|
Zafascynowanie motoryzacją przybiera najróżniejsze formy. Jedni spędzają wolny czas przy swoim aucie, godzinami myjąc go i nabłyszczając. Inni próbują swych sił w sporcie, ścigając się w rajdach i wyścigach. Trzech studentów: Radosław Tusiński, Daniel Raczkiewicz i Jarosław Kowalik-Miklaszewski postanowiło niemal od podstaw odbudować starą, zniszczoną Warszawę. Samochód, do posiadania którego wzdychali niegdyś ich dziadkowie czy ojcowie. Czasów, gdy te modele na co dzień poruszały się po naszych drogach, nie pamięta z racji wieku nikt z całej trójki ...
- Kupiliśmy auto z ogłoszenia w gazecie mówi Daniel Pojechaliśmy do Kraśnika Lubelskiego, gdzie w Auto-Komisie uzyskaliśmy konkretny adres. Zajechaliśmy do pięknie położonej wsi, gdzie ze stodoły w jednym z gospodarstw wystawał tył szarej Warszawy. Szczególnie dziwne wrażenie robiły części chromowane, pomalowane czarnym biteksem. Okazało się jednak, że auto jest na chodzie. Motor zaskoczył od razu i dwieście kilometrów przejechaliśmy na kołach, choć był to styczeń i szalała akurat burza śnieżna. Na miejscu okazało się jednak, że samochód jest w fatalnym stanie technicznym. Karoseria była okropnie skorodowana, przez dziury w podłodze do wnętrza wlewała się woda. Tak naprawdę w dobrym stanie był jedynie dach i fragmenty podłogi. Rozebraliśmy wszystko na drobne części, następnie zaczęliśmy poszukiwania dobrych elementów: drzwi, błotników. Wykręciliśmy je z innego samochodu. Każda zdobyta część sprawiała nam wiele radości. Proszę zrozumieć nie mieliśmy wiele pieniędzy, a i zakup nie był przecież prosty. Na przykład na tylny, oryginalny chlapacz "polowaliśmy" aż trzy lata ... Doprowadzenie całości do takiego stanu, jaki jest obecnie, trwało 40 miesięcy. Trzeba było wyremontować silnik, gdyż okazało się, że pomiędzy tłokiem a cylindrem jest milimetr luzu ... Nie brakowało też sytuacji zabawnych. Podczas spawania okazało się na przykład, że wszystkie wgłębienia karoserii wypełnione są nie szpachlą, ale cyną. Po podgrzaniu zaczęła ona spływać ...
- Jest to Warszawa rocznik ...
- ... 1958. Pierwsza rejestracja nastąpiła w kwietniu tego roku. Numer fabryczny 33 tysiące świadczy, że nie jest to model najstarszy, ale i tak jeden z pierwszych, które jeżdżą po drogach.
- Bo my tym samochodem jeździmy dodaje Radek. Od maja byliśmy na dwóch zlotach starych samochodów, ale prawdziwą próbą dla naszego pojazdu były tegoroczne wakacje. Pojechaliśmy do Międzyzdrojów 610 km w jedną stronę, bez żadnej awarii. Podróż trwała dość długo oszczędzaliśmy auto, podróżowaliśmy 60 70 km na godzinę.
- Jak ludzie reagują na widok waszej Warszawy ?
- Generalnie nie ma osób, które nie zwróciłyby na nią uwagi. Ludzie mają do tego modelu wiele sentymentu. Pozdrawiają nas na trasie, przyglądają się, kiedy stoimy pod światłami albo gdzieś się zatrzymujemy. Rzuca się ona po prostu w oczy, nie tylko ze względu na oryginalny, różowy kolor. Podobnie jest z policją. Jesteśmy często kontrolowani, bo policjanci po prostu chcą obejrzeć nasz pojazd. Tylko sporadycznie zdarzają się przypadki, kiedy funkcjonariusze trochę złośliwie sprawdzają stan techniczny auta. Nie mają się jednak do czego przyczepić ... Zabawną sytuację przeżyliśmy, kiedy koło nas zatrzymał się mężczyzna jadący Mercedesem 600 i wcale nie złośliwie zapytał, ile musiałby dopłacić, abyśmy się chcieli z nim zamienić. Bo na takim robił kiedyś prawo jazdy i chętnie zakupiłby taki model ...
- Skąd się wzięła u was taka pasja ?
- Z telewizji. Oglądaliśmy program, w którym prezentowane były stare samochody. Początkowo myśleliśmy o BMW lub Mercedesie skrzydlaku. Doszliśmy jednak do wniosku, że nas po prostu nie stać na to finansowo. Zainteresowaliśmy się Warszawami. Początkowo nie mieliśmy szczęścia, wszystkie oglądane modele były w fatalnym stanie. Wreszcie ...
- Czy myślicie o nowym nabytku ?
- Tak. Może to będzie czarna Wołga ?
- Czym zajmujecie się prywatnie ?
- Ja Radek jestem studentem piątego roku Politechniki Warszawskiej, Wydział Inżynierii Lądowej, prowadzę też działalność gospodarczą. Daniel studiuje również na tej samej uczelni na trzecim roku Wydziału Transportu. Jarek uczy się na czwartym roku Uniwersytetu Warszawskiego na Wydziale Organizacji i Zarządzania, pracuje też w agencji reklamowej. Uczymy się i ... zbieramy pieniądze na realizowanie naszej pasji !!!
Artykuł z TELEMOZAJKI
|