Z Piwnicy G
Polovczyk's revenge



    Poranną ciszę przerwało pikanie komórki Tomcia. Agent nie zdążył się
    jeszcze umyć po tym jak razem z Democrazym zostali podrzuceni do Piwnicy G
    przez tajemniczych kumpli z governmentu.
    - Ssssspierdalaj...
    - Słucham? - X-Tomcio wydawał się być zdziwiony - co pan pierdoli?
    - Jestem tajemniczym kumplem z governemntu. Nie tykajcie tej sprawy szczyle.
    To was przerasta. Uratowałem was tylko dlatego że.... no.... podobaja mi
    sie twoje nogi... i ja zawsze... a zresztą chuj cie to obchodzi! Macie
    sie odjebać i koniec! Następnym razem będzie gorzej!
    Rozmówca Tomcia się rozłączył. Agent przemyślał to, a że nic nie wymyślił,
    bo na pusty żołądek cienko się myśli to wykręcił numer Democrazy'ego.
    - Nie ma takiego numeru...piiibiiibip! - odpowiedział telefon. Tomcio
    dopiero teraz zdał sobie sprawę że Demo nie ma telefonu.
    - Kurwa - mruknął pod nosem i zapominając znowu o umyciu się cały oblepiony
    gównem wyszedł na ulicę i skierował się w stronę Piwnicy G. Na jego widok
    ludzie uciekali, samochody stawały a wszystkie okna w blokach pozamykały się.
    - Śmierdzi od pana - do Tomcia podszedł mały gnojek. Tomcio zdał sobie z tego
    sprawę.
    - Dzięki młody. Tu masz na lody - po czym przystawił mu guna do jaj, pociągnął
    za spust a siła wystrzału pierdolnęła gnojkiem o ścianę. Agent już bez przygód
    dotarł do Piwnicy G.
    Wchodząc do Piwnicy przeciął pole fotokomórki i na głowę polało mu się
    gówno z wiadra które Democrazy ustawiał nad drzwiami jako pułapkę.
    - Wiedziałem że niepotrzebnie bym się mył - mruknął i spojrzał na Democrazy'ego
    który zażywał kąpieli w szambie i walił konia.
    - Cześć Tomcio, co jest?
    - Ty chuju zgnity wiesz w co wdepnęliśmy??!!!
    - Chuj mnie to obchodzi. Siadaj, za chwilę pogadamy.
    Democrazy skończył obciągać sobie pałę, wytarł się, ubrał w Official Piwnica G
    Wear (stanik, czepek pływacki, gacie z folii i buty na szpilkach) i spytał:
    - Co do kurwy nędzy się stało?
    Tomcio zdał mu sprawę z dzisiejszych wydarzeń i gdy Demo się zamyślił,
    powiedział:
    - Wygląda na to że kumple z governmentu już nie są naszymi kumplami. Teraz
    możemy ufać tylko sobie...
    - Ja ufam UFO.
    - Chuj mnie to obchodzi, musimy rozwiązać tę sprawę za wszelką cenę mimo
    przeciwności. To w końcu nasza praca.
    - Taa, ten skurwiel Pepsiacz rozpierdoli cały świat jak będzie miał więcej
    egzemplarzy Genowefy i zamieszka z ufokami na Marsie.
    - To mnie gówno obchodzi.
    - Kurwa, a co z Majewska&Co? Gdzie będziemy pić Coke'a?
    - Ups!
    - No właśnie... Idę na Internet, pogadam z moimi kontaktami...
    Democrazy odpalił swojego 286 i poszedł na IRC'a, na kanał #da_lone_shitmen
    Tak wyglądał log:
    <Democrazy> Potrzebuję waszej pomocy...
    <Bajers> Ale bajer....
    <Longly> Czego?
    <Democrazy> Moglibyście wykombinować listę agentów wynajętych przez Pepsiacza
    w Dęblinie? A potem wyciągnąć tylko tych mieszkających w bloku Zdrojewskiego?
    <Fruhajki> Mambę burakową każdy z nas ma!
    <Fruhajki> Mam i ja!
    <Democrazy> Pliiizzz????
    <Longly> Spierdalaj stąd!
    <Democrazy> Kurwa wy szczyle jebane! Dawajcie zaraz info bo jak nie rozwiażę
    tej sprawy to mnie kurwa z Neta wywalą i już wam nie będę mógł załatwiać
    tych pedofilskich obrazków!!! Więc jak??!!!
    <Fruhajki> Ta mała na 15yrs_spread_pussy.jpg była niezła...
    <Bajers> Taaa... aż się spuściłem...
    <Longly> Dobra, poczekaj...
    Longly has left #da_lone_shitmen
    {Tu minęło 30 minut...}
    Longly (cosiekurwapaczysz@telekomuna.to.guvno) has entered #da_lone_shitmen
    <Longly> To będzie pewnie Juri "Kołcz" Polovczyk, taki szczyl co prowadzi
    szkółkę tenisa.
    <Democrazy> Aaaa, ten. Oki. To idę. Cze wam chuje.
    <Bajers> Kurwa a co z obrazkami?? Dawaj kilka na DCC!
    <Democrazy> Pocałuj mnie w dupę
    * Democrazy has left #tha_lone_shitmen.
    - Tomicio, mam cynk.
    - Eee?
    - Gościu nazywa się Juri "Kołcz" Polovczyk, dowiedz sie wszystkiego o nim, kiedy
    sra, jak sra, czym sobie podciera dupę, i inne pierdoły, spotkamy się tutaj
    za godzinę. A, i umyj się bo strasznie od ciebie zajeżdża.
    - Tak jest! - powiedział X-Tomcio i odmaszerował.
    Za godzine Tomcio przyszedł do piwnicy i zaczal zdawac relację
    - Polovczyk, Juri. Pseudonim "Kołcz". Prowadzi szkółkę tenisową "Smecz". Żonaty,
    jedno dziecko. Karany. Za pedofilstwo. Zapraszał małe dziewczynki i chłopców
    do siebie do domu pod pretekstem wręczenia dyplomu ukończenia Szkółki
    Tenisowej "Smecz". Wpadł w ten sposób, że kiedy zaprosił do siebie małą abso-
    lwętkę szkółki wykorzystał, i wywalił na bruk, nie dając dyplomu. Dziewczynce
    to wydało się podejrzane, że nie dostała dyplomu, więc opowiedziała wszystko
    rodzicom. Ogólnie został skazany na 25 lat.
    - W jakim więzieniu siedzi?
    - Ha! I tu jest haczyk. Nie wiadomo gdzie. Te dane zostały objęte klauzulą
    Madżestik 10,5.
    - A więc trzeba go poszukać??
    - Jep!
    - Aha, czekaj jeszcze raz muszę skorygować moje informacje.
    Democrazy znowu zapuścił swojego 286. Nie szło mu to, więc sprzedał mu dwa kopy
    i komp, od niechcenia poszedł. Następnie Demo wszedł na IRC'a na kanał
    #da_lone_shitmen. Oto log
    <Democrazy> Wy skurwysyny! Podobno Polovczyk siedzi w pierdlu!!
    <Bajers> Trzeba było dać obrazki pizdoło!
    <Democrazy> Hej, nie wszystko stracone z tymi obrazkami. Wtedy przecież żartowa-
    łem. Znacie mnie przecież koledzy.
    <Fruhajki> Tak, skurwiel jakich mało i w dodatku pedofil. Ale masz ładnego pa-
    rtnera. Jest niezły. Dobra możemy dobić targu! Dalsze informacje o "Kołczu" za
    numer telefonu X-Tomcia.
    <Democrazy> Okiej, wy pierwsi.
    <Longly> Słyszałeś może o operacji "Wesoły Ziemniak"?
    <Democrazy> Nope.
    <Longly> Polegał na stworzeniu istoty doskonałej. Miała ona możliwość zmieniania
    twarzy, a także swojej osobowości, głosu i innych pierdół. Istoty te były silne
    jak byk, inteligentne jak pięć Ajnsztajnów, ale miały jedną wadę.
    <Democrazy> Jaką?
    <Longly> Pedofilstwo...
    <Democrazy> A więc mam szukać gościa który może wyglądać jak Szwarceneger, i jak
    pierdolnie do zabije na miejscu tak?
    <Longly> Nie! Może mieć morde Szwarcenegera, ale dalej będzie kurduplasty.
    <Democrazy> Hmm, masz może zdjęcie jego prawdziwej twarzy?
    <Longly> Jep!
    <Democrazy> No to dawaj na DCC.
    <Bajers> Hej on nam nie chciał dawać dziewczynek!!
    <Democrazy> Miałem ci dać, ale mi się przydepła koszulka!
    <Bajers> ? Co ma koszulka do...
    <Longly> Dobra, dobra, damy mu jeszcze jedną szansę! Sendam...
    {Tu następuje parenaście minut DCC send. Tak długo bo Telekomuna rulez}
    <Democrazy> Oki, a wiecie może gdzie teraz siedzi ten pedofil?
    <Longly> Taaa
    <Democrazy> Gdzie?!
    <Longly> Jest to ściśle tajne więzienie rządowe. Taka komórka na zapleczu
    Pendałgonu. Pisze na drzwiach "NIE WCHODZIĆ, NAGRANIE".
    <Democrazy> Dobra dzieki koledzy.
    <Fruhajki> Hej, a numer telefonu Tomcia.
    <Democrazy> Nie znam, ale kiedyś cie z nim umówię!
    <Fruhajki> Ty skurwykocie!!
    Democrazy has left #da_lone_shitmen.
    - Tomcio, mam nowe informejszyny!
    - Jakie?
    - "Kołcz" wygląda tak - Democrazy podsunął pod nos wydrukowane na drukarce
    igłowej zdjęcie "Kołcza".
    - Łał, ale przystojny...
    - Wiem, tylko że Juri zazwyczaj wygląda inaczej.
    - Jak?
    - Nie wiem, w każdym razie może zmienić sobie twarz, ale ciało zostaje takie
    same!
    - A jak wygląda jego ciało?
    - Kurdupel, chodzi zazwyczaj, w bardzo krótkich spodenkach, ukazując wspaniale
    wygolone nogi, czarne skarpetki i białe buty "Abibas".
    - Super, ale wytłumacz mi taką rzecz: jeśli "Kołcz" siedzi w kumurce, to jakim
    cudem może być naszym podejrzanym number 1 i jeszcze pracować dla Pepsiacza?
    Coś mi tu kurwa śmierdzi!
    - Nie myłem się dzisiaj, to pewnie to, a co do Kołcza to musimy się tego
    dowiedzieć. Let's go Avengers!
    Democrazy wybiegł z Piwnicy G z pełnym impetem. Staranował staruszkę, staruszka
    i coś co wyglądało jak staruszko-staruszek. Zatrzymał się przed garażem
    X-Tomcia.
    - Co my tu robimy? - spytał Tomcio
    - Jak to co? Chyba nie będziemy zapierdalać do Pendałgonu pieszo, co? Trzeba
    mieć klasę! Wyciągaj skooterka i jedziemy!
    Tomcio zastanowił się i po 30 min. (Democrazy myślał że Tomcio sie zawiesił i
    pierdolnął go z trepa ze 2 razy, ale to nie było to) otworzył garaż, wystawił
    skuterek, zapalił go "na pych", wlał do baku spirytusu, złapał do ręki linkę
    od gazu (bo rączka była rozjebana) i ruchem ręki wskazał Democrazy'emu miejsce.
    Do Pendałgonu dojechali późnym wieczorem. Był to imponujący budynek - 30
    piętrowy drapacz chmur z migającym różowym neonem: "Pendałgon - tu pracują
    pedały, rządowcy i inne skurwysyny". Machnęli strażnikowi przed nosem kartą
    telefoniczną a ten idiota ich wpuścił. Przeszukali cały budynek (znajdując tony
    pornograficznych kaset video, zużytych prezerwatyw i teczek z napisem "ŚĆIŚLE
    TAJNE", wewnątrz których znajdowały się zdjęcia Prezydenta w negliżu jak
    wsadzał sobie cygaro w cipę [TO STRASZNE!! PREZYDENT JEST KOBIETĄ!!])
    aż znaleźli tajne więzienie. Z wewnątrz dochodziły odgłosy "Ufff...! Puff...!"
    - Raz... Dwa... Trzy! Wchodzimy!
    - Tomcio wywalił drzwi z trepa, ale przypierdolił tak mocno że noga mu się
    przebiła na drugą stronę i padł do przodu razem z drzwiami. Oczom agentów
    ukazał się gramofon z autoreverse. Na jednej stronie płyty nagrany był
    dźwięk "Uff...!" a na drugiej "Puff...!". W ten sposób Polovczyk oficjalnie
    siedział w pierdlu a nieoficjalnie zastępował go gramofon, podczas gdy ten
    pedofil pracował dla rządu.
    - Spierdalamy stąd! - zakomenderował Tomcio i agenci wyszli. Wychodząc machnęli
    strażnikowi przed oczami kartą do gry "Piotruś" i wyszli bez problemu.
    - Moje obawy się sprawdziły. "Kołcz" pracuje dla rządu choć oficjalnie siedzi
    w pierdlu! Jest on najważniejszym ogniwem w tej sprawie. Musimy go dorwać
    i wypytać co i jak. - Democrazy był strasznie podniecony
    - Kurwa, spać mi się chce! Nie możemy tego przełożyć na zatydzień? - Tomcio
    wręcz przeciwnie, zaspany
    - Daję ci czas na spanie do jutra a jutro do roboty.
    Nazajutrz rano Tomcio umyty i nie do końca wyspany skierował swoje kroki do
    Piwnicy. Na trawniku zobaczył jakiegoś gościa co leżał na ziemi i wpierdalał
    trawę, ale Tomciowi wydawało się to normalne. Kiedy schodził po schodach do
    piwnicy potknął się o coś spierdolił się na zbity pysk. Po upadku szybko się
    odwrócił i zobaczył gościa leżącego na schodach który wpierdalał trawę z wo-
    reczka. W końcu doszedł do piwnicy gdzie zastał Democrazy'ego rozmawiającego
    przez telefon.
    - Ok, senks. - zakończył rozmowę Demo.
    - Co jest?
    - Wypłynęły nowe informejszyny. Widziano Kołcza. W szpitalu. Poddał się ope-
    racji wycięcia wyrostka robaczkowego. Uśpili go, narkoza i te sprawy, lecz
    w czasie operacji Kołcz obudził się i spierdolił do domu.
    - I nie złapali go?
    - Niet, goście którzy go operowali nic nie zauważyli.
    - A pielengniarki?
    - Też nic, Kołczu zaiwaniał jak dzika świnia.
    - Gdzie Kołcz mieszka?
    - Dane zastrzeżone.
    - Może pod blokiem Zdroyewskiego będą coś wiedzieć?
    - Gud ajdija! Idziemy tam!
    Agenci szybko wybiegli z piwnicy, prowadził Democrazy, a tuz za nim galopował
    X-Tomcio. Przy wyjściu z piwnicy Demo wypierdolił się o gościa który leżał na
    ziemi i wpierdalał trawę.
    - Coś dużo tutaj wpierdalaczy trawy - rzekł X-Tomcio
    - Ja na razie widziałem tylko jednego.
    Agenci tak sobie gawędzili i nawet nie zauważyli jak doszli do Bloku. Dużo się
    nie zmieniło od ich ostatniego pobytu, obsrana jedna ściana, szyba w drzwiach
    wybita bo ktoś chyba nie zauważył drzwi. Po chodniku przechodzi mała dziewczynka
    z rakietą tenisową na plecach.
    - Ej, laska gdzie idziesz?
    - Jeśli chcesz mnie poderwać, to bądź dla mnie bardziej miły skurwykocie!
    - Przepraszam panienko, gdzie zmierzasz?
    - Do pana Trenera. Ukończyłam szkółkę tenisową "Smecz" z wyróżnieniem. Pan
    Trener wręczy mi dyplom i nauczy lepszego serwisu.
    - Taa, i jeszcze zrobi prawo jazdy, i ten nowy numer - strzelająca armata - Do-
    dał X-Tomcio.
    - Pan Trener nic mi nie mówił o samochodach.
    - Fajnie, a gdzie pan Trener mieszka?
    - W tym bloku, numer 17.
    - Dzięki, bo my właśnie jesteśmy ze szkółki i mamy przekazać ci wiadomość, że
    dyplom zostanie ci wręczony w innym czasie. Możesz iść do domu.
    Dziewczynka bez słowa sprzeciwu, zawróciła i poszła do domu.
    - Była niezła - rzucił Democrazy.
    - Pedofil!
    - No co, muszę sie wczuć w rolę podejrzanego!
    - Mało ci tego walenia konia?
    Agenci przystąpili do akcji. Pierwszy szedł X-Tomcio.
    - Łan, tu, fri, goł! - rzekł Democrazy i X-Tomcio rzucił się szaleńczym biegiem
    po schodach. Pierwsze piętro, drugie, trzecie, w połowie trzeciego piętra
    agent potknął się wywinął ołomuńca, i na ryju przejechał przez korytarz i za-
    trzymał się pod jakąś babcią.
    - Ach ty gówniarzowaty zboczeńcu!! - Krzyczała babcia napieprzając X-Tomcia ko-
    szykiem po ryju. Zanim dobiegł tam Democrazy X-Tomcio miał już cały zakrwa-
    wiony ryj.
    - Hej partnerze nie opuszczaj mnie! - Krzyczał Demo ujmując partnera za głowę.
    - Eee, trast, aa, trast no łan - wyszeptał cichutko X-Tomcio.
    - Oł noł, oł noł!! Spik tu mi! Nie umieraj! - Darł się na cały zycher Democrazy
    - Chłopczyku, co się stało? - zapytała się mordercza babcia.
    - Co sie stało!!?? Co się kurwa stało!!!??? To już babcia nie pamięta jak z zi-
    mną krwią napieprzała pani mojego partnera koszykiem po ryju!!??
    - Ach, nie poznałam go, trochę sie zmienił.
    Z mieszkania obok wyszedł blady jak dupa gościu w slipach.
    - Przepraszam bardzo, czemu państwo tak krzyczą?
    - Mój partner umiera - Democrazy spokojnie odparł i wskazał Tomcia.
    - Jezzzu! - Krzyknął mężczyzna i rzucił się na Tomcia. Zaczął robić mu sztuczne
    oddychanie.
    - Chwileczke, ta krew to nie krew, to dżemik!
    W tym samym momencie X-Tomcio ocknął się, bo poczuł smak zgniłego czosnku w gę-
    bie.
    - To Kołcz!!! - Wydarł się X-Tomcio - Łap chuja!
    Democrazy od razu pojął o co chodzi. Rzucił się na Kołcza. Ale rzeczywiście,
    Kołcz był napakowany, że nawet Democrazy nie dał mu rady. Kołcz złapał agenta
    za nogę i pierdolnoł nim przez okno. X-Tomcio mając więcej rozumu niż partner
    wziął nogi za pas. Na zewnątrz budynku znalazł Dema leżącego na trawniku.
    - Nic ci nie jest? - zaczął Tomcio
    - Kurwa, co się stało?
    - Kołczu cię wypieprzył przez okno.
    - Rozciąłem sobie ręke, musze iść do Piwnicy, opatrzyć ranę.
    - A co z Kołczem?
    - A co ma być, wiemy gdzie mieszka i chyba nie jest na tyle inteligenty żeby
    spierdalać.
    - Ok, chodźmy do bazy.
    Agenci szybko skierowali się do piwnicy. Kiedy tylko tam dotarli przeżyli szok.
    W Piwnicy wszystko było porozpieprzane na wszystkie strony. Stoły gdzieś na
    ścianie, kibel potłuczony, a co najgorsze - na środku piwnicy wykuta była poka-
    źna dziura i szambo spływało właśnie tam.
    - Kurwa jasna! Moje, szambo! Moje meble! Mój klop! - darł się Democrazy.
    Demo przypomniał sobie o aktach Kołcza. Rzucił się do biurka.
    - No tak, tego można było się spodziewać... - powiedział do X-Tomcia wskazując
    na trochę trawy na biurku.
    - Nasi znajomi? - odparł X-Tomcio. - Ej, przecież miałeś te dane w kompie!
    - Właśnie! - rzucił Democrazy i jednocześnie doskoczył swoje 286. - Kurwa!! Nie
    ma nic, calutki dysk sformatowany, nawet moje dziewczynki, wszystko chuj
    strzelił!
    - Chyba nic tu nie zdziałamy. Chodźmy poszukać tych wpierdalaczy trawy.
    - A co z moim opatrunkiem.
    - Prawdziwy twardziel wytrzymuje i takie rany.
    Chłopcy udali się do chaty Tomcia. Po drodze pytali wszystkich o takich gości
    co jedli takie zielone. Nikt nic nie widział. Kiedy doszli do domu Tomcia. Za-
    uważyli, że coś jest nie tak - drzwi wejściowe były odpierdolone. Usłyszeli ja-
    kiegoś gościa:
    - Sasha, ruszajot ty swojet dupencja bo te kutasiet przyjdom! - Rzucił pierwszy
    - Zamkniet ty mordem bo ktoś może uslysiet nas. - odparł drugi
    - Stać skurwiele! - krzyknął X-Tomcio częstując Sashe kopem w klate. Democrazy
    nie pozostał w tyle i zadał Drugiemu gościowi swój tajny cios - kuntakinte-ku-
    jawiak-masaciusets. Gościu tylko głucho jęknął i rozłożył się jak długi. Agenci
    związali łobuzów i zaczynali przesłuchanie.
    - Co robicie w mojej chacie pizdokleje? - zaczął X-Tomcio.
    - Aj dont spik Inglisz, aj dont spik Inglisz. - Odparł złoczyniec.
    - Nie pierdol głupot! - krzyknął Democrazy i sprzedał mu klapa w ryło.
    - My być Rumuny i zbierać jałmużne - tłumaczył się drugi złoczyniec.
    - Jasne. - odparł X-Tomcio i pizgnął gościa w czachę. - Widzisz, już ty sie na-
    uczyłeś po Polsku gadać.
    - Zaraz i ciebie nauczymy gadać... - powiedział Demo do pierwszego złoczyńcy
    i zaczął sciągać spodnie.
    - Nie, nie!! Ja już się nauczyć po Polsku!
    - Dobra, gadajcie co tu jest grane! - wrzasnął Tomcio
    - My być wynajęty prez człowiek butelka.
    - Chyba człowiek z butelką. - poprawił go Demo.
    - Tak, tak z butelką. Pipsi czy jakoś tak.
    - Co wam kazał?
    - Zabrać wszystko co znajdziemy o Kołcz.
    - Gdzie wam o tym powiedział?
    - Przez budka.
    - A gdzie macie mu przekazać informacje o Kołczu?
    - Nigdzie! My mieć je spalić!
    - A co mieliście z tego mieć?
    - Pieniążki! Pieniążki!
    - Gdzie wam da?
    - W magazynie "Błekit".
    - Dobra koty, wy tu siedzieć na dupach i czekać na usraną śmierć. My dać szef
    informacja. Okiej? - powiedział X-Tomcio.
    - My sie nie zgadzać!
    - To wy mieć wpierdol! - rzekł Democrazy i spuścił wpierdol złoczńcom.
    - Dobra, my sie zgadzać!! - piszczał poturbowany złoczyńca.
    Agenci opuścili chatę Tomcia. Była 6.45pm. Kurwa, jak ten czas szybko zleciał.
    No, ale robota wzywała więc udali się pod magazyn "Błękit". Kiedy tam doszli
    zrobiło się całkowicie ciemno. Pod magazynem zobaczyli Kołcza, Pepsiacza i wie-
    lu trepów (żołnierzy). Trepy wnosili jakieś skrzynki do środka, Pepsiacz pił
    Pepsi, a Kołcz patrzył się na nogi Pepsiacza. Agenci za wszelką cenę chcieli
    się dowiedzieć co jest w tych skrzynkach. Wspięli się na dach a następnie spu-
    ścili się przez komin. Schowali się w ciemnym kącie i patrzali. Jedna skrzynka
    którą nieśli trepy wymsknęła się im z rąk i otwarła się. Agenci znieruchomieli.
    Ze zkrzynki wypadło parę egzemplarzy genowefy.
    - Dżizas! - szepnął X-Tomcio.
    - Skul pysk kurwa - odszepnął Democrazy.
    Trepy siarczyście zaklęli, schowali z powrotem Genowefy do pudła i nieśli dalej.
    - Trzeba coś zrobić - szepnął Tomcio.
    - Oczywiście panowie, trzeba coś zrobić - odpowiedział im głos zza pleców. To
    był Kołcz, i ściskał w ręku gun'a.
    - O kurwa. - syknął Tomcio.
    - No moi panowie, idziemy na zewnątrz.
    Wszyscy trzej wyszli. Na zewnątrz przywitał ich Pepsiacz.
    - Ooo, moi znajomi spod bloku Zdroyewskiego. Co tutaj robicie? - zapytał
    - My, eerr, aaaa, przyszliśmy na film. - szybko odpowiedział X-Tomcio.
    - Idioto! To nie kino, to magazyn!! - odpysknął Pepsiacz.
    - A, przepraszam pomyłka, my w takim razie sobie pójdziemy. - dodał Demo
    - Stać skurwiele! Zostajecie tutaj, pokaże wam moją potęgę. Polovczyk, przynieś
    mi genowefę.
    - Nie tak prędko! - usłyszeli głos gdzieŁ z tyłu. To był Skejt, a raczej to, co
    z niego zostało po pamiętnym dla niego incydencie pod blokiem Zdroyewskiego.
    Teraz był połączeniem wszystkich członków człowieka plus deska.
    - Zostaw ich Pepsiacz, albo wszystko rozpierdole!
    - A niby jak to zrobisz? - rzekł Pepsiacz - Juri, bierz skurwiela.
    - RoooaaaRRRR!! - Ryknął Skejt. Kołcz padł jak rażony piorunem. - A niby tak!
    - Heh, no dobra, kolego Skejcie, są twoi. - powiedział wyraźnie zastraszony
    Pepsiacz.
    - Okiej, spierdalajcie małe skurwiele. Macie szczęście. Zawsze lubiłem dresia-
    rzy - powiedział Skejt. Tomcio i Demo rzucili się szaleńczym biegiem do ucie-
    czki. Gdy byli już za górką, która otacza magazyn usłyszeli cholernie głosny
    dźwięk jakby ktoś się spierdolił. Odwrócili się. To Skej pierdnął w kierunku
    Pepsiacza i magazynu. Nikt nie przetrwał, nawet Skejt. Widok był jak po wybuchu
    bomby atomowej. Totalna zagłada w promieniu stu metrów. Agenci oczywiście prze-
    trwali. Nagle zapikał telefon Tomcia.
    - Ssssspierdalaj...
    - Słucham?
    - Macie szczęście szczyle. Powinniście nie żyć. Ale, jak już żyjecie to lepiej
    spierdalajcie.
    - A czemu to?
    - Bo ja tak kurwa mówię!! - rozmówca wyłączył się.
    Agenci poszli do domów i do piwnic. Demo walił se konia całą noc, a Tomcio no-
    tował w swoim pamiętnku:
    "Sprawa została oficjalnie zamknięta z powodu braku jakichkolwiek podejrzanych.
    Dwóch Rumunów których znaleźliśmy u mnie w chacie uciekło. Juri Polovczyk,
    Skejt, a także Człowiek Pijący Pepsi zniknęli bez śladu. Zniknęli, a raczej
    zmiotło ich z powierzchni ziemi. Przed chwilą dzwoniłem do Pendałgonu. Pytałem
    o Kołcza. Nic o kimś takim nie słyszeli. Lecz my słyszeliśmy..."

    THE END
    of episode g1x02

    (c) 1998 by FBI