|
Będąc młodą lekarkąna zakręcie epoki wszedł raz do mej przychodni mężczyzna o wyglądzie dysty... desty... desygnowanym.- Dzień dobry, pani doktór. - Dzię dobry. - Dzień dobry. - Co panu dolega? - Dolega mię, pani doktór, mechanizm samokontrolny. - Proszę się streścić dokładniej, bo nie chwytam. - Otóż pani doktór, ja jestem byłem prominentem... - Ach. - ...a obecnie zwolennikiem odnowy. - Ba! Któż nim nie jest? Jeszczem takiego nie spotkała. - Właśnie. Otóż w ramach re...reedukacji przeczytałem, że jedynym gwarantem odnowy są mechanizmy samokontrolne. - Tak. - Musi je mieć w sobie nie tylko każda instytucja, ale każda jednostka, aby nie popaść powtórnie w bycie świnią. - Bardzo słusznie. - Świnią. - I pięknie ujęte. - Udałem się więc do znajomego pegeru i kupiłem przeceniony, bliżej nieokreślony mechanizm z importu, który stał bezużytecznie w stodole, po czem dla wykazania szczerych intencji połkłem go, aby mieć go w sobie na zawsze. - Cóż za obywatelska postawa ! I co dalej ? - Otóż niestety mechanizm musiał mię utknąć w kiszce. Tu. W kiszkach. Powoduje bowiem wzdęcie, gazy, opuchlinę oraz boleści nękające mię do granic. Aaaa !!! - Rozumię, rozumię i postaram się go usunąć. Proszę się położyć na leżance... - Yyyy... - ...a ja ubiorę rękawiczkę gumianą, aby się doń dostać. - Garłem? - Nie. - Ach, nie chciałbym panią doktór żenować. - Jest to drobnostką wobec sprostania pacjentowi i posłannictwu na rubieży. Z samozaparciem wetkłam dłoń, gdzie trzeba i pogłębiałam ją, aż dopóki nie natkłam się na coś twardego. - Yyy ! - Aaa ! - Słucham ? - Pański mechanizm chwycił mię palec w tryby. - O, skubany. - Zaraz dam mu odpór. [hurgoty i zgrzyty] - Yyyyyy... Resztką sił wyszarpłam palec z trybów, a mechanizm z jelit. - Juz po wszystkiem. - Ach, cóż za ulga i kąfort ! Jedno mię tylko nęka. - Pewnie otarcie naskórka. - Skądże znowu. Nęka mię wątpliwość, czy bez mechanizmu samokontrolnego aby nie będę z powrotem świnią. - Aby pan najprawdopodobniej będzie. - Świnią. - Ale świnie są nam też potrzebne ze względu na nabolały problem żywienia. - Racja. O tem żem nie pomyślał. Pani doktór to, za przeproszeniem, głowę ma na swoim miejscu ! Hehehe. - Hahaha. - Rewanżuję się na parapecie tą oto palmą w formie margaryny i żegnam [cmok] się wylewnie. Gdy pacjent wyszedł, aby sprostać słusznie... - Żegnam się ! - Żegnam się. ...słusznie pojętym zadaniom, ja wymoczyłam w nadmanganianie palec schwycony w tryby, po czym wystawiłam usunięty pacjentowi mechanizm na gumno. Może zużyje go nasze rolnictwo, bo czegóż ono z rozpaczy nie zużyje. Zaś stanięcie mu, temu rolnictwu, naprzeciw jest obowiązkiem każdej jednostki, jak słusznie podkreślają dziś ci sami, którzy doprowadzili je do status ...kuo. Tekst podesłany przez Dorotę Sz. Dzięki. Ostatnia modyfikacja: 1999-09-11 |