WYPADEK
autor Jane Hawley
tłumaczenie Łukasz Rżanek

PARKER, ARIZONA
10:15

"Pogódź się z tym, Mulder, przegraliśmy." Powiedziała Scully. To był już trzeci raz, kiedy mijali to drzewo.

"Nie przegraliśmy. " Powiedział przez zaciśnięte zęby.

"Gdybyś się zatrzymał i spytał o drogę, już byśmy tam byli." Powiedziała.

"Cóż, Scully, jeśli spojrzałabyś na mapę, już byśmy tam byli."

W tym momencie głośno westchnęła.

"Mulder, gdybyś nie wyrzucił jej przez okno, przeczytałabym ją. Przez czas, jaki poświęciliśmy na tę przejażdżkę, sprawa byłaby już rozwiązana." Jechali do Parker w sprawie ludzi rozpływających się powietrze. Mulder upierał się, aby to on prowadził. Także on nalegał, aby nie zatrzymywać się i nie pytać o drogę. Więc teraz kręcili się w kółko próbując znaleźć doktora Fairfielda. Teraz znajdowali się na terenie, gdzie nie było ani jednego domu.

"Dzięki za wsparcie, Scully."

Zaczęła się śmiać.

"Przykro mi, Mulder, ale zachowujesz się jak typowy mężczyzna."

Mulder przeszył partnerkę piorunującym spojrzeniem.

"Przepraszam?"

"Tak, Mulder, typowy. Nie spytasz o drogę, gubisz mapę i teraz my też się zgubiliśmy, umrzemy tu i nikt nie znajdzie naszych ciał przez najbliższe 10 lat."

"O.K. Scully, przy następnym domu staniemy. Zadowolona?" Uśmiechnął się do niej swym najbardziej czarującym uśmiechem "z arsenału".

"Tak, Mulder, zadowolona..."

Zagłębili się we własnych myślach, aż do kiedy Mulder spytał:

"I co słychać u ciebie?"

Spojrzała na niego zaskoczona.

"Nic. Dlaczego?"

"Nic, pytam z ciekawości. Co u twojej matki?"

"Cóż, minęło już trochę czasu kiedy ostatnio rozmawiałyśmy. Ale wtedy było wszystko dobrze..." Przerwała "A u twojej?"

Przez chwilę milczał.

"Myślę, że też wszystko w porządku."

"Nie dzwoniłeś do niej, hę?"

"Oddaliliśmy się od siebie. A poza tym nie mogę znieść, kiedy moja własna matka mnie okłamuje."

"Dlaczego skręcamy?"

"Cóż, nie ma tu żadnych domów, więc skręcam. Może przed północą dotrzemy do cywilizacji. Jak myślisz?"

"Chcesz usłyszeć prawdę?" Spytała z uśmiechem.

"Och, zamilknij , Scully." Odpowiedział ze śmiechem.

"Kiedy chcesz, Mulder."

Zauważył samochód jadący w przeciwnym kierunku na drugim pasie. Odwrócił się do Scully.

"Dzisiaj jesteś w radosnym humorze."

Odwróciła się do niego z promiennym uśmiechem.

"W końcu to taki piękny dzień."

Odpowiedział jej uśmiechem zanim obrócił spojrzenie w kierunku drogi. Było to dokładnie w momencie, kiedy samochód z przeciwko szybko zjechał na ich pas. To była ostatnia rzecz, jaką ujrzał, zanim stracił przytomność.

Walczył przez chwilę z mglistą chmurą bólu u ciemności, jaka zebrała się nad nim. Kiedy wreszcie odzyskał świadomość, rozejrzał się wokoło. Poduszki powietrzne w ich Taurusie były wystrzelone. Odepchnął ich pozostałości i zbadał swoją głowę. Miał głębokie zacięcie na linii włosów. Krew powoli zalewała mu oczy. Obrócił się do Scully. Była obrócona w prawo, a jej głowa silnie wychylona do tyłu. Miała głęboką ranę zaraz nad brwiami. Nie był w stanie stwierdzić, czy doznała jakiś obrażeń karku czy kręgosłupa. Była nieprzytomna. Sprawdził jej puls. Wciąż żywa... Odpiął swój pas i spróbował otworzyć drzwi. Walnął w nie z całych swych sił ramieniem, ale zdołał je jedynie lekko uchylić. Kolejne uderzenie załatwiło sprawę. Chwilę trwało, zanim udało mu się wyciągnąć swoje "sześć stóp" z wozu. Kiedy stanął na nogach poczuł napływającą falę mdłości. Poczekał, aż mu to przejdzie. Wtedy podszedł do drugiego samochodu i zajrzał do niego. Zobaczył nastoletnią dziewczynę nienaturalnie opartą o kierownicę swojego Mustanga, rocznik '97. Mulder spróbował otworzyć drzwi. Kiedy mu się to nie udało, uderzył kilka razy w okno w nadziei, że ją zbudzi. Kiedy powoli zaczęła otwierać oczy i przechylać się w tył, zaczął mocno walić w okno. Kiedy spojrzała na niego, spytał, czy doznała jakiś obrażeń. Powoli, z bólem, pokręciła przecząco głową.

"Pomóż mi otworzyć drzwi." Krzyknął. Udało jej się to łatwo od wewnątrz. Kiedy zaczęła się gramolić na zewnątrz, powiedział:

"Nie, czekaj. Czy bolą cię plecy bądź szyja?"

"Nie." Odpowiedziała.

"Wyciągnijmy cię zatem z samochodu." Wziął ją za ręce i pomógł stanąć na nogi. Krew ciekła jej po lewej nodze. Objął ją ramieniem i pomógł zejść na pobocze. Uklęknął przy niej.

"Zanim obejrzę twoją nogę, pozwól, że się przedstawię. Jestem agent Fox Mulder z F.B.I." Sięgnął po swoją odznakę. Uśmiechnęła się.

"Miłe imię. Jestem Crystal."

"Okay. Sprawdzę, co z moją partnerką i zaraz wracam."

Kiedy skinęła na zgodę głową podszedł do samochodu od strony Scully. Jej drzwi otworzyły się zaskakująco łatwo. Jej strona była najbardziej uszkodzona.

"Scully. Scully, obudź się. Odpowiedz mi."

Sprawdził jeszcze jeden raz jej puls. Był słaby lecz regularny. Nie chciał wyciągać jej z wozu, kiedy byłą nieprzytomna. Jeśli jej kręgosłup byłby uszkodzony, pogorszyłoby to tylko sprawę. Dostrzegł jej telefon komórkowy na siedzeniu obok niej. Podniósł go i wykręcił 911. Głos powiedział:

"Pogotowie, 911. Jaki jest problem?"

"Zdarzył się wypadek."

"Gdzie?"

"Eee, proszę poczekać." Podszedł do Crystal i spytał "Gdzie jesteśmy?"

"Jesteśmy na drodze do Bacardi, na północ od autostrady do Geyser." Powtórzył to, co mu powiedziała do słuchawki i podszedł do swojego samochodu.

"Moja partnerka jest nieprzytomna. Ma głęboką ranę na skroni, jej puls jest dość słaby."

"Wysłałam karetkę na miejsce zdarzenia. Chwilę potrwa, nim do was dotrze, ponieważ jesteście dość daleko... Czy ktoś jeszcze jest ranny?"

"Tak, drugi kierowca. Ma obrażenia nogi." Podszedł do niej. "Mam zamiar pociąć twoje dżinsy, w porządku?"

"Tak, rób co trzeba." Wymamrotała. Podał jej telefon. Zdjął jej adidasy i skarpetkę. Złapał jej dżinsy i ściągnął do kostek. Rana, jaką zobaczył, wyglądało groźnie. Dziesięciocentymetrowa rana była głęboka i zakrwawiona. Postąpił dokładnie jak mu kazała operatorka i zabandażował jej nogę bandażem z apteczki. Kiedy to robił, Crystal zamknęła oczy i położyła się na trawie. Wrócił do swojego samochodu i spróbował ponownie obudzić Scully. Za długo już była nieprzytomna. Kiedy popukał ją w policzek powoli otworzyła oczy.

"Mulder, co się stało?"

"Mieliśmy wypadek. Czy jesteś ranna? Czy coś cię boli?"

"Tak. Głowa i szyja."

"Operatorka z pogotowia kazała mi się rozłączyć i zadzwonić ponownie, jeżeli coś będzie nie tak." Oodblokował pasy Scully i położył jej fotel. "Bolą cię nogi?

"Nie, tylko głowa i kark."

"Cóż, to potrwa, nim dotrze do nas karetka. Jesteśmy na totalnym odludziu."

"Och, Mulder, nie rozśmieszaj mnie. Od tego boli mnie głowa. Co się właściwie stało?"

"Mieliśmy zderzenie czołowe z purpurowym mustangiem. Całkiem mocny samochodzik. Dziewczyna, Crystal, ma zranioną nogę. Ale wszystko z nią w porządku. Teraz leży na trawie."

"Czy na pewno z nią wszystko O.K."

"Tak, Scully, w porządku." Odgarnął jej kosmyk włosów z czoła. "Przepraszam, że nie spytałem o drogę."

Uśmiechnęła się. Wziął jej rękę.

"Dlaczego? I mielibyśmy przegapić taką zabawę?"

"Naprawdę, Scully, przepraszam."

"Nie musisz. Raczej nie czekałam z niecierpliwością, aby zobaczyć jak ludzie rozpływają się w powietrze." Spojrzała na niego. "Mulder, sprawdź, co z dziewczyną. Dopilnuj, żeby nie wpadła w szok."

"Mam zamiar przynieść ją tu żeby mieś was obie na oku." Dotknął jej twarzy i poszedł po dziewczynę.

"Czy wszystko w porządku."

"Tak. Chciałam wyjaśnić, dlaczego w was uderzyłam."

Gestem dłoni powstrzymał

"O tym możemy porozmawiać później."

"Nie, panie Mulder, teraz. Kiedy zbliżyliście się do mojego samochodu, po prostu straciłam panowanie nad samochodem. On zwariował. Nie mogłam skręcić, zahamować, nic." Przerwała. "O, boże. Nie mogę w to uwierzyć. "

"W porządku. Wszyscy są cali. Uspokój się." W oddali usłyszał syrenę.

"Dzięki Bogu." Wyszeptała. Ambulans, policja i straż podjechały szybko do nich. Ratownicy podbiegli do Muldera i Crystal.

"Jest ranna w nogę." Wskazał na swój samochód i ruszył szybko w jego kierunku.

"Czy ktoś może zająć się moją partnerką?" Ratownik ruszył za nim. Kiedy dobiegli do Scully, kucnął i powiedział.

"Okay, jest z pogotowia. Nazywam się David. Co panią boli?"

Uśmiechnęła się.

"Boli mnie głowa. I szyja, a teraz nie czuję stóp." David pochylił się nad nią i czyścił ranę. Zabandażował ją jeszcze zanim sprawdził jej kark.

"Okay. Aby poradzić sobie nawet z najgorszym urazem pleców będziemy musieli wsunąć pod panią specjalne nosze i przywiązać panią do nich. Jak to brzmi?"

"Fajnie. Zaczynaj kiedy chcesz."

Ratownik zajął się najpierw Mulderem. Zabandażował mu czoło i przeczyścił twarz. Potem wstał i poszedł po nosze. Wrócił razem z drugą ratowniczką.

"Cześć, jest Megan. Biorę udział w pani związywaniu."

Scully zaśmiała się głośno. David w tym czasie wziął się do szykowania noszy.

"Teraz musisz się jedynie trochę unieść, abyśmy mogli wsunąć pod ciebie tę deskę." Kiedy Mulder i Megan ostrożnie ją podnosili David wsunął nosze pod jej plecy. Kiedy ja opuścili, przyczepił wokół niej pasy oraz specjalne uchwyty pod opaskę na głowę. Megan chwyciła wtedy jeden z końców noszy, David uczynił to samo z drugim. Ponieśli ją w kierunku karetki. Mulder nie odstępował jej ani na krok, za co podziękowała mu uśmiechem.

"To jest coś nowego." Powiedziała.

"Czy mam z tobą pojechać?"

"Nie, dam sobie radę. Jedź z Crystal, ona jest całkiem sama." Pochylił się i pocałował w czoło.

"Znajdę cię w szpitalu." Uśmiechnął się do niej i patrzył jak umieszczają jej nosze w karetce.

Mulder poszedł do Crystal, która leżała na trawniku. Jej noga była porządnie opatrzona i unieruchomiona. Spojrzał w dół i uśmiechnął się.

"Mogę się z tobą zabrać?"

Spojrzała na niego.

"Tak, jeśli chcesz."

"Zobaczyłem cię tu leżącą tak w samotności i pomyślałem, że dotrzymam ci towarzystwa."

Uśmiechnęła się do niego szeroko.

"Nie kłam."

"O.K., może i moja partnerka wspomniała o tym, ale i tak uważam, że to świetny pomysł."

"Wie pan co, panie Mulder..." Przerwała mu.

"Mów do mnie Mulder, nie "panie" Mulder. O.K.?"

"Dobrze, Mulder. Lubię cię. Masz charakter."

"Tak, dobrze..."


SZPITAL GŁÓWNY W PARKER

Nalegali, aby zbadać też Muldera. Nie miał żadnych głębokiej rany, a tylko kilka obtarć. Siedział na izbie przyjęć i czekał. Byli już w szpitalu od ponad godziny. Scully wróciła właśnie z prześwietlenia. Badano, jak rozległe są obrażenia karku. Nie widział ani Crystal ani Scully od czasu kiedy przyjechali do szpitala. Wstał i podszedł do automatu. Kupił nasiona słonecznika za siedemdziesiąt pięć centów. Ponownie rozsiadł się wygodnie i zaczął oglądać telewizję. Akurat leciał jakiś program, który nazwano hucznie komedią. "Ci ludzie nie rozumieją słowa komedia" Wymamrotał. W tym momencie doktor, który zajmował się Scully pojawił się w korytarzu.

"Cześć, jestem dr Brooke Brown." -- obejrzała Muldera dokładnie zanim podała mu dłoń. [Chciałabym być jego partnerką] Pomyślała. "Agentka Scully ma małą ranę na głowie. Nic poważnego. Kark i kręgosłup są całe. Naciągnięte mięśnie i ścięgna, to wszystko. Może nas opuścić, kiedy tylko będzie chciała. Niech ją pan zabierze i dopilnuje, żeby się porządnie odżywiała i dużo odpoczywała. Jeśli tylko będzie potrzebowała, może wziąć Tylenol bądź coś innego przeciwbólowego, lecz proszę pilnować, aby nie przesadziła." Kiedy obróciła się, powstrzymał ją przed odejściem.

"Co z dziewczyną?"

"Wszystko będzie dobrze. Jej rodzice już dzwonili więc niedługo powinna być już w domu."

"Czy mogę się z nią zobaczyć?" Spytał.

"Oczywiście, jest w pokoju w dół korytarza."

Kiedy ją znalazł, leżała w osłonięta parawanem. Uśmiechnął się na jej widok.

"Jak się czujesz?"

Odpowiedziała mu promiennym uśmiechem.

"Jestem zmęczona, okaleczona i smutna."

Mulder usiadł obok jej łóżka

"Dlaczego jesteś smutna?"

"Czy naprawdę musisz pytać? Zderzyłam się z kimś, oto dlaczego."

"Czekaj, to był wypadek."

"Tak, a kto mi uwierzy?"

"Ja wierzę. Jestem pewien, że wszystko się wyjaśni." Przerwał "Przy okazji, to był piękny samochód."

"Dzięki, kochałam ten wóz."

"A gdzie znalazłaś tę purpurę."

"W Las Vegas."

*********

Wrócił do poczekalni. Scully już tam na niego czekała.

"Przepraszam, że kazałem ci czekać."

"Nie ma problemu. Co z nią?"

"Jest cała i zdrowa. Zdenerwowana, lecz cała." Wziął ją za rękę i pomógł wstać. "Czy jesteś gotowa. Och, poczekaj, Scully, nie mamy samochodu." Odwróciła się do niego.

"Och, to po prostu wspaniale. I co teraz?"

"Poczekaj, zobaczę, czy któraś z sióstr nie podwiezie mnie do najbliższego serwisu wypożyczalni samochodów."

Kiedy wrócił, powiedział, że znalazł siostrę, która go podrzuci na miejsce.

"Scully, odpocznij tu i zjedz coś czekając na mnie. Za jakiś czas wrócę."

Po tym jak wyszedł, poszła na dół do kafeterii. Kiedy tam doszła, zauważyła, że kafeteria, jest niemalże pusta. Para młodych dziewczyn siedziały pośrodku sali i głośno rozmawiały. Scully kupiła sobie sandwicza i dietetyczną pepsi. Usiadła blisko gadających dziewczyn. Nie widziała, jak długo trwało, nim zasnęła.

Ktoś nią mocno potrząsnął.

"Scully, obudź się!" Zobaczyła Muldera stojącego nad nią. "Wypożyczyłem samochód i zamówiłem pokój w hotelu. Gotowa?"

"Tak, Mulder, gotowa."

Wstała, a on objął ją ramieniem w pasie i pomógł wyjść na zewnątrz.



KONIEC

Opowiadanie zostało skopiowane ze strony Miss Grey : http://www.aci.pl/~missgrey

Fox Mulder, Dana Scully i Archiwum X są własnością Chrisa Cartera, Ten-Thirteen Productions i Fox Broadcasting Corporation.