xk_icon.jpg (3283 bytes)

The Matrix dalsze losy wiata



Morpheus odetchnął z ulgą. Wła nie się przekonał, że cel jego życia uległ spełnieniu. Znalazł tego, który miał przezwyciężyć matrycę i ją przezwyciężył. W przeciwieństwie do agenta Smith a, jego praca jeszcze nie została zakończona. Wiedział, że trzeba jeszcze całkowicie oswobodzić Ziemię z jarzma Sztucznej Inteligencji.
Postanowił ruszyć ku powierzchni Ziemi, aby w końcu ujrzeć ją na własne oczy. Niezwłocznie wydał rozkazy. Mogli jednak ruszyć dopiero po paru minutach, ponieważ statek musiał pobrać wystarczającą ilo ć energii z jądra Ziemi by móc przebyć tą podróż. Nagle rozległ jakże miły warkot silników. Rozpoczęli lot. Tank widząc szaloną prędko ć z którą lecieli aż zadrżał. Mogli już się nie martwić specjalnie o ataki czegokolwiek, gdyż w chwili wykrycia potencjalnego wroga wyłączano wszelkie pola magnetyczne. Zresztą napastnicy i tak nie mogli uczynić im wiele szkód, gdyż system, który obsługiwał zewnętrzny wiat poza matrycą znacznie osłabł- czyżby załamał się i był pewien, że to już koniec?

Tymczasem Neo i Trinity spędzali razem oczekiwane od dawna chwile spokoju. Byli ze sobą szczę liwi. Słowo urwał mu Tank, który krzyknął do wszystkich aby przyszli. Po chwili stali i wpatrywali się w monitory. Ujrzeli pustynię, ciemne niebo i szczątki miasta. Nie były to już symulacje komputerowe, tylko widok z kamery zamontowanej na zewnątrz statku. Morpheus wyczytał z innego z monitorów:
Nikogo nie trzeba było do tego przekonywać- wszyscy wyszli na zewnątrz by w końcu to zobaczyć.

Statek po chwili wylądował na powierzchni planety. Wychodzili kolejno wszyscy. Było stosunkowo jasno, gdyż przez piekielnie zachmurzone niebo prze witywały promienie słońca.
- Proszę państwa, tu jakie 200 lat temu znajdował się prawdziwy Nowy Jork oznajmił Morfeusz.
To co ujrzeli było dosyć zbliżone do symulacji komputerowej. Widać było czarne monolity- jedyne co pozostało z mieszkań i biurowców. Ulice zostały zamienione w smugi porowatego węgla. Nie było tutaj widać żadnych ladów elektroniki, sztucznej inteligencji czy nawet ludzi. Ten fragment Ziemi stał się ogromną pustynią.
Pomimo to załoga, a zwłaszcza Morpheus, byli zachwyceni. Sami nie wiedzieli jak to możliwe - przecież to co widzą jest tak zniszczone i nieestetyczne, wręcz obrzydliwe. Ale jednak co w tym było. To co co pozostało z naturalnego piękna Ziemi. Była to idealnie ukształtowana powierzchnia, piękno nieba, szczę cie człowieka kroczącego majestatycznie po ziemi która należy do niego.
Reszta Nebuchadnezzar przytaknęła. Może byli tak zachwyceni dlatego, że nigdy przedtem nie mogli przej ć się po powierzchni Ziemi. Ta niby banalna czynno ć okazała się niesamowicie prawdziwą, porażającą zmysły i odkrywczą. To co widzieli nie było już wytworem systemu komputerowego, a rzeczywisto cią. Również jej percepcja była znaczniej wyrazistsza niż w to było w symulacjach. Mogli być pewni, że to nie jest sen.

Tą chwilę zachwycenia przerwały maszyny, które wyłoniły się niczym spod ziemi i strzeliły promieniem laserowym parę razy w ich kierunku. Przypominały one olbrzymie zmechanizowane owady, które przedtem już wielokrotnie atakowały ich statek. Nikt już nie posiadał tych zdolno ci, co w matrycy. To był rzeczywisty wiat i trzeba było walczyć z rzeczywistymi wrogami. Neo odskoczył w bok pierwszy i strzelił do jednego z napastników. Wydawało się, że trafił go idealnie, gdyż zaczął z niego lecieć dym, powoli spadał w dół i po chwili roztrzaskał się o ziemię. W międzyczasie Morpheus, Trinity i Tank wskoczyli za skały, wyjęli broń i co chwila strzelali do napastników. Ci nie pozostali im dłużni- skierowali promienie lasera na nich.
Tank zaczął biec w kierunku statku, a Morpheus strzelać do kolejnych napastników. Niestety jeden ze strzałów dosięgnął nogę Tanka. Upadł on i potoczył się po Ziemi. Morpheus natychmiast ruszył mu na pomoc- wciąż strzelając do napastników podszedł w jego kierunku, pomógł mu wstać i dobiec do statku. Neo podbiegł do Trinity i zajął miejsce, gdzie przed chwilą znajdował się Morpheus.
Wychylili się z zza skał i pu cili długą serię, po czym znów się za nimi schowali. Bodajże strącili dwóch napastników.
Tank i Morpheus byli już na statku. Morpheus siadł przy panelu sterowania laserem, Tank pomagał mu jak mógł, zaciskając zęby z bólu. Nakierował on promień lasera na ostatnich trzech napastników i nacisnął spust. Widać było tylko trzy wielkie kule ognia, które upadły na Ziemię. Neo i Trinity spokojnie już wrócili na statek.
Jak się pó niej okazało był to ostatni atak zbuntowanych maszyn na Nebuchadnezzar.

Po opatrzeniu ran cała załoga całą załoga miała chwilę na przemy lenia:
Plan w rzeczywisto ci był genialnym. Był to dosyć łagodny sposób na przeniesienie wszystkich ludzi do wiata rzeczywistego. W odległej przyszło ci dla tych, którzy wciąż chcieliby żyć w matrycy i mających wciąż problemy z odbieraniem rzeczywisto ci można by stworzyć odpowiednie podłączenia do nowo-stworzonej sieci, którą rządziliby ludzie. Jednak sieć taka istniałaby zamiast zakładów psychiatrycznych, gdyby ludzie Ci całkowicie nie mogli sobie poradzić z rzeczywisto cią.

Rozpoczęto więc realizowanie tego planu. Dzięki Neo Nebuchadnezzar miał całkowitą kontrolę nad matrycą. Tank i Trinity doskonale zaprogramowali przy pieszenie czasu w matrycy. Morpheus nadzorował całą operację i doskonale wyczuwał każdy niepokój w ród ludno ci i natychmiast go niwelował.
Czas w matrycy płynął swoim jeszcze bardziej szaleńczym tempem. Nadchodziły kolejne zdarzenia, które miały miejsce od roku 1999-go. Niesamowity rozwój komputerów. Pogarszanie się stanu rodowiska. Stworzenie sieci (Ultranet II), do której mógł przenie ć swój umysł każdy człowiek. Wówczas jednak sieć ta cieszyła się popularno cią jedynie w ród grupy zapaleńców- internatów, gdyż była ona dużo uboższa od samej rzeczywisto ci.
Postanowiono również zaprogramować specjalne roboty, które miały dbać o Ziemię by nadawała się ona do ponownego zasiedlenia przez ludzi. To wła nie Neo i Trinity zaprogramowali je- budowały one domy (proste, ale mogły być one pó niej rozbudowane przez ludzi), oczyszczały rodowisko (zwłaszcza niebo) a nawet dbały o ochronę statku.
Następnymi wydarzeniami, które miały miejsce w matrycy było utworzenie sztucznej inteligencji i jej niesamowicie szybkie rozprzestrzenianie się, wybuch wojny pomiędzy ludzko cią i komputerami, a następnie zniszczenie nieba przez ludzko ć.
Jednak wojna, która toczyła się w matrycy, była nawet korzystna. Ci którzy byli już w stanie odłączyć się od matrycy, byli w niej hackerami- tymi, którzy mieli największe zasługi w wojnie. Dzięki temu, że udało się osłabić połączenia między ludzkim umysłem a matrycą, programowano by ginęli oni w tej urojonej wojnie, a w rzeczywisto ci byli odłączani od matrycy. Zasiedlali też kolejne mieszkania budowane przez roboty.
W podobny sposób udało się do roku 2140 (w matrycy) odłączyć już niemalże 78% ludzi.
Nebuchadnezzar stał się rządem wiata, a statek centralą dowodzenia. Mieli do niej wstęp Ci, którzy mogli pomóc przeprogramowywać matrycę i kolejne robotów. Pewnego dnia na statku pojawił się znakomity informatyk Thomas Smithsson.
Przybysz odsunął się nieco.
Morpheus w wiecie rzeczywistym nie posiadał już takich zdolno ci do szybkiego poruszania się, czy mię ni takich, jakie sobie wymarzył. Kule trafiły w jego korpus, a Morpheus odrzucony przez wystrzał upadł natychmiast w tył.
Tankowi wydawało się, że słyszał jeszcze jak zdrajca wyrzekł słowa matryca będzie żyła zawsze . Jednak sam dobrze wiedział, że to niemożliwe. Przemiany toczą się zbyt szybko, wszyscy są zbyt blisko celu.
Po otrzymaniu tej jakże smutnej wiadomo ci o Morpheusie Trinity i Neo zmarkotnieli, może również na ich twarzy pojawiła się łza? Tego nie wiadzieli. Widzieli jednak, że stracili kogo cudownego. Wiedzieli, że był on dla nich kim więcej niż przyjacielem. Widzieli również, że muszą dla niego dokończyć dzieła, które on tak udanie rozpoczął i kontynuował. Byli już blisko, także wszystko musiało się udać.
Przywódcą Nebuchadnezzar została Trinity i sprawowała on tę funkcję bardzo dobrze.

W samym centrum Ziemi postawiono wielki pomnik. Pochowano w nim wodza- Morpheus a. Pomnik jest piękny, l niący, wręcz bajkowy, a jednak taki naturalny. Widnieje na nim napis:

Naszemu ojcu, zbawicielowi wiata,
dziękujemy Ci:
Neo, Trinity, Tank i cała ludzko ć.



Autor: Piotr Kanclerz [Kant]