Rozmowa telefoniczna miedzy dwoma kumplami.
- Sluchaj "leszek" nie chcialoby by ci sie
jechac dzisiaj do pub'u? - spytal Marek
- Co?! Czlowieku niechce mi sie. Ledwie wstalem a ty
mnie chcesz wyslac do Warszawy na piwo? - odpowiedzial jak zwykle "leszek".
- No niewal glupot, przeciez i tak dzisiaj nic nie robisz
to chociasz bys przewietrzyl swoja dupe troszke na swiezym powietrzu.
- Odwalsie od mojej dupy zboku! Co chcialbyc jej dotknac
nie?
- Jasne o niczym innym nie maze tylko zeby macac cie
po tylku, a zreszta i tak jej nieogoliles znowu.
- A co podgladles?
- Nie, Szasza powiedzial ze jak u niego wczoraj byles
to porzyczyles od niego maszynke do golenia.
- Jasne...
- No naprawde.
Po krotkiej chwili ciszy.
- Dobra wygrales jade!
- Wiedzialem ze...
- Dobra tylko nie mow ze wiedziales ze sie zgodze OK!?
- No jasne... ze wiedzialem.
- Odwal sie.
Slychac w sluchawce krzyki matki Marka.
- No dobra musze juz konczyc bo stara mnie zara zje.
To nara.
- Czesc
sobota 5:34
USA
Opustoszaly budynek na autostradzie 66 skrywa w swoim
wnetrzu niezwykla technologie. Jest najbardziej strzezonym budynkiem w
USA. Na zewnatrz wyglada jak jeszcze jedna opustoszala stodola jednak schody
zaczynaja sie juz przy samym wejsciu. Umieszczono tam skanery rozpoznajace
sekwencje DNA. Nawet jesli jakims trafem ktos wejdzie do niego to zastanie
tylko zdemolowane wnetrze. Oczywiscie ten przybysz nie zdaje sobie wtedy
sprawy ze jest obserwowany a wystroj wnetrza jest po prostu holografem.
Gleboko pod ziemia znajduje sie niezwykle nowoczesne
laboratorium a wnim przebywa Mr. Smith ktory wlasnie teraz rozmawia
z technikiem...
- Mamy go?
- Tak panie Smith namierzylismy go.
Smith ma posture kulturysty i ubrany jest w strasznie
nie gustowny fioletowy garnitur...
- Czy stanowi jakies zagrozenie?
- Obiekt narazie niestanowi zagrozenia ale cos podejrzewa.
- Mozesz to sprecyzowac?
Jest czlowiekiem z nikad... Nie ma kartotek ani zadnych
dokumentow. Dla swiata naszego nie istnieje
- Widzi niekiedy bledy graficzne programu.
- Cos jeszcze?
- Odczuwa rowniez efekt "deja vu".
- W ktorym stopniu?
- W trzecim.
Ma niezwykla wladze ktora mozna nazwac nieskonczona.
- Cholera! To bardzo niedobrze. A czy wierzy w Boga?
- Niestety to zatwardzialy ateista.
- W ktorym sektorze sie teraz znajduje.
- EP-12
Jednak boi sie jednej rzeczy...
- Czy mamy tam oddzial Spec'u?
- Chyba nie mysli pan, ze...
- Zamknij sie! To co ja mysle to cie gowno obchodzi!
Zaraz masz tam wyslac odzial ludzi z Spec'u i niech sprawdza jego kazdy
krok.
- Dobrze panie Smith, juz wysylam.
... czy nadszedlczas konca jego dominacij...
- Boze zeby tylko to nieokazalo sie prawda...
Za sprawa jednego czlowieka ktory jescze nie zdaje sobie
sprawy o swojej mocy
Rozdzial 1
sobota 18:15
Warszawa, Pub
- No jak tam leszek sie
czujesz?
- Spoko, co ty myslisz ze jednym browcem sie upije?-
odparl troche znuzony
- No wiesz posadzac mnie o cos takiego?
- Dobra miales mi cos waznego do powiedzenia. Niewiem
tylko dlaczego nie mogles tego wydusic z siebie w domu? - powiedzial troche
juz zniecierpliwiony
- To dziwna sprawa i chcialem sie troche wzmocnic.
- Jasne... Znowu cie paniena zucila po pieciu dniach?
- odparl z sarkazmem.
- Odwal sie baranie! Ja nie mam zadnych problemow z panienkami...
- choc w mysli wiedzial ze to nieprawda.
- Dobra, dobra mow co chciales powiedziec bo klocic sie
mozemy w domu a nie w pub'ie
- No dobra... Odrazu mowie ze to porabana historia wiec
bez zbednych usmieszkow OK!
- OK tylko zacznij juz bo zaraz bede musial sobie kupic
jeszcze jeden browiec by nie usnac.
Marek spojrzal na niego ukosem i nic nie powiedzial.
Cisze przerwal "leszek"
- Dobra zrozumialem bez KOMENTARZY!
- No wiec... jak wiesz siedze ostatnio sporo na internecie
jak podlaczylem sie do stalego lacza i dostaje sporo e-mail'i. Ale otym
pozniej... Najpierw powiem ci cos czego jescze nikomu nie mowilem. Ogladales
pewnie Matrix'a?
- Jasne jak chyba wszyscy.
- I podobal ci sie?
- No... Jasne szczegolnie te sceny walki i ta laseczka
w czarnym obcislym kostiumie ze skory. Mniam!
- No dobra a czy ten film nie przyniosl ci zadnych reflekcij.
- Eeee... Badz mily dla ekspresu do kawy bo w przyszlosci
zrobi z twoich dzieci akumulatorki malej mocy?
- Miales nie zartowac!
- Ale nic innego mi nie przychodzi do glowy
- Sluchaj miales kiedys deja vu?
- Nie.
- A niewydalo ci sie nigdy,ze odracajac sie nagle do
tylu lub patrzac z ukosa na szybe zauwazac cos w rodzaju stop klatki lub
dziwnego zalamania sie swiatla?
"Leszczu" spojrzal na niego ukosem i z mina politowania
powiedzial.
- Co ty za bzdury klepiesz , czlowieku?! Chyba ci sie
mozg przegrzal a na Matrix'sie byles stanowczo za duzo razy.
- Sluchaj to wcale nie sa bzury. Dopiero film Matrix
odtworzyl mi oczy. Do tej pory myslalem ze to mozg plata mi figle ale teraz
mocno zastanawiam sie czy aby fikcja filmowa nie jest blizsza rzeczywistosci?
- I poto targales mnie do pub'u by oznajmic mi ta swoja
wielka madrosc?- powiedzial rozdrazniony
- Dostalem ostatnio kilka dziwnych e-mail'i.
- To pewnie Wiesio robi sobie zarty z ciebie.
- Nie to nie byl Wiesio. Nie mozna bylo dojsc skad wyslano
te posty.
- To co proponujesz? UOP cie sciga za molestowanie
swojego ptaszka?
- Wal sie! To naprawde dziwna sprawa.
- Co w takim razie napisal ten koles z nikad. - powiedzial
"leszczu" robiac przy tym mine potwora z bagien.
- Napisal ze wie kim jestem i... chce sie ze mna spotkac.
- No ladnie. Pedal wysyla ci przez internet listy milosne
a ty przyjmujesz to jako znak z nieba.
- Sluchaj mnie uwaznie... Powiedzial mi ze spotka
sie ze mna dzis w tym pub'ie.
- Co? Ty glupi jestes czy co?! - krzyknal
- Zamnkij sie... Musisz wyswiadczyc mi przysluge.
- Co mam udawac przyzwoitke?
- Wystarczy ze bedziesz tu siedzial i nas obserwowal,
a gdyby co to nas sledzil OK?
- No dobra... Zawsze chcialem zostac James'em Boond'em.
A jaka ten twoj gosc ma ksywke.
- Podpisywal sie zawsze jako "TER". Znasz kogos takego?
- Nie ale...
Nagle do stolika podchodzi barman
- Przepraszam ale czy to pan jest Markiem Xenonem?
- Tak a bo co...
- Pilny telefon od pana dziewczyny, miala podobno wypadek.
- O Boze! To niemozliwe! Gdzie ten telefon! - krzyknal
przestraszony Marek.
- Tu prosze bardzo za scianka dzialowa.
Marek szybkim krokiem podbiegl do telefonu tracac przy
tym ze wzroku caly pub. Jego glowa byla zaprzatnieta szalonymi myslami
co moglo sie stac Agnieszce. "Jezu dlaczego ja" - pomyslal Marek odbierajac
sluchawke.
- Halo!
- Czesc Xenon. - odparl nieznajomy glos
- Kto to?! Kto mowi?! - spytal zdenerwowany
- Uspokuj sie to ja TER .
- Co... Ty skur... - zaczal krzyczec Marek
- Spokojnie nie krzycz, rozumiem twoj gniew ale nie mozemy
rozmawiac w pub'ie
- A niby dlaczego? - odparl z zdenerwowaniem.
- Sa tam ludzie ktorzy chca ci zrobic krzywde.
- Nie wal mi tutaj glupot.
- Powiem ci tylko bys niepowtarzal tej rozmowy swojemu
koledze.
- A to niby dlaczego?
- Sam sie przekonasz... Spytaj sie go o cos osobistego,
co on powinien pamietac.
- Co ty mi za glupoty walisz?
- Musisz mi uwierzyc na slowo, nic wiecej nie mmoge ci
powiedziec na ten temat teraz.
- Wiesz co wale ciebie i twoje fobie. - odparl Marek
i mial juz rzucic sluchawke gdy usluszal...
- Jesli ogladales Matrix'a to wiesz ze identyczna sytuacja
przytrafila sie Neo i ze mogl uniknac zlapania gdyby posluchal sie Morfeusza.
- powiedzial nieznajomy glos
- Jezeli to co mowisz jest prawda to w takim razie jak
mnie zlapia to i tak mnie z tego wyciagniecie zegnam...
- Poczek... - krzyknal nieznajomy
Moze zrobilem glupia zecz ale przynajmniej nie stracilem
resztek rozsadku - pomysla Marek odkladajac sluchawke.
sobota 18:33
Warszawa, Pub
- Tak panie Smith potwierdzil nawiazanie
z kontaktem.
- Czy ksywka napewno sie zgadza?
- Tak na 100%
- Gdzie teraz przebywa obiekt?
- Dzwoni do dziewczyny.
- Dobra pinuj go zeby nam nie uciekl z kontaktem.
- W razie pojawienia sie kontaktu mam zastosowac dyrektywe
B7?
- Tak ale tyl...
Do glownej sali wchodzi Marek i rusza w kierunku swojego
stolika.
- Dobra mamo bede o osmej...
- Rozlaczam sie... - powiedzial Smith i przerwal sygnal.
- Tak dobra niespoznie sie, pa!
"Leszczu" zlozyl telefon i spojrzal pytajaco na Marka
- No i co?
- Nic, nic. Ktos mi wyrrzal glupi kawal.- odparl powoli
Marek
- Naprawde to byl glupi zart? A moze to ten twoj kontakt?
- spytal "leszczu"
-Nie to nie on. A do ciebie stara dzwonila?
- Taa... wiesz znowu co pieprzyla ze sie spoznie na kolacje.
"Kolacje? Przeciez jego stara wyjechala na trzy dni do
krakowa - pomyslal z niepokojem Marek
Postanowil spytac o cos jeszcze...
- Aha... A co slychac u Artura?
- Artur poszedl gdzies z kolegami.
"O Boze! TER mowil prawde. Cos sie stalo z "leszczem""
- pomyslal zaniepokojony Marek - "Przeciez jego brat nie zyje od pieciu
lat gdy wpadl pod pociag po pijanemu. Niemoge jednak okazac zaniepokojenia
bo sie zorientuje ze cos skapowalem. Musze grac dalej i stad uciec."
- Aha... No to moze zamowie jeszcze po jednym co?
- Jezeli postawisz?
- Loda?
- Co?
"To przesadza sprawe wynosze sie stad. Niewiem co oni
z nim zrobili ale napewno nie jest to juz ten"leszczu ktorego znam."- pomyslal
Marek
- Nie nic to ja pojde juz...
.... i ruszyl w kierunku barmana z przeswiadczeniem,
ze nic juz nie bedzie jak zwykle.
sobota 18:33:30
gdzies w Warszawie
- Zakld pogrzebowy " Eden " slucham.
- Tu TER. Xenon odmawia wspolpracy.
- Cholera mowilem szefowi ze latwo to nie pojdzie. -
odparl zdenerwowany glos w sluchawce
- Co mam wiec robic?
- Poczekaj przelacze cie do SHADOW'a
Chwila ciszy aponiej sygnal laczenia sie telefonu z siecia.
- Ter...? - spytal jakis zmeczony glos
- Tak slucham.
- Czy xenon jest w niebezpieczenstwie?
- W momencie gdy do niego dzwonilem odzial Spec'u dorwal
sie do jego kolegi.
- No tak... Spodziewalem sie tego. Te skurwysyny
sa zawsze o krok od nas szybszi. - odparl zmartwionym glosem.
- Czy mam wyrwac go z tamtad?
- Nie czekaj... Czy oni wiedza ze dzwoniles do Xenon'a
- Nie.
- W takim razie maja go pod obserwacja. Jednak moze on
sam moze sie zdradzic. Musimy go ostrzec by nie chwalil sie tym ze sie
nim interesujemy.
- Juz to zrobilem i mysle ze usluchalmnie.
- To dobrze - odparl troche mniej napietym glosem
- Wiec mam go tylko obserwowac.
- Tak a jezeli cokolwiek bedzie mu zagrazalo zyciem bierz
go nawet wbrew jego woli.
- Zrozumialem rozlaczam sie.