Tajemnicze Znikniecia #2

od X-mana dla X-Klubu


 
- Co jest ? - zdzwiniony X-man zapytal.
- Witam. - uslyszal glos za plecow.
...
- Brrrr .... bip ... bip ... trach!
Oczy Ufoka powoli zaczely sie otwierac. Lezal w  waskiej uliczce miedzy dwoma blokami.
- Gdzie ja jestem ? - omamiony pomysla.
Po rozgladnieciu sie zauwazyl ze jego kompana X-man`a wsord niego niebylo.
Wstal i ruszyl przed siebie.
- Gdzie tu jest ulica Mickiewicza 18 - spytal pierwsza osobe ktora napotkal po wysjciu z uliczki.
- Prosze isc w prawo, pozniej w lewo i znajdzie tam pan swiatla. Pozniej przejdzie pan przez most i skreci pan w lewo. Jestem tam hipermarket a zanim most wiec przejdzie pan przed owy most , pozniej w lewo i wprawo. I jest pan na miejscu :) - wyslumaczyl.- A niema krotszej drogi?
- Nooooo .... jest. Prosze przejsc przejsc przez ulice i jest pan na miejscu :) - Aha. Dzieki.
- Ding , dong.
- Slucham - odezwala sie starsza kobieta w domofonie.
- Czy tutaj mieszka  Piotr Kanclerz ?
- Tak , ale niema go teraz ... wyjechal.
- Aha. Dziekuje - podziekowal i odszedl.
- Hmmm ... bedzie trzeba wrocic do domu - pomyslal - ale co z X-man`em i Jeremym? Rozgladne sie jeszcze.
Ufok podazyl przed siebie. Zawedrowal na dworzec glowny. Podszedl do kasy i poprosil bilet do Nowego Sacza poczym zaczal isc w strone poczekalni. Byl tak zamyslony ze nieujzal nadchodzacej kobiety z naprzeciwka.
- TrAACH !
- O ... przepraszam, to moja wina - odezwala sie slodziutkim glosem.
Ufok zaczal powoli podnoscic swoja glowe. Przed nimi stala piekna kobieta ubrana w czarny zakiet. Jej wlosy byly koloru rudego.
- Yyyy ... eeee ... - omamiony Ufok byl zbyt oszolomiony aby cokolwiek wydusic.
Nieznajoma odeszla. Ufok pojzal na ziemie jak by zalowal iz nieczego niepowiedzial. Zaknal oczy i opuscil glowe na dlu. Gdy otworzyl oczy zobaczyl dowod osoboty owej kobiety.
- Hmmm ...  Beta ... ja to imie zkads znam.
Po przeczytaniu nazwiska oraz w nawiasie NICK`a niemogl uwierzyc.
- Wi...wi...wi..win... Winet ? - zdumiony powiedzial.
- Przepraszam. Chyba zgubilam tutaj dowod. Niewidziales go ? - z za Ufok`a rozlegl sie glos ktory omalo co niesprawil mu zawalu.
- Ty jestes Winet ? - zapytal.
- Tak. To moja ksywa ktora posluguje sie w pewnym Internetowym Klubie.
- No to milo mi cie poznac :))) Jestem Ufok - To ty ?
- Aha.
Na jej tworzy pojawil sie usmiech.
- Choc. Postawie ci cole dzietetyczna ;) - zaproponowala.
W barze w ktorym Ufok juz raz byl z X-man`em nic sie niezmienilo.
- Niewierz co sie stalo z KANTem ?
- Podobno wyjechal.
- Ciekawe gdzie. Pewnie tak jak The_X :))) Spotkalam go w pociagu. Fajny gosc , ale chyba zabladZil bo gdy weszedl do WARSA po cole juz niewrocil ...
zniknal ...
Ufok pochwili wytlumaczyl Winet ze mial takie samo zdazenie z X-man`em i Jeremym.
- Hmmmm ... ciekawe. - mroknela pod nosem Winet.
Ufok pokiwal glowa i poszedl do ubikacji. Na scianach byly rozmaite napisay , ale jeden znich zwrocil na niego uwaga: " Ufok ... badz Dwudziestego Piatego o godzinie 00:00 w parku wesleya ... musim pogadac ".
Spojrzal na zegarek.
- Dzisiaj jest 25 - odparl Ufok.
- Dong ... dong - zegar na wierzy ratuszowej wybil Dwunasta W Nocy.
- Chyba ktos znas zadrwil - powiedziala Winet.
- Poczekjamy jeszcze chwile.
Ufok bezustanie rozgladal sie. Po 15 min. postanowili iz niebeda juz dlozej czekac. Gdy juz mieli isc obrocil sie ostatni w mala nadzieje. Na lawce siedzial mezczyzna ubrany w szary plasz i czarny kapelusz. Ufok zatrzymal Winet i wskazal palcem na lawce.- Witaj Ufok - mruknal nieznajomy.
- Kim jestes? - zapytala Winet.
- To nie jest istotne. Wazniejsze jest to aby wydostac waszych przyjacil.
- Znasz ich ? - zdziwiony Ufok zapytal.
- Tak ... zostali porwani.
Wstal i odeszedl. Winet juz chciala zanim biec , lecz Ufok chwycil ja za reke i powstrzymal. Na lawce lezala pomaranczowa leczka z wielkim czerwonym napisem 'Top Secret' ...
 
to be continued ...