Montaż układu wydechowego MICHEL-WUPEX:
Do samodzielnej wymiany wydechu bardzo przyda się kanał, ewentualnie podnośnik serwisowy. Zdecydowanie odradzam stosowanie podnośnika stanowiącego standardowe wyposażenie samochodu. Na początek trzeba poluzować obejmę przy katalizatorze (można od razu poluzować drugą, przy środkowym tłumiku).
Dla łatwiejszego odkręcenia prysnąć na śrubę trochę WD-40 czy coś o podobnym działaniu. Teraz wydech wisi na trzech wieszakach elastycznych (gumach). Odpowiednio przekręcając cały układ zdjąć wieszaki (najlepiej wcześniej odłączyć rurę przy katalizatorze - ułatwia "manewrowanie" całym wydechem).
Pierwszy zdjąć wieszak przy tłumiku końcowym i następnie pozostałe dwa. Wyciągnąć całą rurę. Teraz trzeba jeszcze zdjąć obejmę przy środkowym tłumiku, ale mogą pojawić się tu problemy. Jeżeli nie da się rozłączyć rur, co wystąpiło w moim przypadku, trzeba ordynarnie rozgiąć obejmę np. za pomocą dwóch śrubokrętów, a następnie wrócić jej pierwotny kształt (imadło, młotek...).
Przy zakładaniu nowego pamiętać o kilku rzeczach:
![]() |
![]() |
1. Łączenie rur - stąd zdejmujemy obejmę.
2. Ten wieszak najlepiej zdjąć najpierw.
3. Wieszak przed tłumikiem końcowym.
4. Wieszak przy tłumiku środkowym - z nim jest najtrudniej.
Jest to wkład filtrujący o podwyższonym przepływie, bardzo podobny do normalnego, suchego filtra. Z tą różnicą, że pod metalową siateczką, wkład nasączony jest specjalnym olejem. Nowy nadaje się do natychmiastowego montażu.
Nie wymienia się go po 15000 km. Dopiero po 50000 mil (81000 km), filtr należy wyjąć, wyczyścić (umyć w wodzie z płynem do mycia, spłukać dokładnie, pozostawić do wyschnięcia, a następnie dokładnie naoleić wkład za pomocą odpowiedniego preparatu) i ponownie zamontować. Montaż należy do bardzo prostych operacji. Wystarczy odpiąć dwa zatrzaski plastikowej obudowy filtra, wyjąć, a następnie włożyć wkład, zamknąć obudowę i po robocie.
Wygląda on mniej więcej tak:

Na pierwszy rzut oka (i tylko oka) wydaje się...Oj! będą kłopoty z sąsiadami...ale tylko do pierwszego rzutu ucha. Od razu ulga...nie jest wcale głośny (tzn. na pewno głośniejszy niż był, ale niewiele), barwa dźwięku wybacza wszystko, na wolnych obrotach - typowo sportowy - jakby pracował odrobinę nierówno, przy dodaniu gazu - soczysty bas - na zewnątrz, za autem efekt jest znakomity.
Teraz w środku: seryjny Sporting ma wg. mnie bardzo ładny "sound", ale trzeba go trochę wkręcić na obroty, żeby usłyszeć właśnie "to". Po modyfikacji, już przy małych obrotach słyszymy charakterystyczny dźwięk. Bardzo ładnie brzmi "zabawa pedałem gazu" jak również redukcja biegów z "międzygazem".
Przy spokojnej jeździe, pasażer, który bardzo nie lubi głośnych samochodów nie powinien narzekać. Ale łatwo przekonać go do zmiany środka lokomocji - wystarczy wprowadzić wskazówkę na skali obrotomierza w okolice liczby 50 i puścić gaz...
![]() |
![]() |