Poniedzialek, godzina 7:00 ZULU ;)))
Poniedzialek rano - najgorsza "chwila" w moim zyciu. Znowu trzeba wstac
i naginac do szkoly. Znowu sluchac bezsensownego gadania baby z
biologi, ktora niedosc, ze uczy ludzi z laski (bez skojarzen), to jeszcze
wciska mi jakies glupoty o bakteriach, ktore w puzniejszym zyciu beda mi
do niczego niepotrzebne. Kolejny szary dzien.
Kiedy w koncu wylazlem z luzka jakis taki nie do zycia, przeciagnalem
sie troche i szybko pobieglem do lazienki, zeby w zadnym przypadku nie
zasnac w pozycji stojacej. Troche sie poobijalem o sciany, na szczescie
nie budzac nikogo, az wreszcie doszlem do lazienki. Zimny prysznic i juz
jestem na nogach. Jeszcze tylko sniadanie i witaj szkolo ;). Oczywiscie
jezeli wogole tam dotre...
Godzina 7:15
Za 14 minut mam autobus, jeszcze zdaze poogladac sobie TV. Usiadlem
sobie wygodnie na tapczanie, siegam po pilota i wlaczam "kochana"
dwojke. Szszszszsz.... szumi i nic. Antena ? Zaraz sprawdzilem co trzeba,
ale wszystko bylo ok.
- Kable musieli sie bawic. - wyjasnilem sobie dziwne zachowanie dwojki.
Bez zastanowienia wlaczylem MTV...
- Co jest ? Tutaj tez sniezy ?
Poskakalem po innych programach - nic. Wszedzie cisza. Bede musial
sie pobawic jak wroce ze szkoly. Jeszcze tylko zerknalem na termometr.
- Uuhhuh, zimno. - bylo kolo -12 stopni.
Kiedy wychodzilem ogarnelo mnie jakies dziwne uczucie. Jakby cos sie
zmienilo. Od rana nikogo nie slyszalem. I to zarowno w domu jak i na
dworze. Codziennie ktos odpalal maluszka, albo wyly jakies alarmy,
a dzisiaj nic. Zupelna cisza. Pewnie mi sie zdaje - pomyslalem i czym predzej
wysz(ed;)lem na autobus.
Godzina 7:21
Droga na przystanek byla krotka, jakies 3 minuty i jestem. Tym razem
widzialem dosyc sporo ludzi, ktorzy wyjezdzali gdzies w pospiechu.
- A tak.... przeciez dzisiaj przyjedza papiez. - szybko wyjasnilem
sobie owo "zjawisko". Zorientowalem sie tez, ze caly czas mialem uszy zatkane
;).
- ??? Co to jest ??? - wyciagnalem jakies waciki.
- Co to k(...) jest ? - zapytalem siebie jeszcze raz ;).
Ale problem szybko minal, kiedy spojrzalem w gore.
- Jeeeebany !!! - moj wzrok podazal za ogromnym obiektem, ktory bardzo
duza szybkoscia przelecial nademna. Chwila szoku, a potem radosc... To
moj pierwszy raz...
- O k(...) jeb(...), o ja pier(...). - mialem maly przyplyw emocji.
Szkoda, ze nie wzialem aparatu.
Godzina 7:30
Autobus nie przyjechal, a w moja strone zblizala sie mala eskadra dziwnych
obiektow unoszacych sie na niebie.
- O ja pier(...). - znowu adrenalina mi podskoczyla.
- Co to do jasnej ciasnej jest ? Inwazja ? - kolejne pytania do siebie.
Nie wiem czemu, ale robilem to coraz czesciej.
Nagle slysze przerazliwy glos, ktory zaskoczyl mnie totalnie. Ktos
cholernie glosno, doslownie, jeknal :
- Stoj ty ciulu lysy !!!
- Co ??? - ze zdziwieniem odpowiedzialem.
- Nie wezmiecie mnie zywcem !!! - nagle wrzasnela jaks baba, ktora
zobaczylem biegnaca w moim kierunku.
Po chwili ja poznalem, prawie. Byla totalnie ogolona, az jej glaca
swiecila. Miala na sobie znajome mi juz ubranie, to ktore widze codzien
w szkole,
to od ktorego dostaje ciarki na plecach i ktore nosila tylko jedna
osoba na swiecie - Polusowa, baba z bioli.
- Ty cholero ! - krzyknalem na nia i po chwili dodalem :
- Stoj albo...albo... - jakos nie mialem co powiedziec...
Zaraz potem pojawil sie nad nia jakis maly, swiecacy obiekt, przypominajacy
znane talerze, ale byl znacznie mniejszy. Z oddali dobiegl cichy glos :
- Jestes cholero... 444-74564-2399 masz prawo do zjazdu w super nowa.
Jako zdrajca narodu Harikow jestes smieciem i twoja energia dolaczy do
jadra sn w ciagu 5 seku..4...3...2...1...i poszla. 00922-121-12 misjon
komplited. - a mi szczeka opadla. Co to bylo ?
I ja w tej chwili wychodze z kina, bo seans przerywa jakas baba obuzona,
ze to cos tam. Wogole, tacy ludzie, nieee ja nie wiem.
Lisek
lisek@alpha.net.pl