Ufok wraz z GoGim podazali droga polna wstrone cywilizacji. Droga ciagnela sie w dal a z bokow otaczaly ja pola przenicy.
- Daleko jeszcze? - zmeczony Gogi zapytal.
- Niewiem ... to ja ci powinienem zadac to pytanie.
Ufok i Gogi nadal szli przed siebie. Nagle jakies 5 km. przed soba zauwarzyli chumre kurzu. Jakies auto jechalo z duza predkoscia w ich strone.
To by Jeap. Zblizal sie ku nim. Ufok i Gogi wyczuli niebezpieczenstwo, lecz tego nieokazywali. Samochod przyspieszal. Z kazda sekundom byl coraz blizej.
W pewnym momencie spotkali sie. Oczy Ufok i Gogiego wygladaly jak by zobaczyli ducha. Gdy minal ich pojazd oboje odetchneli z ulga. Obrocili sie za siebie. Zobaczyli jak samochod nawraca i zaczyna podazac w ich kierunku.
Spojrzeli na sibie i zaczeli uciekac w pola. Obaj w przeciwnych kierunkach.
Samochod stanal. Wysiadlo zniego piecioro mezczyzn. Wszyscy byli uzbrojeni pozeby. Zaczeli sciagac Ufoka i GoGiego (wieszkosz scigala Ufok`a).
Naszczescie udalo musie na tyle skutecznie zakamuflowac ze niezostal on zlapany. Niestety Gogi niemial tyle szczescia. Z pod samochodu rozlegl sie strzal. Przez megafon rozlegl sie grupy glos.
- Mamy twoje kumpla. Wylaz , albo cie zaszczelimy. Masz 10 sekund.
Ufok byl zdesperowany.
- Wyjsc , czy niewyjsc? Oto jest pytanie - myslal.
- Dziesiec ... - padala osytatnia cyfra.
Gogi zaczal krzyczec "ucziekaj Ufok" , lecz w jego glosie wyraznie bylo slychac strach i chcec do zycia. Niemogl ryzykowac. Wyszedl z ukrycia.
- Macie mnie. - powiedzial.
NA twarzach mezczyzn pojawil sie usmiech. Mieli to co chcieli. Wzieli Ufok`a do samochodu i Gogi`iego zastawili zwiazanego na pastwe losu.
Minal dzien.
Gogi lezal na drodze. Byl juz uskraju wytrzymalosci. Nagle przed jego oczami pojawila sie twarz Winet.
- O nie. Mam juz OMAMY. - powiedzial.
- Niebuj sie. To ja. - powiedziala.
- Napewno. Odejdzcie ... aaaa ... - krzyczal rozpaczliwie.
- Biedak. Wiariuje. - z za Winet odezwala sie smukla postac kobiety.
- Wezmy go na barki. Trzeba go dotaszczyc do miasta.
Winet wraz z nieznajoma wziela GoGiego na barki.
Oczy GoGiego powoli zaczynaly sie otwierac. Wstal i zaczal sie rozgladac.
Byl w jakims "tanim" hotelu. Wstal i podszedl do okna. Przez ulice przechodzily dwie kobiety. To Byly Winet i ... i ta nieznajoma. Z zaragu wyjechal czarny samochod. Rozpedzil sie poczym szypko zachamawal. Wyszlo zniego siedmiu mezczyzn. Odrazu podbiegli do Winet , poczym po dlogich zmaganiach z drapiezna kobieta udalo sie ja poskromic. Notomias Nieznajoma pobiegla do alejki i ukryla sie za jednym ze smietnikow. Trzech mezczyzn poszlo za nia. Szukali , szukali. Nagle z odali rozlegl sie glos policyjnych syren. Mezczyzna ktory niewychodzil z wozu i opserwowal wszysko z auta pokiwal palcem. Oni zrozumieli co to oznacza i odrazu pobiegli do auta. Gogi znowu zostal sam. Szypko sie ubral i wyszedl na dwor. Rozgladnal sie i poszedl w strone smietnika. Gdy wchodzil do alejki zobaczyl znikajaca kobiete za rogiem. Odrazu pobiegl za nia. Znalazl sie na glownej ulicy , lecz jej juz niebylo.
- Co teraz robic? - w jego glowie paletala sie ta sama mysl od wielu godzin.
- Moze wroce do domu? Tak ... to bedzie dobry pomysl ... ale ... ale ...
niemoge zostawic ich na pastwe losu. ... co robic? Zerkne jeszcze na rynek.
Jak sie nic niestanie to wracam.
Byl juz ucelu. Dzsiaj na rynku bylo wyjatkowo spokojnie zwlaszcza ze odbywala sie impreza "JUMX for X".
- Hmmmm ... moze zerkne. Nachwilke :) - pomyslal.
Wszedl do namiotu. Zero muzyki. Bylo tyko 6 osob. Rozgladal sie nadal.
Wystruj lokalu dominowal w barwy czarne. Podszedl lada gdzie znajdowal sie Barman. Zajrzal tylko nachwile do MENU. Zobaczyl nazwy zktorymi sie jeszcze nigdy niespotkal. "Nofibia, Korkodas ...". Byl "spragniony" wiec zamowil jakis napoj ktorego nazwy niepotrawil wymowic.
- Pierwszy lyk .... drogi -
Po chwili szklanka byla pusta. Zaczelo mu sie krecic wglowie. Popratrzym na barmana. Zobaczyl jak wyciaga za lady chyste i zakrywa mu twarz.
- Aaaa ... moja glowa. Co to ... mam kaca?
- Nie. To skutki uboczne naszego "Naspoju Rozkoszy". - odezwal sie jeden z ludzi. Byl ubrany na czorno Jego twarzl byla jakryta czrna chusta. Pozatym na oczach mial ciemne okulary. Gdy popatrzyl sie wlewo i wprawo dostrzegl ze inni sa ubrani tak samo.
- Czego chcecie odemnie?!
- Jestesmy ludzmi pochodzacymi z koloni "Omega".
- A Gdzie ona sie znajduje?
- W Rosji.
- Ale co ja jestem temu winien?
- Wspolpracujesz znimi! Parszywy zdracjo! Ty i ci twoi koledzy. - odezwala sie kobieta. Niebylo tego widac lecz jej glos roznil sie od innych.
PFU ... Plunela pod nogi GoGiego.
- Ze co??? Idioci !!!! Ja wraz z kumplami probujemy zdemaskowac rzad i uwolnic naszego prezesa!
- Akurac. - odezwal sie ponownie mezczyzna ktory przedtem zabieral glos.
- Mowie prawde.
- Nieklam. Mamy Winet. Mow prawde albo ...
- Co ... albo?
- Albo ja zabijemy.
NA jego twarzy przez chwile mozna bylo zaopserwowac przerazenie ktore szypko minelo.
- Mowie wam prawde.
- Jestes tego pewien? - zapytala kobieta.
- Tak ...
Wszyscy znajdujacy asie wpokoju opyscili pomieszczenie. GoGi zostal sam. Nad drzwiami odslonil sie telewizor. Obrazl pokazywal Winet ktora siedziala na stolku calkiem po obijana. Z ust ciekla jej krew , a podoczami byly juz tylko since. Przed kamerom pojawila sie kobieta ktora przedtem rozmawiala z Gogim.
- Jestes pewien swoich zeznac?
- Tak ... do jasnej cho*** !!! - zadarl sie.
Owa kiebieta podeszla do monitora i spoliczkowala Winet.
- A ty koteczku conam powiesz?
- Nic niemam do powiedzenia. - wyjakala Winet.
- Dajcie mi Elekto-Wstrzasy ... pora kogos przywrocic do zycia >:) Urzadzenie dotkneklo winet.
DRZYT ! Rozlegl sie glosny szum
- AAAAAAaaaa ... - zakrzyczala z bolu.
- Wiec jak GoGi? Jestes pewien? - zapytala.
- Mowilem juz TAK!!! - powiedzail rozpaczliwie.
Kobieta popatrzymla na Winet i zadala to samo pytanie. Ona zas podniosla glowe i powiedziala jej:
- Niezdradze ich.
DRZYT ! Kolejny raz Winet poczyla jak "piesci" jak prad.
- Jeszcze raz i zginie. - ktos stojacy przy uzadzeniach medyczny powiedzial.
- Wiec jak ??? Dogadamy sie? - zapytala kobieta.
Gogi spogladal na monitor. Widac ponim bylo ze zbieralo mu sie na placz, ale tego nie okazywal.
to be continued ...s
Cophyring by X-man
Zabrania sie kopiowania FanFika bez zgody AUTORA!!!!
Od X-man`a dla X-Klubu.