Tajemnicze Znikniecia #4

od X-Mana dla X-Klubu


 
...
Ufok podeszedl do GoGiego i obudzil go.
- Co jest? - zaspanym glosem zapytal.
- Jest 10:00
- CO ?!?!?! Teraz mnie budzisz?
Zdziwiony Ufok naniego popatrzal i pokazalmu kartke.
- Tu pisze ZACZYNAMY O 10:05. Wiec obudzilem cie piec minut przed tym czyms.
- Tym czyms? - zdziwiony GoGi zapytal - dzisiaj przeprowadzamy akcje odbicia ludzi z lasu 'Znikniec'.
- Co ?!?!? - Ufok krzyknal.
Gogi potrzanal glowe. Przetarl uszy.
- OO ... ja jeszcze slysze ;))) - odpowiedzial radosnym glosem ;)) - Co teraz? - zapytal Ufok.
- Niewiem ... mial zostac X-man.
SKRZYPIENIE DZRZWI. W drzwiach pojawila sie postac X-man`a wraz z chamburgerami (:).
- Co ty robisz. Wiesz ktora jest? - zapytal Ufok.
- Tak :))) - odpowiedzial X-man poczym popatrzyl na zegarek i powiedzial - 9:30 :)))
- Zdezorierowni Ufok i Gogi zrobili zdziwione miny. Zobacz na nasz zegarek ...
X-man spojrzal na godzine ...
- CO ?!?!?!?! Co mu tujeszcze robimy !!! - krzyknal rownie glosno jak Ufok.
- Chyba sie ubezpiecze ... bochyba wkrotce ogluchne jak tak beda 'szeptem' rozmawiac - pomyslac GoGi.
Trujka mezczyzn wybiegla z hotelu. Ufok popatrzyl sie przed siebie i widzial cztery auta. Jeapa Randlowera, Toyota, trabanta oraz zardzewiALego Malucha.
Podszedl to Toyoty.
- Ufok. Co ty robidz? Jedziemy Trabantem. - odpowiedzial X-man.
- Cooo ? Trabant?
- Tak ... niebedziemy zucac sie w oczy ;))) - Zpewnoscia ... kto y patrzyl na takiego gruchota. - pomyslac  Ufok.
Po 'upchaniu' sie w trabancie ruszyli. Oczywiscie X-man prowadzil poniewaz GoGi byl niewyspany a Ufok nieumial prowadzic starsze samochody [sam sie zapewne meczylem z ksiazki 'historia motoryzacji' - dop. x-man`a;].
Podjechali pod las. Z malych okienek trabancika Ufok dostrzegl pare wielkich, folowych namitow - cos ok. 20 metrow wysokosci i 100 metor dlogosci.
Powoli wszyscy pasarzerowie prubowali wysiasc z 'zardzewialej konserwy' ale jednak im sie nieudalo i trzeba bylo wypalac dzirure w dachu - niedziwcie sie ;)) Wkoncu co sie spodziewacie po zardzewialej blasz ktora latwo sie deformuje.
Ufok jako pierwszy zazerpnal swiezego powietrza. Wyszedl i zaczal sie rozgladac :))) W okolo byly same namieoty. W centrum obozu byla mownica gdzie obecnie Winet przemawiala do 'zolnierzy'.
- Choc ... mamy dlaciebie mundu. - powiedzial X-man.
- Co ??? Mundur? Ja nieche do wojka ... leee ... - rozpaczal Ufok - Niebuj sie ... robisz to dla KANTA :))) Oczy Ufoka spojrzaly na rece X-man`a. Wzial do rak mundur , rozplazyl i przygladnal sie mu.
- Czarny ... z naszywkami XK ??? - zdziwiny Ufok mruknal.
Na cale szczescie Winet tego nieuslyszala poniewaz byla projektantka mundurow :)))
 
Po przebraniu sie Ufok wyszedl z namiotu. Nikogo niebylo. Krazyl w kolko i nic ... ani zywej duszy. Zrezygnowany usiadl na mownicy i zaczal rozmyslac.
Wnet ktos sie pojawil na choryzoncie. Ledwo zywy , w potarganym ubraniu pojawila sie postac GoGi`ego. Ufok podbiegnal do niego, wzail go na plecy i zaniosl do namiotu. [po oprzytamnieniu gogiego].
- Co sie stalo? - zapytal Ufok.
- Napadli na nas ...
- Kto ?
- Oni ...
- Co za oni ...
- Zolnierze ... musimy uwalnic naszych ...
- Ale jak ... niemamy ludzi ... ani nic ...
- Niewiem ... ja mialem zajac sie Ladunkami.
- Hmmm ... moze ludzie z X-klubu... to nasza jedyna szansa ...

 
to be continued ...