Gate Internet Services Odwiedź naszego sponsora!
STRONA GŁÓWNA
BIBLIOGRAFIA
Wg autora
Wg źródła
Wszystkie
 

Krzysztof Kubiak

Przypomniany świat Śródziemia.
Próba etnologicznego odczytania "Władcy Pierścieni" J.R.R. Tolkiena

"Nie każde złoto jasno błyszczy,
Nie każdy błądzi, kto wędruje,
Nie każdą siłę starość niszczy,
Korzeni w głębi lód nie skuje,
Z popiołów strzelą znów ogniska,
A mrok rozświetlą błyskawice,
Złamany miecz swa moc odzyska,
Król tułacz wróci na stolicę".

Choć Tolkien umieścił inny swój wiersz jako motto trylogii, wydaje się, że ten, choć tylko w niewielkim stopniu mówi o akcji książki, bardziej podobał się czytelnikom, zawiera bowiem esencjonalny opis problematyki tego dzieła i tak bardzo potrzebną w momencie ukazywania się książki (przełom 1981 i 1982 r.) dawkę optymizmu i wiary w victorię wartości naczelnych.

Mimo iż jest to już drugie wydanie tego utworu, zdecydowałem się je przedstawić, gdyż podobnie jak przy pierwszym wydaniu i dość dużym jak na nasze warunki nakładzie (40 000 egzemplarzy), znów okazało się to niewystarczające. Dla etnografa książka to jest szczególnie interesująca bez względu na stosowaną metodę analizy. Zawarty w niej materiał stanowi wystarczającą bazę dla wyznawców ewolucjonizmu, przedstawicieli szkoły kulturowo-historycznej: funkcjonalizm, strukturalizmu i kilku jeszcze innych "izmów".

Chciałbym przedstawić kilka możliwości analizy etnologicznej pracy Tolkiena. Nie upieram się, by zaprezentowana przeze mnie próba spojrzenia na to dzieło ograniczała inne punkty widzenia, a powinna właściwie pobudzić ich wypowiedzenie. Tematyka książki jest mitologiczna, baśniowa, chciałoby się powiedzieć nawet odwieczna. Jest one w takim stopniu fikcyjna i odżegnująca się od wszelkich koneksji ze współczesnością, że aż namacalnie współczesna, aluzyjna i momentami prawie publicystyczna. Naturalnie różny jest odbiór Władcy Pierścieni; jedni traktują ją jak baśń dla dzieci lub dorosłych, inni jak zbeletryzowaną mitologię, a są i tacy, co patrzą na to dzieło jak na traktat filozoficzny (w równym stopniu historyczny co futurystyczny) lub jak na ujętą w literackiej formie rozprawę socjologiczną czy kronikę historyczną. Po prostu każdy znajdzie to coś dla siebie, natomiast niewątpliwą zaletą książki jest jej niezwykły czar sprawiający, że czytelnik jest nie tylko odbiorcą opowieści Tolkiena, ale i jej współuczestnikiem, słowem przenosi się w świat jego baśni. Trzeba powiedzieć, że nie jest to jedyna książka Tolkiena wydana w Polsce. Wcześniej ukazał się Hobbit, rzecz o tyle ważna, choć klasą nie dorównująca trylogii, że jest to fabularny wstęp do niej. Trzeba też dodać, że mówi się o wydaniu kolejnej pracy Tolkiena Silmarilliona - książki ułatwiającej pozna-
nie historii i geografii Śródziemia (krainy, gdzie toczy się akcja Władcy Pierścieni), a także postaci i rekwizytów mających wpływ na późniejszy kształt społeczny, polityczny i dalszą historię tego terytorium.

Profesor J. R. R. Tolkien (zm. 1973) z Uniwersytetu w Oxfordzie, znakomity badacz najstarszej literatury angielskiej i północnoeuropejskiej (irlandzkiej, skandynawskiej i islandzkiej) trafił, jak twierdzi Teresa Kieniewicz, na nie znane manuskrypty zawierające kroniki Śródziemia - krainy leżącej według wszystkich danych na półkuli północnej. Epoka historyczna, w której miałyby toczyć się opisywane przez Tolkiena wydarzenia, nie jest identyfikowalna na podstawie zaprezentowanego przez niego materiału. Ów ton traktujący dzieło Tolkiena nie jako pracę literacką, ale jako spopularyzowane (przetłumaczone?) dzieło historyczne, jest charakterystyczny dla wszystkich pasjonatów tego autora. Dość powiedzieć, że w wielu krajach zachodu (nie mylić z zachodem w ujęciu tolkienowskim, choć podobieństw jest wiele) w księgarniach sprzedaje się mapy Śródziemia z różnych jego epok, plany kolejnych marszrut bohaterów, ilustrowane kalendarze ścienne ze scenkami z różnych książek tego autora. Faktem jest, że powstało stale powiększające się grono ludzi, którzy (podobnie jak Wańkowicz Sienkiewiczem) zafascynowani są egzegezą Tolkiena, sprawdzaniem znajomości tekstu, rozumieniem jego przebogatej terminologii historycznej i geograficznej, itd. Bardzo poważnym efektem tych tendencji jest wydana przez prof. Tylera "encyklopedia tolkienowska" będąca niezastąpioną pomocą dla badaczy Śródziemia. Jeśli zatem potraktujemy samą pracę Tolkiena jako źródło naukowe, to książka Tylera będzie naukowym wkładem "tokienologów" w poważne traktowanie historii i kultury Śródziemia. Przyjmując, że dotychczas ujawnione źródła nie pozwalają przy analizie na zastosowanie chronologii bezwzględnej (podobnie rzecz się ma z wymiarem geograficznym) możemy sobie pozwolić na potraktowanie opowieści o Śródziemiu jako mitu czy baśni. Etnografowi daje to możliwość wkroczenia ze swoim warsztatem analizy (i zatuszowania w ten sposób wątpliwości co do okaleczania innych walorów tego dzieła).

"Nieuważny i spieszący się czytelnik może potraktować dzieło jako historie niestworzonych, fantastycznych przygód czterech hobbitów i zrezygnować z bliższego poznania tej niezwykłej cywilizacji. Tym jednak, których urzekł czar Śródziemia, prostota, mądrość i poczucie humoru hobbitów, wielkość, upadek i odrodzenie ludzi i elfów, grube tomy kroniki stawiają wymagania i nastręczają wiele trudności w poznaniu całej prawdy. Tekst bowiem najeżony jest mesą nazw geograficznych, imion własnych, faktów historycznych, legend, opowieści, cytatów w nieznanych językach. [...] Orientację dodatkowo utrudnia wielość imion i nazw używanych przez różne ludy Śródziemia na określenie tych samych osób czy miejsc. Typowym przykładem jest Gandalf Szary, czyli Szary Pielgrzym, którego elfy zwą Mithrandir, Krasnoludy - Tharkun, a który za młodu nosił imię 0lorin. Równie wiele imion nosił w ciągu życia Aragorn - Estel za dziecinnych lat w Rivendell, później Dunadan, w Bree znany jako Obieżyświat lub Strażnik, w Gondorze nazwany Kamieniem Elfów panował jako Król Elessar. Wielość nazw jest przeważnie, choć nie zawsze, wynikiem posługiwania się kilkoma językami, stanowią one tłumaczenie jednej myśli, oddają ten sam sens i dlatego też autor kroniki posługuje się nimi wymiennie. W języku Szarych Elfów określenie Dunedaini znaczy tyle samo, co we Wspólnej Mowie - ludzie z Westernesse, ten zaś z kolei termin jest tłumaczeniem z języka Quenya (Elfów Wysokiego Rodu) słowa Numenorejczycy, ludzie z Zachodu".

Tłumaczką książki jest Maria Skibniewska, wiersze tłumaczył Włodzimierz Lewik. Wydaje się, że poprawki w tłumaczeniu wierszy w stosunku do pierwszego wydania nie były najszczęśliwszym pomysłem.

Powieść Hobbit zaznajamia nas z częścią bohaterów trylogii i opowiada o zdobyciu pierścienia, o jego dziwnych właściwościach zapewniających posiadaczowi niewidzialność. Z Wyprawy dowiadujemy się jak Gandalf Szary, dobry czarodziej czuwający nad bezpieczeństwem Śródziemia, szukający sygnałów rosnącej w potęgę Siły Zła i współpracujący z wszelkimi istotami dobrej woli odkrywa, że pierścień będący w posiadaniu hobbita Froda jest Jedynym Pierścieniem, rządzącym wszystkimi Pierścieniami Władzy. Wszystkie pozostałe, z wyjątkiem tego jednego, są już w posiadaniu Nieprzyjaciela. Zdobycie go zapewniłoby siłom ciemności, na razie jeszcze szykującym się do wojny w swym wschodnim królestwie Mordoru, wszechwieczne panowanie nad światem. Kraj hobbitów Shire oraz osoba Froda stają się przedmiotami poszukiwań obu strop. Zakłóca to spokojny, pracowity tryb życia małych, sympatycznych, jowialnych hobbitów (zwanych inaczej niziołkami) istot antropoidalnych, choć mniejszych od człowieka i o wiele bardziej odeń owłosionych. Frodo rezygnuje z hobbickiego sybarytyzmu i wraz z towarzyszami z Shire'u udaje się do krainy elfów Rivendell, gdzie odbyła się Wielka Rada, na której postanowiono zniszczyć klejnot. Najświatlejsi uczestnicy Rady doskonale wiedzieli, że posiadanie i korzystanie z Pierścienia Władzy zatruwa duszę właściciela złem i żądzą władzy, a więc próba wykorzystania przez nich Pierścienia przeciw Nieprzyjacielowi doprowadzi do tego, że sami staną się do niego podobni. Wiele następnych kart naszej trylogii wskazuje na niebezpieczeństwo deprawacji człowieka, społeczeństw, państw przez nadmiar władzy, bezprawne jej zgarnięcie czy nieliczenie się z opiniami innych w jej sprawowaniu. Frodo zostaje Powiernikiem Pierścienia. Aby dopomóc mu w spełnieniu misji wybrano uczestników wyprawy spośród wszystkich plemion zamieszkujących w trzeciej erze Śródziemie. Znaleźli się w niej 4 hobbici (Frodo, Sam, Merry i Pippin), Aragorn i Gandalf Szary, Legolas - syn króla elfów i doskonały łucznik, Gimli - krasnolud i wirtuoz bojowego topora i wreszcie Boromir - syn władcy Gondoru, przedstawiciel Dużych Ludzi. Frodo i Sam mimo wielu przeciwieństw docierają do Szczelin Zagłady, aby unicestwić Pierścień. W tym samym czasie wojska Gondoru i sprzymierzonego z nim Rohanu odnoszą ostateczne zwycięstwo pad władcą Mordoru, Sauronem i jego armią. Hobbici dokonują cudów odwagi i w ostatnich momentach wyrwani są z ramion śmierci. Ostatnia część książki opowiada. jak drużyna hobbitów wraca do swego kraju, by ku swemu przerażeniu i zdumieniu zastać tam ustrój autorytarny, zniszczony krajobraz, ludzi żyjących bez nadziei, biurokrację - słowem to wszystko, co sprzeczne było z naturą i kulturą hobbitów. Następuje powstanie (rewolucja) i Shire zaczyna wracać do dawnej świetności pod przewodnictwem doświadczonych członków drużyny. Opowieść kończy się odejściem drużyny do krainy elfów. Na końcu autor zamieszcza bardzo starannie opracowane dodatki poświęcone historii Śródziemia, genealogiom najważniejszych postaci, niektórym problemom etnogenetycznym i lingwistycznym. Robi to zapewne równie poważnie, jak i w swych pracach filologicznych i historycznych, a wpływ jego profesji jest w tej literaturze niewątpliwy. Sam Tolkien twierdzi, że zarówno przy doborze nazw własnych, jak i w innych kwestiach czerpał z tradycji staroangielskiej, jak również z motywów gockich i frankońskich. Wydaje się być rzeczą niewątpliwą, że inspirowany był w równym stopniu przez tradycję celtycką; jak i skandynawską. Ślad pierwszej odnajdujemy chociażby w opozycji wschód-zachód s organizującej geografię i historię Śródziemia, wpływ drugiej w nazwach takich istot, jak troll, ork, czy w pewnych pomysłach (fabularnych pokrewnych sagom islandzkim, czy wreszcie w same] konstrukcji opowieści przypominającej zarówno w części wprowadzającej, jak i w genealogiach i suplementach właśnie sagi i przyjęty przez filologów i historyków układ wydawniczy. Tolkien wypiera się związków z jakąkolwiek inną tradycją, negliżuje również wpływ ówczesnej rzeczywistości na swe dzieło. W pojedynczych wątkach odnaleźć możemy jednak motywy legend o królu Arturze i Rycerzach Okrągłego Stołu, Pieśni o Rolandzie, opowieści o Robin Hoodzie, biografii Joanny d'Are czy idei Zjednoczonej Europy w okresie Karola Wielkiego. Z innych kart książki pobrzmiewają echa wędrówek ludów, alpejskiego rajdu Hannibala, najazdów Tatarów, wojen napoleońskich, wojny krymskiej czy epizodów batalistycznych i szpiegowskich oraz wynalazków technicznych I i II wojny światowej. Sądzę, że bardziej uważny czytelnik mógłby przynajmniej podwoić listę tych szczegółowych motywów.

Zajmiemy się teraz topografią Śródziemia. Powiedziane zostało poprzednio, że jest ona zorganizowana wokół osi wschód-zachód. Występują to jednakże przy-najmniej 3 krainy, dla których przeciwstawienie wschód-zachód posiada walor istotny. Gdybyśmy przedstawili je na jednej osi, wyglądałyby one następująco:

Historycznie Śródziemie podlegało ekspansjom zarówno ze wschodu, jak i z za-chodu. Jednakże w III erze, w której toczy się akcja książki, kierunek "Wędrówki ludów" może być tylko jeden: Mordor-Śródziemie-Daleki Zachód, za morzem. Oczywiście Mordor przyciąga również istoty ze Śródziemia, opanowuje też kilka terenów nadgranicznych, ale kierunek migracji Sródziemie-Mordor jest niewielką strugą w porównaniu z nawałnicą, jaką przewiduje doktryna Saurona. Książka opowiada o odwróceniu kierunku zakładanej przez Saurona "migracji". Do podboju Śródziemia nie dochodzi. Batalistycznie rzecz cała rozgrywa się na obszarze przygranicznym. Nie ma to jednak ścisłego odwrócenia kierunków, tzn. wojska zwycięskie nie zajmują Mordoru, krainy skażonej złem. Poprzestają na likwidacji armii przeciwnika i zniszczeniu jego granicznych fortyfikacji. Wejście do Mordoru i kolonizacja tego obszaru będzie możliwa zapewne dopiero po długotrwałej kwarantannie. Skażenie tej krainy jest więc porównywalne ze skażeniem, jakiemu podlega każdy posiadacz Pierścienia Władzy. Człowiek usiłujący zawładnąć tym terytorium stałby się więc zatruty złem, tak jak istoty żyjące tam nieco wcześniej.

Horyzontalia obydwu krain - Śródziemia i Mordoru - zostały przedstawione dla lepszej czytelności w tabelce I. Nie wyczerpuje ona zapewne wszystkich możliwości przeciwstawień, ale już to zaprezentowane w niej budzą a uważnego czytelnika bądź znawcy Tolkiena pewne wątpliwości.

Tabela I

  ŚRÓDZIEMIE MORDOR
Ludzie i inne istoty "szlachetnej postawy'", zazwyczaj jasnowłosi, zielono- lob błękitnoocy. Istoty antropoidalne o dużej frekwencji cech z dominantą pozytywną istoty antropoidalne, Iecz szalenie zdeformowane. Szkaradni, często skośnoocy, monstrualni, o nieprzyjemnym zapachu. Twarze ciemne, nawet czarne. Bezduszne automaty selekcjonowane na dokładną wykonywanie rozkazów, pozbawione jakichkolwiek skrupułów
Etyka etos rycerski w życiu i w wojnie. W najgorszym razie zamknięci w sobie nie szkodzą innym. Poczucie odpowiedzialności za innych cechuje nie tylko poszczególne jednostki, ale w miarę rozwoju wydarzeń także całe społeczności przedmiotowe traktowanie innych nawet swoich krajan. Potrafią być bezinteresownie źli i okrutni. Opętani żądzą pięcia się po drabinie władzy. "Niereformowalni' - zatruci złem
Kultura i system polityczny demokratyczne [sic!], oświecone, monarchie. Jednostka posiada liczne możliwości autorealizacji. Państwo jest akceptowane przez ogól obywateli. Władcy cieszą się szacunkiem, są wyrozumiali i sprawiedliwi. Instytucje społeczne są wyrazem potrzeb społecznych i poszanowania tradycji dyktatura, totalitaryzm. Obywatel jest mechanizmem aparatu państwowego, którego celem jest narzucenie tego sytemu całemu Śródziemiu. Środkiem do tego jest ucisk i pozbawienie ich indywidualnych plemion Mordoru i poszczególnych jego obywateli. Władca i jego urzędnicy są dyktatorami. Kontrolę nad nimi może sprawować tylko wyższy rangą. O stopniu akceptacji takiej władzy trudno w ogóle mówić wobec ubezwłasnowolnienia społeczeństwa. Trudno mówić o społeczeństwie w ogóle. Społeczeństwo jest straszliwie zhierarchizowane. Aparat policyjny bardzo rozbudowany
Czas zwyczajny, zarówno w skali doby jak i roku, oraz epok historycznych. Jest to
czas wymierny. Poszczególne jego jednostki są łatwo identyfikowalne
bezczas, czas wypłaszczony - wielkie teraz w skali dnia i roku. Jest niewymierny (można mierzyć go tylko ze Śródziemia). Orientacja w porze dnia czy roku niemożliwa. Posiada jednak skierowanie w przeszłość i przyszłość. W Mordorze ważniejsze jest jednak pojęcie przyszłości
Wiatry zachodni i południowy przynoszą świeżość i otuchę, rozwiewają ciemne chmury unoszące się nad światem wschodni - burza, paraliżuje, poraża, odbiera nadzieję
Krajobraz duże różnice zarówno w krajobrazie naturalnym, jak i kulturowym. Sielskie łąki i pola. Jasne lasy. Przyjaźnie wyglądające góry. W krajobrazie widać harmonijne współżycie człowieka (lob innych istot) i przyrody obszar zatruty, wyludniony, spopielony. Krajobraz wulkaniczny, mroczny. Budowle na ogól zrujnowane i opuszczone. Populacja Mordoru zamieszkuje gigantyczne miasta - puebla pełne machin zatruwających środowisko. Jest to krajobraz "podobny do siebie", monotonny w swej szpetocie i smutku. Trudno w nim znaleźć punkty charakterystyczne, ułatwiające orientację
Ulubione kolory biel, srebrny, zieleń, złoto słońca. Czerń używana jako kontur lub tło dla tym większego podkreślenia jasności barw czerń, czerwień, żółty i wszelkie odcienie ciemne i posępne

 

Co do zapowiadanych wątpliwości, jakich doświadczy czytelnik tabelki, najbardziej widoczną niekonsekwencją jest pojawienie się wiatru południowego. Oś, wokół której zorganizowane są wartości Mordoru i Śródziemia, to linia zachód-wschód. Tymczasem wśród wiatrów pozytywnych o identycznych właściwościach, co wiatr zachodni, występuje wiatr południowy.. Nie jest to jednak przypadek czy nieuwaga autora. Musimy odwołać się w tym miejscu do wcześniejszej historii Śródziemia, historii, której nasza opowieść jest tylko kolejną wersją. Otóż w po-przedniej erze odpowiednikiem Mordoru było czarnoksięskie królestwo Angmaru położone w północnej części Śródziemia. Ciemne siły tego państwa odrodziły się później w Mordorze. Natomiast terytoria południowe Umbar i Harad były sprzymierzone ze śródziemnym królestwem Numenoru. Zatem Iinia podziału przebiegała wówczas na osi północ-południe. Ponadto właśnie z południa przybywa z pokaźnymi siłami na odsiecz swemu królestwu Aragorn. Armia władcy Gondoru przypływa na zdobytych na piratach Umbaru okrętach rzeką z południa. Wiatr południowy zatem wieje nie tylko w przestrzeni geograficznej. Przenosi on nas w wymiar czasu, w historię. Z jednej więc strony jest jej przypomnieniem (przeciwstawienie Angmar - Numenor), z drugiej zaś jej zapowiedzią (przepowiednia o śmiałym rajdzie Aragorna i odzyskaniu przez Gondor utraconych obszarów południa).

Opisanie tego jednego, jakże drobnego szczegółu pozwala zrozumieć, z jakimi problemami zetknie się badacz Śródziemia. Mam więc nadzieję, że czytelnicy wybaczą mi pominięcie wielu innych, niekiedy bardziej istotnych wątpliwości, których wyjaśnianie wymagałoby ciągłego porzucania głównego wątku i wprowadziłoby w tak krótkim tekście (jak ten artykuł) więcej zamieszania niż wyjaśnienia.

Kolejnym paradoksem wydaje się być występowanie czerni, koloru tak mocno związanego z Mordorem, w zestawach barwnych Śródziemia. Czerń występuje tam głównie jako kontur tub tło. Taka czerń potwierdza tylko istnienie czerni w ogóle; innymi słowy mówiąc przypomina o istnieniu zła. Fakt, iż dzięki tak zastosowanej czerni uwydatniane są jasne kolory Śródziemia, może być odczytywany jako niezgoda na zło i walka z nim. Tak traktowana czerń jest więc także emblematem mediacyjnym terytoriów, które używają jej w swych barwach - są to obszary graniczne stojące cały, czas przed wyborem: pozostania po słabszej stronie dobra bądź przyłączenia się do pewnych zwycięstwa sił zła. Wreszcie czerń stosowana w rynsztunku bojowym czy ubiorze niektórych postaci (np. Aragorn, Frodo) jest dystynkcją ich podwójnego, mediacyjnego charakteru.

Mamy to zatem do czynienia z dwoma opozycyjnymi światami, z których Śródziemie utożsamiane jest z dobrem, jasnością, prawdą, szlachetnością, natomiast Mordor to kraj zła, ciemności, kłamstwa i niskich instynktów, kraj nieludzkiej mechanicznej cywilizacji podporządkowanej idei zawładnięcia światem. Produktem tego świata są zarówno przedmioty, jak i Iudzie, wreszcie cała przyroda, Mordor że swymi krzywymi szablami prowadzi wojnę totalną niszcząc, paląc i tnąc wszystko na swej drodze. Zachód żyje w dostatku i tylko niewielka część jego mieszkańców zdaje sobie sprawę ze wzrastającego zagrożenia potęgą wschodu. Przeciętny człowiek (lub inna istota) żyjący wśród sielskich łąk, pól przynoszących dostatek bądź prześwietlonych lasów niechętnie myśli o możliwości utraty swej stabilizacji. Skoro myśl taka jest odrzucana, nie Powstają oczywiście żadne akcje prewencyjne. Rolę tę przejmują na siebie nieliczne, odcięte od reszty Śródziemia szczepy i osoby, które traktowane są potrosze jak istoty z innego świata, niepotrzebnie wprowadzające niepokój w powszedniości spokojnych dni. Mordor natomiast przedmiotowo traktuje zarówno własnego żołnierza, jak i własne terytorium, nie waha się unicestwić swoich, gdy wymaga tego wyższa konieczność, czyli "dobro państwa i idei". Żołnierze Mordoru potrafią być bezinteresownie źli i okrutni. Wszyscy opętani są koniecznością pięcia się po drabinie władzy, Namiestnik Zła dąży zaś do opanowania Śródziemia. Fakt, iż mieszkańcy Wschodu są tresowani, programowani na wykonywanie pewnych zadań sprawia, że gubią się, gdy sytuacja wymaga od nich podjęcia decyzji - są więcej niż bezdusznymi automatami. Osoba z zewnątrz po wejściu do Mordoru traci poczucie czasu i przestrzeni. Zwłaszcza czas w Królestwie Saurona nic jest odczuwany przez przybyszów z zewnątrz. Powiernik Pierścienia po przekroczeniu granic Mordoru "nie mógł zorientować się w porze dnia; przypuszczał, że jest noc, ale nawet rachunek dni mylił mu się teraz. W tym kraju ciemności gubiło się dni, tak jak gubił się każdy, kto tutaj zabłądził". Charakterystyczne jest tu ostatnie słowo Tolkiena - "zabłądził'" Celowo nie użył on wyrażenia "dotarł", "przedarł się", ,trafił", gdyż wszystkie wartości Mordoru mieszczą się we wspólnym mianowniku "obłędu", "błędu", "błądzenia", słowem zawierają w sobie antytetyczną inność w stosunku do wartości rządzących światem Śródziemia niezależnie od tego, czy będą one dotyczyły czasu, przestrzeni, etyki, polityki, czy innych wymiarów. Odczuwanie czasu i dokonywanie jego pomiaru w sposób choćby naturalny nie jest więc na terytorium Mordoru możliwe, podobnie jak nie sposób jest zorientować się dokładnie w jego topografii. Zewnętrzność Mordoru stara się sama narzucić przybyszom (czy raczej "zabłąkanym"), wchłonąć ich w siebie, doprowadzić do tego, by 'stali się podobni innym mieszkańcom tego państwa. Czas toczy się wedle przyjętych miar na obszarze poza Mordorem, w Śródziemiu. Dla Mordoru czas nie ma znaczenia, gdyż nie odczuwa się go tam i nie poddaje się on pomiarom. Napisałem w tabelce, że może on być mierzony z terenu Śródziemia, ale tylko dlatego, że do Mordoru "zabłądziło" dwóch hobbitów (Sam i Frodo), przenosząc jakby część wartości Śródziemia na zatrute terytorium. W rzeczywistości więc pomiar ów dotyczy jedynie czasu Śródziemia, który dzięki hobbitom "znalazł" się na terytorium przeciwnika. A zatem to Sam i Frodo wprowadzają czas Śródziemia na teren Mordoru.

Gdyby chcieć tak jak niektórzy potraktować tę powieść jako literaturę science-fiction, obydwa światy musiałyby być odrębnymi galaktykami. Gwoli ścisłości należałoby powiedzieć, że na opisywanych terenach istnieją trzy różne typy rzeczywistości społecznych. Pierwszą tworzy świat natury czy raczej prenatury. Jego przedstawicielami są choćby entowie - Strażnicy Drzew, Tom Bombadil, Dzicy Leśni Ludzie czy pająk Szeloba. Oni tworzyli wzorzec w pierwowieku przyrody. Przez wieki żyli w izolacji, zdala od emocji, bez konieczności wyboru dobra czy zła. Mimo tej rzec by można "neutralności" większość istot świata natury pod koniec III ery bierze udział w Wojnie o Pierścień po naszej stronie. Drugim światem jest zachód - rzeczywistość kultury i "humanistycznej" cywilizacji z Gafą rzeszą tajemniczych protoplastów różnych rzemiosł, sztuk i umiejętności (elfy, krasnoludy, ludzie, hobbici). Wreszcie trzecią rzeczywistość społeczną tworzy Mordor; kraina zarówno antykultury, jak i antynatury. Dążność do zdobycia wszech-władzy ponad wszystko inne sprawia, że wykreowany z tych pragnień świat jest zwrócony i przeciwko społeczeństwom i przeciwko całej przyrodzie (trolle, orkowie, źli ludzie).

Główne wartości w świecie Śródziemia rozmieszczone są horyzontalnie i głęboko zanurzone w czasie (historii). Odpowiada temu siatka powikłań społecznych czy etnicznych. I choć oś Śródziemie-Mordor jest granicą światów o przeciwnych wartościach, nie znaczy to, że na terytorium Śródziemia nie występują obszary skażone, opanowane przez zło. I znów, by wyjaśnić ich położenie, należałoby odwołać się do historii, czego tym razem nie zrobić nie chcąc wprowadzania wielu, niezbyt istotnych szczegółów. Na obszarze Śródziemia pojawiają się następujące rejony skażone: na granicy Shire'u Stary Las i Kurhany, Siedziby Trolli przy Gościńcu Wschodnim, kopalnie Morii w Górach Mglistych i kilka innych miejsc występujących epizodycznie. Jednakże każde z nich posiada swój antyteren, na którym mieszkają istoty walczące ze złem, co przez długi czas pozwalało zachować, jeśli nie przewagę. to swego rodzaju równowagę na obszarze Śródziemia. Takim lokalnym kontrolerem terenu byłby dla Starego Lasu Tom Bombadil, Siedziby Trolli byłyby neutralizowane przez elfy z Rivendell, natomiast wpływom istot z Morii przeciwstawiałaby się działalność elfów z krainy Lorien.

O Mordorze wiemy bardzo niewiele; częściowo opisane są jego granice i kilka punktów wewnątrz kraju. I tu również w stosunku do historycznie utrwalonych stref wpływów w Śródziemiu ma się wrażenie, że Mordor przedstawia obraz chaosu, jest terytorium niezbadanym.

Perspektywa omawianych przez nas obszarów jest jednakże lekko zwertykaIizowana, co może dla rozwoju akcji nie mieć pierwszorzędnego znaczenia, ale dla zrozumienia rzeczywistości Śródziemia warto ją opisać. Podzielmy przestrzeń tej krainy na pionowe strefy:

dalsze niebo [ - ] : domena Nazguli, Upiorów Pierścienia
niebo "nadziemne'' [ + ] : teren Gwaihira i białych orłów - awiatycznych sprzymierzeńców Śródziemia
Śródziemie [ + ] i [ - ] : miejsce najintensywniejszego ścierania się przeciwstawnych światów
podziemie [ + ] : krasnoludy
"korzenie gór'" [ - ] : pewne odmiany orków, trolli i innej szkarady

Tej przestrzennej konstrukcji wskazującej na opanowanie pionowych granic Śródziemia przez zło odpowiada pogląd Tolkiena o przedwieczności zła, którego nie da się zlikwidować na zawsze, trzeba z nim walczyć systematycznie, pamiętając. że gdy warunki będą mu sprzyjać niepostrzeżenie wzrośnie w potęgę, by zdobywać panowanie nad światem. Mówi o tym Gandalf wskazując sens watki rycerzom zachodu i przestrzegając przed przedwczesną radością: "inne złe siły mogą się pojawić, bo Sauron też jest tylko sługą i wysłannikiem. Ale nie do nas należy panowanie nad wszystkimi falami przepływającymi przez ten świat; my mamy za zadanie zrobić co w naszej mocy, dla tej epoki, w której żyjemy, wytrzebić chwasty ze znanego nam pola, aby przekazać następcom rolę czystą, gotową do upraw. Jaka im będzie sprzyjała pogoda, to już nie nasza rzecz i na to nie możemy mieć wpływu".

Istnieje podobieństwo w odbiorze czasu i topografii Mordoru. Nie istnieją one jednak istniejąc. Jest tam krajobraz, ale bez punktów charakterystycznych, jest czas, ale bez odczuwalnych jednostek pomiaru, choć zdaje się posiadać pojęcia: teraz, przyszłość i przeszłość.

O ile zależność pomiędzy poszczególnymi terytoriami związanymi ze Śródziemiem jest swoistym stanem równowagi, o tyle pionowe sfery tego obszaru ograniczone są Przez zło. Zilustruje nam to następujący wykres:

Istoty z krańców tej osi, mimo swego Przypisania do pewnych obszarów, mogą uprawiać działalność na obszarze Śródziemia, tzn. że choć np. "dalsze niebo" jest sferą osiąganą tylko przez Nazgule, to mogą one przemieszczać się na niższe poziomy. Podobnie jest z podziemnymi trollami, które mogą dochodzić z "korzeni gór" do powierzchni Śródziemia. Identyczne możliwości istnieją w wymiarze poziomym; czyli np. Daleki Zachód to kraj elfów, ale istoty te spotykane są nawet pod granicami Mordoru. Istoty stref krańcowych nie mogą jednak docierać do przeciwnego krańca osi; np. przedstawiciel Mordoru nie może dotrzeć do Zachodniej Krainy Elfów. Z fabuły książki wynika, że największe możliwości przemieszczania posiadają istoty ze Śródziemia, i to zarówno w pionie, jak i w poziomie.

Horyzontalność Śródziemia ograniczona jest negatywnym pierwiastkiem czasowym, tzn. zło według opinii Gandalfa jest wieczne zarówno w znaczeniu przeszłości, jak i przyszłości. Nie można go całkowicie pokonać, można je tylko - jakby po-wiedział lekarz - "zaleczyć". Owo ograniczenie Śródziemia wyglądałoby zatem następująco:

Oś czasu przedstawiona została w formie drogi, której prawe ograniczenie (odpowiednikiem przestrzennym jest tu strona wschodnia) jest ujemne; lewa, zachodnia krawędź jest zaś dodatnia. Krzywa wewnątrz Pokazuje historyczne możliwości (ograniczenia) rozwoju Śródziemia. Według słów Gandalfa oraz na podstawie znanej nam już historii Śródziemia można stwierdzić, że zło występuje jako jedna z możliwości, dla realizacji której konieczne są pewne warunki. Kosmogonia Tolkiena jest zatem na wskroś dualistyczna. Stąd zresztą bierze się popularność tej książki odczytywanej jako opowieść o walce Dobra ze Złem. Zło występuje w dwóch postaciach: zewnętrznej - jako konstrukt geograficzno-społeczny określony obszarem i grupami istot, które mu się zaprzedały oraz wewnętrznej - jako substancja przenikająca w głąb poszczególnych jednostek, za pomocą drążących je pasji i słabości. Ofiarami zła wewnętrznego padają: Gollum (ex właściciel Pierścienia), Frodo (zraniony sztyletem Nazgula, zatruty żądłem Szeloby i stopniowo opętywany chorobą władzy emitowaną przez Pierścień), Saruman, Denethor, częściowo Boromir. Wszelako tak znakomicie literacko skonstruowane przykłady zła rozwijającego się w człowieku wskazują nam, że to jednakże nie sam człowiek jest producentem zła. Nieco wbrew temu, co powiedziane zostało poprzednio, człowiek (niekiedy inna istota) może stworzyć w sobie możliwość zaistnienia, rozwoju zła, może też go uniknąć. Zło jest konstruktem zewnętrznym w stosunku do człowieka i by zaistnieć w .jego wnętrzu wymaga pośrednictwa czy to innych, zdeprawowanych już istot, czy też i istot, i używanych przez nic rekwizytów. Taką iniekcją zła jest zranienie Froda zatrutym sztyletem Nazgula czy żądłem Szeloby. Pierścień też jest środkiem po-wodującym tę choroby natury ludzkiej (Bilbo, Frodo, Gollum). Palantiry (kryształy jasnowidzenia), których używają zarówno Denethor, jak i Saruman są właśnie pośrednikami Zła. Najskuteczniej opiera się mu zdrowy rozsądek, stały system wartości. bezkompromisowość i dobroduszność Sama, który posiadając może najniższy stopień świadomości spośród członków Drużyny wychodzi z zagrożeń najmniej poszkodowany, choć też zmieniony i dużo dojrzalszy.

U większości tych postaci kontakt ze złem odbywa się stopniowa, wsącza się ono w niewielkich dawkach. Po każdym takim "zabiegu" bohater staje przed koniecznością wyboru drogi dobra lub zła. Możemy więc spojrzeć na te procesy jaka na swego rodzaju akty inicjacji. Bohaterowie nasi, podobnie jak to ma miejsce w bajce i micie, poddawani są, przeróżnym próbom. Ich przeżycia dadzą się opisać w języku obrzędów Przejścia. Wyodrębniając cechy inicjacyjne ograniczyłem je do członków Drużyny Pierścienia, choć mogłyby tu znaleźć się i inne osoby z kart książki. Poprzestańmy więc z braku miejsca na uwadze, że osób takich mogłoby być wiele i wprowadziłyby one niepotrzebną do tych rozważań komplikację. Mieli-byśmy wówczas do Czynienia z licznymi wariantami inicjacji. Warto jednakże wymienić choć kilka spośród tych osób. A zatem Eowina ciężko ranna przy ataku Nazguli z trudem wyrwana została z ramion śmierci. Ciekawym inicjacyjnym szczegółem tego epizodu byłby fakt, że jego bohaterka do chwili domniemanego zgonu występowała w przebraniu męskim walcząc pod zmienionym imieniem w szeregach Rohanu, by w końcu 3 ery zostać żoną udzielnego księcia krainy Ithilien. Przykładem odwróconej inicjacji jest Saruman jako dyktator Shire'u występujący pod imieniem Sharkey. Onegdaj piastujący najwyższą godność w Białej Radzie spadł później do roli tchórzliwego dyktatora, zabitego w końcu przez własnego służącego. Można by mówić o Faramirze, a częściowych inicjacjach lub jej odwróconych wariantach w przypadku Theodena, Boromira, Denethora, Eomera czy Arweny. Można by wreszcie na podstawie materiału z tej książki próbować przekształcenia modelu inicjacji indywidualnej na schemat inicjacji społecznej dochodząc do tolkienowskiego rozumienia zasad rozwoju społecznego.

Członkowie Drużyny Pierścienia są na długi czas wyłączni ze swych społeczności. Niekiedy są bezdomni (Aragorn) lub bezdomność ich polega na uczestnictwie w obywatelstwie świata (Gandalf). Wszyscy przebywają na nie znanych sobie wcześniej terytoriach. Kontaktują się z niebezpiecznymi istotami, które często mają cechy demoniczne. Odkrywają istnienie nie znanych sobie i większości świata istot (np. Entowie, Dzicy Leśni Ludzie, Tom Bombadil). Wszyscy przechodzą próbę śmierci. W trakcie trwania wtajemniczenia lub po jego zakończeniu większość z nich otrzymuje nowe przydomki, tytuły lub wręcz imiona. Trzej hobbici odzyskują swe po-ważne, pełne imiona ze szkodą dla używanych poprzednio zdrobnień (Merry - Meriadok, Pippin - Peregrin, Sam - Samwise). Członkowie Drużyny Pierścienia są poddawani najprzeróżniejszym próbom, np. odporności zarówno fizycznej jak i psychicznej, odwagi, odpowiedzialności, dojrzałości indywidualnej i społecznej, siły woli itp. Po zakończeniu inicjacji stają się jak gdyby innymi osobami przygotowanymi do pełnienia w swych społecznościach nowych ról (Frodo zapoczątkowuje zainteresowanie historią i bibliofilstwem, przez krótki czas jest również burmistrzem, Sam - wspaniały burmistrza i odnowiciel ogrodnictwa Shire'u, Meriadok - sprawny zarządca Bucklandu, Peregrin - than, czyli namiestnik Shire'u, Aragorn - jeden z najlepszych królów Gondoru, Gimli i Legolas dzięki swej przyjaźni przełamują odwieczną nienawiść krasnoludów i elfów). Jedyną osobą, która nie ma niczego nowego do spełnienia, jest Gandalf, który wraz z grupą elfów odpływa za Morze. To on właśnie jest mistrzem ceremonii inicjacyjnej, dzięki której sam zdobywa najwyższy pułap wtajemniczenia. Jego rola kończy się więc z chwilą wygrania wojny o Pierścień. Mieletyński powiedziałby o członkach Drużyny: "odbywają rytualne oczyszczenie i wracają do "społeczności", tyle, że do innej jego "części, z innym statusem'°. A zatem możemy śmiało potraktować Drużynę Pierścienia jako bractwo inicjacyjne odbywające obrzęd wtajemniczenia wspólnie niczym "pułk jednego wieku" wg terminologii Krzywickiego.

Jako pierwsi inicjację rozpoczynają Hobbici, oni też ją kończą, co jest pewnym dysonansem w konstrukcji książki. Normalna baśń powinna skończyć się w chwili zakończenia wojny o Pierścień, tymczasem Hobbici dokonują jeszcze rewolucji w Shire i reformują swoje państwo. Byłaby więc w takim ustawieniu książki sugestia, że efekt inicjacji .jest ważny nie tylko w skali całego świata (Śródziemia) lecz również w skali indywidualnej i w skali swego społeczeństwa. Dlatego właśnie Gandalf, którego skala działań dotyczy całego świata, opuszcza Hobbitów na granicy Shire'u, by ci mogli samodzielnie wykorzystać nabytą wiedzę.

Inicjacja Hobbitów jest wielką podróżą zarówno w sensie metaforycznym, jak i dosłownym. Od początku przebywają na nieznanych sobie wcześniej terytoriach, gdzie od razu zaczyna się dla nich stopniowanie kontaktu ze śmiercią (np. stara wierzba, kurhany, atak Nazguli na Wichrowym Czubie, niewola u orków, zranienie przez Szelobę itd). Zwycięska przechodzą przez te próby dzięki odwadze, wierności przyjaciołom i solidarności. Lęk, egoizm, ucieczka, wątpliwości przy dokonywaniu wyboru powodują niezaliczenie próby (casus Froda podczas ataku Nazguli). Również przejście pewnych okolic może być traktowane jako metaforyczne zetknięcie ze śmiercią. Dokonują tego np. Sam i Frodo przeprawiając się przez Martwe Bagno czy Aragorn, Gimli i Legolas pokonując Ścieżkę Umarłych - obydwa terytoria przypisywane dotychczas jedynie duchom zmarłych. Z braku miejsca i dla uniknięcia dodatkowych komplikacji problemu pominiemy tu kwestię lasu, odludzi czy szerzej "obcej" przestrzeni jako miejsca, w którym dokonywano obrzędów inicjacyjnych. Z tych samych powodów pominiemy również sprawę mroku, cienia, nocy, które to pojęcia także powinny znaleźć się w pełnej analizie obrzędów wtajemniczenia. Na użytek tej analizy przyjmiemy, że fakt przebywania bohaterów na "obcych" terytoriach oraz ich zetknięcie z cieniem, mrokiem, nocą lub czernią jest metonimią śmierci. Powinienem również zasygnalizować fakt, iż analiza znaczenia śmierci, przez ograniczenie je do członków Drużyny Pierścienia (choć z tego tylko powodu), jest niepełna. Należałoby właściwie pokazać, jakie znaczenie dla samych członków Drużyny posiada śmierć innych; jest to przecież w dramaturgii obrzędu wtajemniczanie ich samych w śmierć. Oto tabelka ilustrująca cechy inicjacyjne poszczególnych członków Drużyny:

kliknij tu, by otworzyć nowe okno z tabelą

Spośród 9 członków Drużyny Pierścienia jeden ginie podczas inicjacji (Boromir), inni zwycięsko przechodzą próbę śmierci, a część nawet uzyskuje nieśmiertelność. Bohaterowie podlegają wielu próbom śmierci. Każde spotkanie ze złem jest traktowane jako muśnięcie śmierci. Wybierzmy te rodzaje kontaktu ze śmiercią, które w sposób oczywisty mieszczą się w modelu inicjacyjnym. Będą to zatem sytuacje kontaktu realnego, w których śmierć występuje jako rzeczywiste, cielesne zagrożenie. Rezygnuję więc z ilustrowania tego, co poprzednio nazwaliśmy stopniowaniem kontaktu ze śmiercią, gdyż są to przypadki mniej czyste, a sama śmierć zamaskowana jest tam metaforą. Dla poszczególnych członków Drużyny Pierścienia ten najbliższy kontakt ze śmiercią, w wyniku którego uznani zostają za zmarłych, co daje im okazję do symbolicznego narodzenia się na nowo, przedstawiałby się następująco:

  uznany za zmarłego
Gandalf gdy niknie w przepaściach Morii zmagając się z Balrogiem
Pippin po przywaleniu przez olbrzymiego trolla
Merry ciężko ranny w Walce z Wodzem Nazguli
Aragorn
Gimli
Legolas
przechodzą Ścieżkę Umarłych, drogę, której nikomu z żywych nie udało się dotychczas pokonać
Sam
Frodo
po uznaniu przez siebie samych i przez wszystkich pozostałych swej śmierci wstają ocaleni z centrum Mordoru przez orły

Część członków Drużyny Pierścienia zyskuje nieśmiertelność. Posiada ją elf Legolas, gdyż plemię to z natury swej jest nieśmiertelne. Zdobywa ją Gandalf posiadający bardzo wysoki stopień wtajemniczenia już ona początku wyprawy. Gimli Krasnolud jest nią nagrodzony m. in. za niebywały wyczyn w dziejach Śródziemia, jakim było zaprzyjaźnienie się z elfem. Nieśmiertelnymi zostają także Powiernicy Pierścienia, , którzy nie ulegli jego wpływowi, a więc Bilbo (bohater książki Hobbit), Frodo i Sam. Próby, przez jakie przechodzą, wymagają od nich w coraz większym stopniu przekraczania granic samych siebie. Każdy kolejny etap umożliwia osiągnięcie wyższego stopnia doskonałości, ale też rodzi nowe trudności.

Kolejnym rysem inicjacyjnym jest prawie zupełny brak kobiet w pierwszych partiach trylogii lub znikoma- ich rola, podczas gdy końcowe części .zaczynają zawierać wątki niemal romansowe. Dowiadujemy się, że dla części bohaterów (w tym i skonfederowanych z Drużyną) jest to po części inicjacja małżeńska. Powstają więc następujące pary: Aragorn i Arwena, Eowina i Faramir, Sam i Róża, Peregrin i Perełka z Long Cleve. Ponadto Gimli zostaje rycerskim, platonicznym miłośnikiem Galadrieli, a Eomer (król Rohanu) Arwemy. Wątki romansowo-małżeńskie znakomicie paralelizują się z powracaniem krajów i społeczeństw do bezpiecznego i spokojnego życia.

O wielkiej przemianie bohaterów będącej wynikiem przebytej inicjacji mówi Frodo: "może nawet dojadę do Shire'u, ale nic już nie będzie takie, jak dawniej, bo ja jestem inny". Hobbici na swą wyprawę udają się jesienią. Powrót ich następuje również jesienią; są to więc miary zamkniętego cyklu czasu. Oni to jako pierwsi członkowie swego plemienia wyruszają w tak daleką i długą podróż. W rzeczywistości jest to dla nich podróż do innych światów. Tam 'też przechodzą zwycięsko Przez wszystkie próby. Z podróży w owe inne ".galaktyki" przywożą wiedzę, mądrość. Próba mądrości jest więc ostatnią, przed jaką muszą stanąć, próba najcięższa i najbardziej samodzielna. Do niej prowadziła cała dotychczasowa inicjacja.

Gandalf odprowadzający hobbitów do ich kraiku, jawi się jako nauczyciel i mistrz ceremonii inicjacyjnej, który doskonale, zdaje sobie sprawę z celów wtajemniczania. Mówi on: "nie pojadę do Shire'u. Sami musicie swoje sprawy załatwić, do tego właśnie od dawna was przygotowywałem. Czy jeszczeście nie zrozumieli? Mój czas minął, nie jest już moim zadaniem wprowadzanie ładu na świecie ani nawet pomaganie innym, gdy się do tego zabierają. Wy zresztą, przyjaciele, już nie potrzebujecie pomocy. Wyrośliście, wyrośliście bardzo wysoko, dosięgliście największych, o was wszystkich już mogę być spokojny". Podobnie zwraca się do nich poczciwy karczmarz Butterbur prowadzący swą gospodę tuż pod granicami Shire'u: "co prawda, jeśli wolno mówić szczerze, przyjechaliście z tej podróży tacy odmienieni, że z pewnością dacie sobie radę ze wszystkimi kłopotami. Nie wątpię, że prędko zaprowadzicie u siebie porządek!".

Hobbici wkraczają do Shire'u. Zastają kraj pogrążony w czerni autorytarnej dyktatury z wszelkimi jej konsekwencjami. I tu musimy porzucić na chwilę rozważania na temat inicjacji i zająć się tolkienowskim obrazem totalitarnego państwa oraz koncepcją czy raczej wizerunkiem powstania w Shire. Warto będzie posłużyć się tu kilkoma cytatami. Hobbici zaraz po przekroczeniu granicy orientują się, że nie jest to taki sam kraik, jak ten, który opuszczali. Przede wszystkim wzrosła liczebność aparatu ucisku - dawniej porządek utrzymywało kilku szeryfów, gdy "teraz jest paruset szeryfów i werbują ich jeszcze więcej, bo wyszły nowe przepisy: Większość służy wbrew woli, ale nie wszyscy". Aparat ucisku i pochodząca z importu grupa rządząca otacza się przywilejami spychając przeciętnego hobbita na poziom egzystencji zwierzęco-niewolniczej. Zło aplikowane jest często w sposób bezinteresowny. "Ziela do fajek nikt nie miał prócz Ludzi Wodza; Wódz nie lubi piwa, więc go hobbitom odmówił, pozwalając pić tylko swoim ludziom; wszystkiego było coraz mniej, tylko przepisów coraz więcej, żeby nikt nie mógł nic z własnego dobra zachować, gdy zbiry plądrowały dom niby to dokonując "sprawiedliwego podziału"; w rzeczywistości brali wszystko dla siebie, a hobbitom nie dawali nic, prócz resztek, które można nabyć w domach szeryfów, ale to paskudztwo nie do strawienia". Zatem grupa rządząca w państwach tego typu traktowana jest przez Tolkiena jako organizacja przestępcza, której jednym z celów jest pozbawienie (okradzenie) społeczeństwa z własności prywatnej, z poczucia społecznej integracji, by ostatecznie odebrać wszelką nadzieję i tym łatwiej nim rządzić. Szary hobbit. musi na co dzień czuć "autorytet" władzy. Próbuje ona osiągnąć ten cel wydając coraz to nowe ustawy odbierające, zakazujące lub ograniczające. Monstrualnie rozrośnięta biurokracja ucina niemal myśli o możliwości pokonania dykta-tury. Gospodarka Shire'u nie posiada żadnych podstaw ekonomicznych. Widz patrzący na nią jest pewny, że obliczono ją tak, by materialnie zniszczyć społeczeństwo. Wizję takiego irracjonalnego, sprzecznego z tradycją Shire'u przedsięwzięcia przedstawia hobbitom niejaki Cotton: "posłuchajcie jak było z młynem Sandymana. Pypeć go zburzył, jak tylko sprowadził się do Bag End. Potem sprowadził bandę Dużych Ludzi, z minami zbójów, żeby zbudowali nowy młyn, większy i pełen różnych zagranicznych wynalazków. Pypeć zapowiadał, że w jego młynie będzie się mełło więcej i szybciej. Ma takich młynów kilka. Ale żeby mleć, trzeba mieć ziarno, a do nowego młyna nie dostarczano go więcej niż do starego. Odkąd Sharkey panuje, w ogóle nie ma co mieć. Wciąż tylko słychać łoskot, dym bucha z komina, smród zapowietrza okolicę, a w Hobbitonie nikt nie zazna spokoju za dnia ani w nocy. Umyślnie wylewają jakieś brudy, zapaskudzili nimi w dolnym biegu Wodę i całe to plugastwo spływa do Brandywiny, Jeśli im o to chodzi, żeby Shire zamienić w pustynię, to wybrali dobrą drogę".

Tak więc odgórne "reformy" despoty chcącego uchodzić za oświeconego nie tylko nie usuwają dotychczasowych kłopotów ekonomicznych, ale wpędzają kraj w jeszcze dalsze zaułki absurdu ekonomicznego, a ich efektem jest wiekopomne zatrucie środowiska i brak jakichkolwiek sukcesów gospodarczych. Jeszcze jedną rzeczą, o której warto wspomnieć przy opisie dyktatury Shire'u, jest estetyka. Dyktatura nie lubi przejawów wolności w indywidualnej kreacji ludzkiej, więc stara się uniformizować wszelkie formy zewnętrzne. To magiczne działanie ma pobudzić na zasadzie sympatii podobny proces we wnętrzu człowieka, ma doprowadzić do zglajszlachtowania jego świadomości. Dyktator ustanawia nowe formy, które odtąd mają obowiązywać jako jedyne. Oddają one świetnie ducha reżimu. Powracający hobbici nie mogą poznać swego rodzinnego krajobrazu: "wielu znajomych domów brakowało. Niektóre, jak się zdawało, spłonęły. W północnym stoku wzgórza Nad Wodą, miłe hobbickie norki opustoszały; ogródki, dawniej zbiegające barwnym kobiercem aż na brzeg, były zapuszczone i pełne chwastów. Co gorsza tam, gdzie przedtem droga do Hobbitonu ciągnęła się tuż nad stawem wyrósł rząd szpetnych nowych budowli. Niegdyś wzdłuż drogi szumiały drzewa. Dziś wszystkie zniknęły. Patrząc z rozpaczą w stronę Bag End ujrzeli w oddali wysoki komin z cegły. Pluł czarnym dymem pod wieczorne niebo".

Z tym wszystkim muszą , poradzić sobie hobbici. Oczywiście społeczeństwie Shire'u jest przeciwne dyktaturze, ale ma jednak odpowiednich leaderów mogących stanąć na czele powstania. Przywódcy są więc ,importowani; za granicą przeszli przeszkolenie przygotowujące ich do rewolucji; w optyce etnologicznej to właśnie byłoby doraźnym celem inicjacji. Problemem jest jednak przekonanie lękliwego i biernego tłumu, który, choć przeciwny dyktaturze, przez tyle czasu jednak szpikowany jej językiem, nie ma odwagi zacząć walki. Hobbici z Drużyny Pierścienia odwołują się do miejscowych opozycjonistów, przede wszystkim do arystokratycznego rodu Tuków z Wielkich Smajali, jedynych, którzy filie podporządkowali się władzy dyktatora zachowując pod swym panowaniem część wolnego terytorium Shire'u. Oni to wraz z kilkoma niezależnymi i prześladowanymi przez reżim osoba-mi stanowią argument dla społeczeństwa, że można rozpocząć powstanie, i oni też wraz z hobbitami - emigrantami je organizują. Nie ma ono charakteru zemsty. Nie dochodu do karania i samosądów na kolaborantach, nawet dyktator zostaje zabity nie przez hobbitów, a przez swego sługę. Próby, jakim poddawani są w tej części inicjacji bohaterowie, polegają na powstrzymywaniu się od zadawania śmierci. Hobbici są wielkoduszni. Występują przecież w roli "magicznych pomocników"; to oni są dla swego społeczeństwa nauczycielami i mistrzami wielkiej, społecznej' ceremonii inicjacyjnej. Kraj zaczyna odnawiać się. Już w następnym roku wiosna jest niezwykle piękna; lato zapisuje się wyjątkowym urodzajem. Niszczona przedtem przyroda wspomaga odnowionego człowieka. Społeczeństwo zaczyna się integrować, krajobraz odzyskuje piękno. I jest to chyba najmiększa próba, z jakiej hobbici również wychodzą zwycięsko, ,próba polegająca na zbudowaniu dostatniego i szczęśliwego społeczeństwa nie na kapitale kradzionych, cudzych dóbr, ale na. własnej pracy, przemyślności i darach oddanych przyjaciół.

Tak więc próba mądrości rozbita na szereg stopni (danie ludziom wiary w możliwość zmian, rewolucja, powstrzymanie się od zadawania śmierci, likwidacja ekologicznych skutków dyktatury, ustanowienie praworządnego państwa, itd.) kończy się sukcesem hobbitów. Ów element ostatecznej próby inicjacyjnej, próby mądrości, pojawia się zresztą. wcześniej i nie dotyczy on wyłącznie członków Drużyny Pierścienia, lecz także i ich sprzymierzeńców w walce z Sauronem. Wszyscy oni po-zostają nierozłączni jeszcze przez około pół roku po zakończeniu wojny i w tym czasie odwiedzają różne kraje, w których zawsze jest coś do poprawienia i uporządkowania. Ich wspólna praca i troska o dobro kolejnych społeczeństw jeszcze raz potwierdza możliwość traktowania uczestników wyprawy jako grupy pobratymstwa zawiązanego podczas inicjacji. Tu również zauważyć można różnicę między zwykłą baśnią, która powinna kończyć się w momencie pokonania sił zła, a trylogią Tolkiena, która pozwala nam śledzić dalsze próby bohaterów.

Dla hobbitów przybycie do Shire'u opanowanego przez zło jest jak gdyby dalszym ciągiem podróży; przybywają przecież do zupełnie innej krainy niż ta, którą opuszczali. Sami zresztą są mili - mądrzy i tę mądrość potrafią zastosować. Ilustracji zastosowania nabytej mądrości służy nie tylko ścisły tekst książki. Wszak jest to baśń "naukowa" zrobiona przez historyka specjalistę i również aneksy opowiadają o dalszych dziejach różnych ludów, krain i znanych nam postaci. I jakkolwiek nie jest to już w ścisłym tego słowa znaczeniu literatura, z jaką mieliśmy do czynienia poprzednio, nie sądzę jednak, by znalazł się czytelnik, który powstrzymałby się przed przeczytaniem również i tych fragmentów, dających dodatkowa wrażenie, że wszystkie opisywane wydarzenia działy się kiedyś i gdzieś naprawdę.

Książka ta jest wielką opowieścią o walce dobra ze złem. Obydwie te wartości występują pod różnymi postaciami i kryją je przejrzyste dla naszej europejskiej kultury metafory. Książka pokazuje czas wielkiego przełomu w dziejach Śródziemia. Bohaterami jej są epigoni III ery i zarazem prekursorzy IV ery.

Dlaczego jednak Tolkien-naukowiec zdecydował się napisać to literackie dzieło, wykorzystując w nim zresztą swoje umiejętności profesjonalne? Ostatnimi czasy słyszy się coraz częściej o naukowcach z angielskich czy amerykańskich renomowanych uniwersytetów porzucających swe humanistyczne profesje, by zająć się działalnością bardziej konkretną. Wydaje się, że Tolkien jest jednym z prekursorów tego zjawiska, choć kierunek jego ucieczki jest inny. Nie zrywa on przecież ze swoim zawodem, Znało tego - w literackiej pracy v: wykorzystuje swe naukowe umiejętności. Nie jest to zatem ucieczka "od" tego czym żył do- chwili podjęcia działalności literackiej. Jest to raczej ucieczka "do" wykreowanego świata, zawierającego elementy znanych nam światów i epok historycznych. Podobnie rzecz się ma z czytelnikami tego dzieła. Dla jednych przedstawiony w nim świat bajkowej, lirycznej rzeczywistości pozwala na ucieczkę od realiów naszej współczesności. Drudzy traktują dzieło Tolkiena jako historyczną scenografię uważając, że jest ta jedynie lekki kamuflaż, podczas gdy naprawdę jest to książka o współczesności. W książce zatem spełnione są dwa zapotrzebowania współczesnego człowieka: ucieczka od rzeczywistości naczepo i przeniesienie się w świat baśni albo barwne opowiadanie właśnie o współczesności, o konfliktach; pasjach i zagrożeniach tak bardzo dotyczących współczesnego człowieka i ubranych jedynie w kostium baśni czy mitycznej historii.

Krzysztof Kubiak

Przypomniany świat Śródziemia. Próba etnologicznego odczytania "Władcy Pierścieni" J.R.R. Tolkiena "Etnografia Polska" 1984, nr 28/2; Krzysztof Kubiak


 
      Strona główna | Wprowadzenie | Bibliografia | Galeria | Download
Teksty | MERP | METW | Film | Linki | Chat | Banery | Księgarnia
Cytaty | Forum
 
      Serwis zaprojektował i prowadzi:
Michał Rossa -
barahir@tolkien.art.pl
 
Patronem serwisu jest .: gate internet services
Serwisy sponsorowane: fronteria | impart | konferencja złd | moda i sztuka | rally.pl | wywrota