Patrząc
na CRX można zadać sobie pytanie: to coupé czy
kabriolet? Bez względu na to czy dach jest złożony czy
nie stusześćdziesięciokonny silnik VTEC potrafi dostarczyć emocji.
Produkowana
obecnie Honda CRX dostępna jest na rynku od 1992 roku.
Poprzedni model to było coupé o twardo nastawionym
zawieszeniu ukierunkowane na sport. Nowy model otrzymał
nadwozie typu targa dające przytulność coupé lub
radość z jazdy kabrioletem. Nie mniej ważny jest
wzmocniony w porównaniu do "starego" CRX
silnik 1.6 VTEC.
Sto koni
z litra pojemności skokowej bez turbosprężarki to
bardzo dobry wynik, godny auta sportowego. Dało się go
uzyskać między innymi dzięki zmianie faz rozrządu (VTEC - Variable
Valve Timing and Lift Electronic Control). Inżynierowie Hondy zdecydowali się na
rozwiązanie polegające na dwustopniowej regulacji.
Silnik ma oczywiście cztery zawory na cylinder. Każda
para zaworów wylotowych i dolotowych wyposażona jest w
trzy (a nie jak w przypadku standardowego silnika dwie)
dźwigienki zaworowe. Podczas pracy na wolnych i
średnich obrotach pracują normalnie dwie skrajne
krzywki, a trzecia wykonuje ruch jałowy. Elektroniczny
moduł sterujący wysyła sygnał powodujący zblokowanie
środkowej krzywki z dwiema pozostałymi i od tego
momentu wszystkie zawory sterowane są krzywką o innej
charakterystyce. Uzyskuje się dzięki temu lepsze
dopasowanie czasów otwarcia zaworów i ich skok, co
skutkuje polepszeniem parametrów silnika.

Kierowcę
interesuje jednak bardziej zachowanie się samochodu na
drodze i awaryjność. Pierwsze zadanie Honda spełnia
dobrze, ale wbrew pozorom nie rewelacyjnie. Co prawda 8,2
s do 100 km/h i 210 km/h może robić wrażenie, ale
stary CRX (znacznie lżejszy) jeździł nieco lepiej! Dla
uzyskania odpowiednich osiągów utrzymywać należy
oczywiście wysokie obroty. Aby nabrać szacunku do
japońskiej techniki wystarczy wiedzieć, że maksymalna
moc uzyskiwana jest przy 7600, a maksymalny moment
obrotowy (150 Nm) przy 7000 obr/min.
Również
zawieszenie "nowego" CRX nie kroczy drogą
wyznaczoną przez poprzednika. Sportowa twardość
ustąpiła miejsca łagodności i większej dawce
komfortu. Niestety, pogorszyła się przez to
"miłość" CRX do zakrętów. Całe
zawieszenie jest niezależne - zastosowano w nim
podwójne wahacze poprzeczne i stabilizatory.

Warte
uwagi jest nadwozie samochodu. Modne okrągłości i
agresywna stylistyka pozwalają zadać szyku. Wewnątrz
samochodu centralny tunel zgrabnie łączy się z
tablicą rozdzielczą, nadając wnętrzu sportowy
charakter. Czytelność tablicy rozdzielczej jest bez
zarzutu. Fotele przednie są dobrze przygotowane do
ostrej jazdy. Tym razem zrezygnowano z umieszczenia
dodatkowych foteli z tyłu.
Zdejmowana
śrokowa część dachu wykonana jest z aluminium.
Dzięki temu waży nieco ponad 10 kg i można ją zdjąć
samodzielnie. W bagażniku przewidziano miejsce na dach -
problemem jest tylko zmniejszenie objętości z 300 do
256l. Jako jeden z dodatków występuje mechanizm
samoczynnego składania dachu. Ponieważ praktycznie
wszystkie egzemplarze jeżdżące w Polsce pochodzą z
importu prywatnego, nie są to najtańsze wersje i
spotkanie takiego dachu nie jest abstrakcją. Jest
jeszcze jedna wada - po złożeniu dachu bagażnik ma
już iście sportową pojemność - 140l.

Co ciekawe,
eksploatacja Hondy CRX wcale nie musi być droga.
Stosunkowo proste rozwiązania zastosowane do zmiany faz
rozrządu skutkują sporą wytrzymałością. Nie jest
tych aut w Polsce zbyt wiele, ale jak na razie w
serwisach nie zanotowano awarii silników. A przyznać
trzeba, że są one często dość mocno obciążane.
Problem pojawić się może, gdy nadejdzie moment
płacenia za części zamienne. Błotnik przedni kosztuje
800 PLN, a zderzak przedni - bagatela! - sporo ponad 2000
PLN. Elementy eksploatacyjne są w bardziej
"normalnych" cenach. Klocki hamulcowe kosztują
np: 300-400 PLN. Niezbyt pocieszające jest to, że
praktycznie nic nie jest dostępne od razu. Ponoć czas
oczekiwania trwa tydzień. Ze względu na małą
popularność lepiej nie liczyć za bardzo na kupno
tanich zamienników, poza tym przy tym poziomie techniki
lepiej trzymać się wyłącznie materiałów
oryginalnych.
Na podstawie "Auto-Świat" Nr
32/98.
(C) Dream Team
|