Bajka o grzybach - odcinek 6.


              ___..._      
         _,--'       "`-.
       ,'.  .            \
     ,/:. .     .       .'
     |;..  .      _..--' 
     `--:...-,-'""\     
             |:.  `.    
             l;.   l    
             `|:.   |   
              |:.   `., 
             .l;.    j, ,
          `. \`;:.   //,/
           .\\)`;,|\'/(  
            ` `itz `(,   
Po zakończeniu krótkiego, acz początkowo pełnego napięcia spotkania ze smokiem książę uznał, że przyda mu się odrobina odpoczynku, odprężenia, uspokojenia oddechu, zmycia kropli potu z twarzy. A że usłyszał właśnie z daleka stłumiony szum wodospadu podążył za owym odgłosem, gdyż odrobina wodnej tafli na pewno będzie sprzyjającym atutem w walce ze znużeniem i stresem. Spośród drzew wyłoniło się śliczne małe, lecz głębokie jeziorko, do którego woda wpadała głośnym wodospadem, wydostawała się zaś powolnym i cichym strumieniem. Książę napełnił manierki wodą, wyjął z tobołków trochę jadła i zdjąwszy buty rozkoszował się chłodem opływającym jego zmęczone stopy. Nie dane mu jednak było zażywać zbyt długiego odpoczynku, gdyż nagle w jego stronę nadleciała spora ilość wytryśniętej z jeziorka wody. Książę zachłysnął się, zakaszlał, potem otarł oczy ze spływających strug, na całkiem przemoczone ubranie niewiele jednak mógł poradzić. Kiedy woda wypłynęła z jego uszu, usłyszał cichy chichot, a kiedy mgła przestała przesłaniać mu wzrok zobaczył wreszcie przyczynę tej nieoczekiwanej kąpieli. Zobaczył najpierw dziewczęcą głowę z włosami o niespotykanym często zielonym odcieniu, niżej zaś pozostałe atrybuty charakteryzujące typową syrenę, czyli wesoły uśmiech goszczący zazwyczaj na ich twarzach, bujne niczym nie osłonięte piersi, których widok wprawił księcia w małe zakłopotanie i rybi ogon pluskający obok.
- Gdybyś miał taki ładny ogon jak stopy, a ja nie znalazła już wcześniej trytona do pary, pewnie próbowałabym cię tu zatrzymać na dłużej piękny! Ale skoro tak nie jest, to przynajmniej opowiedz mi jakąś ciekawa historyjkę.
W tym momencie syrena znikła pod powierzchnią, na której pojawiło się trochę bąbelków powietrza, za chwilę zakotłowało się i na powierzchnię wypłynęły dwie głowy z zielonymi włosami. Książę domyślił się, że druga należała do trytona, partnera syrenki. Ów znał już chyba dobrze niefrasobliwy stosunek syren do życia, gdyż zaraz rozejrzał się, co też ona ostatnio zbroiła. Kiedy zobaczył stojącego nad brzegiem młodzieńca, wyglądającego, jakby próbował się kąpać w ubraniu, już wiedział.
- Popatrz co zrobiłaś, Nimue, przecież nie każdy lubi kąpiele tak, jak my!
- Ojej, to miał być tylko taki żart!
- Właściwie to lubię kąpiele, ale wolę sam decydować, kiedy chcę ich zażyć. Teraz będę musiał wysuszyć ubranie, a nie planowałem tak długiego odpoczynku
- A opowiesz mi historie, jak już będę grzeczna? Opowiesz? Opowiesz? Miko ma wiele zalet, ale niestety jest raczej mało rozmowny.
- Dobrze już dobrze, opowiem, tylko może najpierw musze się trochę wysuszyć.

Książę zzuł przemoczony strój i rozłożył swój przyodziewek na trawie, w bieliźnie (albowiem nie był tak pozbawiony konwenansów, jak wodne stworzenia) poczuł chłód, mimo że jeszcze przed kilkoma chwilami dzień wydawał mu się tak ciepły. Tryton, może małomówny, lecz z pewnością rozsądny w międzyczasie przypłynął ze kilkoma wiązkami suchej trzciny, którą ułożył w stos obok jeziora. Książę wyciągnął z torby krzesiwo i hubkę, na całe szczęście nie przemoczone, więc nie miał problemów z rozpaleniem małego ogniska. Kiedy zapłonął ogień zjawiła się również Nimue z garścią ślimaków i para małych pstrągów. W czasie gdy się piekły, książę uznawszy, ze syrena była już wystarczająco grzeczna zaczął opowiadać historie: o dziewczynce z zapałkami, o złotej śrubce, o motylkach. Przerywał tylko od czasu do czasu, aby przegryźć trochę rybki lub zakąsić mięczakiem. Syrenka patrzyła nań zasłuchana i tylko oczy jej błyszczały z przejęcia. Minęło kilka godzin, nim wreszcie książę przyznał, że nie pamięta już więcej żadnej opowieści. Ubrał się i już chciał odejść, ale syrenka jeszcze go zatrzymała mówiąc:
- To może opowiesz o sobie, kim jesteś, skąd się tu wziąłeś, dokąd zmierzasz
Książę opowiedział więc o grzybowym konkursie, o swych kolejnych przygodach w trakcie ich wyszukiwania, o wilkach, szalonych krasnoludach, o smoku. Był trochę zawstydzony, gdyż nie chciał się wcale przechwalać swymi osiągnięciami, ale dla syrenki wszystko, co opowiadał było piękne i wspaniale. Na końcu wspomniał oczywiście, jak to chciał się zrelaksować nad tym jeziorem, a gwałtowny żart syreny bardzo mu w tym przeszkodził. Kiedy ponownie zbierał się do odjazdu, usłyszał wołanie trytona, który zniknął gdzieś w połowie ostatniej opowieści. Teraz wrócił trzymając nad głową ociekający woda podgrzybek. Książę był zdziwiony, gdyż grzyby co prawda lubią wilgotne miejsca, ale nie aż tak wilgotne, jak dno jeziora.
- Ten rósł w podwodnej grocie. Jest już za duży i za twardy, by nadawał się do jedzenia, a tobie księciu pewnie się przyda. Przyjmij to jako wynagrodzenie za piękne opowieści i zadośćuczynienie za żarty Nimue.
Ta zaś już chyba znów przestawała być grzeczna, gdyż prysła na trytona strugę wody. Książę podniósł prezent i oddalił się spiesznie, by nie stać się ofiarą zabawy między syrenką a trytonem, która przybierała coraz większe i bardziej mokre natężenie.

A co było wcześniej? A co było później?
Copyright © 1998 by Leszek Kaszubowski
Ostatnia modyfikacja: 1999-08-01