Bajka o grzybach - odcinek 40.


              ___..._      
         _,--'       "`-.
       ,'.  .            \
     ,/:. .     .       .'
     |;..  .      _..--' 
     `--:...-,-'""\     
             |:.  `.    
             l;.   l    
             `|:.   |   
              |:.   `., 
             .l;.    j, ,
          `. \`;:.   //,/
           .\\)`;,|\'/(  
            ` `itz `(,   
Głos który dochodził z zarośli obok których przejeżdżał był cichy, ale książę nie mógłby zignorować takiego wołania. Płacz dziecka przeplatany żałosnym rżeniem źrebaka wzbudziłby litość każdego. Książę nie musiał nawet kierować konia we właściwym kierunku, ten także słysząc ów glos pospieszył w tamtą stronę. Krzaki były gęste, przejechać konno raczej nie byłoby łatwo. Książę zsiadł więc z konia wyciągnął z pochwy swój miecz i zaczął wycinać co większe zarośla zagradzające mu drogę. Nie była to lekka i łatwa robota, zwłaszcza, że jego koń słysząc coraz bliższe żałosne rżenie napierał na księcia z tyłu, wiec książę jeszcze musiał uważać, by go przypadkiem nie zranić. Kiedy dotarł wreszcie do miejsca skąd dochodziły owe żałosne odgłosy, zdziwił się bardzo jak udało się małemu centaurowi, on to bowiem wydawał te dźwięki, dotrzeć w taki gąszcz. Skoro jednak tu dotarł zapewne mógłby również się jakoś stąd wydostać, gdyby nie jego tylna noga, która utkwiła miedzy splątanymi korzeniami tak nieszczęśliwie, że nie mógł jej wyplątać, a próby jej wyciągnięcia powodowały tylko jeszcze większe zaplątanie i obsuwanie się ziemi dookoła. Gdyby była to noga przednia zapewne mógłby on jakoś używając rak się wydostać z tej pułapki, ale niestety rzadko nieszczęścia wydarzają się tak, by można je było łatwo przezwyciężyć. Młode centaurzę nie było bynajmniej uradowane przybyciem księcia, zapewne sądziło, że ten chce w niecny sposób wykorzystać jego problem. Z powodu zaplątania nie udało się mu stanąć klasycznego dęba, ale i tak jego postawa nie gwarantowała bezpiecznego przebywania w okolicy dla księcia lub innych natrętów. Jednak po wykonaniu tego gestu korzenie musiały spowodować spory ból u centaurzęcia, bo zaraz opadł z powrotem na cztery nogi, żałośnie piszcząc i rżąc i tylko w oczach widoczna była jego odwaga. Książę miał wiec spory dylemat, z jednej strony chciał pomoc centaurzęciu, z drugiej strony nie chciał bynajmniej zostać przez nie pokopanym, co w tych odludnych okolicach, gdzie najbliższy medyk jest pewnie o kilka dni drogi, mogłoby się dlań skończyć paskudnie.
Copyright (c) 1999 by Leszek Kaszubowski Ostatnia modyfikacja: 1999-09-03