C Z A S    P O G A R D Y

    "- Może się zdarzyć - podjął po chwili białowłosy - że o los tych niedobrych ludzi zapytają ich kamraci albo druhowie. Tym rzeknij, że pokąsał ich Wilk. Biały Wilk. I dodaj, żeby często oglądali się za siebie. Pewnego dnia obejrzą się i zobaczą Wilka."
    Czas pogardy str. 47
 
    " Piasek drogi był gorący, nagrzany słońcem tak, że aż parzył. Ale goniec już tego nie poczuł. Umarł natychmiast."
    Czas pogardy str. 49
 
    " Yennefer w ogóle nie piła. Wiedźmin miał ochotę, ale nie mógł. Dublet pił. Pod pachami."
    Czas pogardy str. 108
 
    "- Nie widziałam Geralta od bardzo dawna, mamy sporo zaległości. Uzbierała się tego długa lista. Załatwiamy sprawy według tej listy.
     - To oczywiste - rzekła niepewnie Triss. - Hmm... Po tak długim czasie... Rozumiem. Jest o czym rozmawieć...
     - Rozmowy - uśmiechnęła się dwuznacznie Yennefer, darząc wiedźmina kolejnym powłóczystym spojrzeniem - są na końcu listy. Na samym końcu, Triss.
     Kasztanowłosa czarodziejka zmieszała się wyraźnie, zaczerwieniła lekko."
    Czas pogardy str. 116
 
    "- Dom? - spytała nagle Yennefer. - Jaki dom? Ty masz dom? CHcesz zbudować dom? Ach... Przepraszam cię. Nie powinnam...
     Milczał. Był zły na siebie. Myśląc dla niej, niechcący pozwolił jej odczytać myśli o niej.
     - Ładne marzenie - Yennefer lekko pogładziła go po ramieniu. - Dom. Własnoręcznie zbudowany dom, w tym domu ty i ja. Ty chodowałbyś konie i owce, ja uprawiałabym ogródek, wrzyła strawę i gręplowała wełnę, którą wozilibyśmy na targ. Za grosz uzyskany ze sprzedaży wełny i róznych ziemiopłodów kupowalibyśmy to, co nam niezbędne, dajmy na to, miedizane sagany i żelazne grabie. Co jakiś czas odwiedzałaby nas Ciri z mężem i trójką dzieci, czasami zajrzałaby Triss Merigold, by pobyć kilka dni. Stażelibyśmy się pięknie i z godnością. A gdybym się nudziła, przygrywałbyś mi wieczorami na własnoręcznie zmajstrowanych dudach. Gra na dudach, jak powrzechnie wiadomo, jest najlepszym remedium na chandrę.
     Wiedźmin milczał. Czarodziejka chrząknełeła cicho.
     - Przepraszam cię - powiedziała po chwili.
     Uniósł się na łokciu, pochylił pocałował ją. Poruzyła się gwałtownie, objęła go. W milczeniu.
     - Powiedz coś.
     - Nie chciałbym cię stracić, Yen.
     - Przecież mnie masz.
     - Wszystko się kończy."
    Czas pogardy str. 148
 
    "Z pobliskiego okna w lewym oknie Aretuzy ktoś spragniony snu wrzasnął i pomstował srodze, domagając się ciszy. Z okna z drugiej strony ktoś inny, o bardziej artystycznej duszy, entuzjastycznie bił brawo i gratulował.
    Czas pogardy str. 149
 
    " Inny Redańczyk, nadzwyczaj uparty, wczepił się w udo wiedźmina i ugryzł go boleśnie. Wiedźmin zrobił się zły i silnym kopniakiem pozbawił gryzonia możliwości gryzienia."
    Czas pogardy str. 168

    "Nim się słoneczko na cztery palce podniesie, wszyscy do przeglądu!"
    Chas pogardy str. 224
 
    "- Muszę znać dokładną datę urodzenia tej osoby - wybąkał. - W miarę możliwości, co do godziny... Cenny byłby też jakiś przedmiot, który do tej osoby należał...
     - Włosy - powiedział cicho Emhyr. - Czy włosy mogą być?
     - Oooo! - poweselał astrolog. - Włosy! To znacznie ułatwi... Ach, gdybym mógł mieć kał lub mocz...
     Oczy Emhyra zwęziły się niebezpiecznie, a mag skurczył się i zgiął w niskim ukłonie."
    Czas pogardy str. 242

    "- Litości! - wrzasnął Skomlik, padając na kolana. - Darujcie życiem! Ja dzieci małe mam... Malutkie...
      Dziewczyna cięła ostro, skręcając się w biodrach. Krew siknęła na bieloną ścianę szeroką, nieregularną smugą karminowych punkcików.
     - Nie cierpię malutkich dzieci - powiedziała ostrzyżona, szybkim ruchem zrzucając palcami krew ze zbrocza.
    Czas pogardy str. 301

B A C KU P
linia
|  (c) 1999 Silvan - Karol Nowak |
|       silvan@wiedzmin.art.pl      |
|         www.wiedzmin.art.pl        |
linia