Tajemnicze Znikniecia #3

od X-mana dla X-Klubu


 
Winet podniosla teczke. Postanowila zobaczyc co kryje w sobie. Po jej na oczach mozna bylo zobaczyc strach ...
- Co tam jest Winet ? - spytal Ufok.
- Nic. - odpowiedzila.
Ufok wyczul w jej glosie klamstwo wiec podeszel do Winet. Ona zamknela teczke jakby chciala przednim cos ukryc.
- No ... pokaz mi ta tecze.
- Nie teraz. W Barze.
Ufok poopatrzyl sie nania ze zdzwieniem i mial juz sie niezgodzic ale jak kazdym mezczyzna ulegl kobiecie. Oboje podazyli do metra. Podjechal pociag.
Byl zaladowany po brzegi.
- Wchodz Ufok. Ja sie juz niezmieszcze. - powiedziala Winet.
- Ale ... ale ... - Ufok probowal na swoje miejsce upchnac Winet lecz sie niezgodzila.
- No idz ... pojade kolejnym.
Podszedla do niego i wsadzila mu karteczke w spodnie Jeansowe.
- Otworz jak dotrzesz do Baru.
Ufok byl zdzwiwiny. Wyczuwal jak by juz mial jej tam niespotkac. Drzwi sie zamknely. Popatrzyl na Winet. Jej twarz wygladal tak jakby chciala powiedziec 'zegnaj' ...
Ufok juz dojerzal do konca. Zrzerala go ciekawosc co kryje sie na kartce ale chodzby chcial niemial szans sie dostac sie do kartki.
- Stacja 'Dworzec Glowny PKP' - uslyszal z glosnikow radosna nowine ;)) Wysiadl i poszedl do BARu. Usiadl przytym samym stoliku co niegdys. Siegnal do kieszeniu i wyja kartke. Przeczytal : ' Idz na POCZTE. Pod stolikiem jest
przyklejony kluczyk do skrytki pocztowej numer 21 na poczcie glownej' Hmmm ... Ufok zdezorietowany chcial isc na poczte ale byla 4 rano (:) wiec postanowil pobyc jeszcze troszke w barze ...
- HALLO!! Obudz sie pan!!! TO nie hotel ... - odezwal sie grubym glosem barman.
Niewyspany (:) Ufok otworzyl oczym , popatrzyl sie na barmana i pomrunal: - Yyyy ... a tak mamo ... juz wstaje.
Barman popatrzyl sie na Ufoka jak by byl chorny psychicznie wiec postanowil mu 'ultwic' wyjsc. PO dloszej chwili znalazl sie na ulicy. Na poczatku niewiedzail co robic , ale naszczescie ocknal sie i przypomnial sobie ze czeka go podroz na poczte. Wsiadl
do autobusu i pojechal w strone poczty...
Przekroczyl prob poczty. Przednim stala sciana skrzynek pocztowych. Zaczal szukac ... szukal ... szukal ... szukal i znalazl :))) Wlozyl kluczyc i otworzyl. W skrzynce byl list. Wyjal kopertce , rozpieczentowal i zaczal czytac: 'Drogi Ufoku. Przepraszam
cie ze niepowiedzialam ci o wszystkim. O Teczce wiedzialam od samego poczatku tak samo jak X-man :))) Niegniewaj sie namnie ani na niego ale zostalismy wybrani aby dotrzec do obcych i uwolnic KANTA.
Jezeli chcesz nam pomoc to wroc do domu i przekaz wszystkim Klubowiczom ze Kant jest caly a gazetke wyjdzie lada dzien ;))) Podpisano : Wasza Winet' Na Ufoka twarzy pojawilo sie najpierw zdziwienie a potem gniem.
- CO???? JAK ONI MOGLI ?!?!?!?! - krzyknal ze zlosci.
- Czy moglby pan sie uspokoic ? - klepna za reke Ufoka i powiedzial ochroniarz.
- ALE JA JESTEM SPOKOJNY ?!?!?!
- Niewatpie. Ale prosze nie mowic (?) tak glosnio.
- Nikt mi niebedzie rozkazywal !!!
- Chyba sie niezrozumielismy.
Odpowiedzial poczym wyciagnal legitymacje.
- Aha ... - zaskoczony Ufok odpowiedzial - to ja sobie juz pujde ;))) Rozzalony poszedl na Dworzec PKP. Mial juz bilet ... juz wszystko bylo zapiete na ostatni guzik. Teraz tylko pociag. Samotny stal na peronie.
Nieoczekiwanie wybiegnal ktos z podziemi i znalazl sie kolo Ufoka.
- Mam cos dla pana. Przyslala mnie ...
PIF PAF (;) .  Rezlegly sie strzaly i na rekach Ufoka umieral kurier.
W rece trzymal list i kluczyczyk ktory w ostatniech wchwili zycia dal Ufokowi poczym zmarl. Ufok podniosl glowe i spojrzal przed siebie. Przed nim stal czlowiek ktory trzymal w dloni Magnuma [dla niezorietowanych to jest bron palna;] wycelowany w Ufoka.
Bez chwili zastanowinie ruszyl zmiejsca i zaczal uciekac. Bandyta gdy to ujzal takze zaczal biegnac i przy okazji odajac chybione strzaly. Ufok przebiegl juz chyba polowe Warszawy.
Byl juz u krysu wytzymalosci i postanowil ukryc sie gdzie aby odpoczac.
Zaczal sie rozgladac. Na wprost stal SuperSam [wiecie ... taki koloru ZOLTEGO;]. Bez wachania (?) pobiegnal w strone sklepu poczym wbiegnal do niego.  Przednim stala chmara ludzi ktora wlasnie oblegala wszystkie stanowiska [niedz dziwnego - '50% Taniej Z Okazji Splajtowania Naszych Konkurentow';]. Niemogl stac w przejsciu wiec podszedl do ... monopolowego ??? Nieee ... podszedl 'naprzeciwko' monopolowego stanowiska gdzie stala pulka z CoCa-CoLa :) Po wymasowaniu i poprzytulaniu sie do puszki [no bo musial cos robic;] podszedl do kasy. Zaplacil i poszedl do miejsca wktorym niepowinien go nikt szukac .... czyli do baru. Usiadl przy stole [tak,tak ... to ten sam co przedtem;] i wyjal koperte. Rozpieczentowal i zaczal czytac:
'Drogi Ufoku ;)) Jak widzisz pisze ten list tuz przed akcja "UWOLNIC SKARB". Jeden z trzech ludzi ktory mial zajac sie sprawa komputerow w niewyjasnionych okolicznosciach zniknal. Poniewaz X-man`owi i mnie bylo nam zal ze niejestes wsor nas postanowilismy iz zwolamy wszystkich ludzi z grupy i zaglosujemy. Zostales przyjety ;))) Moze ucieszy cie fakt iz nikt niebyl przeciw :) Aha ... zapomniala bym o najwazniejszym ...  aby dolaczyc do nas musisz sie najpier  udac do Katowic gdzie na dworcuJTeraz Ufok byl juz naprawde zdezorietowany ale jedgo server ... znaczy serce (:) bylo napelnione radoscia ;D Odrazu poszedl do kasy i kupil bilet do Katowic. Mial szczesci poniewaz pociag juz stal na peronie i lada chwila mial odjechac. Odrazu pobiegl naP- Pewnie dosiada sie na kolejnych stacjach ;) - pomyslal.
Lecz przez cala droge wagon byl  o p u s t o s z a l y.
Dotarl na miejsce.
Przednim byl widok Stacji KATOWICE. Wysiadl i poszedl wstrone miasta.
Przeszedl pare peronow i zaczal sie rozgladac za wyslanikiem. Niemial klopotow i odrazu rozpoznal czlowieka ;)) Wyciagnal list i zaczal powoli czytac jeszcze raz , wyraz po wyrazie jak ma wyglac wyslanik.
- Zolta marynarka. Jest. Czarne okulary ... sa. Biale Jeansy. Tez sa ;))) Chyba wszystko sie zgadza. Hmmm ... jeszcze krawat. Dzwonki ... nie ... To ... co ? Orany ... on niema krawatu w dzwonki. - pomyslal poczym zastanawial sie co robic.
Wyslanik popatrzyl sie na Ufoka i pomachal reka , on natomiast zaczal uciekac.
Poscik (?) sie rozpoczal. Ufok uciekal tak szypko jak mogl. Po dlogiej gonitwie myslac ze go zgubil, Ufok usiadl i zaczal odpoczywac. Ni ztu ni zowont przed nim stanely biale Jeansy. Ufok ledwo co przelknal sline i podnisl glowe.
- Czesc Ufok. To ja ... GoGi ;))) Niezalozylem krawatu w dzwonki poniewaz jest w pralni.
- Aha. - mroknal i zemdlal ...
Powoli zaczal sie budzic. Lezal na wygodnym lozku a kolo niego siedziala Winet oraz X-man.
- Budzi sie. - oznajmila Winet.
Wszyscy ktorzy znajdowali sie wpokoju i nietylko podszedli do lozka. Ufok juz byl prawie obudzony , lecz  nadal w malym szoku.
- Co ja tu robie ? - zapytal.
- Zemdles - z usmiechem na twarzy powiedzial GoGi.
- A gdzie ja jestem ?
- W hotelu blisko lasu 'Znikniec'. - odpowiedzial czlowiek ktory niebyl kolo lozka tylko stal przed oknel z papierosem w buzi [podobizna Rakowatego tecz ciut ciut mlodszy;].
- Znikniec ?
- Tak. Tutaj prawdopodobnie .... - zaczal wyjasniac X-man - Prawdopodobnie ? - odezwala sie Magda U.
- Yyyyyy ... nie ... napewno ^^' - poprawil i kontunuowal - wiec ... w tym lesie sa porwani ludzie przez UFO lub RZAD. Do tego jeszcze niedoszlismy.
Chcemy ich wszystkich odbic i zdemaskowac.
- Hmmm ... teraz wszysko jasne. Ale ...
- Wiecej sie dowiesz pozniej. Narazie lez i wypoczywaj bo jutro ciezki dzien - Winet przerwala Ufokowi i troskliwie powiedziala.
- KuKuRyKu :)))) - porany wrzask Koguta zbudzil Ufoka.
Otworzyl oczy i rozejrzal sie wokolo. Nikogo niebylo w pokoju. Przebral sie i poszedl do drogiego pokoju. Znalazl tam spiacego GoGiego i czarna kartke na stole z napisem ' ZACZYNAM o 10:05 '.
 
to be continued ...