Konstrukcję
NSX
Honda zaczęła od arkusza czystego
papieru, zdecydowana rozwiązać każdy problem związany
z budową doskonałego samochodu sportowego. Wynik - to
superauto z silnikiem centralnym o mocy 204 kW i napędem
na tylne koła, osiągające 260 km/h.
Skąd ta
nazwa?
Wywodzi się od słów: "New sportscar -
experimental" ("Nowy eksperymentalny samochód
sportowy"). I to było wszystko, gdy w 1984 r.,
rozpoczęto prace nad tym projektem. Honda NSX, może
mieć osiągi, układ mechaniczny i niektóre cechy
zewnętrzne samochodu Ferrari, ale jest to nowy rodzaj
superwozu sportowego. Postanowiono, że musi on być
równie łatwy w prowadzeniu jak każde inne auto tej
klasy.
NSX
konstruował świetny inż. Nabuhito Kawamoto, który
kierował Działem Badawczo-Rozwojowym firmy, a potem
został prezesem Honda Motor Company.

Dział
Badawczo-Rozwojowy Hondy prowadził studia nad
superwozami od początku lat 80. Kawamoto wspomina:
"Badaliśmy najlepsze auta sportowe świata i
stwierdziliśmy, że często nie należały do łatwych w
prowadzeniu - były dobre dla wyczynowego kierowcy na
torze wyścigowym, ale trudne do jazdy w mieście.
Pomyśleliśmy, że gdyby dobre właściwości przy
szybkiej jeździe połączyć z łatwością ich
prowadzenia, to wzrosłaby liczba amatorów ich kupna.
Jest to naprawdę nowe spojrzenie na samochody
sportowe".
Model NSX
miał wykazać wysokie możliwości techniczne Hondy,
stanowiąc reklamę dla marki Acura reprezentującej
Hondę na rynku amerykańskim dla bogatej klienteli i
ugruntować renomę firmy zapoczątkowaną na wyścigach
GP z zespołami Williamsa i McLarena.

Miał to
być samochód
z silnikiem centralnym napędzającym tylne koła,
choćby ze względu na związki z wyścigami. Fachowcy
oczekiwali dużego silnika V10 jak dla F1, ale Kawamoto
odrzucił tę myśl. Sprzeciwił się też wprowadzeniu
napędu na 4 koła lub układu 4 kół kierowanych,
stosowanych w Hondzie Prelude. Jeśli NSX miał
być łatwy do prowadzania, powinien być zwarty i lekki.
"Najważniejszy jest stosunek mocy do masy",
podkreśla "-zatem zbudowaliśmy ten samochód
prawie całkowicie z aluminium".
Przy
dostatecznie
lekkiej budowie, do wymaganych osiągów wystarczyłby
6-cylindrowy silnik wolnossący. Kawamoto mówi:
"Gdybyśmy zrobili konstrukcję stalową,
potrzebowalibyśmy silnika 12-cyl. i wyszedłby z tego
Ferrari Testarossa! A to już nie nasz rynek..."

W żadnym
seryjnym samochodzie nie stosowano tak wiele aluminium.
Dział Badań Hondy opracował nawet specjalne stopy
aluminiowe. Poszczególne części nadwozia wykonano z
blach z rozmaitych stopów i o różnych grubościach.
Potrzebne były nowe metody tłoczenia i zgrzewania
aluminium oraz uzyskiwania dobrej jakości powłok
lakierniczych, gdyż zwykła powierzchnia aluminium jest
bardziej chropowata od stali.
W efekcie
powstała bardzo sztywna skorupa o masie zaledwie 210 kg
- o 40% mniej niż konwencjonalne nadwozie stalowe.
Jedynym stalowym elementem konstrukcji jest rura,
przebiegająca przez całą szerokość samochodu pod
tablicą rozdzielczą. Większość elementów podwozia
też wykonano z aluminium. Zawieszenie na wahaczach
podwójnych, w zasadzie takie jak w Formule 1, mocuje
się do przedniej i tylnej dodatkowej ramy. Poza
sprężynami, składa się ono wyłącznie z odlewów,
odkuwek i wytłoczek ze stopów lekkich. Koła kute z
aluminium są o 6kg lżejsze od kompletu kół
odlewanych. Stalowe są tylko tarcze i zaciskacze
hamulcowe, ze względu na rozpraszanie ciepła.

Silnik
musiał być lekki i zwarty. Najpierw była to odmiana
jednostki V6 z Hondy Legend i Rovera 800. Wprawdzie Honda
skonstruowała najmocniejszy silnik F1 z
turbodoładowaniem, ale nigdy nie była za
turbosprężarkami w swych wozach użytkowych. Chciała,
aby NSX miał dużą moc i moment obrotowy i żeby
natychmiast reagowała na pedał przyspieszania, a to
ostatnie jest dla silnika turbo bardzo trudne do
uzyskania. Tradycyjny 3-litrowy silnik V6, nawet taki jak
opracowany dla NSX, z 4 wałkami rozrządu, 24 zaworami i
tytanowymi korbowodami typu F1, nie dawałby żądanej
mocy bez szkody dla przebiegu momentu obrotowego.
Odpowiedzią były zmienne czasy otwarcia zaworów - w
języku Hondy układ VTEC.
Dzięki
układowi VTEC,
nie stosowanemu w pierwszych prototypach, silnik
osiągał 204 kW i samoczynnie zmieniał
charakterystykę, dając maksymalną moc na wysokich
obrotach i cudowną łatwość manewrowania przy małych
prędkościach.

Silnik
V6
jest dość krótki, aby dać się ustawić poprzecznie,
równolegle do skrzyni biegów, jak to bywa w samochodach
z przednim napędem. Pamiętając, że NSX mógłby
znaleźć nabywców (USA) jako samochód dla
przyjemności, przygotowano 4-biegową skrzynię
automatyczną i wspomaganie kierownicy. Aby uniknąć
długich przewodów od napędzanej od silnika pompy
układu wspomagania kierownicy, wynaleziono nowy
elektryczny układ wspomagania z silnikiem otaczającym
zębatkowy mechanizm kierowniczy, oszczędzający miejsce
i masę.
Dla
bezpieczeństwa,
wszystkie NSX-y mają 4-kanałowy elektroniczny układ
przeciwblokujący hamulców i układ regulacji siły
napędowej (TCS), wykorzystujący te same czujniki przy
kołach do kontroli i ograniczenia poślizgu kół; gdy
kierowca chce ćwiczyć poślizgi kontrolowane, układ
TCS można wyłączyć.

Niektóre
samochody
z silnikiem centralnym mogą być trudne do prowadzenia
na granicy przyczepności kół do jezdni. Nie dotyczy to
NSX, a to dzięki dobremu dynamicznemu rozłożeniu mas,
w wyniku dużego rozstawu osi i starannego rozmieszczenia
elementów.
Duży
rozstaw
osi (2530 mm) przyjęto też dla wygody pasażerów. We
wnętrzu NSX, wyłożonym czarną skórą, widać więcej
solidności niż luksusu, choć kolumna kierownicy ma
regulowaną długość i kąt nachylenia, a fotele
wyposażono w 4-kierunkową regulację położenia ze
wspomaganiem. Przyrządy o odczycie analogowym są duże
i czytelne, a wbudowany układ radio-magnetofonowy hi-fi
opracowano specjalnie wraz z amerykańską firma Bose.

Wnętrze
dwumiejscowej kabiny o dużych szybach może się mocno
nagrzewać, zatem wyposażono je w automatyczną
klimatyzację. Honda przyznaje, że stylizacja NSX nie
jest tak uderzająca jak Ferrari, ale dobra widoczność
jest znacznie ważniejsza. "Ferrari może mieć
lepszy wygląd" - powiada Kawamoto, "ale za to
NSX ma lepszą widoczność, obszerniejsze wnętrze i
mieści więcej bagażu. To po prostu inny rodzaj
samochodu".
I
rzeczywiście,
z prędkością maksymalną 261 km/h i z przyspieszeniem
od 0 do 100 km/h w 5,2 s oraz od 0 do 160 km w 13,5 s,
NSX jest nieco szybszy od Ferrari 348. W odróżnieniu od Ferrari 348, ma on koło zapasowe
(specjalne, o zmniejszonych wymiarach, umieszczone z
przodu), a w tylnym bagażniku można schować zwykłe
koło z przebitą oponą.

NSX
jest pierwszym superwozem z silnikiem centralnym
wytwarzanym przez dużą firmę samochodową. Jego
produkcja jest mała, ale i tak dwukrotnie przewyższa
Ferrari.
W swoim
Ośrodku Technicznym Tochigi, na północ od Tokio, firma
Honda założyła specjalną
fabrykę NSX, gdzie doborowa 240-osobowa załoga montuje
samochody na linii produkcyjnej, na której od robotów
ważniejszy jest człowiek. Zakład, produkujący
samochody od września 1990 r., miał wytwarzać do 25
wozów dziennie, czyli 6000 rocznie, ale popyt od razu
znacznie przekroczył oczekiwania i zatrudniono już
dalsze 80 osób, aby podnieść roczną produkcję do
7800 sztuk.

NSX,
kosztujący w Wielkiej Brytanii 52.000 funtów (55.000 z
przekładnią automatyczną), to najdroższy sprzedawany
kiedykolwiek samochód japoński.
Na podstawie encyklopedii
"SuperAuta" wydanej przez Polską Oficynę
Wydawniczą "BGW".
(C) Dream Team
|