Bajka o grzybach - odcinek 60.


              ___..._      
         _,--'       "`-.
       ,'.  .            \
     ,/:. .     .       .'
     |;..  .      _..--' 
     `--:...-,-'""\     
             |:.  `.    
             l;.   l    
             `|:.   |   
              |:.   `., 
             .l;.    j, ,
          `. \`;:.   //,/
           .\\)`;,|\'/(  
            ` `itz `(,   
Książę poczuł się znużony, czemu trudno się dziwić po tylu dniach wędrówki w poszukiwaniu coraz to większych grzybów, z których to dni większość spędzał w siodle, a i nocami rzadko miał okazje spać na łóżku, czy nawet znajdować się w jakiejś cywilizowanej okolicy. Książęcy rumak Bucefał też jakoś nie przejawiał zbytniego entuzjazmu do szybkiej jazdy, zapewne tęsknił trochę do cieplej i wygodnej stajni, a nie ciągłej jazdy po różnych dziwnych miejscach, gdzie często nie było nawet świeżej trawy do poskubania. Kiedy więc napotkali przyjazną cichą polankę porośniętą świeżą trawą, z niewielkim strumykiem nieopodal i krzakami malin i jeżyn rosnących na jej skraju trudno byłoby wskazać, który z nich zdecydował, że zatrzymają się tu na odpoczynek. Większość zapewne wskazałaby na jeźdźca, ale wszyscy czterokopytni czytelnicy zapewne mają inne zdanie w tej kwestii. W każdym razie gdy już zapadła ta decyzja została przez nich obu błyskawicznie wprowadzona w życie. Książę rozsiodłał rumaka, sam zaś zdjął z nóg obuwie, oboje we właściwy dla siebie sposób zaspokoili swoje pragnienie w strumyku, po czym koń zaczął przechadzać się po polance podskubując co bardziej apetyczne kępki traw, zaś człowiek usiadł oparty pod drzewem sięgając tylko od czasu do czasu rękami po owoce rosnące w najbliższym otoczeniu. Po prostu zapanowała sielanka i odprężenie. Książę już zaczął powoli przysypiać, kiedy na nos spadła mu kropla, potem kolejna, za nią następne. Książę zerwał się na nogi i już chciał ruszyć po jakieś okrycie przed deszczem, kiedy zauważył, iż ów opad miał raczej lokalny charakter, gdyż Bucefał nie wyglądał na zmoczonego, na niebie również nie widać było żadnych objawów nadciągającej ulewy. Książę przyjrzał się uważnie padającym kroplom i stwierdził, że ich źródło znajduje się gdzieś w koronie drzewa, pod którym odpoczywał. Mógłby oczywiście przenieść się pod sąsiednie drzewo i zapomnieć o tym problemie, ale jak to nasz książę oczywiście nie zrobił tego, jeszcze raz górę wzięła ciekawość. Książę znów założył buty, gdyż do wspinaczki po drzewach jego stopy niezbyt się nadawały. Pierwsze konary były nisko nad ziemią, a wyżej były rozłożone tak gęsto, że podroż w górę była dla księcia całkiem łatwa i przyjemna. Kiedy wreszcie dotarł do przyczyny owego nagłego opadu o mało nie spadł na widok istoty, która znajdowała się na szczycie drzewa i płakała, co nie było normalnym zachowaniem dla tych stworzeń. Bo czyż ktoś widział kiedy płaczącego anioła?
Copyright (c) 1999 by Leszek Kaszubowski Ostatnia modyfikacja: 1999-09-03