Bajka o grzybach - odcinek 16.

Nadejszła wiekopomna chwila. Oto wreszcie spotkanie, do którego musiało kiedyś dojść w tej bajce. Cichajcie teraz i posłuchajcie mego smętnego bajania, bo nie będę dwa razy powtarzał.

              ___..._      
         _,--'       "`-.
       ,'.  .            \
     ,/:. .     .       .'
     |;..  .      _..--' 
     `--:...-,-'""\     
             |:.  `.    
             l;.   l    
             `|:.   |   
              |:.   `., 
             .l;.    j, ,
          `. \`;:.   //,/
           .\\)`;,|\'/(  
            ` `itz `(,   
Poranek był piękny, więc oczywiście książę podziwiał po drodze widoki zapominając o takich drobiazgach, jak dostarczanie organizmowi jakiegoś paliwa w postaci jedzenia. Kiedy wreszcie dotarł do najbliższej górskiej wioski znużony przeciągającą się nadmiernie podróżą, zatrzymał się w przydrożnej karczmie o wdzięcznej nazwie "Piekiełko", aby się nieco posilić przed dalszą drogą i przy okazji zasięgnąć języka w sprawie grzybów. Po wypiciu kilku kufli sprzedawanego tu napoju zdecydowanie nie zasługującego na szlachetną nazwę piwo książę poczuł jak jego głowa robi się coraz cięższa, a blat stołu przybliża się coraz bardziej do jego nosa. I wtedy właśnie usłyszał zgrabny chórek zamawiający basem trzy duże piwa. Natychmiast poderwał się na równe nogi, przy czym musiał odrobinę podeprzeć się o stół, i nieco mętnym wzrokiem potoczył po sali. Przy barze stał sobie spokojnie trójgłowy smok całkowicie nieświadomy obecności księcia. Ten widok błyskawicznie otrzeźwił księcia, pamiętając poprzednie spotkanie ze smokiem chciał dyskretnie ulotnić się z gospody. Jednak widząc kilka niewiast wraz z dziećmi i paru staruszków w pobliżu smoka uznał, że musi stawić opór tej bestii. Kiedy sięgał powoli po miecz zastanowił się jednak chwilę na widocznym u pozostałych brakiem obawy przed smokiem. Dzieci wdrapywały mu się na skrzydła i próbowały bujać na ogonie, kobiety żartowały sobie z jedną z głów, a jakiś osiłek klepnął smoka znienacka a serdecznie po plecach, aż ten wychlapał trochę piwa na bar.
- Cześć Dezyderek, Co porabiasz? Wciąż szukasz swojej trójgłowej lubej czy już się przerzuciłeś na żabki? - usłyszał książę donośny głos.
Smok prowadząc równocześnie trzy rozmowy rozejrzał się po sali w poszukiwaniu wolnego miejsca. Książę skurczył się w sobie, kiedy okazało się, że jedyne takowe znajduje się przy jego stole. Smok podszedł bliżej, zapytał: - Czy można? i nie czekając na odpowiedź usadowił się na ławie naprzeciw księcia. Książę trochę oszołomiony wpatrywał się w smoka bez słowa, co nie uszło uwagi tego ostatniego.
- Przepraszam, chyba się nie przedstawiłem, rzadko miewamy tu gości, więc zapominam czasami, że nie wszyscy mnie jeszcze znają. Dezyderiusz jestem, smok jak widać. Trójgłowy niestety, też to widać, co znacząco utrudnia mi znalezienie sobie kogoś do pary. Pewnie nie widziałeś nigdy trójgłowego smoka? Jestem chyba jedynym takim egzemplarzem w tym królestwie i okolicy. Ludziom to nie sprawia różnicy, ale smoczkom ...
Tu smok westchnął ciężko, co spowodowało zdmuchnięcie piany z piwa w połowie sali i głośne, acz przyjacielskie protesty ze wszystkich stron.
- Prawdę mówiąc, jesteś dopiero drugim smokiem, którego spotkałem, ale ponieważ tamten również był trójgłowy sądziłem, że jest to normą dla wszystkich smoków.
- Spotkałeś trójgłowego smoka? Gdzie? Kiedy? Jak wyglądał? Gospodarzu dajcie nam tu piwa, bo nasz gość ma już pusty kufel.

Książę pokrzepiony kolejnymi łykami zaczął opowiadać Dezyderiuszowi o swym spotkaniu z trójgłowym smokiem, lekko tylko ubarwiając całą historię.

A co było wcześniej? A co było później?
Copyright (c) 1999 by Leszek Kaszubowski


Ostatnia modyfikacja: 1999-08-28