const/xk_icon.jpg (3283 bytes)

Matrix - Próba woli



Nazywam się Neo. Przynajmniej tak mnie nazywają przyjaciele. Swojego dawnego, "zwykłego" imienia i nazwiska już prawie nie pamiętam. Zadziwiające jakie wiadomości można zapomnieć jeżeli w twoim życiu się odpowiednio namiesza, prawda?
Niektórzy nazywają mnie też Wybrańcem, Zbawcą, Mesjaszem i innymi podobnymi określeniami. Nie rozumiem dlaczego. Owszem, posiadam pełną kontrolę nad Matrix, ale nie sądzę aby mnie to czyniło tak wyjątkowym. Myślę że każdy mógłby zdobyć taką kontrolę - to tylko kwestia odpowiedniego postrzegania świata.

Wspomniałem o myśleniu. Dużo myślę ostatnio. Zużywam minimalną część woli i energii aby ukrywać się przed Systemem i wypełniać zlecone mi zadania, więc resztę jej muszę na coś zużyć. Mój świat okazał się złudzeniem, więc jedyne co mogę robić, to myśleć.
A im dłużej myślę, tym więcej mam wątpliwości. Znam dobrze historię upadku ludzkości. Chociaż Morpheus opowiedział mi ją, gdy na wpół przytomny dochodziłem do siebie po Odłączeniu, to wszystkie szczegóły zapadły mi głęboko w pamięć, tak jakby moja świadomość wiedziała że jest to niezwykle ważne. Cóż, mogę być jej tylko głęboko wdzięczny.
Po tym jak po raz pierwszy użyłem systemu przyspieszonej edukacji doznałem olśnienia - Wiedza jest największą potęgą obok ludzkiej woli, a jeśli się z nią sprzymierzy, to takiego duetu nic nie powstrzyma. Ani największe zastępy agentów Systemu, ani najpodlejsza zdrada, ani największa miłość. Nie byłem w stanie oprzeć się tej potędze i zacząłem ją chłonąć setkami terabajtów. Wtedy zrozumiałem że historia opowiedziana mi przez Morpheusa nie trzyma się kupy.
Podobno maszyny nie mogące czerpać energii ze słońca użyły do tego celu ludzkich ciał. Dlaczego nie poszukały czegoś prostszego, na przykład siły wiatru, albo energii geotermalnej? Zresztą nawet jeśliby ludzki organizm dostarczał najwięcej energii w całym Wszechświecie, na przeszkodzie do jej wykorzystania stoi najzwyklejsza i najprostsza Zasada Zachowania Energii. Aby utrzymać jakikolwiek organizm, należy mu dostarczyć pewną ilość energii. Dopiero dalsze nadwyżki będą mogły być zmagazynowane i wykorzystane w przyszłości. Więc system z którego zostałem uwolniony powinien służyć raczej do utrzymywania tych miliardów ludzi przy życiu, a nie jako cholerna Duracellka. W jakim celu został tak naprawdę stworzony?

Dokonałem dzisiaj ciekawego odkrycia. W całym mieście Hot-Dogi smakują tak samo. Nieważne czy będzie to wyrób McDonald's, z budki pod gmachem Sądu Najwyższego, czy też brudnego grubasa stojącego na rogu w slumsach. System zadbał o to aby każdy szczegół, nawet smród w zatkanym kiblu, był jak najbardziej realny i niepowtarzalny, więc dlaczego pominął coś tak oczywistego? Ciekawe, nie?

Obserwowałem niedawno bawiące się w parku dzieci i coś mi przyszło do głowy. Rzeczywistość Matrix jest fałszem, ale ludzie w niej żyjący są prawdziwi. I ci ludzie są szczęśliwi. Te dzieci biegające wokół drzew były wesołe, zadowolone z życia tutaj, ze słońca które świeciło im w roześmiane twarze. Dla mnie te drzewa, to słońce i światło było jedynie strumieniami danych przepływającymi przez mój mózg, ale dla nich było to rzeczywistością. Wtedy doszedłem do jeszcze jednego wniosku, za którego głoszenie Ruch Oporu zapewne zlinczowałby mnie natychmiast: iluzja nie jest rzeczą złą - dopóki nie wie się że to iluzja. Ja o tym wiem i dlatego nie mogę tutaj żyć. Każdą wolną chwilę spędzam w realnym świecie, wolę hamburger ze szczura od najlepszego sushi w japońskiej restauracji bo wiem że jest prawdziwy. Te dzieci niczym nie zawiniły aby poznać tę prawdę. Niczym.

Od pewnego czasu bawię się w przeszukiwanie archiwów Matrix. "Bawię się" to dobre określenie. System nie ma pełnej kontroli nad Matrix, nie może nas wymazać z programu. A ja mogę. Już nawet nie bawię się w kung-fu z agentami Systemu. To przecież prawdziwi ludzie, z własnymi osobowościami, życiem, marzeniami, którzy mieli tylko tego pecha że fizycznie znajdowali się w dogodnym miejscu. Odkryłem sposób pozwalający na wymazanie programu agenta zaraz po jego uruchomieniu. Ofiara jest nieco oszołomiona ale żyje, a ja mam święty spokój. Poza tym to zajmuje tylko kilka milisekund i nie boli po tym szczęka...
O czym to ja?... A tak. Więc przeszukuję archiwa Matrix. To potworna robota, bo jest tam zapisana cała historia świata od momentu wynalezienia pisma i w dodatku te dane nie są w żaden sposób posortowane. W końcu System ich nie potrzebuje do niczego. Jak na razie dowiedziałem się jaka jest dokładna data - jest 27 października 2113 roku A.D.

Życie w Matrix brzydnie mi z godziny na godziny na godzinę. Chociaż właściwie nie. Nie "z godziny na godzinę". Nie wiem czy zauważyliście, ale w Matrix czas zupełnie nie płynie! Nie wiem czy tak jest naprawdę, czy też po Odłączeniu moje poczucie czasu uległo zakłóceniu, ale ile razy patrzę na zegarek, widzę zupełnie inną godzinę - raz patrzę i jest 21.34, a po chwili jest już 15.48. Podobnie z porami dnia, porami roku itd, tyle że w dużo mniejszej skali. I ludzie traktują to jako coś normalnego. Albo też nie zauważają. Będę musiał się dowiedzieć o tym czegoś więcej, ale w tym celu będę musiał zajrzeć do struktury oprogramowania samego Systemu. Ryzykowne jak diabli, ale ja po prostu MUSZĘ się tego dowiedzieć!

Spytałem Morpheusa i Trinity co sądzą o tej sprawie z poczuciem czasu. Oni tego nie odczuwają! Chyba wiem dlaczego... Oni nadal nie mają pełnej kontroli nad Systemem. Morpheusowi na tym nie zależy - on nadal święcie uważa że tylko Wybrany jest do tego zdolny i nawet nie chce próbować. Trinity wprawdzie szybko się uczy, ale i jej jeszcze troszkę brakuje. Dopóki nie uzyska tej kontroli będzie nadal postrzegała czas w Matrix tak jak tego chce System. Trudno, muszę szukać sam.

Przegrzebałem pół kodu Systemu. Mogę być chyba wdzięczny losowi że dawniej pracowałem jako programista i hacker - to bardzo pomaga. Chyba wreszcie wiem o co chodzi. To prosty, a zarazem genialny mechanizm. System nie może dopuścić aby w świadomości ludzkiej odbywał się stały postęp techniczny, więc zapętla czas. W skrócie wygląda to tak, że dla każdego mieszkańca Matrix czas biegnie nieco inaczej, ale wszyscy przeżywają całe swoje życie, tak że w świecie Matrix obecne są wszystkie grupy wiekowe. Trochę to zamotane dla zwykłego człowieka, ale sprowadza się do tego, że każdy przeżywa swoje życie w latach 1945-2010, a kiedy ktoś dotrze do tej granicy, jego wspomnienia są sztucznie wymazywane, a świadomość przenoszona jest do ciała jakiegoś nowonarodzonego dziecka. W ten sposób utrzymuje się też stałą populację w normalnym świecie. Wszelkie niedostatki i nieścisłości są uzupełniane sztucznymi tworami Sieci. To też odpowiedź na kolejne pytanie - dlaczego przez tę setkę lat istnienia Matrix, czas w niej nie poruszył się. I dlaczego ja postrzegam to tak dziwnie - po prostu poprzez uzyskanie władzy nad Matrix nie jestem już częścią tego wielkiego cyrku, ale raczej widzem obserwującym wszystko z boku. Dlatego boję się że wkrótce nie będę potrafił tu żyć. Muszę coś wymyśleć, albo oszaleję! Powiedziałem o tym Morpheusowi i Trinity - nie zrozumieli, albo nie chcieli zrozumieć. Pewnie myślą że zaczyna mi odbijać, co chyba nie jest takie niezgodne z prawdą. Jedynie chyba Tank zdobył się na próbę pojęcia tego co mnie dręczy, ale on nie może mi pomóc. Nigdy nie żył w Matrix i nie wie jak to jest. Zazdroszczę smarkaczowi...
Aha, w kodzie Systemu znalazłem jeszcze coś bardzo dziwnego. Program zawiera m.in. szereg dyrektyw - wyznaczników określających działanie Systemu. To normalne, każdy program oparty na bazie SI zawiera coś takiego. Zainteresowały mnie natomiast same dyrektywy. Dyrektywa o hierarchii zero brzmi "chronić Matrix przed wpływami z zewnatrz". Natomiast następna w kolejności, o hierarchii pierwszej brzmi "chronić życie wewnątrz Matrix o ile nie jest to sprzeczne z pierwszą dyrektywą". O co w tym wszystkim chodzi? Dlaczego Systemowi tak zależy na ludziach żyjących w Matrix?
I jeszcze jedno - struktura programu sprawia wrażenie jakby została napisana przez ludzi!

Rozmawialiśmy ostatnio na temat Zion. My, to znaczy ja, Morphfeus, Trinity i Tank. Z nas wszystkich tylko Tank był tam. Tam się urodził i wychował. Z jego opisów wynika że Zion było miastem-państwem o dość zhierarchizowanej strukturze. Życie w temperaturze dochodzącej do 35 stopni Celsjusza nie należało z pewnością do łatwych, ale ci którzy przenieśli się tam z Matrix twierdzili ponoć że jest to raj w porówneniu z Iluzją. Zapewne musieli czuć to samo co ja.
Chciałbym kiedyś tam zamieszkać, ale wątpię by spodobało się to komuś wyciągniętemu z Matrix wbrew własnej woli.

Przyłapałem się na tym, że ciągle zastanawiam się co się stanie, kiedy odłączymy ludzkość od Matrix. Zapewne wówczas większość tego nie wytrzyma i całość skończy się tragedią na skalę światową. Przeraża mnie taka perspektywa. Chciałbym aby ludzie mieli wybór, ale wiem że jeżeli uświadomią sobie że świat w którym żyli przez całe życie jest tylko iluzją, to skończy się to podobnie. Poza tym prędzej czy później zauważyliby że nawet poczucie czasu jest tutaj sterowane przez System, a wtedy nie mogliby już tutaj żyć. Cokolwiek byśmy nie zrobili, zakończyłoby się to śmiercią i zniszczeniem, ale nikt z Nebuchadenezzar tego nie rozumie. Czyżby byli aż tak zaślepieni?

Udało się! Chryste, znalazłem to wreszcie. WIEM!!!
Dokopałem się do ostatnich fragmentów historii zapisanych w archiwach Matrix ludzką ręką. LUDZKĄ! To nie maszyny stworzyły Matrix!!! Historia którą znał Morpheus i opowiedział nam nie jest prawdziwa. Prawdziwe jest tylko to, co mówi o ludzkiej głupocie.
W połowie XXI wieku ludzkość zabrnęła w ślepą uliczkę. Skończyły się niemal wszelkie surowce naturalne, a odpady wydzielane codziennie w setkach tysięcy ton do otoczenia skaziły całą biosferę. Dodatkowo atmosferę wypełniła tak gruba warstwa pyłów, że odcięła zupełnie powierzchnię Ziemi od promieni słonecznych. W wyniku ochłodzenia globu, głodu, zamieszek i wojen zginęło 6 z jedenastu miliardów istnień ludzkich. Sześć miliardów ludzi musiało zginąć aby przywódcy mogli zerwać klapki z oczu i dostrzec rzeczywistość. Chyba po raz pierwszy w historii wszystkie narody sprzymierzyły się przeciw wspólnemu wrogowi, niestety było już za późno. Aby oczyścić atmosferę potrzeba było energii, a tego właśnie brakowało najbardziej. Zdecydowano się na alternatywne rozwiązanie. W pięciu miejscach na świecie powstały gigantyczne kompleksy komór które mogły utrzymać przy życiu ludzi zasilając jedynie mózg i niezbędne organy minimalną energią. W każdym takim kompleksie można było zgromadzić miliard ludzi. Miliard! Wyobrażacie sobie skalę tego projektu. Wykorzystano do jego budowy 95% pozostałych na Ziemi surowców, ale to i tak był tylko niewielki procent w porównaniu z tym co trzeba by było zużyć na oczyszczenie samej ziemskiej atmosfery zanim ludzkość zamarznie doszczętnie. Zbudowano je głęboko pod ziemią, aby nic im nie zagrażało i mogły czerpać energię z wnętrza Ziemi. Komory zbudowano tak, aby każda nadwyżka energii wydzielana przez spoczywającego w śpiączce człowieko mogła być zmagazynowana bez jej zmarnowania. Projekt ukończono w niesamowitym czasie pięciu lat. W tym czasie najlepsi programiści, hackerzy, biolodzy i neurolodzy świata stworzyli kompletny model ludzkiego mózgu - rzec by można że odkryli kryjówkę duszy. Na tej podstawie stworzyli system prawdziwej wirtualnej rzeczywistości i technikę umożliwiającą transfer ludzkiej świadomości do postaci elektronicznej. W końcu po co komu byłby gigantyczny kompleks utrzymujący przy życiu miliardy ludzi, gdyby ludzie ci do końca świata spoczywali w śpiączce? Prace te przyniosły efekty - w trzy lata po ukończeniu budowy kapsuł zbudowano największą i najbardziej złożoną symulację komputerową. Był to zalążek symulacji naszego świata. Do zarządzania nią zaprzęgnięto największy wynalazek ostatniego dwudziestolecia: prawdziwy elektroniczny mózg którego IQ oceniało się na co najmniej 1300. Ów superkomputer miał kreować i rozbudowywać wirtualny świat dbając o to aby był on jak najbardziej kompletny i wierny rzeczywistości z końca XX wieku. Miał on również chronić Matrix przed wpływami z zewnątrz i w tym celu podłączono do niego również wszystkie w pełni zautomatyzowane fabryki i dano nieograniczony dostęp do pozostałych na Ziemi surowców naturalnych. System był gotowy do uruchomienia w październiku 2054 roku i począwszy od 2055 roku zaczęto prowadzić gigantyczną kampanię reklamową mającą na celu zebranie pozostałych przy życiu ludzi i przekonanie ich do przeprowadzki do nowego świata. Kampania odniosła skutek i w roku 2059 ludzie dotychszas zawieszeni w stanie stasis otrzymali nowy świat. Tyle zdołałem się dowiedzieć z archiwów umieszczonych w Matrix przez ludzi. System nie prowadził podobnych zapisów, więc wszystko co działo się później pozostało i zapewne pozostanie dla mnie tajemnicą, niemniej jednak to co wiem rozjaśniło wreszcie to, czego nie mogłem dotychczas zobaczyć.
Wiem też dlaczego po uzyskaniu pełnej kontroli tak źle się czuję w Matrix. To proste - uzyskałem poziom dostępu taki sam jaki mieli twórcy systemu. Jestem teraz jak programista uwięziony we wnętrzu swojego programyu, znający każdą linię programu. Nawet w najgorszych koszmarach nie wyobrażałem sobie jakie to piekło!

Mogę się jedynie domyślać że to System wprowadził do Matrix zapętlenie czasu. Ludzie postrzegają czas zbyt liniowo, aby opracować coś takiego. Przypuszczam też że System uważa Ruch Oporu i Nebuchadenezzar za bezpośrednie zagrożenie dla Matrix i reaguje zgodnie z zerową dyrektywą - wszystko inne traci znaczenie. Ale znaczy to też że w krytycznej sytuacji nie zawaha się nawet zabić wszystkich podłączonych ludzi, jeśli uzna niebezpieczeństwo ich Odłączenia za realne - to byłby koniec Matrix.

Cholera, to straszne mieć tę świadomość i nie móc nic zrobić. Nikt z Ruchu Oporu mi nie uwierzy - są zaślepieni swoją "walką" i nie pogodzą się z faktem że ich wojna wcale nie była potrzebna, i że człowiek którego uważali za swojego wybawcę, oszukał ich.
Tak nawiasem mówiąc naprawdę jestem ciekaw kim był człowiek który jako pierwszy wyrwał się z Matrix. Być może źle zrozumiał działanie maszyn, ale na pewno był kimś wyjątkowym. To on powinien być nazywany Zbawcą, o ile powinniśmy nazywać tak kogoś kto zniszczył naszą nieświadomość.
Szlag by to trafił. Ileż bym nie dał za to, aby móc zapomnieć o wszystkim i żyć w Zion choćby jako niewolnik. A oddałbym wszystko, aby móc sprawić żeby to wszystko się nie wydarzyło, żeby nigdy nie narodził się człowiek który poznał Matrix, żeby nie uwolnił innych i żeby ludzie nadal żyli w tej wspaniałej nieświadomości. Wiedza to potęga, ale jej posiadanie przypłaca się niewyobrażalnym bólem!

Muszę coś zrobić. Nie mogę już tutaj żyć. Za każdym razem kiedy wchodzę do Matrix czuję się jakbym umierał, a kiedy wychodzę czuję ból jakbym się rodził na nowo. Muszę się dostać do Zion, nic mnie nie powstrzyma!

Być może znalazłem sposób żeby odkręcić to wszystko. Jest nierealny jak szaleństwo w którym się ciągle pogrążam, ale z punktu widzenia logiki istnieje pewna szansa że się powiedzie. Muszę go jeszcze dokładnie przemyśleć, ale prawie na pewno spróbuję.
Nie wiem czy to rozsądne, ale opowiem dzisiaj w nocy wszystko Trinity. Chciałbym aby udała się ze mną do Zion. Mam nadzieję że to zrozumie. Pozostaje jeszcze pewien problem... Jeżeli go jakoś nie rozwiążę, on będzie musiał zginąć. Byłoby szkoda - jest moim przyjacielem i w niczym nie zawinił...

Wiedziałem. Cholera, wiedziałem! I po co mi to było? Trinity nie uwierzyła mi, co gorsza uważa mnie za zdrajcę. Co za ironia, kochała Neo, ale nienawidzi mnie. Czy rzeczywiście nie jestem już tym samym człowiekiem? Moje zadanie stało się dużo trudniejsze. Idę teraz do Wyroczni - jej nie będę musiał niczego tłumaczyć. Ona to po prostu zobaczy i albo zaakceptuje pomoże mi, albo będę musiał wydrzeć od niej lokalizację Zion. Może i powinienem wam też powiedzieć? To już nie zaszkodzi, a jeśli mi się nie uda, chcę aby ktoś wiedział co zamierzałem zrobić. Może zacznę od tego że razem z zapisami o historii świata, znalazłem pełną dokumentację badań ludzkiego mózgu, pełny "schemat duszy". Nie zrozumiałem tego wtedy, ale skopiowałem te dane na przyszłość. Kiedy zacząłem się zastanawiać nad problemem zniszczenia Matrix przez Ruch Oporu (lub vice versa) doszedłem do wniosku że poza Morpheusem i jego grupą nie ma żadnych innych czynnych osób działających w Matrix. Nawet w zapisach Systemu nie ma wzmianki o nikim innym hackującym Matrix. Byłem ciekaw, czy gdybym poznał i zrozumiał schematy które wykradłem, mógłbym sterować ludzką pamięcią i osobowością tak jak robi to System.
Wygląda na to że tak. Potrzebowałbym jedynie szczegółowej wiedzy na temat neurologii, psychologii i biologii, a także musiałbym być dużo lepszym programistą. Przeszedłem największą jak dotychczas operację wszczepiania wiedzy. Myślę że posiadam wiedzę kilkuset pokoleń, zdecydowanie zbyt wielką jak na pojemność mózgu zwykłego człowieka. Ból rozsadza mi czaszkę... Wiem że wkrótce albo utracę tę wiedzę, albo oszaleję. Mimo wszystko jest mi ona potrzebna, aby przeprogramować system i ludzi z Ruchu Oporu.
Tak, będę musiał zmienić pamięć Morpheusa i Trinity. Muszę wymazać z ich pamięci wszelkie dane dotyczące Matrix, Ruchu Oporu, Zion i mnie w szczególności. Wówczas przejmę stery Nebuchadenezzar i polecę prosto do Zion. Największym problemem jest Tank. Nie jest podłączony do Matrix, więc nie zmienię jego osobowości. Mogę mieć tylko nadzieję, że uda mi się go jakoś przekonać do mojego planu i że mi pomoże. W innym razie będę musiał go zabić. Nie chcę tego.
Pozostaje jeszcze kwestia Systemu, ale to będzie dużo prostsze. Tyle razy badałem jego program, że bez problemu będę mógł go zmienić. Wprowadzę nową dyrektywę o ochronie i izolacji Zion, a potem, kiedy wszyscy już tam będą bezpieczni, maszyny rozpoczną terraforming. Opracowałem wstępny plan odbudowy biosfery Ziemi, który przy zastosowaniu wszystkich rezerw energetycznych Matrix, zajmie około czterystu lat. Potem, kiedy Ziemia wróci do stanu sprzed katastrofy, System zawiesi świadomość ludzi w stanie stasis, po którym obudzą się już w normalnym świecie, w którym czas będzie płynął dla każdego tak samo, a na niebie będzie świeciło prawdziwe słońce.

Nadszedł już czas. Zaraz wejdę do mieszkania Wyroczni, ale jestem pewien że ona już o mnie wie. To cudowna kobieta i piecze wspaniałe ciastka. Mam nadzieję że spotkam ją kiedyś w Zion.
Cóż, muszę już kończyć. Jeżeli jutro świat będzie nadal istniał, będzie to znaczyć że albo mi się udało, albo zginąłem na samym początku. Ta druga możliwość jest właściwie całkiem zachęcająca... Trzymajcie się.
Aha, i jeszcze jedno: nazywam się Thomas Anderson.

Ale dlaczego te Hot-Dogi smakują wszędzie tak samo? Lamerstwo...


Autor: Jeremy

Text ten dedykuję wspaniałej Dominice Koszucie alias Fairy alias Trinity - mam nadzieję że przypadnie Ci do gustu moja wizja.

Pozdrowienia dla Gendera z którym oglądałem Matrix, a później przez niemal drugie tyle czasu nawijałem na temat nieścisłości w filmie. To dzięki Tobie powstało to opowiadanie.