Tajemnicze Znikniecia #1
by X-man dla X-Klubu


Byl to na pozor kolejny ponury wieczur. Kant ogladal jak co tydzien X-files
[nie tylko on ;]. Wpewnym momencie zerwal sie z swojego fotela i podeszedl
do okna. Zauwazyl swiatlo ktore zblizalo sie ku niemu ...
- Nie ... to niemozeliwe .... AAaaaaa... - wykrzyczal przrazony.
Wybila 12:05 w srode. Setki (?) klubowiczy niemal mechanicznie weszlo do
net`u aby odebrac poczte.
- Chec Mail ... - pierwsza czynosc :)
- sorry, you dont have a no new mail - wyswietlil sie po chwili komunikat.
Przarazeni postanowili jakos dociec przwdy co jest przyczyna tego ze jeszcze
niemaja nowego numeru. Dziwnym trafem (??) wszyscy postanowili wejsc na
kanal irc`a [#xklub]. Jak zawsze (:) byl Nightfall i Thor ... ale odziwo
byla tez [ok.] setka klubowiczy!
- Co sie dzije? Niedostalem jeszcze nowego numeru od kanta - przerazony
jeremy wystukal na klawiaturze.
- Ja tez ... co sie dzije ? - wszyscy wkolko pytali.
Wreszcie na kanal wszedla Winet. Pierwsze co napisala to to co wszyscy ...
- Moze doniego zadzwonimy? - zpytal Wojt@s
- Dobry pomysl ... a ma ktos telefon do niego?
- Ja mam - odezwal sie Moli.
Nikt onim nic niewiedzial ani nikt go nieznal. Co prawda to byl szok
poniewaz nikt niewidzial zadnego jego listu ... ale mniejsza o szczegoly -
wazne ze mial.
- No pisz
Po chwili ukazal sie numer telefonu.
- Kto dzwoni? - zapytal X-man
- Ja :) - odezwal sie jeremy
- Dzwon
- Ups. Ale bede mosial wyjsc :(
- Ja zadzwonie - odezwala sie podloszej przerwie WINET
- Jak?
- Mam komurke
Winet wustukala na panelu telefonu numer.
- Bip......bip......bip..... hallo
- Witam. Czy zastalam moze Piotra Kanclerza.
- bip..bip..bip..bip
Po chwili Winet oznajmila ze ktos odlozyl sluchawke. Nagle przez siec
internet przeszedlo tornado. Wszyscy zostali odlaczeni od sieci, oczywiscie
pozniej probowali spowrotem podlaczyc sie ale wszystko spelzlo na niczym.
X-man postanowil odwiedzic mieszkanie KANTA. Wtym celu podazyl na dworzec PKP.
- Za 10 min. na peronie 2 podjedzie pociag do Warszawy
X-man nieprzejmujac sie wstapil jeszcze do baru na male co nieco. Po 8
minutach popatrzyl na zegarek. Zauwazyl iz pociag odjerzdza za 2 min.
Wybiegnal z baru jak by zobaczyl kosmitow [ przytyma niechcaca potracajac
paru facetow ]. Zobaczyl odjerzdzajacy pociag.
- Eeee... jeszcze ja
ALe i tak maszynista nic nie slyszal :(
Rozpoczal zabujczy bieg za pociagiem . Peron sie juz konczyl a on nawet
niebyl kolo pociagu. Postanowil zucic sie wstrone pociagu ...
- Plask - wydalo jego cialo gdy spadlo.
- Udalo sie.
Niewiadomo jakim cudem ale udalo mu sie przeskoczyc te 9 m. - czyzby obcy? -
pomyslal. Odrazu weszedl do wagonu. Przeszedl pierwszy - jak zawsze zero
wolnych miejsc - po obejsciu calego pociagu postanowil cala podroz spedzic w
WARSIE. Usiadl w koncie i poprosil ooo ... pepsi. Kelnerka podeszla i dala
mu pepsi wraz z piwem.
- Heh ... ja prosilem TYLKO o pepsi
- Wiem. Ale pan z naprzeciwka zafundowal panu jeszcze piwo.
Popatrzyl przed siebie. Zobaczyl mezyzne ubranego w garnitur i ciemne okulary
- Kolejny maniak.
Kelnerka znowu podeszla i przyniosla piwo.
- Co? Przecierz nieza...
- WIem..To od tego samego pana - uprzedzajac odpowiedziala.
X-man znowu popatrzyl na owego czlowieka. Tymrazem ubranu byl troszke
inaczej. Wszystko takie same jak przedtem tylko tym razem mail
indentyfikator 'X-Klubu'
Postanowil podejsc do niego.
- Jestes z X-Klubu - zapytal X-man
- Tak ... to ja ... Jeremy
- Heh ? - jeknal zaklopotany ...
Po krotkiej rozmowie i zapoznaniu sie postanowili opuscic Wars i znalesc
jakies miejsca do przenocowania. Po przejciu 5 razu wszystkich wagonow udalo
im sie znalesc dwa miejsca.
- Co tu robisz ?
- Postanowilem znalesc kanta ...
- Wiec ty tez nieotrzymales X-Klubu ?
Pasarzer ktory siedzial kolo okna spojrzal na nich, poczym pod nosem mroknal :
- X-Klub ... MaDHaT
Jeremy i X-man byli zaskoczeni ... bo walsnie uslyszeli klubowe haslo.
- Jestesz XK? - przelamal pierwsze lody Jeremy
- Tak ... a wy ?
- JA jestem Jeremy , a to X-man - odparl z duzym usmiechem na twarzy :)
- Tak? To wy? Hehehehe ... ja jestem Ufok
Po dloszej konswersacji i zapoznaniu sie zesoba zapadla noc. Jeremy jak
zawsze niemog zasnac wiec postanowil wybrac sie na maly obchod po pociagu, a
tymczasem Ufok i X-man smacznie spali.
- Tutaj starcja Warszawa - zbudzil ich glos z glosnika.
- Heh ... to juz tutaj ? - zdziwiony Ufok zapytal.
- Sam jestem zaskoczony, a gdzie Jeremy ?
- Nie ma go ... Jeremy !!! - Ufok zaczal go wolac , ale wszysckie starania
spelzly na niczym.
- Co teraz robimy ? - spytal Ufok
- Niewiem ... najpeirw chodzimy cos przekosic ... bo w tym 'WARSIE' mozna
bylo sie otruc.
NA twarzy Ufoka pojawil sie usmiech ktory oznaczal iz popiera ta decyzje.
Obaj podarzyli przed siebie.
' NAJTANSZE I NAJLEPSZE CHAMBURGERy '. Taka oto wywieszka pojawila sie tuz
przed nimi po wyjsciu z dworca.
- Dobra ... zafunduje ci Chamybrega ;) - powiedzial X-man
- Nietrzeba ;) To ja tobie zafunduje (:) ... chamburgera - odparl.
- Dobra... ty mi a ja tobie ;)
X-man i Ufok wszedli do BAR`u. zamuwili dwa/cztery Chamburgery i usiedli
przy stoliku ktory znajdowal sie kolo okna. Krzesla byly koloru czerwonego.
Taki sam kollor mial stolik.
- Cziekawe co sie stalo z Jeremym(?) - mruknal pod nosem Ufok
- Ostatnia rzecz jaka pamietam to to ze niemogl zasnac i poszddl na obchod.
- Heh ... a pozniej bylo jeszcze jakies swiatlo w szybie.
- Tak, to byly smiglowce - odparl X-man
Po smansumowaniu Chamburgerow siegneli do portwelow.
- Hej ? Co to ? - obar niemal ze rownoczenie krzykneli.
W ich porlwetach znajdowalo sie 10 zl. zamias pokaznej kwoty. Oprocz tego
znalezli karty magnetyczne - niebyly to telefonowe ani banokowe.
PO zaplaceniu wyszli z bar`u.
- Witam - nieznajomy merzyzna klepna X-man`a w ramie ...

To Be Continued ...