Tylko kilkanaście
procent powierzchni z tysięcy wysp należących do Japonii nadaje się pod uprawę, a i
ten areał gwałtownie się zmniejsza, uszczuplany przez dynamicznie rozwijający sie
przemysł. Nic więc dziwnego, że Japończycy znaczną część źywności importować
muszą z innych krajów. Rolnik japoński dokonuje wręcz cudów, by ze swoich polderów
ryżowych wydobyć największą wydajność. Obok ryżu, który przeciętny mieszkaniec
tego kraju spożywa 2-3 razy dziennie, podstawą pożywienia są "owoce morza":
ryby, skorupiaki, mięczaki i jadalne wodorosty.
Rybołowstwo zajmuje poważne miejsce w gospodarce japońskiej, a jego udział w
ogólnoświatowych połowach sięga kilkunastu procent. W efekcie Japonia - przy
olbrzymiej konsumpcji wewnętrznej - nie tylko zaspokaja swoje potrzeby, ale także
znaczną część połowów eksportuje.
Wiele potraw
japońskich uchodzi w powszechnej opinii za zbyt egzotyczne i nie odpowiadające
europejskim podniebieniom. Turysta ma trudności nawet ze zjedzeniem typowego śniadania,
które może na przykład składać się z zupy ze sfermentowanej fasoli sojowej oraz
ryżu przyprawionego sosem "soja" (Sho-Ju) i surowym jajkiem. Niektórzy
twierdzą wręcz, że potrawy kuchni japońskiej różnią się tylko kształtem, rodzajem
lub kolorem, ale wszystkie są zimne i mdłe.
Japończycy wręcz przepadają za surową rybą, pokrajaną umiejętnie na cieniutkie
plasterki (Sashimi) lub owiniętą w listek wodorostu z dodatkiem grudki gotowanego ryżu
(Sushi). W japońskim menu znana jest również ryba "fugu", która -
niewłaściwie oczyszczona - jest trująca. Potrawy z tej ryby są podawane w specjalnie
koncesjonowanych restauracjach.
Kuchnia
japońska dysponuje jednak potrawami, które zaspokoić mogą najwybredniejszych smakoszy.
Do potraw tych należy przede wszystkim: Sukiyaki, przyrządzana z mięsa wołów
wyhodowanych w Kobe lub Matsusaki (smakuje wybornie!) oraz tempura, kabayaki - znakomita
potrawa z węgorza. Trzeba również wspomnieć o "Soba" - daniu z makaronu,
przyrządzanego z mąki gryczanej. Można tę potrawę zjeść, kupując o każdej porze
dnia i nocy u ulicznego sprzedawcy, nawołującego przechodniów przeciągłym głosem.
Narodowym napojem japończyków pozostaje w
dalszym ciągu zielona herbata, z odwiecznym ceremoniałem jej przyrządzania (Cha-No-Yu).
Popularnym
napojem japończyków jest rónież "sake", nazywana winem ryżowym chociaż w
rzeczywistości smakiem przypomina piwo. Japończycy piją "sake" przeważnie na
ciepło, do różnych potraw, zwłaszcza do tempury. Wśród piw japońskich najlepsze
jest to produkowane w Sapporo. Japończycy - doskonali w każdym fachu - mają również
swoją własną "whisky". Jest ona oczywiście znacznie tańsza od oryginalnej
szkockiej, ale do złudzenia przypomina ją smakiem.
|