Bajka o grzybach - odcinek 13.


              ___..._      
         _,--'       "`-.
       ,'.  .            \
     ,/:. .     .       .'
     |;..  .      _..--' 
     `--:...-,-'""\     
             |:.  `.    
             l;.   l    
             `|:.   |   
              |:.   `., 
             .l;.    j, ,
          `. \`;:.   //,/
           .\\)`;,|\'/(  
            ` `itz `(,   
Droga była dalej dość skalista, tak więc utrata gwoździa w podkowie, która w innym wypadku nie miałaby żadnego znaczenia szybko doprowadziła do większej straty. Okolica nadal nie była zbyt ciekawa, toteż książę od razu zauważył, ze jego rumak stracił nagle równy rytm. Książę stanął zaraz i przyjrzał mu się dokładnie. Koń księcia był raczej inteligentny, więc sam podniósł nogę wskazując na źrodło problemu. No tak, jazda bez podkowy prędzej czy później skończyłaby się okuleniem, wiec trzeba rozwiązać tą sytuację jak najszybciej. Ale gdzie w takiej głuszy znaleźć kuźnię. Książę zsiadł z konia i prowadząc go powoli za sobą rozglądał się wokoło żywiąc wątłą nadzieję na takie zdarzenie. Ale że było to w bajce więc zaraz ujrzał dym wydobywający się z jaskini przy drodze. W jaskini owej znajdowała się dobrze wyposażona kuźnia wraz z obsługa. Obsługę tą stanowiły gnomy, z których jeden pełnił niewątpliwie rolę mistrza kowalskiego, gdyż zaraz zagonił do roboty pozostałych i książę nie zdążył nawet wypić ciepłego soku z malin i zjeść chrupkiego ciasta, którym został poczęstowany, a jego rumak znów posiadał pełen komplet podków. Kiedy usłyszał cenę za ową usługę: - dwie sztuki srebra za podkowę, jedna za podkucie konia, i jeszcze cztery szelągi za ciasto i sok odrobinę się skonfudował, ale wysupłał żądaną kwotę z sakiewki, przecież nie będzie szukał tańszej kuźni. Nie chciał zostawać tam dłużej, żeby jeszcze nie być zmuszonym do płacenia za wydeptaną ziemię. Ale kiedy gnom zauważył wypchane juki, z których widać było wystające grzyby ożywił się i zrobił się nagle bardzo uprzejmy dla księcia. Szybko okazało się, że daleki kuzyn gnoma to krasnolud, który sprzedał księciu dość okazyjnie egzemplarz kani, wiec na wieść o tym on sam zaczął przeszukiwać okoliczne lasy w poszukiwaniu jakiegoś odpowiedniego egzemplarza na wymianę. Zaraz też znowu zaczęły się targi. Książę mimo, iż zaprawiony już trochę w tej dziedzinie nie zdołał dorównać gnomowi, wiec w końcu wyjechał stamtąd ze sporym okazem prawdziwka, za który oddał mniejsze okazy grzybów, które gnom umyślił sprzedać innym konkurentom do ręki królewny, oraz bez brylantowych kości, które wygrał od smoka. Książę oddalając się od jaskini gnomów przyrzekł sobie w duchu, że nie będzie już więcej targował się takimi osobnikami, gdyż kosztuje go to zdecydowanie zbyt wiele nerwów, a tylko fartem jak dotąd nie wymienił czegoś bardziej dla niego istotnego.
A co było wcześniej? A co było później?
Copyright (c) 1999 by Leszek Kaszubowski


Ostatnia modyfikacja: 1999-08-13