WILK
JEST ZŁY - informacje prasowe
"Zagryziona
kilkadziesiąt metrów od obejścia jałówka ważyła 250 kg /.../ Prawdopodobnie
dokonał tego wilk, lecz nie można wykluczyć działalności dużego
psa. Drapieżnik zagryzł ofiarę i przeciągnął ćwierćtonową zdobycz
7 m dalej. O tym, że to pojedynczy wilk świadczyć może fakt, że
z jednej strony przyszedł, w drugą zaś się oddalił. /.../ Przed
kilkunastoma dniami odnotowano podobne przypadki na łąkach między
przejazdem kolejowym w Żabnie a Brusami. /.../ W ewidencji koła
łowieckiego i nadleśnictwa wilk nie występuje. W myśl starej ustawy
myśliwi mogli strzelać do szkodników, psów i kotów w łowisku.
Gdy ono obowiązywało, pomyłkowo zastrzelono w naszym regionie
kilka wilków. /.../ Zimą podobno widziano wilka w okolicach Giełdona.
Prawie dwa lata temu drapieżnik uśmiercił kilkanaście owiec w
Widnie. Później okazało się, że zagryzły je psy."
"Gazeta Pomorska", 8 października 1999
"Wilki
pożarły psa - W Wierchomli Małej w gminie Piwniczna ofiarą wilka
padł pies myśliwski rasy posokowiec holenderski. /.../ W tutejsze
ostępy leśne przyjechał na polowanie profesor z Uniwersytetu Warszawskiego.
Zapragnął upolować cielaka jelenia. Nauczyciel akademicki miał
dobre oko, gdyż ustrzelił to, co zapragnął. Cielak jelenia nie
padł od razu, ale raniony uciekł. Myśliwy w poszukiwaniu zwierzęcia
wypuścił psa. Ten jednak długo nie wracał. Okazało się, że około
50 m od stanowiska znaleziono rozszarpanego przez wilki psa. Myśliwy
wycenił jego wartość na 1 tys. złotych i tyle wypłacił mu Urząd
Wojewódzki /.../."
"Dziennik Polski"
"Wilk
jest w Polsce pod całkowitą ochroną. Nie wolno do niego strzelać,
więc czuje się pewny i przychodzi nawet do środka wsi w pobliże
szkoły podstawowej /.../ Wilki mogą zmniejszyć dochód (nadleśnictwa
za polowania krajowe i dewizowe - red.) nawet o połowę /.../ Sam
od wielu laty zajmuję się zawodowo ekologią i miałem bardzo wiele
odczytów i wykładów na ten temat na wyższych uczelniach. Sądzę,
że ekologia budowana na krzywdzie ludzkiej nie ma przyszłości."
Robert Toporkiewicz, "Łowiec Polski" 04/99
W
województwie warmińsko-mazurskim prasa podawała o pladze wilków
w czerwcu 1999. Zagryzły kilka zwierząt domowych, widziano jakoby
wieloosobowe watahy wilków wałęsające się po okolicy (informacja
od anonimowego pracownika UW). 25 VIII 99 "Gazeta Olsztyńska"
informuje, że Maria Mellin, konserwator przyrody z Olsztyna wystąpiła
do głównego konserwatora przyrody z prośbą o zgodę na odstrzał
5 wilków. Według tej gazety "w naszym regionie żyje prawie 100
wilków". Jak powiedział łowczy wojewódzki Dariusz Zalewski "w
rejonie /dawnego woj. Olsztyńskiego/ zadomowiło się prawie 40
wilków gromadząc się w lasach w okolicach Górowa Iławeckiego i
Jedwabna. Jednak to nie w tym rejonie dojdzie do odstrzału /.../
Większe szkody robią one w okolicach Dubeninek, Kowali Oleckich
i Gołdapi. /.../ Do wilków będzie można strzelać tylko na terenie
gospodarstw, w których robią szkody"
Muszyna:
"Wataha wilków dokonała spustoszenia w jednym z gospodarstw w
Muszynie. W nocy, w zagrodzie położonej na górze Nowińskiej, wilki
zagryzły trzy owce i sześć kóz . Kilkunastu zwierząt z trzody
do tej pory nie odnaleziono - prawdopodobnie rozpierzchły się
po lesie. W rejonie Muszyny to pierwszy taki przypadek od 1997
roku.
"Gazeta w Krakowie", 31 lipca-1 sierpnia 1999
Wiżajny:
"Od początku maja, kiedy zwierzęta hodowlane wyszły na pastwiska,
w gminie Wiżajny zanotowano prawie 30 przypadków ataków wilków
na cielęta. Wilki coraz bardziej oswajają się z wiejskim otoczeniem,
podchodzą bardzo blisko gospodarstw. /.../ Eugeniusz Dębowski
z Kłajpedy wybierał się do Suwałk na jarmark. Dwadzieścia metrów
od jego zabudowań dwa wilki rozszarpywały cielaka. Rolnik spłoszył
je, uciekły w kierunku Kłajpedki ... /.../ W ostatnich latach
w gminie Wiżajny rocznie dochodziło do pięciu-sześciu przypadków
ataków wilków na bydło /.../ Mające naturalną bazę w Puszczy Rominckiej
drapieżniki wypuszczają się nawet na 30 kilometrów. Grasują we
wsiach Kłajpeda, Żelaskowizna, Dziadówek, Bolcie (to granica województw
podlaskiego i warmińsko-mazurskiego).
/.../ Od maja żaden z chłopów odszkodowania nie dostał, bo w budżecie
nie ma pieniędzy./.../
"Kurier Poranny", 23 sierpnia 1999
Nadleśnictwo
Rudnik (obwód polowań dewizowych):
" W ubiegłym sezonie dewizowe polowania przyniosły rudnickiemu
nadleśnictwu 103 tys. marek. Teraz wpływy mają wzrosnąć do 200
tysięcy. /.../W realizacji ambitnych planów nadleśniczego najbardziej
przeszkadzają nie ludzie, lecz wilki. Edward Tomecki osobiście
bardzo je lubi, ale nie uważa, że powinny mieć jakieś przywileje.
Na terenie Nadleśnictwa Rudnik jest 30 wilków (o 25 za dużo!!!),
które dokładnie trzebią zwierzynę, szczególnie sarny, daniele
i warchlaki (dorosły wilk musi zjeść 1,5 kg mięsa na dobę). Na
razie Ministerstwo Ochrony Środowiska nie zgodziło się na odstrzał"
"Tygodnik Nadwiślański", nr 33.
Pomimo
ochrony gatunkowej jest mniej szkód od wilków w Bieszczadach!
Dziennikarze
chętnie podejmują temat krwiożerczości wilków i raczej przesadzają
opisując jakie to wielkie szkody wyrządzają te zwierzęta. Tymczasem
wychodzący w Polsce Południowo-Wschodniej dziennik "Super Nowości"
poinformował w artykule z dnia 29 września br., że "Owczarze mogą
spać spokojnie. Jeśli bieszczadzcy hodowcy owiec w spokoju przetrwają
październik, będą mogli powiedzieć, że ten rok pod względem wilczych
napadów na owce był najpomyślniejszy od 1994 roku."
ILE
JEST WILKÓW I ILE NAS KOSZTUJĄ?
Informacje od służb ochrony przyrody, pracowników parków, leśników
i innych urzędników:
Województwo
śląskie:
Problem
z wilkami może występować co najwyżej w beskidzkiej części województwa
śląskiego. Na reszcie obszaru województwa wilków nie ma prawie
w ogóle. Brak obecnie doniesień o stwierdzeniach wilków w Lasach
Rudzkich i Lasach Tarnogórsko-Lublinieckich (takie stwierdzenia
były na przełomie lat 80 i 90-tych). Z informacji, które dotarły
do nas przed rokiem wynikało, iż wilki opuściły również lasy pszczyńsko-kobiórskie.
Pojawiła się natomiast rodzina wilków w okolicy Sławkowa i Pustyni
Błędowskiej i to może być jedyna wilcza wataha na nie-górskim
obszarze województwa śląskiego. Przed kilkoma laty podnosiły się
głosy ze strony łowczego wojewódzkiego i innych myśliwych, że
wilki na Śląsku strasznie się rozmnożą i zjedzą całą zwierzynę.
Obecnie ilość wilków w województwie szacuje się na ok. 30 sztuk
(informacja z Centrum Dziedzictwa Przyrody Górnego Śląska i innych
źródeł własnych).
Województwo
warmińsko-mazurskie:
Pracownik
Urzędu Wojewódzkiego, który prosił o nie ujawnianie jego nazwiska
poinformował w sierpniu, że według prof. Bobka ilość wilków to
około 50 sztuk. Szkody wyrządzone przez nie na terenie województwa
to około 70 potwierdzonych przez komisję. Wypłacono aż 40 tys.
zł. odszkodowań. Na pytanie jak wyglądała procedura ustalania
szkód informator wyjaśnił, że wezwany weterynarz stwierdzał zgon
i w rezultacie czego on wystąpił, następnie powołuje się komisję,
w skład której wchodzą: przedstawiciel danej gminy lub powiatu,
miejscowy weterynarz, ktoś z nadleśnictwa i koła łowieckiego.
Komisja taka stwierdza czy szkoda powstała od wilka czy nie. Na
tej podstawie biegły określa sumę odszkodowania. Protokół przedstawia
się poszkodowanemu, który jeśli się zgodzi, podpisuje protokół
uzgodnień - jeśli nie, wnosi sprawę do sądu.
Województwo
podkarpackie:
Według
pierwszej, telefonicznej informacji dowiedzieliśmy się, że według
Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych na obszarze województwa
żyje aż 700 wilków. Taką liczbę podawali też niektórzy dziennikarze
piszący, że wypłacono odszkodowania na kwotę około 3 tys. złotych.
Wkrótce otrzymaliśmy jednak znacznie precyzyjniejsze dane. Rzecznik
prasowy RDLP przekazał dokładną informację, według której na dzień
31 marca 1999 na terenie RDLP Krosno żyło 413 wilków (w tym 306
na terenie dawnego woj. krośnieńskiego, a 101 przemyskiego).
Rzecznik prasowy wojewody podkarpackiego w piśmie z dnia 30 sierpnia
poinformował, że "według szacunków dokonanych na wiosnę br. przez
pracowników Lasów Państwowych i członków Polskiego Związku Łowieckiego
na terenie województwa bytuje około czterystu sztuk tych drapieżników.
/.../ Od 1 stycznia br. do chwili obecnej uznano za zagryzione
przez wilki 50 sztuk owiec oraz 2 sztuki bydła domowego. Z tego
tytułu wypłacono 4,5 tys. złotych właścicielom bydła i owiec,
co stanowi 11,25% łącznej wysokości odszkodowań wypłaconych /.../
za szkody wyrządzone przez zwierzęta chronione, za które odpowiada
Skarb Państwa." Pozostałe szkody (blisko 90%!) pochodziły od bobrów,
niedźwiedzi (zniszczone ule) i jedna szkoda od żubrów (zniszczony
podrost). W poprzednim roku, w okresie 30 IV '98 - 15 VI '98 wilki
zagryzły według danych RDLP 52 owce (Brzegi Dolne - 18, Lutowiska
- 15, Bircza - 8, Komańcza - 8, Wetlina - 3).
Według RDLP w Krośnie w okresie 1 IV '98 - 31 III '99 wilki zagryzły
428 jeleni, 394 sarny, 81 dzików, a w okresie: 1 IV '99 - 30 IV
99 50 jeleni, 38 saren i 3 dziki.
W pierwszej połowie roku 1999 znaleziono dwa wilki skłusowane.
W
Nadleśnictwie Rudnik (dawna Puszcza Sandomierska) istnieje obwód
polowań dewizowych, gdzie myśliwi chcą odstrzelić 25 z 30 wilków,
gdyż stanowią one konkurencję dla myśliwych. MOŚZNiL nie wyraziło
zgody na odstrzał.
Województwo
podlaskie:
Wojewódzki
konserwator przyrody poinformował pod koniec sierpnia, że na terenie
województwa żyje 200 wilków. Miało miejsce około 40 - 50 przypadków
ataków wilków, głównie na cielęta, byczki, jałówki, źrebaki, w
jednym przypadku kilkadziesiąt gęsi (wilki zaatakowały fermę).
Sumy wypłaconych odszkodowań nie podano, będzie znana dopiero
na koniec roku. Ponieważ nie ma pieniędzy na odszkodowania, więc
nawet jeśli szkody będą udokumentowane, to poszkodowani będą musieli
dochodzić swoich racji przed sądem.
W tym województwie procedura ustalania szkód wygląda następująco:
weterynarz stwierdza, czy zwierzę było zagryzione i wydaje zaświadczenie,
któremu czasami towarzyszy materiał fotograficzny. Protokół komisyjny
wysyłany jest następnie do wojewody. Jeśli na jakimś obszarze
stwierdzi się występowanie wilków, wtedy wysyła się biegłego w
celu określenia wartości strat - biegły przedstawia operat i na
jego podstawie wypłaca się odszkodowanie. Jeśli poszkodowany nie
zgadza się z nim, wówczas oddaje sprawę do sądu.
Województwo
małopolskie:
Polski
Związek Łowiecki ma dane jeszcze z 1998 roku, według nich żyło
tam wówczas 156 wilków.
Jak informuje pani Bożena Kotońska, woj. konserwator przyrody,
suma wypłaconych odszkodowań za straty od wilków wyniosła 22 650
zł (w tym 8 930 zł zaległego odszkodowania za zeszły rok wypłacone
w styczniu, co po odjęciu tej kwoty daje za ten rok 13 720 zł).
Tegoroczne kwoty poszczególnych odszkodowań (w zł) kształtowały
się następująco: 645, 1005, 1860, 720, 3220, 1440, 960, 1380,
2120, 180, 190.
Przyznano więc jedenaście odszkodowań - przeważnie za owce - 59
sztuk zabitych przez wilki (8 odszkodowań), 1 za jałówkę, i dwa
za 8 kóz.
W RDLP w Krakowie mają dane tylko z roku 1997 - od tamtej pory
(odkąd wilk został objęty ochroną gatunkową) nadleśnictwa nie
liczą wilków na swoim terenie. Ale dane z 1997 r. też są ciekawe:
podaje się liczbę 76 wilków na terenie RDLP, przy czym jest notatka,
że jest to liczba zawyżona (liczono osobniki migrujące itp.) i
ich stan należy liczyć na 50 zwierząt.
Dyrektor Pienińskiego Parku Narodowego poinformował, że 2-4 sztuki
wilków pojawiają się okresowo zimą. Przychodzą one prawdopodobnie
z Gorców. W ostatnich latach ani na terenie Parku, ani w jego
sąsiedztwie nie zanotowano strat wyrządzonych wśród zwierząt gospodarskich,
mimo prowadzonego wypasu owiec.
Dyrektor Zespołu Parków Krajobrazowych Pogórza informuje, że przejściowo,
sporadycznie odnotowano występowanie wilków na krańcach południowych
obszaru (Ciężkowicko-Rożnowski P.K.) i nie zaistniał problem strat
i uszkodzeń.
Kierowniczka Zespołu Dokumentacyjno-Badawczego Babiogórskiego
Parku Narodowego informuje, że od czasu wejścia w życie ustawy
o wypłacaniu odszkodowań za straty spowodowane przez wilki Park
nie miał żadnych roszczeń ze strony okolicznych hodowców. Z ustnych
informacji wiadomo, że baca wypasający stado około 170 owiec na
Hali Śmietanowej (przy granicy parku), boryka się z atakami wilków
na jego stado. Ostatnio o odszkodowanie za zagryzienie 11 owiec
zwrócił się hodowca w roku 1997. W roku 1999 służby Parku zaobserwowały:
podczas zimowego tropienia - 10 sztuk wilków, z czego 7 opuściło
teren Parku; w lutym widziano 9 wilków, w marcu 4 sztuki. W okresie
od lutego do maja ofiarami wilków padły 3 sarny, 4 łanie i jeden
pies myśliwski foksterier. W latach 1996 - 1998 obserwowano średnio
6 osobników rocznie. Można więc zaryzykować twierdzenie, że populacja
obserwowanych wilków utrzymuje się na tym samym poziomie ilościowym.
Województwo
lubelskie:
Obserwacja
wilka była prowadzona w latach 1998 i 1999 na obszarze Roztoczańskiego
Parku Narodowego. Jak wynika ze szczegółowego zestawienia obserwacji
i według danych zawartych w syntezie Operatu Faunistycznego Planu
Ochrony Roztoczańskiego Parku Narodowego liczebność wilka na tym
terenie kształtuje się w granicach 5 - 7 osobników. W nadesłanym
przez zastępcę dyrektora Parku zestawieniu, wykonanym dzięki informacjom
zebranym przez zespół kilkunastu pracowników czytamy, że "w bieżącym
roku nie zanotowano jakichkolwiek szkód i skarg w związku z występowaniem
na terenie i w otulinie RPN wilka".
Województwo
zachodniopomorskie:
Dyrektor
Drawskiego Parku Krajobrazowego informuje, że ostatnie badania
faunistyczne wykazały, iż wilk na terenie parku jest gatunkiem
przechodnim, pojawiającym się bardzo rzadko. Przemieszcza się
między większymi obszarami leśnymi położonymi poza parkiem, jak
Puszcza Drawska i Puszcza Notecka oraz korytarzami ekologicznymi
rzek Drawy, Parsęty i Gwdy.
Prof.
Simona Kossak, autorka poradnika do rozpoznawania przyczyn śmierci
zwierząt wypasanych bez dozoru, o wilczym problemie.
W liście zawierającym komentarz do zbieranych w "Pracowni" informacji
prof. Simona Kossak napisała m.in.:
Liczebność
wilków, a pośrednio przeliczanie odszkodowań na wilczą głowę,
to potwornie skomplikowany problem. Nikt nie zna faktycznej liczebności
wilków na danym terenie - i nigdy nie będzie znał. Zarówno 400
na południu kraju, jak i 80 na Mazurach to liczby wyssane z palca.
/.../ Faktem jest tylko rosnąca liczba wniosków o wypłacanie odszkodowań
/.../ Równocześnie zagęszczenie wilków w danej okolicy nie musi
mieć związku z liczbą ataków na zwierzęta gospodarskie. Wystarczy,
że na danym terenie zagnieździ się JEDNA para wilków wyspecjalizowanych
w tego typu polowaniach, a w ciągu jednego sezonu pastwiskowego
może zabić do 80 sztuk bydła. W sąsiednich rewirach może mieszkać
inna para wilków z młodymi - i nic. /.../ Uważam, że dojrzewają
trzy sprawy: 1. Ujednolicenie procesu stwierdzania szkody i definiowania
gatunku sprawcy przez przeszkolonych, fachowych i obiektywnych
lekarzy weterynarii. 2. Wymuszenie na hodowcach obowiązku zwiększania
dozoru (skandaliczne jest zostawianie zwierząt na całe dnie i
noce bez opieki) i zmuszenie hodowców do ubezpieczania dobytku
w terenach "ryzykownych". 3. W sezonie pastwiskowym należy bezwzględnie
i fachowo eliminować (czyli bez eufemizmu - zabijać) przy martwych
bydlętach w miejscu zdarzenia wszystko co się pojawi: od wiejskiego
pokurcza, przez wilczura sołtysa aż po wilka - czyli wszystkie
te mięsożerce, które się wyspecjalizowały w żywieniu zwierzętami
domowymi. /.../ Niedorzeczne jest natomiast "redukowanie" populacji
jak leci, zimą i co wpadnie pod lufę.
|
Chcemy w tym miejscu serdecznie podziękować
wszystkim osobom, które przekazywały informacje z całej
Polski, a także tym, którzy nadesłali kilkanaście wycinków
prasowych, spośród których z kilku charakterystycznych skorzystaliśmy
we wstępie.
|
Razem
mamy więc w Polsce około 800 wilków według informacji oficjalnych,
które spłynęły w odpowiedzi na nasze zapytanie rozesłane do urzędów.
Może to oznaczać, że w ostatnich latach nie nastąpił widoczny
wzrost ilości wilków w Polsce. Suma wypłaconych odszkodowań -
około 60 000 zł., jeśli uznać za wiarygodną informację o wypłaceniu
40 000 zł w woj. warmińsko-mazurskim, co jednak wydaje się mało
prawdopodobne (w województwach gdzie żyje więcej wilków odszkodowania
sięgają najwyżej sumy kilku tysięcy złotych). Nie jest to więc
kwota duża, jeśli zważyć jakie korzyści płyną z ochrony wilka.
Ochrona przyrody zawsze kosztuje, ale jest to koszt pozorny, gdyż
korzyści krótkoterminowe (wpływ na zdrowie ekosystemu, korzyści
z turystyki i dla nauki, korzyści propagandowe - Polska jest dawana
za przykład udanej ochrony gatunku umieszczonego w czerwonej księdze
gatunków zagrożonych i ginących) i długofalowe zawsze znacznie
przekraczają te wydatki. Zebrane informacje pokazują jednak, że
problem z wilkiem jest, i że tworzy go człowiek. Przede wszystkim
należy podkreślić, że większości strat wśród zwierząt hodowlanych
możnaby uniknąć, gdyby rozwinął się program edukacji hodowców
jak należy zabezpieczać zwierzęta przed atakami wilków. Hodowca
nie może traktować przyrody jako obojętnego środowiska naturalnego,
które musi mu być całkowicie posłuszne. Jeśli decydujemy się na
hodowlę owiec na obszarach, które są domem dla drapieżników, to
naszym zadaniem nie jest wytępienie drapieżników, lecz uwzględnienie
ich obecności w sposobie prowadzenia hodowli. W sąsiadującej z
Polską Słowacji, gdzie pasterze używają do ochrony stad owiec
specjalnych psów, szkody od wilków nie występują. Również informacje
uzyskane od dyrektora parku narodowego na Ukrainie wskazują, że
na obszarach gdzie ludność jest od lat przyzwyczajona do obecności
wilków i potrafi przed nimi chronić swoje stada, straty są minimalne,
a jeśli pojawia się wilk wykradający zwierzęta domowe, to ludność
wie, że trzeba się pozbyć tego konkretnego wilka. Brak jednolitego,
profesjonalnego sposobu oceniania, czy zabójcą zwierzęcia był
wilk, czy np. zdziczały pies (weterynarz nie musi się znać na
wilkach) oraz możliwość otrzymania odszkodowania jeśli za zabójcę
uzna się zwierzę będące pod prawną ochroną może również prowadzić
do błędów w ocenie ilości szkód wyrządzanych przez wilki. Zamiast
myśleć o zabijaniu wilków powinniśmy raczej zająć się wprowadzeniem
krajowej strategii ochrony wilka i edukacji ludności z terenów
gdzie wilki występują.
Red.
Międzynarodowa
Federacja Wilcza z siedzibą w Brukseli wystosowała do Ministerstwa
Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa pismo w sprawie
utrzymania ochrony wilka w Polsce. Marian Cieślak, dyrektor Departamentu
Leśnictwa, Ochrony Przyrody i Krajobrazu poinformował w liście
datowanym 13 września br., że zmiana statusu ochronnego wilka
w Polsce nie jest planowana. Trzymamy za słowo. Wojewoda warmińsko-mazurski
dostał zgodę na odstrzał pięciu wilków, a motywacją jest brak
pieniędzy na wypłacanie odszkodowań. Zgoda dotyczy jednak tylko
osobników zauważonych na obszarze gospodarstw. Można tylko mieć
nadzieję, że odstrzał nie będzie miał charakteru przypadkowego,
gdyż wówczas nie miałby żadnego związku ze szkodami od wilków,
co miało niestety miejsce zawsze we wcześniejszych przypadkach
podobnych zezwoleń. Zabicie przypadkowych zwierząt, np. tzw. osobnika
alfa może spowodować skutek wręcz przeciwny, bo stado ulega wówczas
rozproszeniu i pojedyncze wilki zmieniają zachowanie.
|