Bajka o grzybach - odcinek 21.


              ___..._      
         _,--'       "`-.
       ,'.  .            \
     ,/:. .     .       .'
     |;..  .      _..--' 
     `--:...-,-'""\     
             |:.  `.    
             l;.   l    
             `|:.   |   
              |:.   `., 
             .l;.    j, ,
          `. \`;:.   //,/
           .\\)`;,|\'/(  
            ` `itz `(,   
Turban na głowie, szarawary na nogach, ciemna karnacja. Postać która nie wzbudziłaby zapewne żadnego zainteresowania na jakimś arabskim rynku (nie licząc oczywiście nagabujących wszystkich sprzedawców), ale jakoś zupełnie nie pasowała do zaśnieżonej polany gdzieś w środku pustkowia. Kiedy książęce dreptanie na mrozie zaprowadziło go znowu przed odrzuconą butlę i osobnika, który się z niej wydobył, ten ostatni skrzyżował ręce na piersi, złożył ukłon przed księciem i odezwał się do niego:
- Salamelejkum, jestem na twoje rozkazy panie, jakie są twoje życzenia?
- Salam ... co? jak? gdzie? kim ty jesteś?
- mamrotał trochę nieskładnie zdziwiony książę.
- Jestem dżinnem, którego wasza łaskawość raczyła przed chwilą uwolnić z długiej niewoli w przyciasnej raczej butelce. Jak każe bajkowa tradycja każdy, kto uwolni uwięzionego dżinna może wyrazić swoje życzenia, a będą one rozkazem dla wyzwolonego.
- Życzenia? Zaraz, jeśli będziesz spełniał ciągle moje życzenia, to staniesz się moim niewolnikiem, gdzie tu ta wolność?
- książę znał się co nieco na powinnościach i zależnościach, wiec taki nadmiar łask wydał mu się podejrzany.
- Faktycznie, wasza mądrość. Od dżinna wymaga się spełnienia tylko trzech życzeń, po czym jest już wolny od zobowiązań i robić co zechce, choć dobre wschodnie maniery raczej wykluczają natychmiastowe szkodzenie wyzwolicielowi. Jakież są wiec twoje życzenia panie?
- Jest tu raczej trochę mroźno, gdybym miał krzesiwo mógłbym rozpalić ognisko, a nie marznąć tu tak. Poproszę więc o trochę krzesiwa ... takiego, które można używać do rozpalania ognisk, kilka kawałków nie większych niż moja pieść
- książę postarał się być precyzyjny, kiedy nagle uświadomił sobie, że dżinn może mu nagle zwalić pod nogi parę głazów.
- Na rozkaz mój panie! - usłyszał książę i nim zdążył mrugnąć nagle dżinn ze świstem zniknął, by zaraz wrócić z powrotem niosąc kilka kamieni krzemienia, dokładnie według zaleceń księcia.
- O tak! Tego mi było trzeba! - książę zaraz wykorzystał przygotowany wcześniej chrust i zaraz na polance zapłonął ogień, zrobiło się jasno i ciepło, przynajmniej w jego pobliżu.
- Czy masz jeszcze jakieś życzenia mój panie! - odezwał się dżinn.
- Na razie nie, słyszałem wiele opowieści o tym, jak łatwo niektórzy marnowali takie możliwości, nie chciałbym być kolejnym o którym opowiada się ze śmiechem. Wyglądasz mi raczej na pochodzącego z kraju o cieplejszym klimacie. Czy nie jest ci aby zbyt zimno? - zauważył rozgrzany już trochę Książe.
- Jeśli mój pan sobie życzy ... zaczął dżinn, ale kiedy zauważył uśmieszek na twarzy księcia wiedział, że ten nie da się nabrać na taka sztuczkę
- Fakt, jest tu raczej nieodpowiedni dla mnie klimat.
Kolejny świst i dżinn wyglądał już inaczej: grube buty z rakietami, cieple góralskie spodnie, spod których wystawały zielonożółte kalesony, na nich szkocki kilt, koszula o kroju raczej rosyjskim, skórzana indiańska bluza, wełniane dziecinne rękawiczki połączone ze sobą nitka, na to futro z białego niedźwiedzia i szalik owinięty na głowie i związany pod szyja dżinna w kokardkę. Jeśli do tego dodać turban, który tkwił nadal na głowie dżinna, pasując do tego wszystkiego jak kwiatek do kożucha, rezultat był zapewne ciepły, ale zdecydowanie zabawny. Książe na ten widok zaśmiał się serdecznie, nawet koń dołączył swoje rżenie. Dżinn popatrzył na nich, potem rzucił okiem w lusterko, które wyciągnął z którejś z kieszeni i również dołączył swój śmiech - w końcu kto powiedział, że każdy dżinn musi być śmiertelnie poważny?
- Chyba nie jestem na bieżąco w aktualnie obowiązujących w modzie trendach, ale jak się jest zamkniętym parę wieków w butelce, to można mieć pewne zaległości.
- A właściwie skąd się wziąłeś w tej butelce i skąd się wzięła tutaj ta butelka? Dżinny zwłaszcza pozamykane w butelkach nie są tu zbyt często spotykane.
- Czy życzeniem pańskim, jest bym opowiedział o tym?
- Sprytnie się chcesz wykręcić dżinnie. Nie, nie życzę sobie tego. Ale nie mam zamiaru wypowiadać na razie kolejnych życzeń, wiec pewnie będziesz musiał jeszcze trochę ze mną zostać, a myślałem ze znudziła ci się już samotność w tej butelce.
- Aaaach, pan to się zna na dżinnach! W takim razie nie będę na razie próbował wymuszać kolejnych życzeń, ale nie chciałbym czekać na nie latami - tu książę uśmiechnął się lekko, żeby rozwiać obawy dżinna - długo nie miałem towarzystwa, a i tez dawno już nie robiłem niczego oprócz spełniania życzeń i siedzenia w butelce. Skąd się tu wziąłem? To wszystko przez to, ze miałem za dużo szczęścia w miłości ...

A co było wcześniej?
Copyright (c) 2000 by Leszek Kaszubowski


Ostatnia modyfikacja: 2000-01-04