|
PRAWDZIWY MĘŻCZYZNA autor Isahunter tłumaczenie Miss Grey Pragnę prawdziwego mężczyzny. Nie mam na myśli jakiegoś łysiejącego przegrańca spędzającego całe dnie oglądając mecze footballu i żłopiącego piwo. Pragnę prawdziwego mężczyzny, takiego, który potrafi nosi broń z taką samą galanterią co inni noszą aktówkę. Pragnę prawdziwego mężczyzny, który poradzi sobie z szumowinami z tą samą elegancją jaką okazuje kiedy otwiera przede mną drzwi. Pragnę prawdziwego mężczyzny, który jednym spojrzeniem mówi mi co myśli... nawet jeśli przyprawia mnie to o rumieńce. Chcę tego mężczyzny, który na mnie patrzy właśnie teraz. Kiedy wyciąga ręce by włożyć nasze rzeczy do schowka nad siedzeniami foteli mam przelotną okazję by spojrzeć na jego napięty brzuch tuż nad nisko opuszczonymi spodniami. Zamiast swojego zwykłego dobrze skrojonego garnituru i krawatu dziś założył ciemnoszary kaszmirowy sweter i pasujące do niego wełniane spodnie. Jego sweter unosi się kiedy wyciąga ramiona obnażając brzuch. Zwilżam swoje wargi przenosząc spojrzenie z pępka na seksowne wypukłość jego bioder. Jego skóra jest ciemna, śniada. Wyobrażam sobie jak musi smakować. Boże, wszystko co mogę zrobić tu zmusić się do odwrócenia wzroku. Siada na fotelu obok mnie, starając się wyprostować długie nogi pod siedzeniem naprzeciw. Uderza mnie zapach jego mydła - jego zapach - bardziej odurzający niż jakikolwiek narkotyk. Zakładam nogę na nogę rozpaczliwie starając się ukryć fakt iż moje uda drżą. Pragnę prawdziwego mężczyzny. Mężczyzny, który może mówić mi o najbardziej absurdalnych rzeczach jakbyśmy prowadzili intelektualną dyskusja. Pragnę prawdziwego mężczyzny, który potrafi mnie rozśmieszyć nawet kiedy jest mi zimno i czuję się nieszczęśliwa, nawet kiedy mam ochotę udusić go za wyciągnięcie mnie na środek jakiegoś pustkowia. Pragnę prawdziwego mężczyzny, który umie przekonywująco dowieść filmowej wartości filmów porno i dlaczego powinny być honorowane przez Society for Film Preservation. Pragnę prawdziwego mężczyzny, który potrafi zmienić każde sprzeczkę w najbardziej pobudzającą grę wstępną. A on zastanawia się dlaczego nigdy nie zgadzam się z jego teoriami. Pragnę prawdziwego mężczyzny, który będzie mnie traktować jak osobę równą sobie a jednak nadal odnosił się jak do damy. Mężczyzny, który będzie kładł dłoń na moim ramieniu odprowadzając mnie, nawet nie zdając sobie sprawy jak bardzo lubię ten dotyk. Pragnę mężczyzny, który wie jak mnie uwieść nawet tego nie robiąc, którego szept sprawia, że miękną mi kolana i który nawet nie wie jak bardzo jest sexy. A może wie. Kiedy siedzi obok mnie, niewinnie czytając książkę, zastanawiam się czy jest świadom tego jak bardzo dotyk jego uda pali mnie. Ciekawe czy wie, że każdy subtelny ruch jego nogi sprawia, że mam ochotę usiąść na nim okrakiem i całować go nieprzytomnie. Raz prawie mnie pocałował. Gdyby nie nieszczęśliwy zbieg okoliczności, moglibyśmy być teraz kochankami. Zamiast tego oboje udajemy, że nic się nie stało. Nie zdziwiłoby mnie, gdyby myślał, że całkowicie zapomniałam o tym incydencie. Na pewno tak jest. Ale ja nigdy nie mogłabym tego zapomnieć. To dzikie, pierwotne spojrzenie w jego oczach. Zupełnie jakby chciał mnie wziąć tam, w korytarzu. Czasem, kiedy myśli, że tego nie zauważam patrzy na mnie w ten sposób w biurze. Jakby chciał zrzucić wszystko z biurka i wziąć mnie na nim. Nie miałabym nic przeciwko. Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. Partnerami, w więcej niż jednym tego słowa znaczeniu. Ale nie w taki sposób jaki bym chciała. Nie w taki sposób jaki tego potrzebuje. Kochał się ze mną tysiące razy ale tylko w mojej wyobraźni. Myślę, że obawia się pójść dalej. Tak, mój mężczyzna odczuwa strach. Kilka razy wyglądał na prawdziwie przerażonego z mojego powodu. Miłość i śmierć... Nie wyobrażam sobie dwóch rzeczy, których Fox Mulder obawiałby się bardziej. No może jeszcze ognia. Ale rozważając wypadki kilku ostatnich tygodni, ma dobre powody. Gniew również nie jest obcy temu mężczyźnie, i nie wstydzę się powiedzieć że czasem był on skierowany na mnie. Czasem na to zasługuję. Nie jestem jednak typem kobiety, która tchórzy w obliczu emocji. Czasem mieć całą tą namiętność skierowaną na siebie jest podniecające. Nie jest idealny, ale przecież nie o to prosiłam. Powiedziałam, że pragnę prawdziwego mężczyzny. Nie ma nic bardziej prawdziwego niż to. Kiedy rozpraszający dźwięk mojego obcasa uderzającego o podłogę odrywa go od książki, kładzie rękę na moim udzie i unieruchamia moją nogę. Do diabła, przez to drżę jeszcze bardziej - w innych miejscach. Wie, że nie lubię latać i po prostu stara się mnie uspokoić, wmawiam sobie. Ale nie powstrzymuje mnie to od wyobrażania sobie jego pięknej dłoni prześlizgującej się wyżej. Od chęci by te smukłe palce doprowadziły mnie do ekstazy. Nie mogę od nich oderwać spojrzenia. Czytając ledwo to zauważa. Czy nie działa to na niego w ogóle? Dziko zagryzając usta wyglądam przez okno. Nic w wyjątkiem chmur i błękitnego nieba. Nic co mogłoby odwrócić moją uwagę. Próbuje przełknąć ale gardło mam ściśnięte. Powietrze staje się z ciężkie by nim oddychać. Nie tylko on podgląda. Ja sama często przyłapuję się na tym, że mierze wzrokiem jego prężną sylwetkę, zatrzymując spojrzenie na jego kroczu. Próbuje sobie wmówić, że to nic nie znaczy. Jestem przecież lekarzem, to naturalne, że interesuję się ludzkim ciałem. Boże, co za kłamstwo. Jedyne co mnie w tej chwili interesuje to jak wygląda pod tym ubraniem. Widziałam go już nagiego. Ale nigdy w stanie pobudzenia. Sam jego widok w czarnych jedwabnych bokserkach wystarczy by mój umysł zawirował. Co by czuł będą we mnie. Czy osiągnąwszy orgazm krzyknąłby głośno czy wtulony w mój kark tylko stłumił westchnienie. To bolesne ale pewnie nigdy się nie dowiem. Ale ONA wie. Diana wie jak to jest kochać się z moim partnerem - podobnie jak kilka innych kobiet, które poznałam na przestrzeni lat ale żadna z nich nie rozpalił mojej zazdrości tak jak zrobiła to Diana Fowley. Jak ma nad nim władzę? Co każe mu jej bronić nawet kiedy go zdradza? Dlaczego nienawidzę tej suki tak bardzo? Czując ciężar jego dłoni na moim udzie wiem dokładnie dlaczego jej nienawidzę. Ponieważ kiedy jej to robił, naprawdę miał to namyśli. Flirtuje ze mną, doprowadza do szaleństwa, mówi że jesteśmy sobie przeznaczeni a raz nawet oświadczył mi się. Ale to tylko drażnienie się. Nigdy tak naprawdę nie ma tego na myśli. Nawet wtedy kiedy mówi, że mnie kocha. Boże, tak bym chciała aby powiedział mi to w ten sam sposób jaki mówił to jej. Nie, to nie jest prawda. Chciałabym aby powiedział to mi w sposób jaki nigdy jej tego nie mówił - jakby nareszcie stanął u bram nieba. Jakby nikt nie miał już stanąć pomiędzy nami. I nikt nie stanie, mówię sobie. Jest mój. I nie pozwolę jej go mieć. Pragnę prawdziwego mężczyzny. Pragnę mężczyzny, który potrafiłby obnażyć przede mną swoją duszę mając nadzieję, że pochwycę go zanim upadnie. Pragnę mężczyzny, który ufnie pozwoli mi stać u jego boku do końca świata. Pragnę mężczyzny, który przedrze się przez piekło by stać u mojego boku. Pragnę mężczyzny, którego przekonania są tak silne, że potrafi mnie przekonać bym podążyła za nim na kraniec świata. Pragnę mężczyzny, którego każdy najmniejszy dotyk, każde spojrzenie niesie więcej znaczeń niż miliony słów. Mężczyzny, który nie dba o kwiaty czy fantazyjne podarunki bo jego czyny mówią głośniej niż jakiekolwiek prezent. Pragnę mężczyzny, który zna mnie lepiej niż ja siebie samą. Który sprawi, że będę widzieć rzeczy, których nie widzą inni. Mężczyzny, który może mnie rozzłościć tak bardzo, że nie wiem czy wolałabym go uderzyć czy pocałować. Pragnę mężczyzny przed którym nie muszę obawiać się bycia słabą. Mężczyzny, który objął by mnie czule i ukoił wszystkie moje obawy z taką samą oddaniem z jakim przesłuchuje podejrzanego. Czasami wyobrażam sobie jakby to było budzić się w jego ramionach. Wyobrażam sobie jego obrączkę na moim palcu, jego serce w moich dłoniach. Czasami myślę za dużo. Po chwili przesuwa z powrotem dłoń na poręcz fotela a ja drżę za stratą jego dotyku. Za utratą jego ciepła. Nagle jest mi tak bardzo zimno, że nie mogę tego znieść. Przysuwam się bliżej, próbując wchłonąć trochę jego ciepła przez rękaw swetra. Zdaje się wyczuwać to czego potrzebuje i obejmuje mnie ramieniem kładąc moją głowę na swoim ramieniu. Najlepsi z przyjaciół. On jest tym czego chcę, czego pragnę. Co musze mieć. Powietrzem, którym oddycham. Mężczyzną, którego kocham... i nigdy nie będzie o tym wiedział. Przysuwa usta do mojej skroni, wywołując dreszcz, składając na moich włosach delikatny pocałunek. A kiedy szepce mi do ucha "Hej Scully, myślałaś kiedyś o wstąpieniu do Mile High Club?" nie mogę powstrzymać się od śmiechu. Pragnę TEGO mężczyzny. I może, jeśli mam szczęście, on również pragnie mnie.
Opowiadanie zostało skopiowane ze strony Miss Grey : http://www.aci.pl/~missgrey
|