|
|
|
Jadwiga Żylińska
Świat
zaginiony
Andrzejowi
ze Stockholmu
Zaczęło
się intrygująco. W listach do redakcji tygodnika New
Yorker przeczytałam zapytanie: "Dokąd poszły
Ent Wives?" Poza tym była tam mowa (nie pamiętam w
pytaniu czy w odpowie-dzi redakcji) o "Third
Age" i "Middle Earth".
Kto to czy co byty Ent Wives?
I co oznacza "Third Age"? Czy to nazwa ery
geologicznej? Czas, w którym było inne rozmie-szczenie
lądów i mórz? Kontynenty nazwane Laurentia,
Gondwanaland i Angara? Nie było wtenczas jeszcze ludzi,
na bagnistych gruntach rosły lasy i gigantyczne
paprocie.
Równie tajemniczo brzmiała "Middle Earth".
Podejrzewałam, że chodziło o jakiś zato-piony
kontynent, Atlantydę, albo wcześniejszą od niej
Lemurię, zamieszkałą przez najstarszą rasę -
Czarną.
W jakieś dziesięć lat później dostałam na gwiazdkę
od Andrzeja ze Sztokholmu - było to w parę miesięcy po
śmierci Maliny - gruby pakiet: trzy tomy The Lord of
the Rings J.R. Tolkiena.
Zaczęłam czytać. W miarę lektury ogarniało mnie
coraz większe oczarowanie, fascynacja, jaką po dziś
dzień odczuwam.
Nie jestem w tym odosobniona. W świecie anglosaskim i
skandynawskim panuje istne sza-leństwo tolkienowskie. W
Ameryce istnieją klu-by wielbicieli Tolkiena, a dla
uczczenia Silmarilion (powieści ukończonej
przed śmiercią Tol-kiena, a wydanej przez jego syna)
wydawca amerykański zorganizował "Tolkien
Festival". Silmarilion stanowi bowiem -
według wydawcy - "kamień węgielny lore'u Tolkiena
i zwornik mitologii, która usidliła nasz wiek".
Zachwyt, jaki książka wzbudziła w świecie anglosaskim
i skandynawskim, wyrasta z samej substancji tego dzieła.
Albowiem jest to saga wydestylowana z mitów
przyniesionych przez kolejne fale najeźdźców na Wyspy
Brytyjskie i utrwalone w toponomastyce, w pamięci
zbioro-wej i powszechnej wierze w Elfland. Lecz krąg
wyznawców Tolkiena nie ogranicza się do czy-telników
dzielących wspólne z nim dziedzictwo. Świat przez
niego kreowany urzeka również ludzi wyrosłych w innym
kręgu kulturowym, o czym świadczy między innymi
recepcja dzieła w Polsce.
Trylogia Tolkiena jest moralitetem, bohater-ską baśnią
o walce dobra ze złem, porządku z siłami rozkładu,
toczącej się w świecie w ogóle. Ale to nie wszystko.
Saga Tolkiena spełnia utajoną w człowieku tęsknotę
za światem magi-cznym i mitycznym jednocześnie,
zepchniętym w podświadomość naszej naukowej wizji
rzeczywistości.
Według Księgi najazdów w pradziejach
za-władnęły wyspami brytyjskimi plemiona Tuat-ha De
Danann, czczące Białą Boginię Danu. Przybycie Tuatha
De Danann na wyspy brytyj-skie jest datowane na 1500 lat
p.n.e. Plemię to władało mocami magicznymi, ich
bohaterowie mają rodowód boski, elfy i wróżki
należą do ich społeczności.
Następna fala najeźdźców, milezyjczycy, przybyła z
Corunny w Hiszpanii i również była pochodzenia
helladyckiego - według podania: wywodzili się z
małoazjatyckiego Miletu. Za-chowały się różne wersje
o walkach, jakie Tuat-ha Dę Dananń toczyli z
Milezyjczykami. Ostate-cznie Milezyiczycy zwyciężyli i
osiedli na wyspie.
W szóstym wieku przybyli na wyspy Celto-wie. Ale
niektórzy uczeni przypuszczają, że Celtowie
penetrowali Brytanię już na początku drugiego
tysiąclecia p.n.e. Przyciągnęli znad Dunaju z własną
tradycją i wierzeniami, które nałożyły się ,na
dawniejsze mity, tworząc z nimi amalgamat uwarzony w
magicznym kotle Carid-wen ("Czerpałem moją poezję
z kotła Carid-wen" śpiewa poeta Taliesin żyjący
w VI w.).
Nosicielami i strażnikami tradycji Celtów byli
druidowie. Juliusz Cezar w Wojnie galijskiej zapisał:
"Druidowie uczą na pamięć ogromnej ilości
poezji, niektórzy z nich studiują przez dwadzieścia
lat... Rozległa jest także ich wiedza o gwiazdach i ich
ruchach, o rozmiarze świata i ziemi, o przyrodzie, jak i
o mocy i zakresach działania nieśmiertelnych bogów,
którą to wie-dzę roztrząsają i przekazują swym
adeptom".
Dzięki ustnemu przekazywaniu wiedzy poda-nia i wierzenia
przechodziły u Celtów z pokolenia w pokolenie i
utrwalone w wiekach średnich wprowadzają nas w świat
mitów preceltyckich jeszcze.
"Dawność tej tradycji można najlepiej wykazać na
podstawie świadectw irlandzkich... Te wczesne utwory
przechowują jednak tradycję starszą od wszystkiego, co
istnieje w literaturze greckiej czy łacińskiej, i mogą
być porównywane z poezją; jaką ukazują niektóre
indyjskie inskry-pcje z okresu Guptów" (Myles
Dillon. Nora R. Chadwick - Ze świata Celtów).
O dawności kultury na wyspach brytyjskich świadczy
również New Grange Irlandii. New Grange (Brugh na
Bóinru) jest ziemną konstruk-cją z wejściem w
kamiennym obramieniu. Jest to najstarszy zabytek Epoki
Brązu w Europie. Pierwotnie kopiec był pokryty białymi
lśniący-mi kamyczkami i otoczony kręgiem głazów. Nie
wiemy, jak była wyposażona komora (grobowa?), gdyż New
Grange została splądrowana przez nordyckich korsarzy.
Kim byli budowni-czowie New Grange, możemy snuć tylko
domysły. Robert Graves przypuszcza, że Tuatha De
Danann, czciciele Białej Bogini Danu, stoczyli z
pierwotnymi mieszkańcami wyspy, czczącymi bogów
podziemnych walkę o zawładnięcie New Grange,
brytyjskiej nekropolia bronionej - w sa-gach - przez
Arawna, króla Annwfn, co znaczy dosłownie "miejsce
Bez Dna".
Według badań metodą radio-karbonową ko-piec powstał
2500-3000 lat p.n.e. a zatem jest współczesny z
egipskimi piramidami. "Porów-nując New Grange z
kamiennymi monumenta-mi na wybrzeżu Francji i Wysp
Brytyjskich możemy przewidywać, że przyjdzie czas,
kiedy Irlandia zostanie uznana jako centrum zaginio-nej
Cywilizacji najwyższej kultury jeszcze bez nazwy,
której elitą byli przez wiele tysięcy lat
druidowie" (Elizabeth Pepper, John Wilcock: Magical
and mythical sites - Europe and the British Isles,
przekład J. Żylińska).
Władza druidów nad ludźmi i światem przy-rody była
natury magicznej, związanej z kultem drzew. Siedem było
drzew świętych, czczonych w Irlandii: brzoza, wierzba,
ostrokrzew, lesz-czyna, dąb, jabłoń i olcha.
Zachował się dziwny poemat pod tytułem Bitwa Drzew, po
walijsku Cad Goddeu. Jaki jest pierwotny sens poematu
zapewne nigdy się nie dowiemy, choć Robert Graves
próbuje go roz-szyfrować, o czytał dalej. W każdym
razie dowia-dujemy się, że Drzewa stanęły do walki:
Olchy w
pierwszym szeregu
Ruszyły do ataku
W Wierzba i jesion
Stały w drugim szyku
ostrokrzew ciemno zielony
Trwał niewzruszony
Uzbrojony w groty
Ranił dłonie.
Miarowym krokiem Dąb
Niebo i Ziemię zwierał
Niewzruszony Strażnik Drzwi.
(Według
powszechnego u Celtów przekonania Dąb zapuszczał
korzenie w głąb ziemi, a koroną sięgał do nieba.
Przyp. J. Żylińska).
Wrzosowisko
niosło ukojenie
Umęczonym ludziom.
Wytrzymałe topole
Dużo w bitwie ucierpiały.
Niektóre z nich legły
Na polu walki
Gdyż nieprzyjaciel
Poprzebijał je okrutnie na wylot.
(R. Graves: White Goddess, przektad J.
Żylińska)
Enty i
żony Entów w baśni Tolkiena mają swój rodowód w
świecie, w którym nie było wyraźnego rozgraniczenia
między Bytami i zróż-nicowania między materią
ożywioną i nieoży-wioną. Ludzie nie przyswoili sobie
jeszcze Zie-mi na wyłączną własność. Dzielili ją z
innymi mieszkańcami, walczyli i sprzymierzali się z
ni-mi. Trolle i karły, elfy i wróżki, orki i gnomy,
czarownicy i fantomy, ludzie i demony, magicz-ne
przedmioty i podziemne moce, wszystko i wszyscy brali
udział w zapasach, jakie toczyły się w pradziejach o
ustanowienie Porządku na Ziemi. Była to walka przeciw
siłom Chaosu, nazwanego przez Tolkiena Krainą Mordor.
Pre-figuracja tej krainy została opisana w wizji bogi-ni
druidów, przepowiadającej zamknięcie bilan-su po
morderczej bitwie:
Ujrzałam
świat, który mi się nie podobał
Lato bez kwiatów
Krowy bez mleka
Kobiety bez godności
Mężczyzn bez odwagi
Łupy bez króla
Drzewa bez owoców
Morze bez ryb.
Niecne rady starców
Niecne wyroki sędziów.
Każdy człowiek zostanie zdrajcą.
Każdy chłopiec złodziejem.
Syn wejdzie do łożnicy ojca
Ojciec do łożnicy syna.
Każdy będzie ojczymem swego brata.
Niegodny czas:
Syn zdradzi swego ojca
Córka zdradzi swoją matkę
(Marianne Monestier: Les Societes Secretes
Feminines, Revue Celtique Xll. Przekład J.
Żylińska)
Dokoła
walki z Krainą Mordor, która w ja-kimś momencie
opanowała część Ziemi, J.R. Tolkien osnuł swoją
trylogię The Lord of the Rings. Wyprawę
przeciw władcy Pierścieni prowadził Gandalf Szary,
personifikacja mądrości i mocy druidów. Wraz z nim
ciągną na wyprawę ludzie i elfy, karły i hobbity. W
rzeczy samej główni bohaterowie sagi.
Hobbity są kreacją Tolkiena. Nie stanowią jednak
wytworu fantazji, lecz sublimację mitu.
Okolica Sligo jest usiana dolmenami, grobla-mi, kopcami,
które legenda kojarzy nie z grobowcami, tylko z
mieszkaniem elfów. W pobliżu tych kopców znaleziono
malutkie staroświeckie fajeczki, według podania
należące do specjalnego gatunku elfów zwanych
cluricaine. Są to małe ludziki przyjazne i
niestrachliwe zamieszkujące podziemne norki. Niekiedy
można je spotkać w biały dzień. Pojawiają się jako
mali starzy człowieczkowie w staromodnych płaszczykach
koloru zielonego groszku, w pantoflach z dużymi
metalowymi klamrami, wysokich ka-peluszach według
francuskiej mody i ćmią fajeczki.
Na to, żeby śmiertelnik mógł dostrzec elfy, musi
jednak być obdarzony drugim widzeniem. Zachowała się
recepta, jak przyrządzić cudowną maść, dającą
człowiekowi ową zdolność.
"Weź pół kwarty soku z iwy, wlej do szklane-go
naczynia, wymytego wodą różaną i wodą z nagietką,
dodaj dzikiego tymianku, zebranego na zboczu pagórka
elfów, i wiązkę młodej leszczyny. Przez trzy dni
niechaj wszystko się ustoi na słońcu. Po trzech dniach
rano i wieczorem smaruj tą mieszanką powieki".
Zioła służą nie tylko do przyrządzania leków,
cudownych wywarów i maści. Z magicznych ziół Gwydion
przy pomocy Matha uwił Bloddeuwedd i dał ją za żonę
swemu siostrzeńcowi Lleu. W ten sposób obszedł
zaklęcie, że Lleu nie poślubi istoty z rasy ludzkiej.
Podstęp nie wyszedł jednak nikomu na dobre. Bloddeuwedd
wespół z kochankiem zgotowała mężowi zgubę, a sama
została za karę zamieniona w sowę. Lecz w
świadomości zbiorowej Bloddeuwedd trwa w niezmienionej
postaci jako wróżka, ta która obdarza wybrańca
miłością, choć nie na zawsze. "La Belle Dame
sans Mercie". Taliesin włożył w usta Bloddeuwedd
wyznanie:
Ni od
ojca ni od matki
Wzięłam krew i ciało
Gwydion, najpierwszy z magów Brytów
Wyczarował mnie z dziewięciu kwiatów.
Z dziewięciu pąków różnorodnych ziół.
Z pierwiosnka skalnego
Z szczodrzewicy, tawuły, chwastu pszenicy
Razem uwitych.
Z fasoli, co w swoim cieniu
Chowa wszak widm.
Z Ziemi, z ziemskiego nasienia,
Z kwiecia olszyny
Dębu, tarniny i leszczyny.
Dziewięć mocy dziewięciu kwiatów
Dziewięć mocy we mnie związał
Dziewięć pąków ziół i drew.
Długie i bule są moje pałce
Jak dziewiąta fala morza.
(R. Graves: White Goddess. Przekład J. Żylińska)
Wróżka
jest postacią dwuznaczną. Przeważnie pomaga ludziom.
Ale nie możemy jej być pewni. Będąc samą Naturą nie
jest ani dobra, ani zła. Wprawdzie Galadriel w The Lord
of the Rings reprezentuje najwyższą harmonię, samo
piękno i dobro, lecz Tolkien sygnalizuje, iż otaćza
ją aula nieufności: "A więc w Złotym Lesie
naprawdę żyje pani, o której bają stare legendy. Jak
słyszałem, mało kto wymyka się z jej sideł",
mówi rycerz Eomir. A w innym miejscu Faramir: "Musi
być niebezpiecznie piękna".
Wróżka jest bez wieku. Nie wiadomo, czy występuje
zawsze jedna i ta sama, czy za każdym razem inna. Etain,
w sadze o Midirze, jest postacią graniczną między
wróżką a kobietą w ogóle. Etain jawi się kolejno w
trzech pokoleniach, zawsze młoda i piękna, o tym samym
imieniu, za każdym razem mając u boku innego
mężczyznę. Najpierw jest żoną boga Midira, władcy
Kurhanów, następnie Eochaida, króla Tary, potem
występuje raz jeszcze jako jej córka.
Opis urody Etain w trzecim wcieleniu znajduje się w
jednej z sag:
"Ujrzał kobietę u studni, a miała ona srebrny
grzebień inkrustowany złotem. Myła się w srebrnej
miednicy, którą zdobiły cztery ptaki ze złota i małe
rubiny błyszczące... Dwa złociste warkocze okalały
jej głowę, poczwórnie splecione... Rozplatała włosy,
żeby je umyć, a przy tym ramiona jej wyłoniły się z
sukni. Była najurodziwszą, najbardziej uroczą,
najpiękniejszą ze wszystkich kobiet, jakie się
kiedykolwiek na świecie ukazały oczom mężów.
Myśleli, że jest jedną z wróżek" (Ze
świata Celtów).
Jeden z bohaterów sag, Bran, zostaje uwie-dziony przez
wróżkę do "Krainy Kobiet", Zaświata, gdzie
przebywał wiele lat i gdzie rok mijał szybko jak jeden
dzień. Zaświat leżał wśród Zachodniego Morza i
nosił różne miana "Kraj Żywych",
"Rozkoszna Równina", "Kraj
Obietnicy".
W Przygodzie Leogaire'a Zaświat jest
utożsamiony z czarodziejskim kopcem, gdzie schronili
się Tuatha de Danann pokonani przez Milezyjczyków.
W czasach mitycznych walki o zawładnięcie królestwem
toczyły się na różne sposoby. Niekiedy o zwycięstwie
rozstrzygało odkrycie imienia nieprzyjaciela, pilnie
strzeżone przed obcym. Gwydion zwyciężył Brana
dzięki temu, że odgadł jego imię po gałązce jaką
Bran trzymał w ręku, czy miał namalowaną na tarczy.
Opowiada o tym Taliesin:
Niezawodnie
niesie mnie mój rumak, popędzany włócznią. Pąki
olszyny są na twojej tarczy.
Bran jest imię twoje. Bran, o lśniących
gałązkach.
(Robert Graves: White Goddess. Przekład J.
Żylińska)
Kluczem do
imienia były Drzewa. Najstarszy alfabet irlandzki, Ogam,
był ułożony według inicjałów Drzew:
| Beth - brzoza
oznacza |
|
literę B |
| Luis, jesion
górski |
|
literę L |
| Fearn, olcha |
|
literę F |
| Saille, wierzba
|
|
literę S |
| Duir, dąb |
|
literę D |
Według Roberta Gravesa Gwydion odgadł
imię Brana, ponieważ wiedział, że Fearn - olcha -
jest jednoznaczne z mianem Bran. Bitwa Drzew - Cad Goddeu
- toczyła się o poznanie alfabetu Drzew - a tym samym
pozbawienia go magicznej mocy.
W odróżnieniu od baśni ludowych, gdzie działają
bezimienni bohaterowie - król, zła ma-cocha, młynarz,
czarownica, rycerz, wróżka, sierotka (archetypy), w
sagach występują posta-cie, które dzięki imionom
żyją jako osoby.
... Morrigan, zagrzewająca do walki z Fomoiri. ...
Balor, król wysp. ... Merlin, bard króla Gwenddolen;
Gwri i Peredur (późniejszy Parzifal); imiona jak
wyjęte z sagi Tolkiena.
Niekończące się walki z Księgi Najazdów, boje
toczone przez armie, zmagania władców Kurhanów z
"Przybyszami zza Morza", wyprawy do Kopca
Umarłych, skąd bohater wraca odmłodzony, cały ten
świat zaginiony stanowi pokusę, ażeby przywrócić mu
dawny blask, wskrzesić minione królestwa, odtworzyć
wymarłe dynastie, odczytać kroniki pisane nieznanym
alfabetem...
Z elementów zachowanych w substancji języka, z
wyobrażeń o świecie, gdzie więcej było obszarów
nieznanych niż przyswojonych, gdzie skały, puszcze,
kurhany i morza wytyczały granice, poza którymi
rozciągał się Zaświat, Tolkien zbudował przestrzeń
z własną historią, geografią i chronologią, w
której toczy się akcja jego sagi.
Świat kreowany w The Lord of the Rings jest
fantastyczny i swojski jednocześnie, gdyż Tolkien
czerpie inspirację z samego źródła - mam ochotę
powiedzieć z magicznego kotła Caridwen.
W sposób mistrzowski wtapia autentyczne wersy poezji
staroangielskiej w pieśni swoich bohaterów.
Stary poemat w Exeter Book spisany w roku 1071
rozpoczyna się wierszem:
Where
is the horse and the rider
Where is the giver of gold?
W baśni
Tolkiena Aragorn recytuje:
Where
is now the horse and the rider
Where is the horn that was blowing?
Zarówno
staroangielski poemat, jak parafraza Tolkiena mówią o
ostatecznym przemijaniu wszystkiego.
And man
and kinsfolk pass
and nothing and none may stay
and all this earth shall
be empty and void one day
Aragorn
kończy podobnie:
What
shall gather the smoke of the dead wood burning
or behold the flowing years from the sea returning?
Dla
czytelnika z kręgu kultury anglosaskiej te odwołania do
rodzimej poezji wzbudzają nostalgię i poczucie
identyczności ze światem zaginionym, którego czuje
się spadkobiercą.
Zarówno Sen nocy letniej, jak The Lord of
the Rings mogły powstać tylko w kręgu, gdzie
starożytne kurhany, pismo Ogam i Elfland żłobiły
przez wieki całe ślady w pamięci zbiorowej. Lecz
radość, jaką daje obcowanie z tymi dziełami, wykracza
poza granice kulturowe i podobnie jak muzyka otwiera
przed nami nowe horyzonty.
Jadwiga
Żylińska
Świat zaginiony.
"Twórczość" 1986, nr 6; Jadwiga Żylińska
|
|