Scully, kup mi ciasteczko...
autor RhymePhile
tłumaczenie Miss Grey

"Tyle do wyboru..." Wymamrotał do siebie.

Dalej w głębi działu z ciastkami Scully wzięła pudełko z pułki i niecierpliwi postukała stopą o podłogę.

"Mulder, czy mógłbyś się wreszcie się zdecydować? Jezu, dalej!"

"Scully, to nie jest coś nad czym facet taki jak ja, może przejść do porządku. To wymaga przemyślenia i planowania."

"Mulder, na litość boską, po prostu wybierz pudełko ciastek i chodźmy już. Proszę."

"Cierpliwości, moja droga. Co wypijemy?"

"Nie wiem! To ty mnie zmusiłeś by zatrzymać się w dziale z ciastkami! Naprawdę, Mulder, wszystko co chciałam to..."

"Nie można wyjść z supermarketu przynajmniej nie obejrzawszy przedtem działu z ciastkami. Albo przynajmniej działu zbożowego. Czuje, że dzisiaj jest doskonały dzień na biurową przekąskę w postaci ciastek i mleka, więc... kupisz mi ciastka, Scully?"

"Dlaczego nie przekąski dla dorosłych?"

"Te, które mam na myśli, pewnie by ci się nie spodobały."

"Pewnie, twoje wyobrażenie przekąsek dla dorosłych to mięso przetwarzane w azotynach, nadziewane oliwki, Pop Rocks i Yoo-Hoo."

"Yoo-Hoo! Oczywiście! Czy możemy kupić trochę?"

Podszedł wolnym krokiem do niej i wskazał na półkę.

"Wiesz co, marzę by któregoś dnia móc pozwolić sobie na paczkę Pepperidge Farm bez żadnych wątpliwości." Oświadczył.

"Co?"

"Rozsądek finansowy. Mam na myśli, że nie zarabiamy dużo. Kto wie jakie ciastka nam przechodzą obok nosa? Spójrz na tą sekcję. Półki i półki zagranicznych, importowanych ciastek, które kosztują za duży by móc się nimi naprawdę rozkoszować..."

"Mulder." Sięgnęła i chwyciła paczkę ciastek Pepperidge Farm Milano. "Jeśli masz na nie ochotę po prostu je kup."

"Nie, Scully. Nie rozumiesz. Jeśli kupię jedną paczkę - sześć uncji za 2.96 $ - i zasmakują mi, koniecznie będę chciał więcej. Znasz mnie i wiesz, jaką łatwo popadającą w uzależnienia osobowość mam; widzie coś co mi się podoba, musze to mieć przy sobie każdego dnia. Coś jak pewna partnerka, którą znam..." Mrugnął.

"Mulder..."

"Jeśli zjem ciastko." Kontynuował. "I naprawdę mi zasmakuje, musze mieć pewność, że mogę tu przyjść i kupić sześć paczek jeśli taką będę miał ochotę. A tego nie mogę zrobić z pensją jaką dostaję w FBI; niektóre z tych ciasteczek są cholernie drogie! Więc chciałbym któregoś dnia wejść do supermarketu i kupić tyle paczek Pepperidge Farm Milano, Sausalito albo Geneva ile będę chciał. To moje marzenie."

"Myślałam, że śnisz wyłącznie o obcych i nagich kobietach." Powiedziała z uśmieszkiem.

"No cóż, tak ale czasem również śnię o nagich obcych jedzących ciasteczka Pepperidge Farm."

Spojrzała na niego.

"Ale ty tak naprawdę nie chcesz zjeść sześciu paczek ciasteczek, Mulder."

"Słuszna uwaga. Ale chciałbym mieć pewność, że stać mnie na to gdybym CHCIAŁ zjeść sześć paczek. Jeśli uzależnię się od ciastek, o których wiem, że mnie na nie nie stać w każdej chwili... Zwariowałbym."

"Myślę, że ty już zwariowałeś, Mulder."

"W dobrym tego słowa znaczeniu?" Spytał.

"Mulder, jeśli masz takie filozoficzne teorie na temat ciastek... czasem muszę się poważnie nad tym zastanowić."

Znów zaczął iść w dół działu, szukając właściwych ciastek.

"Filozofowie zastanawiali się nad Ostatecznym Ciastkiem od wieków, Scully." Stwierdził rzeczowo.

Jego ręka prześlizgiwała się wśród półek, podnosząc małe obłoczki kurzu w trakcie swoich poszukiwań.

"Wiec... mamy zwykłe mleko, tak?" Spytał. "Żadnego czekoladowego mleka? Żadnego Yoo-Hoo?"

Scully oparła dłoń o świeżo odkurzoną półkę by się uspokoić. "Chyba możemy wziąć Yoo-Hoo jeśli chcesz." Westchnęła.

Nagle Scully doznała wrażenia, że miała do czynienia ze swoim siedmioletnim synem, tylko że ten nosił garnitur i miał broń.

"Hmmm..." Wymruczał.

"Czy jest coś co smakuje ci w szczególności?" Spytała próbując ponaglać go. "Coś co jadłeś jako dziecko?"

"Tak, właściwie to tak. Ale nie jem już Moon Pies. Za dużo wspomnień."

Wyczuła zmianę jego nastroju i wiedziała, że niechcący otworzyła starą ranę. Scully spróbowała na powrót poprawić mu nastrój.

Zmieniła swój głos i dodała brytyjski akcent, którego używała kiedy drażniła się z nim o Phoebe Green podczas ich wczesnych lat spędzonych razem.

"Co byś powiedział na te cudowne, naturalnie słodzone ciasteczka? Są takie rozkosznie smaczne z filiżanką herbaty."

"Co?!!" Roześmiał się.

[Mam cię.] Pomyślała uśmiechając się do siebie.

"Scully, czy ty na serio proponujesz mi, bym zjadł jedną z tych rzeczy? Kobieto, ja potrzebuję czekolady! I ostrzegam, lepiej żeby była to pełna czekolada: pierwszej jakości, pełna witaminy D, na homogenizowanym i pasteryzowanym krowim mleku. Nie jakaś barwiona woda!"

"Masz na myśli na śmietanie? Śmietana jest zdrowa i..."

"Ani słowa więcej!" Powiedział robiąc minę. "Chodź."

Pociągnął ją za żakiet od póki nie stanęła twarzą do półek z niebezpiecznie wyglądającymi ciastkami. Niebezpiecznymi, bo każde pudełko miało jakiś rodzaj czekolady lub czekoladowych dodatków w środku.

"Nie mogę się zdecydować. Wybierz coś." Powiedział.

"Mulder, ja już mam moją Piernikową Przekąskę, więc..."

"Scully! Daj spokój! Pożyj trochę! Kobieta nie może żyć tylko na Piernikowych Przekąskach! Mówimy tutaj o czekoladzie! Czekoladowe wiórki. Czekoladowa polewa. Czekoladowe nadzienie. Czekoladowy sos. Czekoladowe ozdoby. Wybierz, podzielimy się."

"Ale Mulder..."

Posłał jej Spojrzenie. Nie było jak jedno z JEJ spojrzeń; to było JEGO Spojrzenie, które mówiło: "Scully, poddaj się. Wygrałem."

Westchnęła i poszła po paczkę, która wyglądała na najbardziej tuczącą i wypełnioną największą ilością czekoladowych wiórków.

"Doskonale." Uśmiechnął się.

"Mulder, czy zdajesz sobie sprawę, że ostatnio większość naszych rozmów ma tendencję do koncentrowanie się na jedzeniu?"

Odłożył pudełko jej Piernikowych Przekąsek na najwyższą półkę, gdzie Scully nie mogła ich dosięgnąć.

"To wspólny mianownik w naszym związku Scully. Jeśli nie mówimy przez cały czas o naszej pracy to o czym innym mielibyśmy rozmawiać? O seksie?"

"Uh, nie. Chociaż ostatnio zdaje mi się, że dobre jedzenie jest równie dobre jak seks." Westchnęła.

Patrzyła jak posyła jej jeden ze swoich sławnych półuśmiechów i natychmiast pożałowała, że wspomniała o seksie. Nawet jej się wydawało, że słyszy jak pracują trybiki jego umysłu.

[Uh-oh, nadchodzi.] Pomyślała.

"No cóż, te ciasteczka są naprawdę blisko." Wyszczerzył zęby. "A jeśli nie masz ochoty ich zjeść, mogę wymyśleć kilka sposobów na które mogłabyś..."

"Mulder!" Jęknęła szturchając go. "Boże, zapomnij, że o tym wspomniałam. Te twoje przeklęte kasety podsuwają ci za dużo pokręconych pomysłów."

"Zależy co rozumiesz przez pokręcony pomysł, Scully. Powinnaś zobaczyć co oni robią z ciastkami po tym jak..."

"Agrh! Przestań!"

"Ooh, wyobrażam sobie co mogliby zrobić z Pepperidge Farm Nantucket Chocolate Chun... ale wątpię czy stać by ich było na aż tyle paczek..."

"Idziemy." Powiedziała popychając go. "Twoje Yoo-Hoo czeka."

"Święta racja, moja mała Piernikowa Przekąsko. Czy możemy kupić je butelkowane. Lepiej smakuje w butelce."

"Taak." Westchnęła i pchnęła swojego siedmioletniego, kochającego wiórki kokosowe i Yoo-Hoo partnera z dala od działu z ciastkami. "Mulder, kiedy następnym razem będę musiała zrobić zakupy, zostajesz w samochodzie."

KONIEC

Opowiadanie zostało skopiowane ze strony Miss Grey : http://www.aci.pl/~missgrey

Fox Mulder, Dana Scully i Archiwum X są własnością Chrisa Cartera, Ten-Thirteen Productions i Fox Broadcasting Corporation.