudziesty wiek.

Film jest również interesujący pod względem artystycznym. Nie jest to do końca animacja, choć takie właśnie odnosimy wrażenie. Większość filmu kręcona była z aktorami, a potem metodą rotoskopowania zamieniana w quasi-rysunek. Członkowie ekipy pracującej przy filmie twierdzili potem, że animacja zepsuła film. Trudno to dziś ocenić. Pewne jest tylko, że oglądany po trzynastu latach nie stracił nic ze swej intensywności. To co w "Wyprawie" interesujące, było jednocześnie powodem jej klęski - bo ilu dorosłych wybierze się na film animowany, dozwolony od lat piętnastu?

Inna sprawa, że nadal marzy się nam superprodukcja "Władcy Pierścieni". "Willow" udowodnił, że jest to możliwe. Być może, w tym roku, dla uczczenia setnej rocznicy urodzin wielkiego pisarza, ktoś się na to porwie.

Dorota Malinowska

Kino próbuje Tolkiena. "Nowa Fantastyka" 1992, nr 4; Dorota Malinowska


 
      Strona główna | Wprowadzenie | Bibliografia | Galeria | Download
Teksty | MERP | METW | Film | Linki | Chat | Banery | Księgarnia
Cytaty | Forum
 
      Serwis zaprojektował i prowadzi:
Michał Rossa -
barahir@tolkien.art.pl
 
Patronem serwisu jest .: gate internet services
Serwisy sponsorowane: fronteria | impart | konferencja złd | moda i sztuka | rally.pl | wywrota