
![]() |
Sukiennice mają tradycję sięgającą XIII wieku, bowiem już w przywileju lokacyjnym Krakowa, wydanym przez księcia Bolesława Wstydliwego w 1257 roku, władca ten zobowiązał się wybudować w mieście kramy dla kupców handlujących suknem. Książę przyrzeczenia dotrzymał i odtąd stoją w Rynku Sukiennice, choć różnią się dziś bardzo od tych pierwszych - kamiennych kramów z uliczką pośrodku. Z biegiem lat prymitywne sklepy rozbudowano, a w XIV wieku król Kazimierz Wielki wzniósł długą, murowaną, krytą dachem gotycką halę; wejście do niej prowadziło przez wielkie, ostrołukowe ceglane arkady, które zachowały się do naszych czasów. |
![]()
|
W połowie XVI wieku gotyckie
Sukiennice zostały poważnie zniszczone pożarem, ale
już wkrótce, bo w latach 1556 - 1559 odbudowano je i
przebudowano, tworząc wspaniały pomnik architektury
renesansu. Z tego okresu pochodzi przepiękna attyka,
której maszkarony projektował znakomity rzeźbiarz
włoski, Santi Gucci, oraz ozdobne schody z krużgankiem
- dzieło innego artysty włoskiego, Jana Marii Padovano. Następnej przebudowy Sukiennic dokonano dopiero w drugiej połowie XIX wieku. Władze miejskie powierzyły ją architektowi Tomaszowi Prylińskiemu, który wyburzył brzydkie przybudówki i otoczył budynek podcieniami, podpartymi granitowymi kolumnami; głowice kilku z nich zdobią kamienne rzeźby wykonane według projektu Jana Matejki. W czasie przebudowy odrestaurowano również sale I piętra i przeznaczono na Muzeum Narodowe. |
W takim stanie przetrwały Sukiennice do naszych czasów, zachowały też swój odwieczny handlowy charakter. W pięknie odnowionej w czasi ostatniego remontu hali z podwójnym rzędem starych, drewnianych kramów (projektu Jana Matejki) sprzedaje się artystyczne wyroby ludowe i pamiątki.
W przejściu poprzecznym, obok wejścia do Muzeum, wisi wielki, żelazny nóż - ongiś symbol władzy sądowej miasta a zarazem ostrzeżenie dla złodziejaszków, gdyż w średniowieczu najczęściej stosowaną karą za kradzeż było obcięcie uszu czyli oszelmowanie. Miejscowa legenda wiąże jednak nóż z historią budowy kościoła Mariackiego, którego wieże są podobno dlatego nierówne, że każdą z osobna budowali dwaj bracia. Gdy jeden z nich wzniósł swą budowlę piękniejszą i wyższą, drugi z zawiści przebił go nożem. Choć sprawcy zbrodni nie wykryto, zabójca nękany wyrzutami sumienia sam sobie wymierzył karę - przebił się tym samym nożem, którym zamordował brata i skoczył ze szczytu wieży na bruk Rynku. Narzędzie zbrodni umieszczono na widocznym miejscu dla przestrogi przed okrutną zawiścią.