










 |

CYNK JAK ZŁOTO
25 sierpnia 1997 r.
Informację
o kryminaliście lub przestępstwie można sprzedać.
Działa już pierwszy w kraju telefon, pod którym płaci
się za "cynk".
Do Komendy Wojewódzkiej Policji w
Radomiu można zadzwonić z informacją o sprawcy lub
okolicznościach przestępstwa. Jeśli nasze dane
przyczynią się do zatrzymania złoczyńcy, możemy
liczyć na nagrodę w gotówce. Pula wynosząca 6 tys.
zł powstała dzięki zrzutce prezydenta miasta i
wojewody.
- Przypomnijmy, że o zaistniałym
przestępstwie czy odnalezieniu zwłok obywatel ma
obowiązek powiadomić policję dzwoniąc pod numer 997 -
zaznacza policjant z Radomia. Według ogólnopolskich
badań, 35 procent informacji uzyskiwanych przez policję
pochodzi z tzw. źródeł społecznych. Reszta to efekt
"pracy na śladach", przesłuchiwania
świadków czy podejrzanych.. Mieszkańcy miasta i
województwa dzwonią głównie z informacjami
dotyczącymi najbliższego otoczenia.
- "Ci z przeciwka to
złodzieje" - zapewnia głos w słuchawce -
"Nie ma ich całe noce, a rano wracają z
łupem".
- Pojechaliśmy i rzeczywiście -
wspomina rzecznik prasowy KWP w Radomiu, podkomisarz
Tadeusz Kaczmarek. - Inny sygnał pochodził z zabitej
dechami wsi, gdzie w zaroślach przerabiali tablice
rejestracyjne kradzionych wozów. sami nigdy byśmy na to
nie trafili.
- Nie chcę pieniędzy. Cieszę
się, jeśli pomogłem wsadzić łobuza - zapewniał
starszy pan. Wielu jednak dzwoni z nadzieją na zysk.
Nawet ze Szczecina i znad wschodniej granicy. W Komendzie
Głównej Policji sprawę traktują jako eksperyment.
Jeśli się powiedzie w Radomskiem, będzie promowany w
innych regionach.
Informatorzy zwykle obawiają się
podać swoje dane. Przyznany zostaje im wówczas tajny
kod składający się z dwóch części. Pierwszą,
niczym hasło, ogłasza się publicznie, aby zawiadomić
informatora o wypłacie bez naruszania jego
anonimowości. Z drugą częścią kodu, jak z odzewem,
trzeba zgłosić się po gotówkę. - W kasie nikt nie
będzie wymagał zdjęcia ciemnych okularów -
zapewniają żartem policjanci z Radomia. - A w wypadku
podania konta obowiązuje przecież tajemnica bankowa.
Radomscy policjanci planują
ogłaszanie "tematów tygodnia" i
"motywów miesiąca". Współpracują z radiem
i lokalną prasą.
- Skupiamy się na kradzieżach
samochodów i napadach młodocianych gangów na samotne
kobiety. Tylko w jeden poniedziałek udało się uzyskać
12 cennych informacji - twierdzi podkomisarz Kaczmarek. -
Skuteczność systemu i nagroda wyzwala energię
społeczną, a gwarancja anonimowości tłumi strach.
Policjanci z innych regionów z
rezerwą podchodzą do radomskiego eksperymentu. W
Komendzie Wojewódzkiej Policji w Katowicach panuje
przekonanie, że "ludzie wolą pisać", a
rozmawiając przez telefon nie czują się bezpieczni.
(...)
- Policyjny telefon zaufania, jak
pokazała praktyka, jest potrzebny. Motywy, jakimi
kierują się dzwoniący na ten numer, są bardzo
różne. Zemsta, chęć pomocy. Ale nie finansowe.
Płacenie za uzyskane w ten sposób informacje uważam za
zbędne - twierdzi oficer Policji Komendy Wojewódzkiej w
Częstochowie. - Nie widzę technicznych możliwości,
jak można to zrobić.
- U nas nie ma takiego funduszu,
ale nie oznacza to, że nie mamy w ogóle możliwości
gratyfikacji informatorów - twierdzi rzecznik prasowy
KWP w Bielsku-Białej, Barbara Kocurek. - Nie oszukujmy
się, policja na całym świecie korzysta z tego rodzaju
usług. My płacimy informatorom na ogólnych zasadach
przyjętych w policji.
Oskar Filipowicz
|