"- I co? Gadajże, Jaskier.
- A co ja robie innego? Przecie gadam. Słuchajcie, co było dalej. Nie minął czas jaki wprawnemu mężczyźnie zajmuje rozsznurowywanie damskiego gorsetu..."
Miecz przeznaczenia: GRANICA MOŻLIWOŚCI str.20 [Jaskier jest pewnie wprawnym mężczyzną...]
"- A my cośmy jedli? Świstaka! A świstak pytam, co jest? Szczur, nic innego. To co my jedli? Szczura!"
Miecz przeznaczenia: GRANICA MOŻLIWOŚCI str.30 [Polujący na złotego smoka narzekają...]
"- U nas, w Crinfrid - mruknął Boholt - trzymają takich w obórce, na łańcuchu, i dają kawałek węgla, wtedy oni na ścianach cudności malują."
Miecz przeznaczenia: GRANICA MOŻLIWOŚCI str.32 [...o Eycku]
"- Ty Yarpen - Yennefer zmrużyła oczy, obracając głowę w stronę krasnoluda - lepiej milcz. Od pierwszego dnia ostentacyjnie traktujesz mnie jak powietrze, więc rób tak dalej, nie przeszkadzaj sobie. Bo mnie to również nie przeszkadza.
- Co też wy, pani. - Yarpen pokazał w uśmiechu nierówne zęby. - Niech mnie kleszcze oblezą, jeśli nie traktuję was lepiej niż powietrze. Powietrze dla przykładu, zdarza mi się zepsuć, na co wobec was nie ośmieliłbym się żadną miarą."
Miecz przeznaczenia: GRANICA MOŻLIWOŚCI str.32-33 [Brawa dla Yarpena :)]
"- Jadę z nimi, bo jestem bezwolny golem. Bo jestem wiecheć pakuł gnany wiatrem wzgłuż gościńca. Dokąd, powiedz mi, mam pojechać? I po co? Tutaj przynajmniej zebrali się tacy, z którymi mam o czym rozmawiać. Tacy, którzy nie przerywają rozmowy, gdy podchodzę. Tacy, którzy nawet nie lubiąc mnie, mówią mi to w oczy, nie rzucają kamieniami zza opłotków. Jadę z nim z tego samego powodu, dla którego pojechałem z tobą do flosackiej oberży. Bo jest mi wszystko jedno. Nie mam miejsca, do którego mógłbym zmierzać. Nie mam celu, który powinien znajdować się na końcu drogi."
Miecz przeznaczenia: GRANICA MOŻLIWOŚCI str.45 [Za serce mnie bierze...słowo]
"- Tej, ty tam! - zaryczał, biorąc się pod boki. - Smoku chędożony! Śluchaj, co ci rzeknie herold! Znaczy się ja! Jako pierwszy honorowo weźmie się za ciebie obłędny rycerz Eyck z Denesle! I wrazi ci kopię w kałdun, wedle świętego zwyczaju, na pohybel, tobie, na radość biednym dziewicom i królowi Niedamirowi! Walka ma być honorowa i wedle prawa, ziać ogniem nie lża, a jedno konfesjonalnie łupić jeden drugiego, dopokąd ten drugi ducha nie wyzionie albo nie zemrze! Czego ci życzymy z duszy, serca! Pojąłeś smoku?"
Miecz przeznaczenia: GRANICA MOŻLIWOŚCI str. 61
"- Kici, kici, koteczku - powiedział wiedźmin.
Kot nieruchomiejąc spojrzał na niego złowrogo, położył uszy i zasyczał, obnażając kiełki.
- Wiem - Geralt kiwnął głową - Ja ciebie też nie lubię. Żartowałem tylko"
Miecz przeznaczenia: OKRUCH LODU str. 115
"- Aha, Geralt, zapomniałem spytać, jak tam z Yennefer?
- Nijak.
- Rozumiem.
- Gówno rozumiesz."
Miecz przeznaczenia: WIECZNY OGIEŃ str. 122
"Ależ ja mam paskudny uśmiech - pomyślał Geralt, sięgając po miecz. Ależ ja mam paskudną gębę. Ależ ja paskudnie mrużę oczy. Więc tak wyglądam? Zaraza."
Miecz przeznaczenia: WIECZNY OGIEŃ str. 161
"- To powiedz mu... Powiedz mu, żeby się wysuszył!
- Co ona powiedziała?
- Powiedziała - przetłumaczył wiedźmin - Żebyś się utopił."
Miecz przeznaczenia: TROCHĘ POŚWIĘCENIA str. 172
"- Zda ci się jeno, że mnie znasz. Nie zapominaj, jestem naturą skomplikowaną.
- Jaskier - westchnął wiedźmin, robiąc się naprawdę senny. - Jesteś cynik, świntuch, kurwiarz i kłamca. I nic, uwierz mi, nic nie ma w tym skomplikowanego. Dobranoc.
- Dobranoc, Geralt."
Miecz przeznaczenia: TROCHĘ POŚWIĘCENIA str. 192
"Kilka lat później Jaskier mógł zmienić treść ballady, napisać o tym, co wydarzyło się na prawdę. Nie zrobił tego. Prawdziwa historia nie wzruszyłaby przecież nikogo. Któż chciałby słuchać o tym, że wiedźmin i Oczko rozstali się i nie zobaczyli już nigdy, ani razu? O tym, że cztery lata później Oczko umarła na ospę podczas szlejącej w Wyzimie epidemii? O tym, jak on, Jaskier, wynisł ją na rękach spomiędzy palonych na stosach trupów i pochował daleko od miasta, w lesie, samotną i spokojną, a razem z nią, tak jak prosiła, dwie rzeczy - jej lutnię i jej błękitną perłę. Perłę, z którą nie rozstawała się nigdy.
Nie, Jaskier pozostał przy pierwszej wersji ballady. Ale i tak nie zaśpiewał jaj nigdy. Nigdy. Nikomu."
Miecz przeznaczenia: TROCHĘ POŚWIĘCENIA str. 227
"Nad rankiem, jeszcze w ciemnościach do biwaku podkradł się głodny i wściekły wilkołak, ale zobaczył, że to Jaskier, więc posłuchał chwilę i poszedł sobie."
Miecz przeznaczenia: TROCHĘ POŚWIĘCENIA str. 227
"- Jestem księżniczką, a nie sierotką. I mam babkę. Moja babka jest królową, nie myśl sobie. Jak jej powiem, że chciałeś mnie zbić pasem, moja babka każe ci ściąć głowę, zbobaczysz.
- Potworne! Ciri, miej litość!
- Akurat!
- Jesteś przecież dobrą dziewczynką. Ucinanie głowy okropnie boli. Prawda, że nic nie powiesz?
- Powiem.
- Ciri.
- Powiem, powiem, powiem! Boisz się, co?
- Strasznie. Wiesz, Ciri, jak człowiekowi utną głowę, to można od tego umrzeć.
- Naśmiewasz się?
- Gdzieżbym śmiał."
Miecz przeznaczenia: MIECZ PRZEZNACZENIA str. 247
"Katar gnębił Ciri coraz mocniej. Geralt nie miał chusteczki, mając zaś dość jej nieustannego pociągania nosem, nauczył ją smarkać w palce. Dziewczynce ogromnie się to spodobało. Patrąc na jej uśmieszek i błyszczące oczy, wiedźmin był głęboko przekonany, że cieszy się myślą, że wkrótce będzie mogła popisać się nową sztuczką na dworze, podczas uroczystej uczty lub audiencji zamorskiego ambasadora."
Miecz przeznaczenia: MIECZ PRZEZNACZENIA str. 252
"- Całą drogęprzez sen gadał , bredził w gorączce, nic, jeno przeznaczenie i przeznaczenie i przeznaczenie... Na bogów... Nie na nasz to rozum, Złotolitka. Nie poojąć nam, co myślą tacy, jak on. O czym śnią. To nie na nasz rozum..."
Miecz przeznaczenia: COŚ WIĘCEJ str. 341
  |