Bajka o grzybach - odcinek 18.


              ___..._      
         _,--'       "`-.
       ,'.  .            \
     ,/:. .     .       .'
     |;..  .      _..--' 
     `--:...-,-'""\     
             |:.  `.    
             l;.   l    
             `|:.   |   
              |:.   `., 
             .l;.    j, ,
          `. \`;:.   //,/
           .\\)`;,|\'/(  
            ` `itz `(,   
Dalsza droga wiodła księcia przez ośnieżone szczyty górskie. Kiedy otoczenie stawało się coraz bielsze, książę odczuwał coraz większy chłód, wreszcie aby całkiem nie zamarznąć stanął i narzucił na siebie parę dodatkowych warstw ubrania. Opatulony po uszy przestał odczuwać mróz, który do tej pory szczypał go mocno ze wszystkich stron, jedynie na nosie odczuwał trochę jego władanie, ale to był drobiazg niewart wzmianki. Wrażenie, że ktoś go obserwuje pojawiło się nie od razu po wjeździe na ośnieżony teren, ale kiedy się pojawiło nasilało się coraz bardziej, aż książę zaczął się nerwowo rozglądać wokoło, ale prócz białego śniegu, z którego gdzieniegdzie wystawały krawędzie skał albo kępy traw niczego nie zauważył. Już zaczął sądzić, że to tylko jego urojenia spowodowane monotonnym krajobrazem, ale kiedy jego rumak nagle zwolnił i zaczął potrząsać nerwowo łbem i rżeć, jak czynił to zawsze, gdy poczuł jakiś dziwny nieznany mu zapach, książę upewnił się, że jednak coś w tym musi być. Kiedy zaś zobaczył przecinające jego drogę olbrzymie ślady na śniegu, jakby wielkiego bosego człowieka zaczął się poważnie zastanawiać nad zmianą marszruty. Przypomniał sobie, jak wieśniacy ostrzegali go przed wielką śnieżną małpą, która grasuje w tych górach, chociaż nikt jej jak dotąd nie widział, spotykano tylko jej ślady. Książę zatrzymał się i rozglądał dookoła, aby nie zostać zaskoczonym przez owe groźne zapewne stworzenie. Kiedy jego oczy spotkały na swojej drodze druga parę oczu, a właściwie wąskich szparek, które lepiej radziły sobie z blaskiem słońca odbijanym w śniegu i lodzie. Jedna cecha łączyła księcia z owym stworzeniem: czerwony od mrozu nos. Kiedy zaś książę przyjrzał się lepiej owej "śnieżnej małpie" roześmiał się głośno. Faktycznie stopy owo stworzenie miało olbrzymie, niewiele mniejsze od jego wzrostu; z takimi kamaszami na pewno w żadnej zaspie się nie zapadnie. Gdyby reszta ciała była proporcjonalna do owych stopek, wówczas byłby to prawdziwy śnieżny gigant, a tak był to malutki śnieżny futrzak, ledwie sięgający księciu do pasa.
A co było wcześniej? A co było później?
Copyright (c) 1999 by Leszek Kaszubowski


Ostatnia modyfikacja: 1999-08-28