ALIEN LOVE
autor SSSerra
tłumaczenie Miss Grey

Dzień Świętego Walentego ... Mulder nienawidził tego dnia. Był po to by przypominać mu, że dwie najbliższe mu kobiety są daleko. Samanta, Bóg raczy wiedzieć gdzie, a Scully ... Cóż, Scully była na wyciągnięcie ręki ale zarazem tak daleko ...
Agent Specjalny Dana Scully pochyliła się nad swoim biurkiem. Mulder zachowywał się dziwnie, nawet jak na siebie. Wiedziała, że to przez Walentynki, "najbardziej romantyczny dzień w roku". Zawsze się tak zachowywał 14 Lutego.
- Mulder! - pomyślała kręcąc głową. Wiedziała, ze nie chodziło tu o zwykłą męską awersja do tego dnia ... To była jego niechęć do uczuć, a Scully miała do niego bardzo emocjonalny stosunek. Od kiedy spotkali się po raz pierwszy uczucia Scully rosły ... oczywiście na początku był to silny niepokój ... ale to szybko się zmieniło. Teraz przyglądając się plecom Muldera zastanawiała się o czym myśli. Pewnie o swoich planach na dzisiejszy wieczór .. obejrzeniu paru swoich "ulubionych filmów" na video. Była tego pewna.

Mulder rzeczywiście rozmyślał co zrobić z dzisiejszym wieczorem lecz nie zamierzał spędzić go przed telewizorem. Zastanawiał się czy Scully zechciałaby wybrać się z nim na film albo coś w tym stylu. Zarazem był jednak pewien, że kobieta taka jak ona na pewno jest z kimś umówiona na dziś. Jego podejrzenia potwierdziły się gdy zapukano do drzwi.

Przytłumiony głos zawołał:
- Czy ktoś mógłby otworzyć drzwi? Mam zajęte ręce.
Scully rzuciła pytające spojrzenie w strone Muldera. On wstał, otworzył drzwi i zaskoczony zobaczył tłustego nastolatka.
- Jak się tu dostałeś?! - spytał i wtedy dostrzegł róże. Bukiet był ogromny, składał się przynajmniej z 2 lub 3 tuzinów kwiatów.
- Mam przesyłkę dla Dr. Scully ... Nie sadze, żeby to był Pan? - spytał z sarkazmem w głosie. To stwierdzenie wkurzyło Muldera. Było to widać po jego twarzy. Zaciśnięte zęby i chłód w oczach sprawiały, ze oczywistym stawał się fakt, iż nie lubił takiego ciętego humoru ... ani tego, ze Scully dostała róże ... DUZO róży.


Kiedy Mulder tracił zmysły chłopak wszedł i położył kwiaty na biurku Scully.
- Co taka piękna dziewczyna jak ty robi w takim miejscu?
Ten komentarz wstrząsnął Mulderem.
- Wyjdź stad ... NATYCHMIAST! - wycharczał. Pan Cięty podniósł ręce w geście przeprosin i wychodząc powiedział:
- Wybacz człowieku, nie wiedziałem, ze ona jest twoja ... wygląda na to, ze nie jest zbyt przywiązana - dodał szczerząc zęby.


Mulder chciał zetrzeć uśmiech z twarzy dzieciaka posyłając mu kulkę w łeb ale zamiast tego trzasnął drzwiami. Dlaczego poczuł się dotknięty? Pewnie dlatego, ze dzieciuch miał racje. Mulder odwrócił się by zobaczyć reakcje Scully. Wyglądało na to, ze w ogóle nie zwróciła uwagi na to co się przed chwila stało. Nadal siedziała przy biurku i z uśmiechem na ustach wpatrywała się w kartkę przyczepioną do kwiatów.

- Posłuchaj Mulder - powiedziała - jest już późno i naprawdę muszę już iść ... Ja ... Zobaczymy się później.
Wyjęła pojedyncza róże z bukietu i położyła ja na biurku Muldera. - Spróbuj się trochę wyluzować. Zabaw się, o.k.? - po tych słowach wyszła.
Mulder został sam. Podniósł róże i przyjrzał się jej uważnie. - Silna i piękna - pomyślał - Taka jak MOJA Scully.


Scully wyszła z budynku i skręciła za róg. Szeroko się uśmiechnęła. Zaczyna się dobrze! Przeszła przez ulice rozkoszując się chłodem wieczornego powietrza i pomachała czekającemu na nią mężczyźnie.


W tym samym czasie w budynku FBI Mulder starał się nie myśleć o Scully, jej tajemniczym mężczyźnie i róży leżącej na brzegu jego biurka. Dając spokój próbą jakiej kolwiek pracy Mulder oparł się wygodnie o swoje krzesło i spojrzał w sufit. Ktoś zapukał do drzwi.
- Chryste, kogo znowu tu przygnało? - pomyślał i dodał głośno - Jestem zajęty!


- Cóż, w takim razie wrócę do mojego biura.
Bardzo kobiecy głos zaskoczył Muldera, który poderwał się i otworzył drzwi. Przed nim stała agent Siefert z białą kopertą w ręce.
- Skinner potrzebuje profil tego faceta z ASAP a wiedząc, że nic nie robisz dziś wieczorem powierzył to tobie - z uśmiechem na ustach podała mu kopertę dotykając przy tym delikatnie jego ręki. Zanim wyszła dodała jeszcze z błyskiem w oku.
- Nie mogę zrozumieć dlaczego mężczyzna taki jak ty pracuje w taką noc.
Mulder był zaskoczony, nigdy nie widza żeby agentka Siefert zachowywała się w ten sposób. Dlaczego Scully tak na niego nie patrzy? Usiadł przy biurku i otworzył kopertę. Była pusta z wyjątkiem małego klucza i kartki z odręcznym napisem: "Spotkajmy się w hotelu Hilton o 8:45 ... Będę czekać." Wygląda na to, ze nie bedzie dziś oglądać telewizji. - Skoro Scully może mieć randkę to dlaczego nie ja? - pomyślał i spoglądając na zegarek wyszedł.


Pojechał do swojego mieszkania. Wziął prysznic, ogolił się i założył czarne jedwabne bokserki. Nikt nie powiedział gdzie skończy się ta noc. Po chwili, ubrany w czarny garnitur i nowiutki płaszcz zbiegał po schodach.


Scully siedziała na brzegu łóżka czekając. Czy naprawdę to zrobi? Nie mogła w to uwierzyć. Mężczyzna wyszedł z łazienki i usiadł na łóżku tuz obok Scully.
- Jesteś pewna ze chcesz tego? - spytał a jego słowa odzwierciedlały jej poranne obawy. Była pewna kiedy rozmawiali o tym z zeszłym tygodniu ale teraz była zdenerwowana.
- Spokojnie - powiedział - Wszystko będzie dobrze. Zawsze wiedziałem, ze kiedyś to się musi stać.


Mulder wszedł do hotelu i spojrzał na klucz trzymany w ręku. Pokój 342. Przywołał windę, która po chwili przyjechała. Wysypał się z niej tłum ludzi. Większość wychodziła na romantyczny wieczór w mieście, tylko jeden mężczyzna stał samotnie. Miał nisko naciągnięty kapelusz, który chował jego twarz w cieniu. Przez głowę Muldera przemknęły myśli o konspiracji i szarych eminencjach, ale zadecydował, że tego wieczora zrobi sobie przerwę od pracy. Wysiadł na trzecim piętrze i po przejściu kilku kroków stanął przed drzwiami pokoju 342.
- Nic się nie dzieje -pomyślał kiedy otworzył drzwi kluczem i delikatnie je pchnął.


Był spóźniony. Usłyszała jak otwiera drzwi. Nareszcie po tak długim czasie zdobyła się na odwagę by wykonać swój ruch. Kiedy wszedł uśmiechnęła się widząc jek zmienia się jego twarz.


- Scully ??? - Mulder był całkowicie zaskoczony. Co ona tu robi? Co z jej randką i różami? Gdzie jest AgentkaJakJejTam?
Po chwili dotarło to do niego. To ona wysłała mu to zaproszenie.


Ale ...


- Mulder, nie próbuj zrozumieć ... Pozwól mi wszystko wytłumaczyć ... Ja ... To ja wysłałam sobie kwiaty ... Ja tez poprosiłam agentkę Siefert by wręczyła ci kopertę - mówiła uśmiechając się - Skinner pomógł mi ... to do niego nie podobne ... On wiedział, ze tak to się skończy ... Mulder, próbuje ci powiedzieć, że ... nawet jeżeli nie czujesz tego co ja ...
- Scully, ja ...
- Pozwól mi skończyć ... Obydwoje szukamy prawdy i naprawdę nie mogę okłamywać ani ciebie ani siebie. Mulder, jesteś dla mnie wszystkim i ja ... ja...
- Kocham cię.
Scully spojrzała na niego. Czy naprawdę to powiedział ? Mulder usiadł obok niej i przytulił ją.
- Oh Mulder! - wyszeptała czując na twarzy jego pocałunki. - Ja ciebie też ...

Noc ta stała się dla nich nocą prawdziwie szczerej rozmowy o przeszłości, teraźniejszości i o tych wszystkich cudownych rzeczach, które dopiero nadejdą.


KONIEC

Opowiadanie zostało skopiowane ze strony Miss Grey : http://www.aci.pl/~missgrey

Fox Mulder, Dana Scully i Archiwum X są własnością Chrisa Cartera, Ten-Thirteen Productions i Fox Broadcasting Corporation.