










 |

Złodziej wpadnie przez telefon
4 listopada 1997
Wioska
gdzieś w Radomskiem, pod lasem, do której nawet
listonosz rzadko zagląda. Polna droga. Mechanik z
cechownikiem w ręku dłubie przy samochodzie. Dwa puste
auta stoją na poboczu. Podjeżdża kolejne. Wychodzi
młody mężczyzna. Po krótkiej rozmowie podnosi maskę,
wskazuje na silnik, podwozie. Zabierają się do pracy.
Nagle okrzyk: - Stój, policja! Biało-niebieskie
radiowozy otaczają teren. Przestępcy wpadli przez
telefon.
Strach pokonany
pieniędzmi
Komenda Wojewódzka Policji w Radomiu.
Budynek imponujących rozmiarów, a w nim - pokoik
naczelnika inspektoratu. Tuż przy jego biurku, na
stoliku pod oknem kremowy telefon i automatyczna
sekretarka starego typu. Gdyby nie przekazana przez niego
wiadomość od informatora, gang złodziei samochodów
nadal działałby bezkarnie.
Komenda w Radomiu jako pierwsza w Polsce
wprowadziła w sierpniu tego roku amerykański system
Crime Stoppers. Wymyślił go w roku 1976 Greg MacAleese,
szeregowy policjant z wydziału prewencji ze stanu Nowy
Meksyk. Polega on na tym, że osoby, których informacje
przyczynią się do wykrycia przestępstwa lub ujęcia
sprawców, otrzymują nagrodę. Cały czas przy tym
pozostają anonimowe, bowiem pieniądze wpływają na ich
konto, a banki obowiązuje tajemnica.
- Ludzie niechętnie pomagają policji.
Powstrzymuje ich przed tym strach i niechęć do
angażowania się - mówi podkomisarz Tadeusz Kaczmarek,
rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu. -
System Crime Stoppers udowodnił, że lęk można
pokonać poprzez anonimowość, a apatię - fundując
ludziom nagrody.
Stop dla przestępcy
Jedna z ulic w Stanach Zjednoczonych, samo
południe. Brodaty mężczyzna w kapeluszu z wielkim
rondem mierzy w przechodniów... palcem. - Ty!
Potrzebujemy cię! Jeśli coś usłyszysz lub zobaczysz,
nie ignoruj tego! Powiedz stop przestępcom! - grzmi
brodacz z jaskrawego plakatu, zaglądając każdemu
głęboko w oczy. Skutecznie, ponieważ dzięki Crime
Stoppers tylko do roku 1990 rozwikłano ponad 240
tysięcy spraw, odzyskano mienie o łącznej wartości
prawie 1.5 mld dolarów.
W USA działa około 1100 środowisk Crime
Stoppers.
- Ten system może istnieć wyłącznie
dzięki współpracy mediów, władz lokalnych i policji.
Im więcej się będzie o nim mówiło w prasie, radiu i
telewizji, tym prędzej przestępca przestanie czuć się
bezpieczny - podkreśla podkomisarz Kaczmarek.
Niezbędna jest pomoc sponsorów, którzy
sfinansują nagrody. Prezydent Radomia obiecał dać 5
tysięcy, a wojewoda dołożyć tysiąc złotych na rzecz
anonimowych informatorów. Informacje nie są traktowane
na zasadzie towaru. Nie ma cennika, w którym byłoby
określone, ile kosztuje pomoc w złapaniu złodzieja
samochodów, a ile gwałciciela. Każdy przypadek
rozpatrywany jest indywidualnie prze sponsorów. Na
przykład władzom miasta zależy, aby jak najprędzej
ukarać ulicznych złodziei damskich torebek i wandali
niszczących wiaty na przystankach. Od momentu
wprowadzenia Crime Stoppers jeszcze nikomu nie wypłacono
pieniędzy. Wielu informatorów ich zresztą nie chce. W
USA pieniądze są wypłacane z okienka w banku.
Wystarczy tylko podać swój numer kodowy.
Zemsta za
niewierność
"Dzień dobry. Mam na imię Krzysztof.
Wiem, gdzie jest kradziony samochód". "Dzień
dobry. Jestem z Radomia. Widziałam jak pobito młodą
dziewczynę". "Witam. Nie chcę pieniędzy.
Sprawdźcie garaż przy ulicy..., pełno tam kradzionych
rzeczy". Trzask odkładanej słuchawki. Kolejne
elementy układanki pod nazwą przestępstwo do
sprawdzenia. Tylko w ciągu jednego miesiąca 50
informacji (telefonów było znacznie więcej)
przyczyniło się do wykrycia przestępstwa, wykrycia
sprawców oraz wszczęcia postępowania.
Telefon dostępny jest przez całą dobę.
Jedni wolą nagrywać się na sekretarkę, inni
rozmawiać z policjantem. Niektórzy umawiają się na
spotkanie i informacje składają bezpośrednio po
przyjściu na komendę.
- Z reguły ludzie, którzy do nas dzwonią,
mówią krótko i zdecydowanie. O tym co, gdzie i kiedy
widzieli. Dzielą się z nami także swoimi
spostrzeżeniami. Okazuje się, na co mamy wiele
dowodów, że niewinne obawy sąsiadów o tym, że za
płotem dzieje się coś złego, po sprawdzeniu wcale nie
muszą być bezpodstawne - podkreśla naczelnik
inspektoratu, dyżurujący przy kremowym telefonie.
Ostatnio większość informatorów stanowią
mężczyźni. Ale policji chętnie pomagają także
porzucone narzeczone przestępców. Informacje o
wyczynach ich byłych sympatii są zemstą za
niewierność.
- Przez trzy lata działał u nas w komendzie
zwykły telefon zaufania. Zdarzało się, że, oprócz
przekazywania konkretnych informacji, ludzie dzwonili po
porady prawne i życiowe. Matka nie radziła sobie z
córką albo synem narkomanem, ktoś miał trudności z
podziałem majątku - mówi policjant.
Ślad po bandytach
Opuszczony stadion w Radomiu. Popołudnie.
14-letni chłopiec wracał ze szkoły, kiedy nagle
został zaatakowany przez kilku nastolatków. Nie miał
szans. Bandyci skatowali go na śmierć. Na odchodnym
zabrali... buty. Ślad po zabójcach zaginął. Gdyby nie
wiadomość od informatora, prawdopodobnie nadal
chodziliby bezkarnie po ulicach.
- Dzięki systemowi Crime Stoppers szybciej
można uruchomić apel: "Mamy pieniądze. Jeżeli
coś widzieliście, dzwońcie" - podkreśla
podkomisarz Kaczmarek. - Przestępca w żadnym kraju nie
powinien czuć się bezpiecznie. Cokolwiek by zrobił,
musi czuć na sobie spojrzenia innych ludzi.
W polskiej tradycji anonimowe informowanie
kojarzy się wyjątkowo negatywnie. Dla wielu znaczy to
samo, co kablowanie czy donoszenie. Nie ma nic głupszego
niż rozczulanie się nad ludźmi, którzy nie
posługują się żadną etyką. A bandyci nie mają jej
z całą pewnością.
Radomski telefon dla informatorów:
kierunkowy 0-48, 45-25-25.
Beata Rayzacher
|