Bajka o grzybach - odcinek 19.


              ___..._      
         _,--'       "`-.
       ,'.  .            \
     ,/:. .     .       .'
     |;..  .      _..--' 
     `--:...-,-'""\     
             |:.  `.    
             l;.   l    
             `|:.   |   
              |:.   `., 
             .l;.    j, ,
          `. \`;:.   //,/
           .\\)`;,|\'/(  
            ` `itz `(,   
Futrzak przechylił zabawnie główkę i coś tam zamruczał pod nosem, zapewne chciał cos księciu powiedzieć, ale ten oczywiście nic nie zrozumiał. Stworzonko nie wykazywało żadnych śladów agresji wobec księcia, a wobec braku możliwości porozumienia się z nim książę uznał, ze nie zyska nic stojąc tak w miejscu, wsiadł więc z powrotem na konia i ruszył powoli przed siebie. Futrzak widząc to zaczął posuwać się obok niego to krocząc, to znów ślizgając się po lodzie i śniegu, od czasu do czasu cos tam pomrukiwał do księcia, książę odpowiadał z grzeczności uwagami o pogodzie i otoczeniu, od czasu do czasu odzywał się tez rumak i wtrącał swoje rżenia do tej osobliwej rozmowy. W pewnym momencie futrzak zaczął mruczeć głośniej, a nie doczekawszy się zapewne pożądanej reakcji przyspieszył i wskoczył na ścieżkę przed książęcego konia i zaczął wymachiwać łapkami i jeszcze głośniej mruczeć. Książę zdziwiony zatrzymał się, zsiadł z konia i podszedł do futrzaka. Ten zaś przestał machać, przesunął się kawałek i tupnął lekko swą zgrabną stopka w śnieg i zaraz w dół stoku poleciała masa śniegu. Książę westchnął, wyglądało na to że ścieżka, którą podążał dalej nie nadaje się do jazdy, spojrzał na futrzaka i powiedział do niego: - No dobrze, nie mogę jechać tędy, to jak mam się przedostać przez te góry, znasz może maluchu jakiś lepszy szlak? Futrzak zamruczał w odpowiedzi i ruszył kawałek z powrotem, a następnie zaczął się wspinać na górę. Książę ruszył za nim i o dziwo droga, którą podążał futrzak nadawała się również, choć z trudem dla człowieka i konia. Od tej chwili futrzak prowadził, pełniąc zaszczytną funkcję książęcego przewodnika i spisywał się znakomicie w tej roli. Wiele jeszcze przeszkód i pułapek udało się im pokonać tego dnia. Pod wieczór zaszli do niewielkiej kotlinki i tam książę postanowił spędzić noc. Miał pewne problemy z zebraniem chrustu na opał, a do rozpalenia ogniska zużył cały swój zapas krzesiwa. Futrzak wpatrywał się w ogień, zdziwiony blaskiem i ciepłem się z niego wydobywającym, wyciągał w jego kierunku łapki, książę w ostatniej chwili zdołał go powstrzymać przed wsadzeniem ich w płomienie. Pieczony królik z kapustą z grzybami (tych książę miał wystarczającą ilość) przypadł również do gustu futrzakowi. Później długi czas spędzili razem przy ognisku najpierw grając w łapki, w czym futrzak okazał się być znakomity, kiedy tylko pojął o co chodzi, później leżeli opatuleni, książę w ciepłą derkę, futrzak zaś w pobliską zaspę, wpatrywali się w niebo, pomrukując sobie tylko od czasu do czasu. Następnego dnia książę i futrzak szli już razem jak starzy przyjaciele i droga mijała im szybko. Kolo południa dotarli wreszcie do krańca łańcucha górskiego, tam futrzak zatrzymał się i nie chciał już dalej iść. Książę zrozumiał, że przyszła pora na pożegnanie i zakończenie tak dziwnej, aczkolwiek krótkiej znajomości. Futrzak uściskał księcia, nie zapomniał również o koniu i pomrukując z cicha machał im jeszcze długo na pożegnanie z górskiego stoku.
A co było wcześniej? A co było później?
Copyright (c) 1999 by Leszek Kaszubowski


Ostatnia modyfikacja: 1999-08-28