|
|
|
Przemysław "PepoL"
Mocek
Cudowny
świat J.R.R. Tolkiena
Trzy Pierścienie
elfowym władcom szlachetnego miana,
Siedem krzatów monarchom w kamiennych sal koronie,
Dziewięć ludzkim istotom, którym śmierć pisana,
Jeden dla Władcy Ciemności, co trwa na mrocznym tronie
W Mordorze, moc którego zwycięży, nie chciana.
Ten Jedynym by rządzić wszystkimi,
Ten Jedyny, by wszystkie odnaleźć,
Ten Jedyny, by zebrać je wszystkie i w ciemności
zespolić więzami
W Mordorze. moc którego zwycięży, nie chciana.
W
dzisiejszym wydaniu .netcooltury chciałbym przybliżyć
wam sylwetkę jednego z najwybitniejszych powieściopisarzy
literatury fantasy - Johna Ronalda Reuela Tolkiena.
Zapewne wielu z was słyszało już to nazwisko za sprawą
"Władcy Pierścieni" - książki legendy, która
zapoczątkowała światowy ruch fantasy. Geneza świetności
Tolkiena sięga jednak lat wcześniejszych, a dokładnie
roku 1937, kiedy to światło dzienne ujrzał
"Hobbit". W tytule tym po raz pierwszy ukazał
się cudowny i nieprzenikniony świat Śródziemia. Świat,
który zrodził się z bajek opowiadanych przez Tolkiena
swoim synom, a który dla milionów czytelników stał się
ucieczką od szarej i smutnej rzeczywistości. Autor
"zaopatrzył" Śródziemie we własną historię,
agrafię, mity i legendy Powołał do życia rasy, które
zadziwiały, szokowały i rozśmieszały. Czytelnik pozna
tutaj m.in. sympatycznych Hobbitów (Niziołków), Majarów,
Entów, elfów, Krasnoludów oraz złowrogie i przerażające
Orki, Trolle, Gobliny, a nawet Smoki.
Wróćmy jednak do "Hobbita". Powieść ta
przedstawia historię hobbita Bilba Bagginsa, który wraz
z Majarem Gandalfem oraz trzynastoma krasnoludami wyrusza
w poszukiwaniu skarbów i przygód, przemierzając
rozlegle tereny Śródziemia i stawiając czoło wielu
przeciwnościom losu. "Hobbit", mimo iż jest
dziełem dość specyficznym (styl, w jakim jest napisany
balansuje na granicy bajki), spotkał się z gorącym
przyjęciem, co wpłynęło na kontynuowanie przez autora
tematu Śródziemia. Nie muszę chyba dodawać, iż
osoby, które wcześniej nie miały styczności z twórczością
Tolkiena, powinny zacząć właśnie od tej pozycji.
Kolejnym tytułem, obok którego nie można przejść
obojętnie, jest wspomniana już bestsellerowa trylogia
"Władca Pierścieni". Kiedy wydano ją w 1954
roku, nikt nie wróży) jej wielkiego sukcesu, po latach
okazało się jednak, że mylili się wszyscy "Władca
Pierścieni" jest bowiem absolutnym arcydziełem
literackim, które zasłużyło sobie na miano najlepszej
powieści fantasy wszech czasów. Pracę nad książką
Tolkien rozpoczął w 1939 roku, zawieszając ją
kilkakrotnie ze względu na II wojnę światową. Na pełną
trylogię składają się trzy tytuły ("Bractwo
Pierścienia", "Dwie wieże" oraz
"Powrót króla"), które w zasadzie mogłyby
stanowić samodzielną pozycję, ponieważ kontynuują
jeden, główny wątek - wojnę o pierścień.
Historia powieści rozpoczyna się kilkadziesiąt lat po
wydarzeniach opisanych w "Hobbicie". Bilbo
Baggins po powrocie z wyprawy osiadł we Włości, dokąd
sprowadzi) również swojego ulubionego kuzyna Froda.
Jemu to wręcza magiczny pierścień, który zdobył
podczas przeprawy przez Góry Mgliste. Wkrótce okazuje
się, iż klejnot ten jest jedynym Pierścieniem, wykutym
przez samego Władcę Ciemności Saurona, stanowiącym
jednocześnie jego potęgę i silę.
Sprawy przybierają nagle zły obrót, gdy wcześniej
pobity Sauron powraca, by wypowiedzieć wojnę Śródziemiu.
Jedyną nadzieją dla praworządnych istot jest
zniszczenie złowrogiego klejnotu, zanim ten ponownie
dostanie się w ręce Władcy Ciemności. Frodo wraz z
Orszakiem Pierścienia wyrusza do same-go Mordoru, by tam
w płomieniach Góry Ognistej ostatecznie zniszczyć
Jedynego. Droga nie będzie oczywiście łatwa. Na
bohaterów czeka wiele niespodzianek przygotowywanych
przez Złego, który chce odzyskać utracony skarb. Przez
ponad 1500 stron (polskiego wydania) autor trzyma nas w
nieustannym napięciu, cały czas podsycając dramaturgię
sytuacji. Akcja powieści rozwija się doprawdy zaskakująco,
nieświadomie pobudzając nasze uczucia. Zapewne nieraz
spostrzeżesz, że na twojej twarzy zarysowuje się uśmiech
bądź przerażanie. Prócz samej wojny o pierścień
autor rozwija wiele wątków pobocznych, które doskonale
komponują się z całością powieści. W zasadzie każdy
bohater przeżywa własną przygodę, która ostatecznie
i tak zmierza ku jednemu celowi: pokonaniu Saurona. Czy
dobro zwycięży i tym razem? Po odpowiedź odsyłam was
do samej powieści, wiedzcie jednak, iż nie jest ona tak
oczywista, jak by się na pierwszy rzut oka zdawało.
"Władca Pierścieni" nie jest książką, która
przemija, wręcz przeciwnie, ma ona charakter
ponadczasowy. Tolkien prócz wspaniałej historii
przekazuje nam bowiem wiele ukrytych prawd. Uczy nas życia.
Uświadamia nam, jak wielkie znaczenie mają honor,
odpowiedzialność, rozwaga. Wartości, które w
dzisiejszym świecie spotykamy niestety coraz rzadziej.
Świat Śródziemia pod pewnymi względami bardzo podobny
jest do naszej rzeczywistości. Po przeczytaniu książki
przekonasz się, że zło w niej przedstawione nie jest
tylko wymysłem autora. Ono naprawdę istnieje, kryje się
w każdym z nas, czekając tylko na uczucie, które je
wyzwoli. Chciwość, złość, zazdrość -wszystko to,
niestety istnieje naprawdę. Jeśli dotąd nie zapoznałeś
się z tym dziełem, zrób to jak najszybciej. Jest to
książka, która z pewnością na długi czas zapisze się
w twojej pamięci.
Ostatnią z powieści ukazujących świat Śródziemia
jest "Silmarillion", książka, której Tolkien
nie zdążył ukończyć osobiście. Po jego śmierci, w
roku 1973, edycji podjął się syn Christopher, spełniając
jednocześnie marzenie ojca, który życzył sobie, by to
właśnie on został powiernikiem jego twórczości.
"Silmarillion" to opowieść, której dzieje sięgają
Pierwszej i Drugiej Ery (wydarzenia z "Hobbita"
i "Władcy Pierścieni" dzieją się pod koniec
Trzeciej Ery). Dzieło to ma wiele cech mitologii.
Przedstawia "akt stworzenia" świata przez
Iluvatara, Jedynego, po czym daje nam rozliczne
informacje o rasach i historii świata od zarania dziejów
aż po upadek Numenoru. Mówi o Melkorze, który walczył
z Valarami o władzę nad nowo powstałą Ardą (tak
nazywa się Ziemia). Kolejne wojny zmieniają oblicze świata,
wreszcie pojawiają się Pierworodni, czyli elfy które wędrują
do ziemi Valarów, aby tam szukać schronienia przed
Morgothem (takie imię otrzymuje później pierwszy
Nieprzyjaciel). Następują po sobie liczne wojny, pełne
cierpienia i smutku...
Na "Silmarillion" składa się wiele opowieści
ułożonych chronologicznie, będących w zasadzie odrębnymi
historiami. Wspaniałe, wzruszające i dramatyczne losy
wielu bohaterów Ardy wydają się być raczej odległą
przeszłością, mitem, legendą, a nie faktem. Ten
specyficzny nastrój potęgowany jest przez wyjątkowy,
archaiczny i bardzo sugestywny język utworu. Razem z
"Władcą Pierścieni" "Silmarillion"
tworzy nierozerwalną całość, dając w efekcie
niezwykle obrazowy opis świata i jego dziejów.
Oczywiście na historii Śródziemia nie zamyka się cała
twórczość Tolkiena. Wydał on zdecydowanie więcej
utworów (niestety w polskim przekładzie ukazały się
tylko niektóre pozycje), które, mimo podjęcia innej
tematyki, ciągle stanowią ważną część światowej
literatury fantasy.
FILM
Zapewne niewielu z was wie, iż książka "Władca
Pierścieni" była już ekranizowana, i to
niejednokrotnie. Niestety, żadna z dotychczasowych
adaptacji nie spełniła oczekiwań widzów. Wkrótce
czeka nas jednak miła niespodzianka. Wytwórnia New Line
podjęła się zrealizowania pierwszej, pełnej adaptacji
trylogii. Projekt ten jest tym bardziej ambitny iż trzy
części po-wieści kręcone są jednocześnie. Budżet
filmu jest bardzo wysoki, co, miejmy nadzieję, pozwoli
zachować trudną do oddania na ekranie atmosferę
"tolkienowskiego" świata.
O samym filmie ciągle wiadomo niewiele. Oto co udało mi
się znaleźć w czeluściach Internetu.
Akcja rozgrywana będzie na wielu planach, które
przygotowywane są już od ponad 2 lat. Wiadomo, iż każda
z krain przed-stawiona w powieści znajdzie swoje odbicie
na ekranie. Dla przykładu Mordor wraz z Ognistą Górą
(zapewniam was, najprawdziwszy wulkan) przygotowano w
Nowej Zelandii, nato-miast przepiękny ogród Galdriel w
Fernside Lodge w Wielkiej Brytanii. Nie zabraknie również
nietypowych lokalizacji: bra-my Morii znajdą się w Hutt
Valley na ulicy Peterkin, Wingate, na dawnym podwórzu
Telecomu, zaraz koło fabryki szkła Pilkington. Historia
przeniesie nas w krajobrazy USA (New York i Los Angeles),
Wielkiej Brytanii, Australii oraz Nowej Zelandii.
Ciekawie wygląda sprawa aktorów występujących w
adaptacji. Otóż nie zagrają w niej na szczęście współ-czesne
hollywoodzkie gwiazdki. Trzon obsady stanowią: Elijah
Wood (Frodo), Viggo Mortensen (Aragorn), Ian Holm
(Bilbo), Ian McKellen (Gandalf) i Christopher Lee
(Saruman).
Aby uzmysłowić ogrom środków, jakie pochłonie
ekranizacja, przybliżę nieco obraz kręconej aktualnie
bitwy na polach Pelennoru (Nowa Zelandia). Otóż weźmie
w niej udział ok. 15 tysięcy (!) statystów Każdy z
występujących poddany zostanie specjalistycznej
charakteryzacji. Aktorzy odgrywający role elfów
otrzymają sztuczne uszy, a ludzkim orkom dodane zostaną
całe sztuczne twarze. Kostiumy dla 15-tysięcznej armii
w pośpiechu przygotowywane są nawet przez szkolne szkółki
krawieckie. Udział w bitwie weźmie również ponad 200
specjalnie wytresowanych koni, które przetransformowane
przez komputer ukażą się również w kilkutysięcznej
liczbie. Oczywiście powielenie koni to nie jedyna rola,
jaką odegra współczesna technika komputerowa. Na
ekranie monitora powstaną również latający słudzy Złego:
Nazgul i trzymetrowi Entowie oraz niezwykłe efekty wywołane
magią.
Niestety, mimo iż produkcja idzie zgodnie z planem, a na
festiwalu w Cannes pokazano już 30-minutowy fragment, na
gotowy film przyjdzie nam jeszcze poczekać. Równoległą
światową premierę wyznaczono na 14 grudnia 2001 roku.
GRA
Najbardziej znaną i prawdopodobnie najlepszą grą opartą
na twórczości Tolkiena jest karciane rpg
"Middle-Earth: The Wizards", czyli wydane w
Polsce "Śródziemie".
Historia gry sięga Trzeciej Ery, kiedy to Valarowie wysłali
do Śródziemia pięciu wielkich magów Majarów, by
zjednoczyli Wolne Plemiona i wspólnie przeciwstawili się
Sauronowi, Władcy Ciemności. Wysłannikom tym zakazano
zdobywania władzy nad ludźmi oraz jednoczenia swojej
mocy z mocą Saurona Cała piątka znana była w Śródziemiu
jako Czarodzieje (zwani również Istari) o imionach:
Gandalf, Saruman, Radagast, Alatar i Pallando.
W "Middle-Earth: The Wizards" grasz jednym z
Czarodziejów. Twoim celem jest wspomaganie sił Wolnych
Plemion walczących przeciwko Sauronowi dopóty, dopóki
Jedyny Pierścień, źródło jego potęgi i siły, nie
zostanie zniszczony.
Siły zła reprezentowane są w grze jako ryzyka (ang.
hazards), których gracze używają przeciwko sobie. Na
przykład gdy przemieszczasz jakąś swoją postać do
Morii, twój przeciwnik może zagrać kartą Troll jako
kartą ryzyka. Te ryzyka nie są "kontrolowane"
przez Czarodziejów, ale raczej reprezentują siły
Saurona, który sam jest nieaktywny Wszyscy gracze są
"dobrzy", więc konflikt przybiera formę
ryzyka i bezpośrednie próby "przekonywania"
lub "dominacji" wzajemnej i innych postaci oraz
sil przybierają raczej formę bezpośredniego starcia.
Brzmi to może nieco skomplikowanie, jednak po opanowaniu
systemu przekonasz się, iż gra się łatwo i, co najważniejsze,
bardzo przyjemnie.
"Middle-Earth: The Wizards" nie jest oczywiście
jedyną grą, której akcja przenosi nas w wyimaginowany
świat Tolkiena. W polskiej wersji językowej wydano również
fabularną rpg "Władca Pierścieni", nie jest
ona jednak tak wciągająca i dopracowana jak METW Jeśli
chodzi o gry komputerowe, to samych tytułów jest
naprawdę bardzo dużo. Niestety, wszystkie powstały
kilka bądź kilkanaście lat temu, przez co wyraźnie
odstają od dzisiejszych standardów. Co gorsza,
aktualnie nie ma żadnych perspektyw na ukazanie się
nowego tytułu firmowanego nazwiskiem Tolkiena.
Jeśli interesują cię starsze produkcje, zajrzyj na
stronę http://www:lysator.liu.se/tolkien-games/
Cóż dodać na zakończenie? Mam nadzieję, że choć
trochę zachęciłem was do zapoznania się z twórczością
J.R.R. Tolkiena. Zapewniam, że jest ona wyjątkowa i
nawet najbardziej zagorzały przeciwnik fantastyki
przekona się, iż chwile spędzone w Śródziemiu nie
byty chwilami straconymi.
Przemysław 'PepoL" Mocek
Pozostając
przy rozpoczętej wcześniej tematyce twórczości J.R.R.
Tolkiena, chciałbym zapoznać was dzisiaj z jedni z
najlepszych polskich stron poświęconych owemu powieściopisarzowi.
Zapraszam do krainy Doriath.
http://www.republika.pl/doriath/
Mimo iż w polskim Internecie nie brakuje w zasadzie
stron poświęconych Tolkienowi, to jednak większość z
nich oferuje jedynie pobieżne wiadomości, które z
pewnością nie zadowolą prawdziwego fana. Jedną z tych
nielicznych, naprawdę wartych uwagi, jest prowadzony
przez Kubę Petrykowskiego serwis "Doriath" -
nieoficjalna strona poświęcona twórczości Mistrza.
Witryna zawiera naprawdę obszerne materiały zarówno o
samym Tolkienie, jak i o jego twórczości. Straciłbym
wiele miejsca wymieniając wszystkie jej zalety, dlatego
ograniczę się do kilku ogólnikowych: bogata treść,
obszerna sekcja "Zasoby", przyjemny wygląd i
łatwa nawigacja. Myślę, że to najprostsza recepta na
udany serwis.
Więcej o stronie i o twórczości Tolkiena opowie w
wywiadzie sam autor Kuba Petrykowski.
PepoL: Na początek może kilka słów o
sobie...
Kuba: Będzie kilkadziesiąt ;) Kuba
Petrykowski, uczeń klasy maturalnej z III LO we Wrocławiu.
W sieci znany pod pseudonimem Elsindel. Kocha komputery,
rpg, kolarstwo i dobrą lekturę. Naiwny idealista,
niepoprawny optymista.
PepoL: Od jak dawna interesujesz się
fantastyką?
Kuba: Zacząłem, dość standardowo, od
Tolkiena. Kiedy byłem w szóstej klasie podstawówki,
brat podsunął mi kilka fragmentów "Hobbita"
i "Władcy Pierścieni", ale - o zgrozo! - nie
przypadły mi one do gustu. Drugi raz spróbowałem pod
koniec podstawówki, i zaczęło się. Od czterech lat
jestem nieledwie fanatykiem Tolkiena, najważniejsze dzieła:
"Hobbita", "WP", °Silmarillion"
czytałem w całości po kilkanaście razy, choć muszę
czasami odświeżać informacje... Potem czytałem i inne
książki fantastyczne. Cały Sapkowski (mam co do jego
książek dość mieszane uczucia), różne powieści ze
świata forgotten realms, trochę Lovecrafta, trochę -
dość chaotycznie przeglądanych - innych opowiadań i
książek. Bardzo lubię cały cykl Franka Herberta o
Diunie, głównie ze względu na pomysłową wizję
przyszłości, oraz dziele Philipa Dicka.
PepoL: Jak wiesz, dzisiejsze wydanie
.netcooltury poświęcone jest twórczości Tolkiena. Co
cenisz w niej najbardziej?
Kuba: Trudne pytanie. Najbardziej (choć
brzmi to może jak paradoks) podoba mi się to, że autor
"Władcy Pierścieni" nie przekazał nam
wszystkiego. Dzięki temu nie wiemy o wielu wydarzeniach
i musimy domyślać się ich przebiegu, samemu konstruować
w myślach wizję świata. A to jest porywający świat.
Mimo swej bajeczności (często wymieniana wada Śródziemia)
jest bardzo żywy i myślę, że wielu z nas chciałoby
choć przez chwilę się w nim znaleźć. Tolkien stworzył
doskonałych bohaterów, którzy na długo zapadają w
pamięć. Cenię to u każdego pisarza: umiejętność
wykreowania postaci, której nie da się zapomnieć, o której
się długo myśli.
PepoL: Standardowe pytanie. Skąd pomysł
na stronę i czym wyróżnia się ona spośród innych?
Kuba: Mając w domu Internet, bawiłem
się różnymi programami, aż natrafiłem na taki do
robienia stron internetowych. Polubiłem to, a gdy znudziło
mi się pisanie o grach komputerowych, zacząłem rozglądać
się za jakimś poważniejszym tematem. Mój wzrok padł
na rząd książek autorstwa niejakiego J.R.R.T. Problemy
były zasadniczo dwa. Raz, co i w jakiej formie mam
zaprezentować, bo od początku nie miałem zamiaru
wklepania tylko kilku słów i pokazania ogólnie znanych
grafik. Dwa, czym moja strona ma się wyróżniać spośród
setek innych. Pierwszy problem rozwiązał się sam - mam
zacięcie literackie, więc postanowiłem trochę
poanalizować, napisać co nieco o różnych postaciach,
miejscach, wątkach. Poza standardowymi elementami strony
tolkienowskiej, jak biografia czy zbiór ilustracji,
postarałem się więc również o teksty nieco głębiej
analizujące to, co wszyscy znają. I to - o dziwo -
bardziej się ludziom spodobało. Drugi problem, częściowo
zawarty w pierwszym, zmusił mnie do ponadmiesięcznej
pracy nad w miarę rozsądnym wyglądem strony oraz
konstrukcją serwisu. Po wszystkich zmaganiach strona ożyła
w 108 rocznicę urodzin Mistrza (3 stycznia).
PepoL: Czy serwis prowadzisz
samodzielnie?
Kuba: W znacznej części tak. Ja byłem inicjatorem, ja
jestem autorem większości tekstów na stronie, a także
webmasterem. Nie mogę jednak nie docenić wkładu innych
osób. Lista współpracowników - a także tych, którzy
przynajmniej deklarują chęć współpracy - ciągle rośnie.
Tworzenie jakiegokolwiek serwisu o Mistrzu w pojedynkę z
góry skazane jest na niepowodzenie. Nie da się bowiem
ogarnąć całej wielkości tolkienowskiego świata, ani
tym bardziej jeszcze o tym pisać, mając kilkanaście,
może dwadzieścia kilka lat. Niewielu starszych bowiem w
ogóle zajmuje się tym w Polsce i ma kontakt z siecią.
Samotnie tworzony serwis nie będzie zbyt wiele oferował
czytelnikom.
PepoL: Jakie plany wiążesz z serwisem?
Znalazłem notkę, iż szykujesz jakieś zmiany.
Kuba: Owszem, pracuję właśnie nad nową
wersją strony, która ma być swego rodzaju encyklopedią
tolkienowską. Musiałem poszukać lepszego serwera
(niestety, Republika poza miejscem na strony nie oferuje
wiele) i przygotować oprawę graficzną. Encyklopedia,
którą mam zamiar zrobić (być może w ramach szerszego
projektu) ma kilka zalet. Z punktu widzenia gości o
wiele łatwiej znaleźć konkretną postać czy konkretną
informację. Również sama oprawa będzie udoskonalona.
Z mojego punktu widzenia znacznie łatwiej będzie dodawać
i edytować wprowadzane do bazy danych informacje. Pomysł
jest dość oryginalny, z tego, co mi wiadomo, nie ma w
polskim Internecie podobnego serwisu. Nie chcę jednak
uprzedzać faktów i wolę przygotować wszystko jak należy
do czasu premiery odnowionej strony.
PepoL: Czekamy z niecierpliwością. jak
zapewne wiesz, jakiś czas temu ruszyła produkcja nowej
ekranizacji "Władcy Pierścieni". Czy tym
razem uda się oddać klimat Śródziemia? Ostatnie
adaptacje nie były przecież zbyt udane.
Kuba: Nie widziałem rysunkowej wersji,
ale i tak nie o to przecież chodziło fanom. Co do filmu
Petera Jacksona jestem dobrej myśli. Czytałem i widziałem
wywiady z producentem, reżyserem, aktorami. Choć
sieciowy trailer pełen był amerykańskiego (a nie
nowozelandzkiego) filmowego patosu, to jednak wszystkie
sygnały wskazują na dość sprawną i ciekawą produkcję.
Problem w ekranizacji "Władcy" polega na tym,
że, prawdopodobnie, każdy z czytelników ma odmienne
wyobrażenie o ulubionych bohaterach. I zaraz mogą się
pojawić osoby głoszące: "to nie tak". Ale
mam nadzieję, że Jackson i jego ekipa nie zmarnują
potencjału tkwiącego w dzisiejszej technice filmowej
oraz w aktorach. Krótko: jeśli film będzie udany,
stanie się największym przebojem w historii kina. Jeśli
nie, producent i tak zarobi, a my z czasem doczekamy się
innych ekranizacji. Żywię jednak nadzieję, że to, co
ujrzymy w ciągu najbliższych trzech lat na ekranach
kin, stanie się klasyką kinowej fantastyki.
PepoL: Czy na koniec mógłbyś zachęcić
naszych czytelników do zapoznania się z twórczością
Tolkiena?
Kuba: Jak zgrabnie ujął to mój brat
Maciej, "odkąd posiadłem na pamięć dzieła
Tolkiena, wiedziałem, że komentować je filozoficznie,
jak i mówić o autorze, niezwykle trudno, zachęcać
tych, którzy go nie znają, rzeczą toporną, zachwalać
tym, co znają - rzeczą niepotrzebną". Mogę
po-wiedzieć tak: jeśli chcecie zagłębić się we
wspaniały świat magii i miecza, poznać dzieła twórcy
fantastyki oraz odnaleźć w tej literaturze coś dla
siebie, coś bardzo osobistego - to Tolkien jest dla Was.
PepoL: Nic dodać, nic ująć. Dziękuję
za wywiad.
PS Chciałbym zaprosić was na stronę, z której autorem
nie miałem przyjemności rozmawiać, a która zawiera
wiele informacji uzupełniających serwis Doriath.
Zajrzyjcie na witrynę "Tolkien by Barahir" -
http://www.tolkien.px.pl/
Cudowny
świat J.R.R. Tolkiena
Cudowny
świat J.R.R. Tolkiena ".net"
2000, nr 8; Przemysław "PepoL" Mocek
|
|