|
|
|
Krzysztof Kubiak
Przypomniany
świat Śródziemia.
Próba etnologicznego odczytania "Władcy
Pierścieni" J.R.R. Tolkiena
"Nie
każde złoto jasno błyszczy,
Nie każdy błądzi, kto wędruje,
Nie każdą siłę starość niszczy,
Korzeni w głębi lód nie skuje,
Z popiołów strzelą znów ogniska,
A mrok rozświetlą błyskawice,
Złamany miecz swa moc odzyska,
Król tułacz wróci na stolicę".
Choć
Tolkien umieścił inny swój wiersz jako motto trylogii,
wydaje się, że ten, choć tylko w niewielkim stopniu
mówi o akcji książki, bardziej podobał się
czytelnikom, zawiera bowiem esencjonalny opis
problematyki tego dzieła i tak bardzo potrzebną w
momencie ukazywania się książki (przełom 1981 i 1982
r.) dawkę optymizmu i wiary w victorię wartości
naczelnych.
Mimo iż jest to już drugie wydanie tego utworu,
zdecydowałem się je przedstawić, gdyż podobnie jak
przy pierwszym wydaniu i dość dużym jak na nasze
warunki nakładzie (40 000 egzemplarzy), znów okazało
się to niewystarczające. Dla etnografa książka to
jest szczególnie interesująca bez względu na
stosowaną metodę analizy. Zawarty w niej materiał
stanowi wystarczającą bazę dla wyznawców
ewolucjonizmu, przedstawicieli szkoły
kulturowo-historycznej: funkcjonalizm, strukturalizmu i
kilku jeszcze innych "izmów".
Chciałbym przedstawić kilka możliwości analizy
etnologicznej pracy Tolkiena. Nie upieram się, by
zaprezentowana przeze mnie próba spojrzenia na to
dzieło ograniczała inne punkty widzenia, a powinna
właściwie pobudzić ich wypowiedzenie. Tematyka
książki jest mitologiczna, baśniowa, chciałoby się
powiedzieć nawet odwieczna. Jest one w takim stopniu
fikcyjna i odżegnująca się od wszelkich koneksji ze
współczesnością, że aż namacalnie współczesna,
aluzyjna i momentami prawie publicystyczna. Naturalnie
różny jest odbiór Władcy Pierścieni; jedni traktują
ją jak baśń dla dzieci lub dorosłych, inni jak
zbeletryzowaną mitologię, a są i tacy, co patrzą na
to dzieło jak na traktat filozoficzny (w równym stopniu
historyczny co futurystyczny) lub jak na ujętą w
literackiej formie rozprawę socjologiczną czy kronikę
historyczną. Po prostu każdy znajdzie to coś dla
siebie, natomiast niewątpliwą zaletą książki jest
jej niezwykły czar sprawiający, że czytelnik jest nie
tylko odbiorcą opowieści Tolkiena, ale i jej
współuczestnikiem, słowem przenosi się w świat jego
baśni. Trzeba powiedzieć, że nie jest to jedyna
książka Tolkiena wydana w Polsce. Wcześniej ukazał
się Hobbit, rzecz o tyle ważna, choć klasą nie
dorównująca trylogii, że jest to fabularny wstęp do
niej. Trzeba też dodać, że mówi się o wydaniu
kolejnej pracy Tolkiena Silmarilliona - książki
ułatwiającej pozna-
nie historii i geografii Śródziemia (krainy, gdzie
toczy się akcja Władcy Pierścieni), a także postaci i
rekwizytów mających wpływ na późniejszy kształt
społeczny, polityczny i dalszą historię tego
terytorium.
Profesor J. R. R. Tolkien (zm. 1973) z Uniwersytetu w
Oxfordzie, znakomity badacz najstarszej literatury
angielskiej i północnoeuropejskiej (irlandzkiej,
skandynawskiej i islandzkiej) trafił, jak twierdzi
Teresa Kieniewicz, na nie znane manuskrypty zawierające
kroniki Śródziemia - krainy leżącej według
wszystkich danych na półkuli północnej. Epoka
historyczna, w której miałyby toczyć się opisywane
przez Tolkiena wydarzenia, nie jest identyfikowalna na
podstawie zaprezentowanego przez niego materiału. Ów
ton traktujący dzieło Tolkiena nie jako pracę
literacką, ale jako spopularyzowane (przetłumaczone?)
dzieło historyczne, jest charakterystyczny dla
wszystkich pasjonatów tego autora. Dość powiedzieć,
że w wielu krajach zachodu (nie mylić z zachodem w
ujęciu tolkienowskim, choć podobieństw jest wiele) w
księgarniach sprzedaje się mapy Śródziemia z
różnych jego epok, plany kolejnych marszrut bohaterów,
ilustrowane kalendarze ścienne ze scenkami z różnych
książek tego autora. Faktem jest, że powstało stale
powiększające się grono ludzi, którzy (podobnie jak
Wańkowicz Sienkiewiczem) zafascynowani są egzegezą
Tolkiena, sprawdzaniem znajomości tekstu, rozumieniem
jego przebogatej terminologii historycznej i
geograficznej, itd. Bardzo poważnym efektem tych
tendencji jest wydana przez prof. Tylera
"encyklopedia tolkienowska" będąca
niezastąpioną pomocą dla badaczy Śródziemia. Jeśli
zatem potraktujemy samą pracę Tolkiena jako źródło
naukowe, to książka Tylera będzie naukowym wkładem
"tokienologów" w poważne traktowanie historii
i kultury Śródziemia. Przyjmując, że dotychczas
ujawnione źródła nie pozwalają przy analizie na
zastosowanie chronologii bezwzględnej (podobnie rzecz
się ma z wymiarem geograficznym) możemy sobie pozwolić
na potraktowanie opowieści o Śródziemiu jako mitu czy
baśni. Etnografowi daje to możliwość wkroczenia ze
swoim warsztatem analizy (i zatuszowania w ten sposób
wątpliwości co do okaleczania innych walorów tego
dzieła).
"Nieuważny i spieszący się czytelnik może
potraktować dzieło jako historie niestworzonych,
fantastycznych przygód czterech hobbitów i zrezygnować
z bliższego poznania tej niezwykłej cywilizacji. Tym
jednak, których urzekł czar Śródziemia, prostota,
mądrość i poczucie humoru hobbitów, wielkość,
upadek i odrodzenie ludzi i elfów, grube tomy kroniki
stawiają wymagania i nastręczają wiele trudności w
poznaniu całej prawdy. Tekst bowiem najeżony jest mesą
nazw geograficznych, imion własnych, faktów
historycznych, legend, opowieści, cytatów w nieznanych
językach. [...] Orientację dodatkowo utrudnia wielość
imion i nazw używanych przez różne ludy Śródziemia
na określenie tych samych osób czy miejsc. Typowym
przykładem jest Gandalf Szary, czyli Szary Pielgrzym,
którego elfy zwą Mithrandir, Krasnoludy - Tharkun, a
który za młodu nosił imię 0lorin. Równie wiele imion
nosił w ciągu życia Aragorn - Estel za dziecinnych lat
w Rivendell, później Dunadan, w Bree znany jako
Obieżyświat lub Strażnik, w Gondorze nazwany Kamieniem
Elfów panował jako Król Elessar. Wielość nazw jest
przeważnie, choć nie zawsze, wynikiem posługiwania
się kilkoma językami, stanowią one tłumaczenie jednej
myśli, oddają ten sam sens i dlatego też autor kroniki
posługuje się nimi wymiennie. W języku Szarych Elfów
określenie Dunedaini znaczy tyle samo, co we Wspólnej
Mowie - ludzie z Westernesse, ten zaś z kolei termin
jest tłumaczeniem z języka Quenya (Elfów Wysokiego
Rodu) słowa Numenorejczycy, ludzie z Zachodu".
Tłumaczką książki jest Maria Skibniewska, wiersze
tłumaczył Włodzimierz Lewik. Wydaje się, że poprawki
w tłumaczeniu wierszy w stosunku do pierwszego wydania
nie były najszczęśliwszym pomysłem.
Powieść Hobbit zaznajamia nas z częścią bohaterów
trylogii i opowiada o zdobyciu pierścienia, o jego
dziwnych właściwościach zapewniających posiadaczowi
niewidzialność. Z Wyprawy dowiadujemy się jak Gandalf
Szary, dobry czarodziej czuwający nad bezpieczeństwem
Śródziemia, szukający sygnałów rosnącej w potęgę
Siły Zła i współpracujący z wszelkimi istotami
dobrej woli odkrywa, że pierścień będący w
posiadaniu hobbita Froda jest Jedynym Pierścieniem,
rządzącym wszystkimi Pierścieniami Władzy. Wszystkie
pozostałe, z wyjątkiem tego jednego, są już w
posiadaniu Nieprzyjaciela. Zdobycie go zapewniłoby
siłom ciemności, na razie jeszcze szykującym się do
wojny w swym wschodnim królestwie Mordoru, wszechwieczne
panowanie nad światem. Kraj hobbitów Shire oraz osoba
Froda stają się przedmiotami poszukiwań obu strop.
Zakłóca to spokojny, pracowity tryb życia małych,
sympatycznych, jowialnych hobbitów (zwanych inaczej
niziołkami) istot antropoidalnych, choć mniejszych od
człowieka i o wiele bardziej odeń owłosionych. Frodo
rezygnuje z hobbickiego sybarytyzmu i wraz z towarzyszami
z Shire'u udaje się do krainy elfów Rivendell, gdzie
odbyła się Wielka Rada, na której postanowiono
zniszczyć klejnot. Najświatlejsi uczestnicy Rady
doskonale wiedzieli, że posiadanie i korzystanie z
Pierścienia Władzy zatruwa duszę właściciela złem i
żądzą władzy, a więc próba wykorzystania przez nich
Pierścienia przeciw Nieprzyjacielowi doprowadzi do tego,
że sami staną się do niego podobni. Wiele następnych
kart naszej trylogii wskazuje na niebezpieczeństwo
deprawacji człowieka, społeczeństw, państw przez
nadmiar władzy, bezprawne jej zgarnięcie czy
nieliczenie się z opiniami innych w jej sprawowaniu.
Frodo zostaje Powiernikiem Pierścienia. Aby dopomóc mu
w spełnieniu misji wybrano uczestników wyprawy
spośród wszystkich plemion zamieszkujących w trzeciej
erze Śródziemie. Znaleźli się w niej 4 hobbici
(Frodo, Sam, Merry i Pippin), Aragorn i Gandalf Szary,
Legolas - syn króla elfów i doskonały łucznik, Gimli
- krasnolud i wirtuoz bojowego topora i wreszcie Boromir
- syn władcy Gondoru, przedstawiciel Dużych Ludzi.
Frodo i Sam mimo wielu przeciwieństw docierają do
Szczelin Zagłady, aby unicestwić Pierścień. W tym
samym czasie wojska Gondoru i sprzymierzonego z nim
Rohanu odnoszą ostateczne zwycięstwo pad władcą
Mordoru, Sauronem i jego armią. Hobbici dokonują cudów
odwagi i w ostatnich momentach wyrwani są z ramion
śmierci. Ostatnia część książki opowiada. jak
drużyna hobbitów wraca do swego kraju, by ku swemu
przerażeniu i zdumieniu zastać tam ustrój autorytarny,
zniszczony krajobraz, ludzi żyjących bez nadziei,
biurokrację - słowem to wszystko, co sprzeczne było z
naturą i kulturą hobbitów. Następuje powstanie
(rewolucja) i Shire zaczyna wracać do dawnej
świetności pod przewodnictwem doświadczonych
członków drużyny. Opowieść kończy się odejściem
drużyny do krainy elfów. Na końcu autor zamieszcza
bardzo starannie opracowane dodatki poświęcone historii
Śródziemia, genealogiom najważniejszych postaci,
niektórym problemom etnogenetycznym i lingwistycznym.
Robi to zapewne równie poważnie, jak i w swych pracach
filologicznych i historycznych, a wpływ jego profesji
jest w tej literaturze niewątpliwy. Sam Tolkien
twierdzi, że zarówno przy doborze nazw własnych, jak i
w innych kwestiach czerpał z tradycji staroangielskiej,
jak również z motywów gockich i frankońskich. Wydaje
się być rzeczą niewątpliwą, że inspirowany był w
równym stopniu przez tradycję celtycką; jak i
skandynawską. Ślad pierwszej odnajdujemy chociażby w
opozycji wschód-zachód s organizującej geografię i
historię Śródziemia, wpływ drugiej w nazwach takich
istot, jak troll, ork, czy w pewnych pomysłach
(fabularnych pokrewnych sagom islandzkim, czy wreszcie w
same] konstrukcji opowieści przypominającej zarówno w
części wprowadzającej, jak i w genealogiach i
suplementach właśnie sagi i przyjęty przez filologów
i historyków układ wydawniczy. Tolkien wypiera się
związków z jakąkolwiek inną tradycją, negliżuje
również wpływ ówczesnej rzeczywistości na swe
dzieło. W pojedynczych wątkach odnaleźć możemy
jednak motywy legend o królu Arturze i Rycerzach
Okrągłego Stołu, Pieśni o Rolandzie, opowieści o
Robin Hoodzie, biografii Joanny d'Are czy idei
Zjednoczonej Europy w okresie Karola Wielkiego. Z innych
kart książki pobrzmiewają echa wędrówek ludów,
alpejskiego rajdu Hannibala, najazdów Tatarów, wojen
napoleońskich, wojny krymskiej czy epizodów
batalistycznych i szpiegowskich oraz wynalazków
technicznych I i II wojny światowej. Sądzę, że
bardziej uważny czytelnik mógłby przynajmniej podwoić
listę tych szczegółowych motywów.
Zajmiemy się teraz topografią Śródziemia. Powiedziane
zostało poprzednio, że jest ona zorganizowana wokół
osi wschód-zachód. Występują to jednakże
przy-najmniej 3 krainy, dla których przeciwstawienie
wschód-zachód posiada walor istotny. Gdybyśmy
przedstawili je na jednej osi, wyglądałyby one
następująco:

Historycznie
Śródziemie podlegało ekspansjom zarówno ze wschodu,
jak i z za-chodu. Jednakże w III erze, w której toczy
się akcja książki, kierunek "Wędrówki
ludów" może być tylko jeden:
Mordor-Śródziemie-Daleki Zachód, za morzem.
Oczywiście Mordor przyciąga również istoty ze
Śródziemia, opanowuje też kilka terenów
nadgranicznych, ale kierunek migracji Sródziemie-Mordor
jest niewielką strugą w porównaniu z nawałnicą,
jaką przewiduje doktryna Saurona. Książka opowiada o
odwróceniu kierunku zakładanej przez Saurona
"migracji". Do podboju Śródziemia nie
dochodzi. Batalistycznie rzecz cała rozgrywa się na
obszarze przygranicznym. Nie ma to jednak ścisłego
odwrócenia kierunków, tzn. wojska zwycięskie nie
zajmują Mordoru, krainy skażonej złem. Poprzestają na
likwidacji armii przeciwnika i zniszczeniu jego
granicznych fortyfikacji. Wejście do Mordoru i
kolonizacja tego obszaru będzie możliwa zapewne dopiero
po długotrwałej kwarantannie. Skażenie tej krainy jest
więc porównywalne ze skażeniem, jakiemu podlega każdy
posiadacz Pierścienia Władzy. Człowiek usiłujący
zawładnąć tym terytorium stałby się więc zatruty
złem, tak jak istoty żyjące tam nieco wcześniej.
Horyzontalia obydwu krain - Śródziemia i Mordoru -
zostały przedstawione dla lepszej czytelności w tabelce
I. Nie wyczerpuje ona zapewne wszystkich możliwości
przeciwstawień, ale już to zaprezentowane w niej budzą
a uważnego czytelnika bądź znawcy Tolkiena pewne
wątpliwości.
Tabela I
| |
ŚRÓDZIEMIE |
MORDOR |
| Ludzie i inne istoty |
"szlachetnej postawy'",
zazwyczaj jasnowłosi, zielono- lob błękitnoocy.
Istoty antropoidalne o dużej frekwencji cech z
dominantą pozytywną |
istoty antropoidalne, Iecz
szalenie zdeformowane. Szkaradni, często skośnoocy,
monstrualni, o nieprzyjemnym zapachu. Twarze
ciemne, nawet czarne. Bezduszne automaty
selekcjonowane na dokładną wykonywanie rozkazów,
pozbawione jakichkolwiek skrupułów |
| Etyka |
etos rycerski w życiu i w wojnie.
W najgorszym razie zamknięci w sobie nie szkodzą
innym. Poczucie odpowiedzialności za innych
cechuje nie tylko poszczególne jednostki, ale w
miarę rozwoju wydarzeń także całe społeczności |
przedmiotowe traktowanie innych
nawet swoich krajan. Potrafią być
bezinteresownie źli i okrutni. Opętani żądzą
pięcia się po drabinie władzy.
"Niereformowalni' - zatruci złem |
| Kultura i system polityczny |
demokratyczne [sic!], oświecone,
monarchie. Jednostka posiada liczne możliwości
autorealizacji. Państwo jest akceptowane przez
ogól obywateli. Władcy cieszą się szacunkiem,
są wyrozumiali i sprawiedliwi. Instytucje społeczne
są wyrazem potrzeb społecznych i poszanowania
tradycji |
dyktatura, totalitaryzm. Obywatel
jest mechanizmem aparatu państwowego, którego
celem jest narzucenie tego sytemu całemu Śródziemiu.
Środkiem do tego jest ucisk i pozbawienie ich
indywidualnych plemion Mordoru i poszczególnych
jego obywateli. Władca i jego urzędnicy są
dyktatorami. Kontrolę nad nimi może sprawować
tylko wyższy rangą. O stopniu akceptacji takiej
władzy trudno w ogóle mówić wobec ubezwłasnowolnienia
społeczeństwa. Trudno mówić o społeczeństwie
w ogóle. Społeczeństwo jest straszliwie
zhierarchizowane. Aparat policyjny bardzo
rozbudowany |
| Czas |
zwyczajny, zarówno w skali doby
jak i roku, oraz epok historycznych. Jest to
czas wymierny. Poszczególne jego jednostki są
łatwo identyfikowalne |
bezczas, czas wypłaszczony -
wielkie teraz w skali dnia i roku. Jest
niewymierny (można mierzyć go tylko ze Śródziemia).
Orientacja w porze dnia czy roku niemożliwa.
Posiada jednak skierowanie w przeszłość i
przyszłość. W Mordorze ważniejsze jest jednak
pojęcie przyszłości |
| Wiatry |
zachodni i południowy przynoszą
świeżość i otuchę, rozwiewają ciemne chmury
unoszące się nad światem |
wschodni - burza, paraliżuje,
poraża, odbiera nadzieję |
| Krajobraz |
duże różnice zarówno w
krajobrazie naturalnym, jak i kulturowym.
Sielskie łąki i pola. Jasne lasy. Przyjaźnie
wyglądające góry. W krajobrazie widać
harmonijne współżycie człowieka (lob innych
istot) i przyrody |
obszar zatruty, wyludniony,
spopielony. Krajobraz wulkaniczny, mroczny.
Budowle na ogól zrujnowane i opuszczone.
Populacja Mordoru zamieszkuje gigantyczne miasta
- puebla pełne machin zatruwających środowisko.
Jest to krajobraz "podobny do siebie",
monotonny w swej szpetocie i smutku. Trudno w nim
znaleźć punkty charakterystyczne, ułatwiające
orientację |
| Ulubione kolory |
biel, srebrny, zieleń, złoto słońca.
Czerń używana jako kontur lub tło dla tym większego
podkreślenia jasności barw |
czerń, czerwień, żółty i
wszelkie odcienie ciemne i posępne |
Co do
zapowiadanych wątpliwości, jakich doświadczy czytelnik
tabelki, najbardziej widoczną niekonsekwencją jest
pojawienie się wiatru południowego. Oś, wokół
której zorganizowane są wartości Mordoru i
Śródziemia, to linia zachód-wschód. Tymczasem wśród
wiatrów pozytywnych o identycznych właściwościach, co
wiatr zachodni, występuje wiatr południowy.. Nie jest
to jednak przypadek czy nieuwaga autora. Musimy odwołać
się w tym miejscu do wcześniejszej historii
Śródziemia, historii, której nasza opowieść jest
tylko kolejną wersją. Otóż w po-przedniej erze
odpowiednikiem Mordoru było czarnoksięskie królestwo
Angmaru położone w północnej części Śródziemia.
Ciemne siły tego państwa odrodziły się później w
Mordorze. Natomiast terytoria południowe Umbar i Harad
były sprzymierzone ze śródziemnym królestwem
Numenoru. Zatem Iinia podziału przebiegała wówczas na
osi północ-południe. Ponadto właśnie z południa
przybywa z pokaźnymi siłami na odsiecz swemu królestwu
Aragorn. Armia władcy Gondoru przypływa na zdobytych na
piratach Umbaru okrętach rzeką z południa. Wiatr
południowy zatem wieje nie tylko w przestrzeni
geograficznej. Przenosi on nas w wymiar czasu, w
historię. Z jednej więc strony jest jej przypomnieniem
(przeciwstawienie Angmar - Numenor), z drugiej zaś jej
zapowiedzią (przepowiednia o śmiałym rajdzie Aragorna
i odzyskaniu przez Gondor utraconych obszarów
południa).
Opisanie tego jednego, jakże drobnego szczegółu
pozwala zrozumieć, z jakimi problemami zetknie się
badacz Śródziemia. Mam więc nadzieję, że czytelnicy
wybaczą mi pominięcie wielu innych, niekiedy bardziej
istotnych wątpliwości, których wyjaśnianie
wymagałoby ciągłego porzucania głównego wątku i
wprowadziłoby w tak krótkim tekście (jak ten artykuł)
więcej zamieszania niż wyjaśnienia.
Kolejnym paradoksem wydaje się być występowanie
czerni, koloru tak mocno związanego z Mordorem, w
zestawach barwnych Śródziemia. Czerń występuje tam
głównie jako kontur tub tło. Taka czerń potwierdza
tylko istnienie czerni w ogóle; innymi słowy mówiąc
przypomina o istnieniu zła. Fakt, iż dzięki tak
zastosowanej czerni uwydatniane są jasne kolory
Śródziemia, może być odczytywany jako niezgoda na
zło i walka z nim. Tak traktowana czerń jest więc
także emblematem mediacyjnym terytoriów, które
używają jej w swych barwach - są to obszary graniczne
stojące cały, czas przed wyborem: pozostania po
słabszej stronie dobra bądź przyłączenia się do
pewnych zwycięstwa sił zła. Wreszcie czerń stosowana
w rynsztunku bojowym czy ubiorze niektórych postaci (np.
Aragorn, Frodo) jest dystynkcją ich podwójnego,
mediacyjnego charakteru.
Mamy to zatem do czynienia z dwoma opozycyjnymi
światami, z których Śródziemie utożsamiane jest z
dobrem, jasnością, prawdą, szlachetnością, natomiast
Mordor to kraj zła, ciemności, kłamstwa i niskich
instynktów, kraj nieludzkiej mechanicznej cywilizacji
podporządkowanej idei zawładnięcia światem. Produktem
tego świata są zarówno przedmioty, jak i Iudzie,
wreszcie cała przyroda, Mordor że swymi krzywymi
szablami prowadzi wojnę totalną niszcząc, paląc i
tnąc wszystko na swej drodze. Zachód żyje w dostatku i
tylko niewielka część jego mieszkańców zdaje sobie
sprawę ze wzrastającego zagrożenia potęgą wschodu.
Przeciętny człowiek (lub inna istota) żyjący wśród
sielskich łąk, pól przynoszących dostatek bądź
prześwietlonych lasów niechętnie myśli o możliwości
utraty swej stabilizacji. Skoro myśl taka jest
odrzucana, nie Powstają oczywiście żadne akcje
prewencyjne. Rolę tę przejmują na siebie nieliczne,
odcięte od reszty Śródziemia szczepy i osoby, które
traktowane są potrosze jak istoty z innego świata,
niepotrzebnie wprowadzające niepokój w powszedniości
spokojnych dni. Mordor natomiast przedmiotowo traktuje
zarówno własnego żołnierza, jak i własne terytorium,
nie waha się unicestwić swoich, gdy wymaga tego wyższa
konieczność, czyli "dobro państwa i idei".
Żołnierze Mordoru potrafią być bezinteresownie źli i
okrutni. Wszyscy opętani są koniecznością pięcia
się po drabinie władzy, Namiestnik Zła dąży zaś do
opanowania Śródziemia. Fakt, iż mieszkańcy Wschodu
są tresowani, programowani na wykonywanie pewnych zadań
sprawia, że gubią się, gdy sytuacja wymaga od nich
podjęcia decyzji - są więcej niż bezdusznymi
automatami. Osoba z zewnątrz po wejściu do Mordoru
traci poczucie czasu i przestrzeni. Zwłaszcza czas w
Królestwie Saurona nic jest odczuwany przez przybyszów
z zewnątrz. Powiernik Pierścienia po przekroczeniu
granic Mordoru "nie mógł zorientować się w porze
dnia; przypuszczał, że jest noc, ale nawet rachunek dni
mylił mu się teraz. W tym kraju ciemności gubiło się
dni, tak jak gubił się każdy, kto tutaj
zabłądził". Charakterystyczne jest tu ostatnie
słowo Tolkiena - "zabłądził'" Celowo nie
użył on wyrażenia "dotarł", "przedarł
się", ,trafił", gdyż wszystkie wartości
Mordoru mieszczą się we wspólnym mianowniku
"obłędu", "błędu",
"błądzenia", słowem zawierają w sobie
antytetyczną inność w stosunku do wartości
rządzących światem Śródziemia niezależnie od tego,
czy będą one dotyczyły czasu, przestrzeni, etyki,
polityki, czy innych wymiarów. Odczuwanie czasu i
dokonywanie jego pomiaru w sposób choćby naturalny nie
jest więc na terytorium Mordoru możliwe, podobnie jak
nie sposób jest zorientować się dokładnie w jego
topografii. Zewnętrzność Mordoru stara się sama
narzucić przybyszom (czy raczej
"zabłąkanym"), wchłonąć ich w siebie,
doprowadzić do tego, by 'stali się podobni innym
mieszkańcom tego państwa. Czas toczy się wedle
przyjętych miar na obszarze poza Mordorem, w
Śródziemiu. Dla Mordoru czas nie ma znaczenia, gdyż
nie odczuwa się go tam i nie poddaje się on pomiarom.
Napisałem w tabelce, że może on być mierzony z terenu
Śródziemia, ale tylko dlatego, że do Mordoru
"zabłądziło" dwóch hobbitów (Sam i Frodo),
przenosząc jakby część wartości Śródziemia na
zatrute terytorium. W rzeczywistości więc pomiar ów
dotyczy jedynie czasu Śródziemia, który dzięki
hobbitom "znalazł" się na terytorium
przeciwnika. A zatem to Sam i Frodo wprowadzają czas
Śródziemia na teren Mordoru.
Gdyby chcieć tak jak niektórzy potraktować tę
powieść jako literaturę science-fiction, obydwa
światy musiałyby być odrębnymi galaktykami. Gwoli
ścisłości należałoby powiedzieć, że na opisywanych
terenach istnieją trzy różne typy rzeczywistości
społecznych. Pierwszą tworzy świat natury czy raczej
prenatury. Jego przedstawicielami są choćby entowie -
Strażnicy Drzew, Tom Bombadil, Dzicy Leśni Ludzie czy
pająk Szeloba. Oni tworzyli wzorzec w pierwowieku
przyrody. Przez wieki żyli w izolacji, zdala od emocji,
bez konieczności wyboru dobra czy zła. Mimo tej rzec by
można "neutralności" większość istot
świata natury pod koniec III ery bierze udział w Wojnie
o Pierścień po naszej stronie. Drugim światem jest
zachód - rzeczywistość kultury i
"humanistycznej" cywilizacji z Gafą rzeszą
tajemniczych protoplastów różnych rzemiosł, sztuk i
umiejętności (elfy, krasnoludy, ludzie, hobbici).
Wreszcie trzecią rzeczywistość społeczną tworzy
Mordor; kraina zarówno antykultury, jak i antynatury.
Dążność do zdobycia wszech-władzy ponad wszystko
inne sprawia, że wykreowany z tych pragnień świat jest
zwrócony i przeciwko społeczeństwom i przeciwko całej
przyrodzie (trolle, orkowie, źli ludzie).
Główne wartości w świecie Śródziemia rozmieszczone
są horyzontalnie i głęboko zanurzone w czasie
(historii). Odpowiada temu siatka powikłań społecznych
czy etnicznych. I choć oś Śródziemie-Mordor jest
granicą światów o przeciwnych wartościach, nie znaczy
to, że na terytorium Śródziemia nie występują
obszary skażone, opanowane przez zło. I znów, by
wyjaśnić ich położenie, należałoby odwołać się
do historii, czego tym razem nie zrobić nie chcąc
wprowadzania wielu, niezbyt istotnych szczegółów. Na
obszarze Śródziemia pojawiają się następujące
rejony skażone: na granicy Shire'u Stary Las i Kurhany,
Siedziby Trolli przy Gościńcu Wschodnim, kopalnie Morii
w Górach Mglistych i kilka innych miejsc występujących
epizodycznie. Jednakże każde z nich posiada swój
antyteren, na którym mieszkają istoty walczące ze
złem, co przez długi czas pozwalało zachować, jeśli
nie przewagę. to swego rodzaju równowagę na obszarze
Śródziemia. Takim lokalnym kontrolerem terenu byłby
dla Starego Lasu Tom Bombadil, Siedziby Trolli byłyby
neutralizowane przez elfy z Rivendell, natomiast wpływom
istot z Morii przeciwstawiałaby się działalność
elfów z krainy Lorien.
O Mordorze wiemy bardzo niewiele; częściowo opisane są
jego granice i kilka punktów wewnątrz kraju. I tu
również w stosunku do historycznie utrwalonych stref
wpływów w Śródziemiu ma się wrażenie, że Mordor
przedstawia obraz chaosu, jest terytorium niezbadanym.
Perspektywa omawianych przez nas obszarów jest jednakże
lekko zwertykaIizowana, co może dla rozwoju akcji nie
mieć pierwszorzędnego znaczenia, ale dla zrozumienia
rzeczywistości Śródziemia warto ją opisać. Podzielmy
przestrzeń tej krainy na pionowe strefy:
| dalsze
niebo [ - ] |
: domena
Nazguli, Upiorów Pierścienia |
| niebo
"nadziemne'' [ + ] |
: teren
Gwaihira i białych orłów - awiatycznych
sprzymierzeńców Śródziemia |
| Śródziemie
[ + ] i [ - ] |
: miejsce
najintensywniejszego ścierania się
przeciwstawnych światów |
| podziemie
[ + ] |
: krasnoludy |
| "korzenie
gór'" [ - ] |
: pewne odmiany
orków, trolli i innej szkarady |
Tej
przestrzennej konstrukcji wskazującej na opanowanie
pionowych granic Śródziemia przez zło odpowiada
pogląd Tolkiena o przedwieczności zła, którego nie da
się zlikwidować na zawsze, trzeba z nim walczyć
systematycznie, pamiętając. że gdy warunki będą mu
sprzyjać niepostrzeżenie wzrośnie w potęgę, by
zdobywać panowanie nad światem. Mówi o tym Gandalf
wskazując sens watki rycerzom zachodu i przestrzegając
przed przedwczesną radością: "inne złe siły
mogą się pojawić, bo Sauron też jest tylko sługą i
wysłannikiem. Ale nie do nas należy panowanie nad
wszystkimi falami przepływającymi przez ten świat; my
mamy za zadanie zrobić co w naszej mocy, dla tej epoki,
w której żyjemy, wytrzebić chwasty ze znanego nam
pola, aby przekazać następcom rolę czystą, gotową do
upraw. Jaka im będzie sprzyjała pogoda, to już nie
nasza rzecz i na to nie możemy mieć wpływu".
Istnieje podobieństwo w odbiorze czasu i topografii
Mordoru. Nie istnieją one jednak istniejąc. Jest tam
krajobraz, ale bez punktów charakterystycznych, jest
czas, ale bez odczuwalnych jednostek pomiaru, choć zdaje
się posiadać pojęcia: teraz, przyszłość i
przeszłość.
O ile zależność pomiędzy poszczególnymi terytoriami
związanymi ze Śródziemiem jest swoistym stanem
równowagi, o tyle pionowe sfery tego obszaru ograniczone
są Przez zło. Zilustruje nam to następujący wykres:

Istoty z
krańców tej osi, mimo swego Przypisania do pewnych
obszarów, mogą uprawiać działalność na obszarze
Śródziemia, tzn. że choć np. "dalsze niebo"
jest sferą osiąganą tylko przez Nazgule, to mogą one
przemieszczać się na niższe poziomy. Podobnie jest z
podziemnymi trollami, które mogą dochodzić z
"korzeni gór" do powierzchni Śródziemia.
Identyczne możliwości istnieją w wymiarze poziomym;
czyli np. Daleki Zachód to kraj elfów, ale istoty te
spotykane są nawet pod granicami Mordoru. Istoty stref
krańcowych nie mogą jednak docierać do przeciwnego
krańca osi; np. przedstawiciel Mordoru nie może
dotrzeć do Zachodniej Krainy Elfów. Z fabuły książki
wynika, że największe możliwości przemieszczania
posiadają istoty ze Śródziemia, i to zarówno w
pionie, jak i w poziomie.
Horyzontalność Śródziemia ograniczona jest negatywnym
pierwiastkiem czasowym, tzn. zło według opinii Gandalfa
jest wieczne zarówno w znaczeniu przeszłości, jak i
przyszłości. Nie można go całkowicie pokonać, można
je tylko - jakby po-wiedział lekarz -
"zaleczyć". Owo ograniczenie Śródziemia
wyglądałoby zatem następująco:

Oś czasu
przedstawiona została w formie drogi, której prawe
ograniczenie (odpowiednikiem przestrzennym jest tu strona
wschodnia) jest ujemne; lewa, zachodnia krawędź jest
zaś dodatnia. Krzywa wewnątrz Pokazuje historyczne
możliwości (ograniczenia) rozwoju Śródziemia. Według
słów Gandalfa oraz na podstawie znanej nam już
historii Śródziemia można stwierdzić, że zło
występuje jako jedna z możliwości, dla realizacji
której konieczne są pewne warunki. Kosmogonia Tolkiena
jest zatem na wskroś dualistyczna. Stąd zresztą bierze
się popularność tej książki odczytywanej jako
opowieść o walce Dobra ze Złem. Zło występuje w
dwóch postaciach: zewnętrznej - jako konstrukt
geograficzno-społeczny określony obszarem i grupami
istot, które mu się zaprzedały oraz wewnętrznej -
jako substancja przenikająca w głąb poszczególnych
jednostek, za pomocą drążących je pasji i słabości.
Ofiarami zła wewnętrznego padają: Gollum (ex
właściciel Pierścienia), Frodo (zraniony sztyletem
Nazgula, zatruty żądłem Szeloby i stopniowo opętywany
chorobą władzy emitowaną przez Pierścień), Saruman,
Denethor, częściowo Boromir. Wszelako tak znakomicie
literacko skonstruowane przykłady zła rozwijającego
się w człowieku wskazują nam, że to jednakże nie sam
człowiek jest producentem zła. Nieco wbrew temu, co
powiedziane zostało poprzednio, człowiek (niekiedy inna
istota) może stworzyć w sobie możliwość zaistnienia,
rozwoju zła, może też go uniknąć. Zło jest
konstruktem zewnętrznym w stosunku do człowieka i by
zaistnieć w .jego wnętrzu wymaga pośrednictwa czy to
innych, zdeprawowanych już istot, czy też i istot, i
używanych przez nic rekwizytów. Taką iniekcją zła
jest zranienie Froda zatrutym sztyletem Nazgula czy
żądłem Szeloby. Pierścień też jest środkiem
po-wodującym tę choroby natury ludzkiej (Bilbo, Frodo,
Gollum). Palantiry (kryształy jasnowidzenia), których
używają zarówno Denethor, jak i Saruman są właśnie
pośrednikami Zła. Najskuteczniej opiera się mu zdrowy
rozsądek, stały system wartości. bezkompromisowość i
dobroduszność Sama, który posiadając może najniższy
stopień świadomości spośród członków Drużyny
wychodzi z zagrożeń najmniej poszkodowany, choć też
zmieniony i dużo dojrzalszy.
U większości tych postaci kontakt ze złem odbywa się
stopniowa, wsącza się ono w niewielkich dawkach. Po
każdym takim "zabiegu" bohater staje przed
koniecznością wyboru drogi dobra lub zła. Możemy
więc spojrzeć na te procesy jaka na swego rodzaju akty
inicjacji. Bohaterowie nasi, podobnie jak to ma miejsce w
bajce i micie, poddawani są, przeróżnym próbom. Ich
przeżycia dadzą się opisać w języku obrzędów
Przejścia. Wyodrębniając cechy inicjacyjne
ograniczyłem je do członków Drużyny Pierścienia,
choć mogłyby tu znaleźć się i inne osoby z kart
książki. Poprzestańmy więc z braku miejsca na uwadze,
że osób takich mogłoby być wiele i wprowadziłyby one
niepotrzebną do tych rozważań komplikację.
Mieli-byśmy wówczas do Czynienia z licznymi wariantami
inicjacji. Warto jednakże wymienić choć kilka
spośród tych osób. A zatem Eowina ciężko ranna przy
ataku Nazguli z trudem wyrwana została z ramion
śmierci. Ciekawym inicjacyjnym szczegółem tego epizodu
byłby fakt, że jego bohaterka do chwili domniemanego
zgonu występowała w przebraniu męskim walcząc pod
zmienionym imieniem w szeregach Rohanu, by w końcu 3 ery
zostać żoną udzielnego księcia krainy Ithilien.
Przykładem odwróconej inicjacji jest Saruman jako
dyktator Shire'u występujący pod imieniem Sharkey.
Onegdaj piastujący najwyższą godność w Białej
Radzie spadł później do roli tchórzliwego dyktatora,
zabitego w końcu przez własnego służącego. Można by
mówić o Faramirze, a częściowych inicjacjach lub jej
odwróconych wariantach w przypadku Theodena, Boromira,
Denethora, Eomera czy Arweny. Można by wreszcie na
podstawie materiału z tej książki próbować
przekształcenia modelu inicjacji indywidualnej na
schemat inicjacji społecznej dochodząc do
tolkienowskiego rozumienia zasad rozwoju społecznego.
Członkowie Drużyny Pierścienia są na długi czas
wyłączni ze swych społeczności. Niekiedy są bezdomni
(Aragorn) lub bezdomność ich polega na uczestnictwie w
obywatelstwie świata (Gandalf). Wszyscy przebywają na
nie znanych sobie wcześniej terytoriach. Kontaktują
się z niebezpiecznymi istotami, które często mają
cechy demoniczne. Odkrywają istnienie nie znanych sobie
i większości świata istot (np. Entowie, Dzicy Leśni
Ludzie, Tom Bombadil). Wszyscy przechodzą próbę
śmierci. W trakcie trwania wtajemniczenia lub po jego
zakończeniu większość z nich otrzymuje nowe
przydomki, tytuły lub wręcz imiona. Trzej hobbici
odzyskują swe po-ważne, pełne imiona ze szkodą dla
używanych poprzednio zdrobnień (Merry - Meriadok,
Pippin - Peregrin, Sam - Samwise). Członkowie Drużyny
Pierścienia są poddawani najprzeróżniejszym próbom,
np. odporności zarówno fizycznej jak i psychicznej,
odwagi, odpowiedzialności, dojrzałości indywidualnej i
społecznej, siły woli itp. Po zakończeniu inicjacji
stają się jak gdyby innymi osobami przygotowanymi do
pełnienia w swych społecznościach nowych ról (Frodo
zapoczątkowuje zainteresowanie historią i
bibliofilstwem, przez krótki czas jest również
burmistrzem, Sam - wspaniały burmistrza i odnowiciel
ogrodnictwa Shire'u, Meriadok - sprawny zarządca
Bucklandu, Peregrin - than, czyli namiestnik Shire'u,
Aragorn - jeden z najlepszych królów Gondoru, Gimli i
Legolas dzięki swej przyjaźni przełamują odwieczną
nienawiść krasnoludów i elfów). Jedyną osobą,
która nie ma niczego nowego do spełnienia, jest
Gandalf, który wraz z grupą elfów odpływa za Morze.
To on właśnie jest mistrzem ceremonii inicjacyjnej,
dzięki której sam zdobywa najwyższy pułap
wtajemniczenia. Jego rola kończy się więc z chwilą
wygrania wojny o Pierścień. Mieletyński powiedziałby
o członkach Drużyny: "odbywają rytualne
oczyszczenie i wracają do "społeczności",
tyle, że do innej jego "części, z innym
statusem'°. A zatem możemy śmiało potraktować
Drużynę Pierścienia jako bractwo inicjacyjne
odbywające obrzęd wtajemniczenia wspólnie niczym
"pułk jednego wieku" wg terminologii
Krzywickiego.
Jako pierwsi inicjację rozpoczynają Hobbici, oni też
ją kończą, co jest pewnym dysonansem w konstrukcji
książki. Normalna baśń powinna skończyć się w
chwili zakończenia wojny o Pierścień, tymczasem
Hobbici dokonują jeszcze rewolucji w Shire i reformują
swoje państwo. Byłaby więc w takim ustawieniu
książki sugestia, że efekt inicjacji .jest ważny nie
tylko w skali całego świata (Śródziemia) lecz
również w skali indywidualnej i w skali swego
społeczeństwa. Dlatego właśnie Gandalf, którego
skala działań dotyczy całego świata, opuszcza
Hobbitów na granicy Shire'u, by ci mogli samodzielnie
wykorzystać nabytą wiedzę.
Inicjacja Hobbitów jest wielką podróżą zarówno w
sensie metaforycznym, jak i dosłownym. Od początku
przebywają na nieznanych sobie wcześniej terytoriach,
gdzie od razu zaczyna się dla nich stopniowanie kontaktu
ze śmiercią (np. stara wierzba, kurhany, atak Nazguli
na Wichrowym Czubie, niewola u orków, zranienie przez
Szelobę itd). Zwycięska przechodzą przez te próby
dzięki odwadze, wierności przyjaciołom i
solidarności. Lęk, egoizm, ucieczka, wątpliwości przy
dokonywaniu wyboru powodują niezaliczenie próby (casus
Froda podczas ataku Nazguli). Również przejście
pewnych okolic może być traktowane jako metaforyczne
zetknięcie ze śmiercią. Dokonują tego np. Sam i Frodo
przeprawiając się przez Martwe Bagno czy Aragorn, Gimli
i Legolas pokonując Ścieżkę Umarłych - obydwa
terytoria przypisywane dotychczas jedynie duchom
zmarłych. Z braku miejsca i dla uniknięcia dodatkowych
komplikacji problemu pominiemy tu kwestię lasu, odludzi
czy szerzej "obcej" przestrzeni jako miejsca, w
którym dokonywano obrzędów inicjacyjnych. Z tych
samych powodów pominiemy również sprawę mroku,
cienia, nocy, które to pojęcia także powinny znaleźć
się w pełnej analizie obrzędów wtajemniczenia. Na
użytek tej analizy przyjmiemy, że fakt przebywania
bohaterów na "obcych" terytoriach oraz ich
zetknięcie z cieniem, mrokiem, nocą lub czernią jest
metonimią śmierci. Powinienem również zasygnalizować
fakt, iż analiza znaczenia śmierci, przez ograniczenie
je do członków Drużyny Pierścienia (choć z tego
tylko powodu), jest niepełna. Należałoby właściwie
pokazać, jakie znaczenie dla samych członków Drużyny
posiada śmierć innych; jest to przecież w dramaturgii
obrzędu wtajemniczanie ich samych w śmierć. Oto
tabelka ilustrująca cechy inicjacyjne poszczególnych
członków Drużyny:
kliknij tu, by otworzyć nowe okno
z tabelą
Spośród 9 członków
Drużyny Pierścienia jeden ginie podczas inicjacji
(Boromir), inni zwycięsko przechodzą próbę śmierci,
a część nawet uzyskuje nieśmiertelność. Bohaterowie
podlegają wielu próbom śmierci. Każde spotkanie ze złem
jest traktowane jako muśnięcie śmierci. Wybierzmy te
rodzaje kontaktu ze śmiercią, które w sposób
oczywisty mieszczą się w modelu inicjacyjnym. Będą to
zatem sytuacje kontaktu realnego, w których śmierć
występuje jako rzeczywiste, cielesne zagrożenie.
Rezygnuję więc z ilustrowania tego, co poprzednio
nazwaliśmy stopniowaniem kontaktu ze śmiercią, gdyż są
to przypadki mniej czyste, a sama śmierć zamaskowana
jest tam metaforą. Dla poszczególnych członków Drużyny
Pierścienia ten najbliższy kontakt ze śmiercią, w
wyniku którego uznani zostają za zmarłych, co daje im
okazję do symbolicznego narodzenia się na nowo,
przedstawiałby się następująco:
| |
uznany
za zmarłego |
| Gandalf |
gdy niknie w
przepaściach Morii zmagając się z Balrogiem |
| Pippin |
po przywaleniu
przez olbrzymiego trolla |
| Merry |
ciężko ranny
w Walce z Wodzem Nazguli |
Aragorn
Gimli
Legolas |
przechodzą
Ścieżkę Umarłych, drogę, której nikomu z żywych
nie udało się dotychczas pokonać |
Sam
Frodo |
po
uznaniu przez siebie samych i przez wszystkich
pozostałych swej śmierci wstają ocaleni z
centrum Mordoru przez orły |
Część członków Drużyny
Pierścienia zyskuje nieśmiertelność. Posiada ją elf
Legolas, gdyż plemię to z natury swej jest nieśmiertelne.
Zdobywa ją Gandalf posiadający bardzo wysoki stopień
wtajemniczenia już ona początku wyprawy. Gimli
Krasnolud jest nią nagrodzony m. in. za niebywały
wyczyn w dziejach Śródziemia, jakim było zaprzyjaźnienie
się z elfem. Nieśmiertelnymi zostają także Powiernicy
Pierścienia, , którzy nie ulegli jego wpływowi, a więc
Bilbo (bohater książki Hobbit), Frodo i Sam. Próby,
przez jakie przechodzą, wymagają od nich w coraz większym
stopniu przekraczania granic samych siebie. Każdy
kolejny etap umożliwia osiągnięcie wyższego stopnia
doskonałości, ale też rodzi nowe trudności.
Kolejnym rysem inicjacyjnym jest prawie zupełny brak
kobiet w pierwszych partiach trylogii lub znikoma- ich
rola, podczas gdy końcowe części .zaczynają zawierać
wątki niemal romansowe. Dowiadujemy się, że dla części
bohaterów (w tym i skonfederowanych z Drużyną) jest to
po części inicjacja małżeńska. Powstają więc następujące
pary: Aragorn i Arwena, Eowina i Faramir, Sam i Róża,
Peregrin i Perełka z Long Cleve. Ponadto Gimli zostaje
rycerskim, platonicznym miłośnikiem Galadrieli, a Eomer
(król Rohanu) Arwemy. Wątki romansowo-małżeńskie
znakomicie paralelizują się z powracaniem krajów i społeczeństw
do bezpiecznego i spokojnego życia.
O wielkiej przemianie bohaterów będącej wynikiem
przebytej inicjacji mówi Frodo: "może nawet dojadę
do Shire'u, ale nic już nie będzie takie, jak dawniej,
bo ja jestem inny". Hobbici na swą wyprawę udają
się jesienią. Powrót ich następuje również jesienią;
są to więc miary zamkniętego cyklu czasu. Oni to jako
pierwsi członkowie swego plemienia wyruszają w tak
daleką i długą podróż. W rzeczywistości jest to dla
nich podróż do innych światów. Tam 'też przechodzą
zwycięsko Przez wszystkie próby. Z podróży w owe inne
".galaktyki" przywożą wiedzę, mądrość. Próba
mądrości jest więc ostatnią, przed jaką muszą stanąć,
próba najcięższa i najbardziej samodzielna. Do niej
prowadziła cała dotychczasowa inicjacja.
Gandalf odprowadzający hobbitów do ich kraiku, jawi się
jako nauczyciel i mistrz ceremonii inicjacyjnej, który
doskonale, zdaje sobie sprawę z celów wtajemniczania. Mówi
on: "nie pojadę do Shire'u. Sami musicie swoje
sprawy załatwić, do tego właśnie od dawna was
przygotowywałem. Czy jeszczeście nie zrozumieli? Mój
czas minął, nie jest już moim zadaniem wprowadzanie ładu
na świecie ani nawet pomaganie innym, gdy się do tego
zabierają. Wy zresztą, przyjaciele, już nie
potrzebujecie pomocy. Wyrośliście, wyrośliście bardzo
wysoko, dosięgliście największych, o was wszystkich już
mogę być spokojny". Podobnie zwraca się do nich
poczciwy karczmarz Butterbur prowadzący swą gospodę tuż
pod granicami Shire'u: "co prawda, jeśli wolno mówić
szczerze, przyjechaliście z tej podróży tacy
odmienieni, że z pewnością dacie sobie radę ze
wszystkimi kłopotami. Nie wątpię, że prędko
zaprowadzicie u siebie porządek!".
Hobbici wkraczają do Shire'u. Zastają kraj pogrążony
w czerni autorytarnej dyktatury z wszelkimi jej
konsekwencjami. I tu musimy porzucić na chwilę rozważania
na temat inicjacji i zająć się tolkienowskim obrazem
totalitarnego państwa oraz koncepcją czy raczej
wizerunkiem powstania w Shire. Warto będzie posłużyć
się tu kilkoma cytatami. Hobbici zaraz po przekroczeniu
granicy orientują się, że nie jest to taki sam kraik,
jak ten, który opuszczali. Przede wszystkim wzrosła
liczebność aparatu ucisku - dawniej porządek utrzymywało
kilku szeryfów, gdy "teraz jest paruset szeryfów i
werbują ich jeszcze więcej, bo wyszły nowe przepisy:
Większość służy wbrew woli, ale nie wszyscy".
Aparat ucisku i pochodząca z importu grupa rządząca
otacza się przywilejami spychając przeciętnego hobbita
na poziom egzystencji zwierzęco-niewolniczej. Zło
aplikowane jest często w sposób bezinteresowny.
"Ziela do fajek nikt nie miał prócz Ludzi Wodza; Wódz
nie lubi piwa, więc go hobbitom odmówił, pozwalając
pić tylko swoim ludziom; wszystkiego było coraz mniej,
tylko przepisów coraz więcej, żeby nikt nie mógł nic
z własnego dobra zachować, gdy zbiry plądrowały dom
niby to dokonując "sprawiedliwego podziału";
w rzeczywistości brali wszystko dla siebie, a hobbitom
nie dawali nic, prócz resztek, które można nabyć w
domach szeryfów, ale to paskudztwo nie do
strawienia". Zatem grupa rządząca w państwach
tego typu traktowana jest przez Tolkiena jako organizacja
przestępcza, której jednym z celów jest pozbawienie
(okradzenie) społeczeństwa z własności prywatnej, z
poczucia społecznej integracji, by ostatecznie odebrać
wszelką nadzieję i tym łatwiej nim rządzić. Szary
hobbit. musi na co dzień czuć "autorytet" władzy.
Próbuje ona osiągnąć ten cel wydając coraz to nowe
ustawy odbierające, zakazujące lub ograniczające.
Monstrualnie rozrośnięta biurokracja ucina niemal myśli
o możliwości pokonania dykta-tury. Gospodarka Shire'u
nie posiada żadnych podstaw ekonomicznych. Widz patrzący
na nią jest pewny, że obliczono ją tak, by materialnie
zniszczyć społeczeństwo. Wizję takiego
irracjonalnego, sprzecznego z tradycją Shire'u przedsięwzięcia
przedstawia hobbitom niejaki Cotton: "posłuchajcie
jak było z młynem Sandymana. Pypeć go zburzył, jak
tylko sprowadził się do Bag End. Potem sprowadził bandę
Dużych Ludzi, z minami zbójów, żeby zbudowali nowy młyn,
większy i pełen różnych zagranicznych wynalazków.
Pypeć zapowiadał, że w jego młynie będzie się mełło
więcej i szybciej. Ma takich młynów kilka. Ale żeby
mleć, trzeba mieć ziarno, a do nowego młyna nie
dostarczano go więcej niż do starego. Odkąd Sharkey
panuje, w ogóle nie ma co mieć. Wciąż tylko słychać
łoskot, dym bucha z komina, smród zapowietrza okolicę,
a w Hobbitonie nikt nie zazna spokoju za dnia ani w nocy.
Umyślnie wylewają jakieś brudy, zapaskudzili nimi w
dolnym biegu Wodę i całe to plugastwo spływa do
Brandywiny, Jeśli im o to chodzi, żeby Shire zamienić
w pustynię, to wybrali dobrą drogę".
Tak więc odgórne "reformy" despoty chcącego
uchodzić za oświeconego nie tylko nie usuwają
dotychczasowych kłopotów ekonomicznych, ale wpędzają
kraj w jeszcze dalsze zaułki absurdu ekonomicznego, a
ich efektem jest wiekopomne zatrucie środowiska i brak
jakichkolwiek sukcesów gospodarczych. Jeszcze jedną
rzeczą, o której warto wspomnieć przy opisie dyktatury
Shire'u, jest estetyka. Dyktatura nie lubi przejawów
wolności w indywidualnej kreacji ludzkiej, więc stara
się uniformizować wszelkie formy zewnętrzne. To
magiczne działanie ma pobudzić na zasadzie sympatii
podobny proces we wnętrzu człowieka, ma doprowadzić do
zglajszlachtowania jego świadomości. Dyktator ustanawia
nowe formy, które odtąd mają obowiązywać jako
jedyne. Oddają one świetnie ducha reżimu. Powracający
hobbici nie mogą poznać swego rodzinnego krajobrazu:
"wielu znajomych domów brakowało. Niektóre, jak
się zdawało, spłonęły. W północnym stoku wzgórza
Nad Wodą, miłe hobbickie norki opustoszały; ogródki,
dawniej zbiegające barwnym kobiercem aż na brzeg, były
zapuszczone i pełne chwastów. Co gorsza tam, gdzie
przedtem droga do Hobbitonu ciągnęła się tuż nad
stawem wyrósł rząd szpetnych nowych budowli. Niegdyś
wzdłuż drogi szumiały drzewa. Dziś wszystkie zniknęły.
Patrząc z rozpaczą w stronę Bag End ujrzeli w oddali
wysoki komin z cegły. Pluł czarnym dymem pod wieczorne
niebo".
Z tym wszystkim muszą , poradzić sobie hobbici. Oczywiście
społeczeństwie Shire'u jest przeciwne dyktaturze, ale
ma jednak odpowiednich leaderów mogących stanąć na
czele powstania. Przywódcy są więc ,importowani; za
granicą przeszli przeszkolenie przygotowujące ich do
rewolucji; w optyce etnologicznej to właśnie byłoby
doraźnym celem inicjacji. Problemem jest jednak
przekonanie lękliwego i biernego tłumu, który, choć
przeciwny dyktaturze, przez tyle czasu jednak szpikowany
jej językiem, nie ma odwagi zacząć walki. Hobbici z
Drużyny Pierścienia odwołują się do miejscowych
opozycjonistów, przede wszystkim do arystokratycznego
rodu Tuków z Wielkich Smajali, jedynych, którzy filie
podporządkowali się władzy dyktatora zachowując pod
swym panowaniem część wolnego terytorium Shire'u. Oni
to wraz z kilkoma niezależnymi i prześladowanymi przez
reżim osoba-mi stanowią argument dla społeczeństwa,
że można rozpocząć powstanie, i oni też wraz z
hobbitami - emigrantami je organizują. Nie ma ono
charakteru zemsty. Nie dochodu do karania i samosądów
na kolaborantach, nawet dyktator zostaje zabity nie przez
hobbitów, a przez swego sługę. Próby, jakim poddawani
są w tej części inicjacji bohaterowie, polegają na
powstrzymywaniu się od zadawania śmierci. Hobbici są
wielkoduszni. Występują przecież w roli
"magicznych pomocników"; to oni są dla swego
społeczeństwa nauczycielami i mistrzami wielkiej, społecznej'
ceremonii inicjacyjnej. Kraj zaczyna odnawiać się. Już
w następnym roku wiosna jest niezwykle piękna; lato
zapisuje się wyjątkowym urodzajem. Niszczona przedtem
przyroda wspomaga odnowionego człowieka. Społeczeństwo
zaczyna się integrować, krajobraz odzyskuje piękno. I
jest to chyba najmiększa próba, z jakiej hobbici również
wychodzą zwycięsko, ,próba polegająca na zbudowaniu
dostatniego i szczęśliwego społeczeństwa nie na
kapitale kradzionych, cudzych dóbr, ale na. własnej
pracy, przemyślności i darach oddanych przyjaciół.
Tak więc próba mądrości rozbita na szereg stopni
(danie ludziom wiary w możliwość zmian, rewolucja,
powstrzymanie się od zadawania śmierci, likwidacja
ekologicznych skutków dyktatury, ustanowienie praworządnego
państwa, itd.) kończy się sukcesem hobbitów. Ów
element ostatecznej próby inicjacyjnej, próby mądrości,
pojawia się zresztą. wcześniej i nie dotyczy on wyłącznie
członków Drużyny Pierścienia, lecz także i ich
sprzymierzeńców w walce z Sauronem. Wszyscy oni
po-zostają nierozłączni jeszcze przez około pół
roku po zakończeniu wojny i w tym czasie odwiedzają różne
kraje, w których zawsze jest coś do poprawienia i uporządkowania.
Ich wspólna praca i troska o dobro kolejnych społeczeństw
jeszcze raz potwierdza możliwość traktowania uczestników
wyprawy jako grupy pobratymstwa zawiązanego podczas
inicjacji. Tu również zauważyć można różnicę między
zwykłą baśnią, która powinna kończyć się w
momencie pokonania sił zła, a trylogią Tolkiena, która
pozwala nam śledzić dalsze próby bohaterów.
Dla hobbitów przybycie do Shire'u opanowanego przez zło
jest jak gdyby dalszym ciągiem podróży; przybywają
przecież do zupełnie innej krainy niż ta, którą
opuszczali. Sami zresztą są mili - mądrzy i tę mądrość
potrafią zastosować. Ilustracji zastosowania nabytej mądrości
służy nie tylko ścisły tekst książki. Wszak jest to
baśń "naukowa" zrobiona przez historyka
specjalistę i również aneksy opowiadają o dalszych
dziejach różnych ludów, krain i znanych nam postaci. I
jakkolwiek nie jest to już w ścisłym tego słowa
znaczeniu literatura, z jaką mieliśmy do czynienia
poprzednio, nie sądzę jednak, by znalazł się
czytelnik, który powstrzymałby się przed przeczytaniem
również i tych fragmentów, dających dodatkowa wrażenie,
że wszystkie opisywane wydarzenia działy się kiedyś i
gdzieś naprawdę.
Książka ta jest wielką opowieścią o walce dobra ze złem.
Obydwie te wartości występują pod różnymi postaciami
i kryją je przejrzyste dla naszej europejskiej kultury
metafory. Książka pokazuje czas wielkiego przełomu w
dziejach Śródziemia. Bohaterami jej są epigoni III ery
i zarazem prekursorzy IV ery.
Dlaczego jednak Tolkien-naukowiec zdecydował się napisać
to literackie dzieło, wykorzystując w nim zresztą
swoje umiejętności profesjonalne? Ostatnimi czasy słyszy
się coraz częściej o naukowcach z angielskich czy
amerykańskich renomowanych uniwersytetów porzucających
swe humanistyczne profesje, by zająć się działalnością
bardziej konkretną. Wydaje się, że Tolkien jest jednym
z prekursorów tego zjawiska, choć kierunek jego
ucieczki jest inny. Nie zrywa on przecież ze swoim
zawodem, Znało tego - w literackiej pracy v:
wykorzystuje swe naukowe umiejętności. Nie jest to
zatem ucieczka "od" tego czym żył do- chwili
podjęcia działalności literackiej. Jest to raczej
ucieczka "do" wykreowanego świata, zawierającego
elementy znanych nam światów i epok historycznych.
Podobnie rzecz się ma z czytelnikami tego dzieła. Dla
jednych przedstawiony w nim świat bajkowej, lirycznej
rzeczywistości pozwala na ucieczkę od realiów naszej
współczesności. Drudzy traktują dzieło Tolkiena jako
historyczną scenografię uważając, że jest ta jedynie
lekki kamuflaż, podczas gdy naprawdę jest to książka
o współczesności. W książce zatem spełnione są dwa
zapotrzebowania współczesnego człowieka: ucieczka od
rzeczywistości naczepo i przeniesienie się w świat baśni
albo barwne opowiadanie właśnie o współczesności, o
konfliktach; pasjach i zagrożeniach tak bardzo dotyczących
współczesnego człowieka i ubranych jedynie w kostium
baśni czy mitycznej historii.
Krzysztof
Kubiak
Przypomniany
świat Śródziemia. Próba etnologicznego odczytania
"Władcy Pierścieni" J.R.R. Tolkiena "Etnografia Polska" 1984, nr
28/2; Krzysztof Kubiak
|
|