|
|
||
|
|
Zima 1999 , Srebrna Góra .
X-man szedł szybko
ścieżką prowadzącą do schroniska PTTK . Był już późny wieczór . Wokół nie
było nikogo a leśną ciszę przerywało jedynie bicie jego serca i urywany
oddech . No i jeszcze skrzypienie butów na świeżym śniegu .Samotny podróżnik
był już skrajnie wyczerpany ,
kiedy ostatkiem sił niemal wczołgał się do środka budynku . Młoda recepcjonistka
spojrzała na niego tak , że X-mana opanowało zaskoczenie . W jej wzroku
było coś co wskazywało iż spodziewała się jego przybycia . Nie wyjaśniając
nic , kobieta rzekła :
- Pokój numer 14 -
i pokazała na schody .
X-man odzyskał natychmiast
swoją energię i wbiegł na piętro , a następnie niczym automat odszukał
odpowiednie drzwi . Nie pukając nawet, nacisną klamkę i wszedł do środka
. Widok jaki ujrzał wstrząsał nim tak , że poczuł się zupełnie rozbrojony
.
Ale to był dopiero początek ...
W pomieszczeniu znajdowało
się kilkadziesiąt osób , wszyscy siedzieli w bezruchu i czytali jakieś
papiery .
Na ich twarzach malowało
się przerażenie , połączone z grozą i rozpaczą . Nikt nic nie mówił . Wszyscy
rozumieli powagę sytuacji w której się znaleźli . Wszyscy oprócz X-mana
, który w tej chwili nie mógł sobie darować , że spóźnił się na pociąg
. Ktoś w koncu zauważył obecność nowego klubowicza i podał mu plik skserowanych
kartek .
X-man zerknął na nie
i po przeczytaniu kilku pierwszych linijek osłupiały osunął się na podłogę
. Usta zaczęły mu drgać ,a ciałem wstrząsnęły dreszcze .Na podłogę z twarzy
X-mana opadło kilka kropelek potu .
Ale to również był dopiero początek .
Kilka dni wcześniej . Nowy Sącz .
Młody chłopak średniego
wzrostu przemierzał wolnym krokiem jedną z głównych alei miasta. Jego sylwetka
nie wyróżniała go szczególnie spośród tłumów ludzi szukających swego miejsca
w świecie , odpowiedniego prezentu na gwiazdkę , czy Bóg wie czego
jeszcze . Mina chłopaka nie przedstawiała
żadnych emocji , albo raczej : trudno było ja w jakikolwiek sposób określić
. W rzeczywistości chłopak miał totalny mętlik w głowie . Tysiące myśli
próbowały jednocześnie przebić się przez barierę świadomości . W uszach
szumiały mu głosy setek osób z którymi miał styczność dzisiejszego i niedzisiejszego
dnia. Słyszał głos mówiący , że jest biernym kimś tam , że nie ma charakteru
i że ble ble ble ...słyszał to już tysiące razy , ale nie przejmował się
. Był dobrej myśli . Wiedział , że jeżeli czegoś chce, to bez trudu, lub
najwyżej z niewielkim wysiłkiem może to osiągnąć . Zobaczył siebie jako
prezesa dużej firmy komputerowej , z kubańskim cygarem w ręce - nie - bez
cygara - nie palił przecież i nie miał zamiaru zaczynać , truć swój organizm
, skracać to swoje marne życie za ceną chwilowej przyjemności . Cygaro
pojawiło się więc w jego myślach w sposób niezrozumiały. Czyżby jakiś przebłysk
podświadomych pragnień ? - zastanowił się . Nieważne , nawet
jeśli tak , to co z tego ?
Nie kontynuując wyobrażenia
swojej przyszłej pozycji szedł dalej . Do domu miał jeszcze kilkaset metrów.
"Może przyspieszyć
? Po co ? Co mnie zbawi te kilka minut .... ". Mijał właśnie budkę telefoniczną
, gdy w jego umyśle pojawiła się kolejna wizja: On sam , ma jakieś 45 lata
. Leży na ławce na dworcu , gdy podchodzą do niego mundurowi i szturchają
go .
- Spierdalajcie -
powiedział na głos i zdał sobie sprawę , że to znowu tylko jego wyobraźnia
i gada sam do siebie . Obejrzał się , aby sprawdzić czy przypadkiem nikt
go nie wziął za czubka ,ale nikogo nie było , cała ulica jakby nagle opustoszała
.
Zresztą , niech sobie
myślą co chcą , mam to w dupie . Nawet nie formułował swoich myśli , wszystko
co pojawiało się w jego głowie - to były obrazy . Sporadycznie ubierał
swoje odczucia , opinie w słowa. A jeśli już to zazwyczaj brzmiały one
“O ku....” , albo “Ja pier....”.Jego myśli były filmami . Przez szybę wystawową
zajrzał do jakiego sklepu i ujrzał dziesiątki zniecierpliwionych klientów
, oczekujących na pozbycie się pieniędzy ....Teraz zaświtało mu w głowie
, że większą częsć ludzkiego gatunku stanowią przygłupy , którzy
biegają za karierą , pieniędzmi
, nie oglądając się na uczucia innych , pieniądze są najważniejsze .Jakiś
młody skin przeszedł obok niego . "Ale dupek" - pomyślał . Ale zaraz zdał
sobie sprawę , że sam jest dupkiem - nie wolno oceniać ludzi po wyglądzie
. Gówno wiedział o tamtym facecie , to ze ma ogoloną głowę o niczym nie świadczy
. Wziął głęboki oddech i zamknął oczy . "Jakie to życie jest dziwne ...
" - jedna z tych wyjątkowych , werbalnych myśli . Oparł się o latarnię
popatrzył w gwiazdy . Oddychał głęboko i delektował się wspaniałymi widokiem
. Rozkoszną chwilę przerwał dzwonek . " Cholera , to pewnie sen, teraz
dzwoni budzik i zaraz musze iść do szkoły ..." Otworzył oczy . Nie , to
tylko ta budka telefoniczna , którą zostawił parę kroków za sobą . Echhh.....
nawet jak tam podejdę to ktoś od razu odłoży słuchawkę , albo będzie pomyłka
, co za debil dzwoni do budki ... . Zawstydził się swoich myśli . Znowu
formułował opinię o kimś kogo nawet nie znał , nie widział, nie słyszał
.... Kiedy budka zadzwoniła po raz 3 -ci . Podbiegł
szybko do aparatu i podniósł słuchawkę . To potrwa kilka sekund, a przecież
wcale mi się tak nie spieszy . Mogę być dłużej na świeżym powietrzu .Ha
ha :) Dobre ... świeżym. Przerwał skomplikowany proces myślenia i...
- Halo ? - rzucił
do mikrofonu .
W odpowiedzi usłyszał
jedynie ciszę . No tak ... Po krótkiej chwili znudziło mu się słuchanie
trzasków w słuchawce i postanowił odłożyć ją na widełki , ale zdarzyło
się coś co mu w tym przeszkodziło.
- Marek ?
Oczywiście , pomyłka
... a czego się można było spodziewać . Przez ułamek sekundy poczuł się
oszukany . Zaraz jednak uświadomił sobie , że nie może nikogo winić o to
że odbierając telefon na ulicy nie usłyszał hymnu na swoją cześć . Zaśmiał
się cicho .
- Nie , prosektorium
miejskie - nie zastanawiając się długo , postanowił się zabawić kosztem
swojego rozmówcy .
- Słuchaj Marek ,
nie wygłupiaj się , to poważna sprawa .
Jasne , ciekawe co
, Babci zginęła hulajnoga ? Ta myśl tak go rozbawiła , że nie mógł nic
wykrztusić . Nie zdążył nawet .
Zobaczył , że z pobliskiej
bramy wybiegł bowiem spocony , niski facet w czarnym garniturze .
Zdumiony zapomniał na moment o telefonie i spoglądał na biegnącego w jego
kierunku gościa . Tamten podszedł do niego i powiedział :
- Oddawaj słuchawkę
!
Co ? Jak ten dupek
śmie ! Zaskoczony i wkurzony odparł :
- Co....
Facet wyrwał mu słuchawkę
, ale nie zdążył już nic powiedzieć , gdyż za rogu wyjechał z piskiem
opon czarny mercedes .
Chłopak zauważył lufę
karabinu wystającą przez otwarte okno . Nagle wszystko zawirowało . Tysiące
myśli zaatakowały jego umysł . Kręcą film ? Haha , dobre – film . Na takim
zadupiu .... A może to tylko jakiś żart ? Zaraz , przecież ... naraz usłyszał
strzały . Dość , rzucił się jak opętany do najbliższej bramy i runął na
posadzkę w kącie . Dźwięk rozbijających szyby w budce telefonicznej kul
paraliżował go .
- Jezu , jeszcze nigdy
serce nie biło mi tak mocno....- przez moment bał się , że się zatrzyma
, że dostania zawału albo umrze ze strachu . Skupiony na odgłosach
dobywających się z jego klatki piersiowej byłby zapomniał dlaczego
siedzi na schodach i trzęsie się jak galareta , gdyby nie usłyszał odjeżdżającego
samochodu . Bał się , cholernie się bał i nawet się nie wstydził tego uczucia
. Gdyby nawet miał czas na myslenie , zapewne nie miałoby to zadnego znaczenia
.... w głowia mial kompletna pustke Powoli wstał i otworzył
ciężkie metalowe drzwi . Wyszedł z bloku . Budka telefoniczna , a raczej
to co z niej zostało była cała
w krwi . Gęsta czerwona ciecz spływała po resztkach szyb . Człowiek , który
wyrwał mu słuchawkę leżał martwy na podłodze budki . Słuchawka zwisała
nad głową mężczyzny . O Boże ... - w oczach chłopaka pojawiłoys ię
łzy . Kim był ten człowiek , dlaczego zginął ? On miał swoje życie , rodzinę
.... i teraz wszystko się skończyło . Tak nagle ... . Zginął tak straszną
śmiercią . Chłopak stał i patrzył .Było dokładnie tak jak w filmach , ale
dużo realniej . No , i ten człowiek naprawdę nie żyje
, to jest prawdziwa krew.... Dopiero po kilkudziesięciu sekundach zaświtało
mu , iż może facet jeszcze oddycha .... ale od razu odrzucił tę myśl
. Dla pewności podszedł do ciała i dotknął szyi palcami , tak jak go uczyli
na kursie pierwszej pomocy w szkole . Nic .
Nie żyje .Chłopak
przełknął slinę . Zazwyczaj przechodził nad czyjąs smiercią do porzadku
dziennego - trudno , było , skończyło się .Smierc sama w sobie nie
przerazala go . Bał sie raczej perspektywy nagłego odejscia z tego swiata
, pozostawienia tysięcy niezałatwionych spraw , skrzynki e-mailowej zapchanej
nieprzeczytanymi listami , odejscia bez pozegnania oraz bólu jaki
towarzyszył np. smierci tego gostka . To co było potem stanowiło już tylko
ulgę . Jesli cos było...
Otrząsął sięz zadumy
i naraz kątem oka spostrzegł leżącą na ziemi teczkę , którą z ciekawości
podniósł i zajrzał do środka . Zamarł . Ileż razy wyobrażał sobie ... W
teczce było mnóstwo papierów , chłopakiem wstrząsnęła pierwsza strona z
napisem "ŚCIŚLE TAJNE". O kurcze , w co ja gram ? To jakiś sen , koszmar
. Zapragnął się obudzić , zamknął oczy i po chwili ponownie je otworzył
. To nic nie dało , wszystko było jeszcze
realniejsze . Przekartkował akta . Teraz miał przed sobą dokument w języku
angielskim . "TOP SECRET" - krzyczał nagłówek . Chłopak spanikował . Nieświadomie
pozbierał papiery i zaczął biec . Nie zdawał sobie sprawy z tego co robi
, w głowie nadal słyszał strzały. Biegł , biegł i biegł.... aż dotarł do
swojego mieszkania . Trzęsącymi się rękoma udało mu się otworzyć drzwi
. Wpadł do środka i rzucił się na fotel . Nie zapalił światła. Nie był
w stanie niczego zrobić - nadal się strasznie trząsł . Zamknął oczy
Nazajutrz ....
Przez otwarte okno
do pokoju wpadła smuga światła .
Leżący na fotelu chłopak
powoli otworzył oczy . Patrzył tępo przed siebie , zastanawiając się kim
jest i co tu robi . Nagle wszystko sobie przypomniał i uśmiechnął się .
Poczuł się szczęśliwy , był przekonany iż to co przydarzyło mu się poprzedniej
nocy było tylko wytworem jego zmęczonej
wyobraźni . Jego wzrok spoczął na leżącym na ziemi skoroszycie . O nie
...
W ułamku sekundy zrobiło
mu się mu się gorąco , a krew napłynęła mu do twarzy . Na wspomnienie
tamtego wydarzenia zrobiło mu się niedobrze. Położył głowę na oparciu i
spróbował wziąć się w garść . Zamknął oczy i powiedział sobie , że jest
zupełnie spokojny i czuje się wspaniale . Siedział tak przez kilka minut
, aż w końcu ponownie otworzył oczy . Już mu było lepiej. Wstał z fotela
i rozmasował mięśnie - po całej nocy przespanej
w tak niewygodnej pozycji bolało go całe ciało . Nagle zadzwonił telefon
. Chłopak postanowił udawać , że go nie ma w domu i nie odebrał . Zarzucił
natomiast kurtkę, chwycił plecak i wybiegł z domu .
Chodził przez kilka
godzin po mieście , oglądał wystawy ale nie odważył się otworzyć plecaka
i poznać dokładnej treści dokumentu .
Sam się sobie dziwił
, bo było to sprzeczne z całą filozofią “Dążenia do prawdy ” którą
wyznawał . Po głębokich przemyśleniach i kilku piwach (bezalkoholowych
– oczywiście) postanowił wrócić do swojej twierdzy .
W kilknanaście minut
później stał już w pomieszczeniu , które z trudem można było zidentyfikować
jako pokój w którym spędził ostatnią noc .
Na podłodze walały
się książki , żarówki , dyskietki , CeDeki ,kasety , zwłoki ...eeee....
to znaczy zworki , ubrania , gazety , długopisy , obrazy , dziurkacze
, zdjęcia , ołówki , flakony , skarpetki , majtki , spraye , noże , kij
bejsbolowy , wydrukowane kolejne odcinki "Z Piwnicy G"... i cała reszta
arsenału jaki trzymał w swoim biurku , za wersalką i na półkach . Chłopak
stał i patrzył na to pobojowisko
. Wreszcie będę musiał zrobić tu porządek , cholera . Jego pokój został
dokładnie przetrząśnięty , nic nie zostało na swoim miejscu .Nie miał wątpliwości
, że ktokolwiek tutaj był , nie znalazł tego czego szukał .
Otworzył plecak i
wyjął plik papierów , któremu zamierzał teraz dokładnie się przyjrzeć .
Cały dokument składał się z kilku części.
Otworzył w miejscu
gdzie znajdowała się pierwsza zakładka . Natrafił na język angielski .
Jego uwagą natchmiast przykuło jedno słowo : UFO . Chłopak poczuł , że
skoczyło mu tętno , usta otwarły się w sposób nienaturalny , a powieki
zaczynają mu pulsować.
- Dżizaas .... – tylko
tyle zdążył powiedzieć . Odwrócił stronę i zobaczył zdjęcie . Potem następne
i następne . Wszystkie przedstawiały obraz terenu sfotografowany z lotu
ptaka . Pod każdym zdjęciem znajdował się podpis : RESTRICTED AREA .
- O Bosz ....
Trzęsąc się wstał
z fotela i zaraz runął na dywan .... stracił równowagę . Nie tylko fizyczną
. Czuł , że za chwilę zrobi coś strasznie głupiego .
Zezłościł się . Ledwo
doszedł do siebie , a tu takie cos .....
Doczołgał się z powrotem
na fotel i przekartkował papiery . Otworzył mniej więcej pod koniec i zaczął
czytać , tym razem po polsku .
Niemal spanikował
, gdy wychwycił w tekście słowa “X-Klub” , “zagrożenie” , “zlikwidować”
. X-klub ? To niemożliwe !!! Wbrew wszelkiej logice odwrócił stronę i to
co zobaczył totalnie go dobiło .Kant , X-man , Jeremy , Winet .... jezu
, tu są wszyscy ! Spis klubowiczów
z dokładnymi adresami zajmował kilkanaście stron .
- Nie !!!! – wrzasnął
– Nawet ja !!!!!! Tego było już za wiele . Jedno słowo – “ufok” – jego
ksywa , sprawiło , że ...najnormalniej w
świecie ...Zemdlał.
Gdy się obudził było
już po północy – przespał prawie 10 godzin .
Szok wywołany kilkoma
linijkami tekstu , okazał się większy niż ktokolwiek mógłby przypuszczać
. Ufok siedział teraz z podkurczonymi nogami pod ścianą i wpatrywał się
z przestrachem w leżący na fotelu wyrok śmierci na niego i jego przyjaciół
.
Ogarnęła go rozpacz
, nie przychodziło mu do głowy żadne rozsądne wyjście z tej sytuacji -
jedyne co powinien jeszcze zrobić przed oddaniem swego losu w ręce niesprawiedliwości
, to uprzedzić członków X-klubu o grożącym im niebezpieczeństwie -może
wspólnie uda się coś wymyślić...
ale była noc , z wszelkimi telefonami musiał poczekać do rana . Postanowił
, że najlepiej będzie jeśli się trochę prześpi więc rzucił się na wyro
i zamknął oczy . Po chwili zaczął przewracać się z boku na bok i niemiłosiernie
stękać więc wstał i poszedł do kuchni napić się wody .
Kiedy wracał z napełnioną
szklanką kątem oka zauważył na ścianie mały ,czerwony świecący punkt .
-Kuuurde..... co za
debil się bawi laserem w nocy .... – nie przypuszczał nawet jak bardzo
się myli .
Z owego błędu wyprowadził
go brzdęk rozbijanej szyby i świst kuli , która utknęła w ścianie obok
jego głowy .
- AAAAaaaaaaa !!!!
– Ufok rzucił się na podłogę . Wiedział , że to nastąpi prędzej czy później
, ale nie przypuszczał , że tak szybko! Następna kula trafiła w łóżko ,
dokładnie w miejsce gdzie przed
kilkoma minutami spoczywała jego głowa . Snajper widocznie zdał
sobie sprawę , że
jego ofiara uniknęła śmierci i szukał jej celownikiem ...
W końcu mały czerwony
punkt spoczął na głowie nieświadomego niczego Ufoka , który leżał w bezruchu
twarzą na podłodze .
Od śmierci dzieliły
go już sekundy , ale on o tym nie wiedział .
Kiedy padł strzał
, przez ciało chłopaka przeszedł kolejny dreszcz , jednak kula nie ugodziła
go . Po chwili zdał sobie sprawę , tym razem to nie on był ofiarą - promień
lasera spoczywał nieruchomo na ścianie , by po chwili zniknąć całkowicie
. Kimkolwiek był jego wybawiciel
postanowił się chyba
szybko zmyć . Ufok, walcząc z drgawkami które opanowały jego ciało ,
zdjął pidżamę , ubrał się , wziął plecak , pieniądze , kilka przydatnych
jego zdaniem sprzętów i ... uciekł z miejsca niedoszłego mordu .
I to nawet nie był jeszcze początek...
to be continued ....
-------
- by ufok@powernet.pl
-
- http://www.x-klub.powernet.pl -