Gorący sierpniowy wieczór, właśnie zapadł zmrok, 74 tysiące fanów zgromadzonych na stadionie Wembley, nie może powstrzymać emocji, wołając z całych sił: u2,u2...
Tymczasem, za kulisami zbiera się zespół. Bono ubrany w długi szlafrok i rękawicę bokserskie, Edge jak zwykle z kapeluszem na głowie, Larry sciskający w reku pałki i Clayton ze swą kultową, popmartową gitarą i maską na twarzy szykują się do wyjścia. Jeszcze tylko kilka słów od menadżera Paula McGuinessa, i rytualne trącenie piąstkami. Po chwili rozbrzmiewają pierwsze dźwięki PoPMuzik, czwórka Irlandczyków w towarzystwie ochroniarzy pojawia się na wąskim, pomoście prowadzącym między 18 tyś fanów ściśniętymi na głównej płycie. Pozostali zapełniają trybuny...
Światowa trasa U2 - PopMart (1997/98) trwała ponad rok. Zespól zagrał przed 5 milionami widzów na 5 kontynentach.
Występy odbywały się na jednej z największych scen na świecie, budowanej przez 250 osób wchodzących w skład zespołu technicznego. By transportować sprzęt z koncertu na koncert potrzeba 86 ciężarówek z przyczepami - każda na 30 ton załadunku! Należy jeszcze dodać, że zespół posiada trzy zestawy do budowy szkieletu sceny, zwane "stalą". Przy 2-3 koncertach tygodniowo, jest to niezbędne. Jeden zostanie użyty w Londynie, drugi wykorzystany w Hannowerze jedzie teraz do Leeds, a trzeci jest w drodze do Belfastu, gdzie zespół wystąpi za 5 dni.
56 godzin przed występem na Wembley rozpoczyna się montaż olbrzymiej konstrukcji. Sławny stadion wygląda teraz jak wielki plac budowlany. Tymczasem, do Londynu zmierza konwój złożony 28 ciężarówek, który przewozi sprzęt "uniwersalny" (aparatura oświetleniowa, nagłośnienie oraz instrumenty) z zakończonego przed chwilą koncertu w Hannowerze. Ma do przebycia 800 kilometrów...
34 godziny przed koncertem, do Londynu przylatuje należącym do U2 Boingiem 727 sześciu menadżerów by nadzorować prace.
Jeden z nich wychodzi na murawę i rozgląda się... - 9500 metrów kwadratowych - mówi. By "święta" trawa
nie została zniszczona, podłoże trzeba wyłożyć grubymi, płytkami zrobionymi z plastiku. Ochronią one zieleń przepuszczając jednocześnie światło i powietrze.
Około 8 wieczorem, gdy do występu została pełna doba, na miejsce dojeżdża konwój z Hannoweru ze sprzętem uniwersalnym. W jego skład wchodzą trzy szczególne ciężarówki, przewożące sprzęt zasilający. Zaparkowane zostają z tyłu sceny. To z nich pobrana zostanie energia, wykorzystana później do "pobudzenia" tysiąca lamp i półtora kilometra dyskotekowego oświetlenia. W sumie 4 tysiące kilowatów - ilość wystarczająca na potrzeby 1500 domów.
Tuż przed nastaniem nocy, nad miejscem gdzie wystąpi zespół robotnicy montują system pomarańczowych głośników, wyglądających jak wielka dynia. Wkrótce powstanie symbol trasy - 30 metrowy łuk, pokryty żółtymi płytami z włókna szklanego i różnokolorowymi światłami, następnie równie długa wykałaczka z oliwką, wielka świecąca cytryna i największy na świecie ekran telewizyjny o powierzchni 883 metrów kwadratowych.
Wraz z nadejściem świtu prace zostają ukończone.
Około 16 osobnymi limuzynami przyjeżdżają członkowie zespołu. Bramy stadionu zostają otwarte na oścież i do środka wlewają się tysiące fanów. Dwóch lekarzy, 80 sanitariuszy i blisko 2 tysiące osób obsługi widowni, zajmuje swoje stanowiska. Otwarte zostają stragany z jedzeniem i napojami. Tłum zje ponad 4 tysiące hot dogów i wypije 45 tysięcy kufli piwa.
Podczas gdy widownia słucha występującego przed U2,
zespołu - rozgrzewacza (występowali m.in. Placebo, Rage Against The Machine, Oasis),
dokonywane zostają ostatnie poprawki. Główny dźwiękowiec idzie na kraniec stadionu, by sprawdzić, jak działa system opóźniający dźwięk. 45 metrów nad sceną umieszczono w półkolu cztery wysokie wieże, które monitorują dobiegający z głośników dźwięk, opóźniając go o jedną sto pięćdziesiątą milisekundy, by wszyscy równocześnie słyszeli to samo.
Tymczasem, w studio realizacji transmisji, wielkości parterowego domku, trzy metry nad murawą, 10 techników od dźwięku i oświetlenia pochyla się nad skomplikowana konsoletą. Jeden siada przed 36 telewizorami wielkości dłoni, drugi analizuje scenariusz, w którym zapisano kolejność efektów specjalnych jakie wystąpią podczas występu.
Gdy z głośników rozbrzmiewają pierwsze dźwięki PopMuzik. Uruchomiony zostaje pierwszy graficzny obraz - olbrzymie, pulsujące słowo POP. Po Mofo, zespół zaczyna odświeżone I Will Follow. Następnie Until the end of
the World, wsparte świetnymi efektami ukazującymi się na telebimie - Even better than the real thing i Last Night On Earth. 20 reflektorów wirując przeczesuje tłum, gdy Bono i Edge śpiewają Pride In The Name Of Love...
W tym samym czasie w studiu realizacji dźwięku i obrazu jeden z dźwiękowców pochyla się nad wielkim mikserem, na którym znajdują się tysiące gałek i dźwigni. Najważniejszym zadaniem jest zrównoważyć wszystkie instrumenty, tak by jedne nie przyćmiły drugich.
Każda piosenka została zaprogramowana w pamięci komputera, więc potencjometry same ustawiają się na wcześniej ustalonych pozycjach. Każdy członek zespołu ma technika, który siedzi pod sceną, sprawdza i poprawia dźwięk. Znajdują się tam również osoby, które cały czas stroją 19 gitar, które zostaną użyte podczas koncertu. Warto dodac, ze muzycy słyszą tylko te dźwięki, które chcą słyszeć, dzięki niewielkim słuchawkom (no może poza Claytonem, podczas Discotheque:), dopasowanym do kształtu uszu. Bono lubi słyszeć zespół i własny głos, natomiast Edge na pierwszym miejscu stawia swoją gitarę, resztę zespołu słyszy w tle.
...rozpoczyna się Staring At The Sun podczas, którego na jakiś czas gasna ekrany, by ponownie wybuchnąć wraz z pierwszym dysonansem Edga rozpoczynającym Bullet The Blue Sky. Po ponad 2 godzinach ekstazy tysięcy fanów koncert kończy się...
Wkrótce do pracy wracają robotnicy, którzy powoli zaczynają demontaż sceny.
Przed świtem z olbrzmiej konstrukcji zostaje już tylko sam szkielet, a ciężarówki wypełnione sprzętem uniwersalnym kierują się do Belfastu...